Chcieli spalić anteny Starlinka. Nocny atak tuż przy granicy

Infrastruktura satelitarna w Europie znalazła się na celowniku dywersantów. W nocy z soboty na niedzielę doszło do próby podpalenia obiektu ze sprzętem Starlink na Litwie. To już kolejny taki incydent w naszym regionie w ostatnich tygodniach.

Marian Szutiak (msnet)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Chcieli spalić anteny Starlinka. Nocny atak tuż przy granicy

Nocny atak na sprzęt dla Ukrainy

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 18 października, około godziny 2:00 w nocy. Celem sprawców była litewska firma, która przechowuje i obsługuje urządzenia sieci Starlink. Jak poinformował premier Litwy Mindaugas Sinkevičius na Facebooku oraz w rozmowie z publicznym radiem LRT, obiekt ten ma znaczenie strategiczne. Znajduje się tam dziewięć anten satelitarnych oraz jednostka sterująca, które zapewniają łączność walczącej Ukrainie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Napastnicy próbowali puścić z dymem zarówno same anteny, jak i aparaturę kontrolną. Na miejscu zabezpieczono pojemniki z łatwopalną cieczą o pojemności od 3 do 10 litrów. Plan dywersantów jednak się nie powiódł. Litewskie służby już wcześniej ostrzegały właścicieli firmy o możliwym zagrożeniu. Dzięki temu wzmocniono ochronę obiektu i atak udało się w porę udaremnić.

Sprawą natychmiast zajęli się śledczy. Jolita Orentaitė z Departamentu Ochrony Przeciwpożarowej i Ratownictwa (PAGD) potwierdziła agencji BNS, że wszczęto już postępowanie przygotowawcze. Z uwagi na dobro śledztwa służby nie ujawniają na razie szczegółów dotyczących samych sprawców. Głos zabrał również minister obrony Robertas Kaunas, który zapewnił, że sytuacja została w pełni opanowana.

Chcieli spalić anteny Starlinka. Nocny atak tuż przy granicy
Wilno (źródło: Rudolf_Prchlik / Shutterstock.com)

Trop prowadzi prosto do Moskwy

Litewskie władze nie mają wątpliwości, kto stoi za nocnym incydentem. Premier Sinkevičius wprost nazwał zdarzenie aktem sabotażu i elementem rosyjskiej wojny hybrydowej wymierzonej w Europę. Szef rządu zaznaczył, że choć śledztwo wciąż trwa, to zleceniodawca jest w zasadzie oczywisty i wskazuje na stronę rosyjską.

W odpowiedzi na ten atak, a także na inny niedzielny incydent związany z rozbiciem się drona na północy kraju, premier Litwy zwołał na poniedziałek pilne posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Władze zapowiadają jeszcze ściślejsze monitorowanie działań wrogich państw i ochronę kluczowej infrastruktury.

Wcześniej płonęły obiekty w Polsce i Bułgarii

Jak przypomina Rzeczpospolita, wydarzenia na Litwie nie są odosobnionym przypadkiem, lecz częścią szerszej operacji w całym regionie. Pod koniec września do bardzo podobnego zdarzenia doszło w Polsce. 23 września w Woli Krobowskiej pod Grójcem (woj. mazowieckie) wybuchł pożar infrastruktury należącej do sieci Starlink. Dwa dni później mazowiecki wydział Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo pod kątem sabotażu oraz działania o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.

Kolejne uderzenie nastąpiło 9 października w Bułgarii. W okolicach Sofii nieznani sprawcy podpalili anteny w tajnym ośrodku Starlinka. Seria tych ataków pokazuje, że naziemne elementy amerykańskiej sieci satelitarnej stały się jednym z głównych celów rosyjskich grup dywersyjnych działających na terenie państw NATO.