DAJ CYNK

GeForce Now - komputerowe gry na twoim telefonie

Dodane przez: Arkadiusz Bała

Kategoria: Aplikacje

Interakcje: 13062

Wymagania

Czego potrzebujemy, żeby zacząć przygodę z GeForce Now? Przede wszystkim konta Nvidia oraz kompatybilnego urządzenia. Na szczęście lista jest długa, ponieważ obejmuje komputery z systemami Windows i macOS, smartfony z Androidem, a także platformy Nvidia Shield i Android TV, dla których dostępna jest dedykowana aplikacja. W tym ostatnim przypadku usługa może stać się ciekawą alternatywą dla klasycznych konsol - wystarczy podłączyć pada albo klawiaturę i myszkę, a do tego nie musisz pobierać wielkich gier - uruchamiają się natychmiast

Nvidia Shield
Nvidia Shield TV Pro to najwydajniejsza na rynku przystawka telewizyjna z Android TV, a także prosty sposób na dostęp do GeForce Now - temu urządzeniu poświęcimy dodatkowy artykuł

Oczywiście potrzebujemy też Internetu i to najlepiej szybkiego. Nvidia rekomenduje łącze o przepustowości przynajmniej 25 Mbps, a więc w teorii wystarczy trafić na dobry zasięg LTE i można grać. W przypadku Wi-Fi zalecane jest dodatkowo korzystanie z pasma 5 GHz. Czy podane wartości rzeczywiście pozwalają na komfortową zabawę? O tym za chwilę.

Zaczynamy rozgrywkę

Niezależnie od tego, z jakiej platformy chcemy korzystać, zaczynamy od pobrania odpowiedniej aplikacji, zalogowania się na nasze konto i wybrania gry. W chwili pisania tego artykułu lista obejmuje ponad 650 tytułów. Dlaczego tylko tyle? Prawdopodobnie sprawa rozbija się o kwestie licencjonowania. Co jednak istotne, cały czas pojawiają się nowe pozycje, więc – trzymajmy kciuki – już niedługo wybór będzie znacznie większy.

Interfejs GeForce Now

Co jednak ważne, wybierać możemy wyłącznie z gier, które mamy zakupione na jednej z trzech platform: Steam, Epic Games Store i uPlay. Niestety z żadnej z nich kompatybilne gry nie są importowane automatycznie, a trzeba je ręcznie wyszukiwać i dodawać do swojej biblioteki. Jednocześnie trzeba pilnować, by wybrać właściwą wersję, ponieważ niektóre tytuły figurują na liście jako kilka osobnych pozycji. Drobiazg, ale można było to rozwiązać bardziej elegancko.

Wyszukiwanie GeForce Now
Zdublowane pozycje utrudniają wyszukiwanie gier

OK, gra wybrana? Jest na liście? No to odpalamy. Co ukazuje się naszym oczom? Wirtualny pulpit z uruchomionym klientem odpowiedniej platformy oraz okienkiem logowania. Logiczne. Szkoda, jedynie, że część użytkowników będzie musiała przejść przez ten etap za każdym razem, kiedy uruchomi jakąś grę, nawet jeśli zaznaczy opcję „zapamiętaj hasło”, „dodaj do zaufanych” czy dowolny inny odpowiednik. Prawdopodobnie jest to spowodowane kwestiami bezpieczeństwa, co jednak nie zmienia faktu, że proces ten jest niesamowicie uciążliwy, szczególnie kiedy musimy wykonywać go z poziomu smartfona i wbudowanej w aplikację klawiatury ekranowej.

Przeszliśmy przez logowanie? To co, gramy? Nie tak szybko! Po drodze zostajemy przekierowani do launchera odpowiedniej platformy, gdzie przy pierwszym uruchomieniu musimy daną aplikację „pobrać”. Oczywiście w rzeczywistości nic z Internetu nie ściągamy, a wypakowywane jest stosowne archiwum, znajdujące się na serwerach Nvidii, ale etap ten również potrafi kilka minut zająć.

W międzyczasie mamy natomiast dostęp do wszystkich funkcji, oferowanych przez daną platformę dystrybucji – sklepu, czatu itd. Ba, widzimy nawet wszystkie zakupione przez nas gry, łącznie z tymi, których GeForce Now teoretycznie nie obsługuje. Co się jednak stanie, jeśli spróbujemy którąś z nich uruchomić? Nic się nie stanie – nawet w przypadku kompatybilnych pozycji GeForce Now pozwala na wybór gry wyłącznie z poziomu własnego launchera.

Generalnie ta warstwa wirtualnego pulpitu wydaje się największą bolączką GeForce Now. Jeśli wiemy, na jakiej zasadzie usługa działa, opisane kroki i ograniczenia wydają się logiczne. Mimo to sam proces od strony UX jest uciążliwy i sprawia wrażenie niedopracowanego. Można by tu oczekiwać więcej finezji i bardziej płynnego przejścia od kliknięcia „Zagraj” do uruchomienia gry, szczególnie że mamy tu do czynienia nie z produktem małego startupu, a giganta branży, jakim jest Nvidia.

My tu jednak gadu, gadu, a w międzyczasie gra pewnie zdążyła się zainstalować. To co, zaczynamy?

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: Arkadiusz Bała, Lech Okoń

Przewiń w dół do następnego wpisu