Będzie jak na Tinderze? Ale tym razem skorzysta ktoś zupełnie inny

Aplikacje są po to, aby ułatwiały życie i funkcjonowanie także państwu. Norwegia planuje uruchomić aplikację, która ma połączyć biznes i naukę. Państwo jest gotowe zapłacić za pracę naukowca. 

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Będzie jak na Tinderze? Ale tym razem skorzysta ktoś zupełnie inny

Nietypowy projekt, wcale nie romantyczny

Trzeba przyznać, że projekt jest dość nietypowy. Norwegia jest gotowa zapłacić nawet za 150 godzin pracy naukowca, jeśli przedsiębiorca będzie go potrzebował. Jak widać, pogoń za innowacją ruszyła w najlepsze i przybrała dość nowoczesne oblicze. Projekt jest już głośno reklamowany, i powołuje się na podobieństwo do Tindera - głośnego serwisu randkowego. 

Dalsza część tekstu pod wideo

"To będzie nowy Tinder"

To będzie nowy Tinder dla biznesu i naukowców. Będziemy ściślej łączyć firmy ze środowiskami naukowymi, a państwo zapłaci za randkę.

tłumaczy Sigrun Aasland, pani minister badań naukowych i szkolnictwa wyższego. 

Nowa aplikacja ma ruszyć już jesienią i została nazwana Koblingdboks. Przyświeca jej jeden cel - ma skłonić do współpracy przedsiębiorców i naukowców, czyli połączyć w łatwy sposób inwestycję z innowacją. I taki kierunek zmian, jest w stanie nas przekonać. Czy pomysł wypali? 

Firmy będą mogły liczyć na pokrycie kosztów do 150 godzin pracy naukowców. Środki będą pochodziły z Norweskiej Rady Badań Naukowych. Przy czym, nie trzeba będzie posiadać gotowego projektu badawczego, ani dokładnie opisanego problemu. Firma sama będzie mogła skontaktować się z wybraną przez siebie instytucją naukową, albo poprosić o pomoc Radę Badań Naukowych. Wystarczy, że fima złoży prosty wniosek - odpowiedź przyjdzie w ciągu 2 tygodni.