Telefony zawyją u Polaków. Cell Broadcast staje się faktem

Cell Broadcast był zapowiadany w Polsce od jakiegoś czasu. Jednak dziś Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, wraz z przedstawicielami operatorów komórkowych i dyrektorem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Zbigniewem Muszyńskim podpisali list intencyjny, który oficjalnie rozpoczyna pracę nad wdrożeniem systemu.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telefony zawyją u Polaków. Cell Broadcast staje się faktem

Założenia techniczne są lepsze niż te dla alertu RCB. Pozwalają one natychmiastowo na uruchomienie alarmu na wszystkich urządzeniach zalogowanych do danej stacji bazowej. W ten oto sposób możliwe jest niezwykle precyzyjne informowanie użytkowników o zagrożeniu, wybierając tylko te obszary, których ono faktycznie dotyczy. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Cell Broadcast zawyje

Nie ma tu mowy o wyciszeniu smartfonu, czy zablokowaniu numeru. Co więcej, ma on wystartować już w drugiej połowie 2027 roku. Tym samym państwo daje sobie zaledwie rok na wprowadzenie tego rozwiązania. Jak podkreślił Marcin Kierwiński:

Podpisujemy porozumienie, które zaowocuje tym, że w ciągu roku system Cell Broadcast zostanie uruchomiony w Polsce. To będzie najszybsze wdrożenie w krajach Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o kraje porównywalne potencjałem i liczbą mieszkańców, powierzchnią geograficzną. Udało nam się napisać najbardziej ambitny projekt wdrożenia tego typu rozwiązań w Europie.

I chociaż brzmi to naprawdę dobrze, a system ten działa już i to skutecznie w wielu państwach na świecie, to ja mam pewne obawy. Widzicie, mieszkam w Lublinie. W ciągu dnia i nocy przychodzi mi kilka alertów o rozpoczęciu ataku na Ukrainę i jego zakończeniu, a zdarzają się dni, że takich alertów jest kilkanaście. 

Jeśli po wprowadzeniu Cell Broadcast telefon będzie mi wył po kilka razy w ciągu doby, a ja nie będę mógł z tym nic zrobić, to podejrzewam, że pożegnam się ze smartfonem, a lokalne serwisy będą miały dużo pracy z łataniem rozbitych urządzeń.

A co z RCB?

To nie zniknie. Doczeka się nawet swojej aplikacji mobilnej. Jak przekonuje Marcin Kierwiński: 

Ten system cały czas będzie działał, cały czas będzie utrzymywany, bo jesteśmy głęboko przekonani, że sprawny system informowania to system, który składa się przynajmniej z kilku elementów.

I ja się z nim jak najbardziej zgadzam. To rozsądne podejście. Dobrze byłoby, gdyby jednak decyzję o jego włączeniu podejmował ktoś rozsądniejszy, niż obecni pracownicy RCB.