DAJ CYNK

Zielone e-hulajnogi Bolt – śmigałem na nich po Warszawie i coraz bardziej mi się podobają

Dodane przez: Mieszko Zagańczyk

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 14128

Jak to jedzie?

Chociaż zielone hulajnogi Bolt wyglądają niepozornie, a kanciaste kształty sugerują raczej ociężała konstrukcję, w rzeczywistości okazują się bardzo zwinne, zrywne i szybkie. By ruszyć, wystarczy bardzo lekkie odepchnięcie się i błyskawicznie można rozwinąć maksymalna prędkość 25 km/h. Wiele razy zdarzało mi się, że w kilka sekund po starcie ze świateł odsadzałem guzdrzących się rowerzystów, a po kilkunastu kolejnych całkowicie ich gubiłem w oddali (oczywiście byli też i tacy, którzy prześcigali mnie po kilku metrach). Hulajnogi Bolt są przy tym bardzo wygodne w manewrowaniu, bardzo „słuchają się” użytkownika, co sprawia niesamowitą przyjemność z jazdy i wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo.    

Szybka i komfortowa jazda możliwa jest na równym asfalcie, ale hulajnogi też nieźle sobie radzą na wertepach. Co prawda wygoda jazdy nie jest wtedy największa, zwłaszcza na staromiejskim bruku, ale hulajnogi suną równo i szybko przed siebie, a wertepy nie ograniczają drastycznie prędkości. Trzeba jednak uważać podczas zjazdu z krawężników, bo można zaczepić podpórką, co jest nieprzyjemne i wybija z rytmu. Niebezpieczne są też garby na równym asfalcie (np. rosnące pod spodem korzenie czy zwykłe dziury), bo gdy hulajnoga jest rozpędzona, w momencie najechania na nierówność nieco za bardzo podskakuje i łatwo stracić nad nią panowanie. Tak reagują wszystkie miejskie hulajnogi i te Bolta nie są wolne od tej słabości.

Zielone e-pojazdy z Estonii nieźle sobie też radzą z podjeżdżaniem pod górę i nawet po całkowitym zatrzymaniu się w połowie podjazdu można po chwili kontynuować podróż bez dodatkowego rozpędzania się, chociaż w pierwszych sekundach aż czuć, jak z mozołem pracuje napęd, a prędkość jest niewielka.    

Hulajnogi Bolt doskonale też hamują – o tym siłą rzeczy przekonałem się nie raz, gdy na przykład samochód wymuszał pierwszeństwo, przecinając podczas skrętu w boczną uliczkę ścieżkę rowerową. Pojazdy hamują z głośnym piskiem, ale skutecznie. W połączeniu ze zrywnością i zwinnością daje to z jednej strony duży komfort jazdy, ale też i po raz kolejny – poczucie bezpieczeństwa.

Zdarzają się też usterki…

Miejskie hulajnogi muszą być projektowane z myślą o pracy w ciężkich warunkach – wielu użytkowników w najmniejszym stopniu nie dba o ten sprzęt, bo to przecież dobro „niczyje”. Widok połamanych czy porzuconych byle gdzie e-hulajnóg to niestety stały element krajobrazu Warszawy. Na podstawie swoich obserwacji mogę stwierdzić, że pojazdy Bolt cechują się bardzo solidnymi konstrukcjami, trudno je więc połamać czy uszkodzić podobny sposób. Nieco gorzej jest jednak z napędem i osprzętem.

Nie wiem, z czego to wynika, ale w sporej liczbie hulajnóg Bolt pojawiał się  dziwny efekt przypominający samoczynne hamowanie, przy czym nie był to skutek obcierania bębna, bo następowało to nieregularnie i co kilkanaście metrów jazdy. Było to raczej ograniczania prędkości do standardowego 25 km/h, ale dlaczego dzieje się to podczas dość spokojnej jazdy po płaskim (a nie szaleńczej jazdy z górki)?

W paru e-hulajnogach Bolta pojawiało się też skrzypienie lub buksowanie kół. Sporadycznie zdarzały się zacinające się lub obluzowane manetki gazu zbyt luźna dźwignia hamulca. Trudno mi ocenić, jak szybko doszło do tych usterek, ile wcześniej przejechały te hulajnogi, ale takie drobne mankamenty nie były rzadkością. To być może efekt nadmiernej popularności tych hulajnóg – te konkurencyjne, droższe nierzadko stały gdzieś „w stadzie” nieużywane, za zielonymi trzeba się niekiedy nachodzić.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu