DAJ CYNK

Pracujesz zdalnie? Szef nie będzie mógł Ci zawracać głowy po godzinach

Dodane przez: Anna Rymsza (Xyrcon)

Kategoria: Wydarzenia

Interakcje: 2430

Unia Europejska chce nam dać prawo do „odłączenia się” od pracy

Praca zdalna i możliwość komunikowania się elektronicznie poważnie zaburzyły równowagę między czasem pracy i czasem wolnym w życiu wielu osób. Regulatorzy Unii Europejskiej chcieliby jednak, byśmy mieli prawo „odłączyć się” od służbowej komunikacji.

Już prawie 40 proc. Europejczyków pracuje z domu

Przez wiele lat z domu pracowało około 5 proc. zatrudnionych w Unii Europejskiej. Z możliwości pracy zdalnej od czasu do czasu jednak korzysta coraz więcej osób – ich odsetek podskoczył w ostatnich latach z 6 do 9 proc.

A potem przyszła pandemia i wszystko stanęło na głowie. W czasie krótszym niż rok odsetek pracujących zdalnie wzrósł aż do 37 proc. Wzrost zależy od kraju, co widać na wykresie poniżej. To zestawienie pracujących zdalnie w 2019 i 2020 roku z podziałem na kraje Wspólnoty.

Wzrost popularności pracy zdalnej w ostatnim roku

W dalszej części raportu można też sprawdzić, jakie podejście reprezentują rządy poszczególnych państw. Polska jest w grupie, w której praca zdalna jest promowana, ale niekoniecznie mówi się o jej wadach i o tym, jak robić to dobrze i zdrowo.

Zobacz: KPRM: Wirtualne urzędy już we wrześniu, będzie polski zamiennik Microsoft Teams

300 procent normy

Parlament Europejski i Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych przygotowały interesujący raport (PDF), naświetlający kwestię komunikacji elektronicznej poza godzinami pracy. Granica się zatarła, a dążenie do ułatwienia pracy zdalnej w czasie pandemii COVID-19 wcale w tym nie pomaga. Dlatego w raporcie padła propozycja wprowadzenia „prawa do odłączenia się”. W skrócie: poza godzinami pracy będzie można nie czytać służbowych e-maili, nie odpowiadać szefowi na Messengerze i ignorować telefony od współpracowników. Jeśli uda się ten pomysł ratyfikować, przełożony nic nam za to nie zrobi, bo będziemy mieć ochronę prawną.

W raporcie czytamy:

Dwadzieścia lat temu kontaktowanie się z pracownikiem poza godzinami pracy było wyjątkowe (poza sytuacjami awaryjnymi), jeszcze rzadziej kontakt miał miejsce w weekend lub w święta. […] Aktualnie zbyt wielu menedżerów rutynowo kontaktuje się z pracownikami i kolegami mailowo lub telefonicznie w dni wolne. W niektórych firmach, a nawet krajach, nową normą pracy jest bycie „pod telefonem”.

To wynika częściowo ze zmiany kultury pracy. Nie chodzi wcale o wzrost popularności pracy zdalnej w ostatnich miesiącach wywołany pandemią COVID-19, choć one też mocno się do tego przyczyniła. Do licznych niepokojów społecznych dołączył się ogromny strach o utrzymanie pracy. Jednak zmiany zaczęły się znacznie wcześniej. Autorzy raportu piszą:

Bycie w gotowości jest kojarzone z wyższą wydajnością i bywa uważane za niezbędny warunek do rozwoju kariery; z tego powodu niektórzy pracownicy dobrowolnie przyjmują obciążenie harmonogramu pracy, który zaburza życie prywatne.

Innymi słowy, wydaje nam się, że jeśli nie damy z siebie więcej niż 100%, nie mamy szans na awans, podwyżkę, pochwałę w raporcie tygodniowym ani nawet na pudełko śniadaniowe z logo firmy. Okazuje się, że całkiem sporo osób jest w stanie dla tej szansy wyrzec się „mania życia”.

Wśród osób, które pracują zdalnie, w ogóle trudno powiedzieć, gdzie kończy się praca, a zaczyna życie. Te same pomieszczenia i urządzenia służą nam do pracy i do relaksu, dzieci biegają po domu w czasie wideokonferencji i tak dalej. Co więcej, z raportu można dowiedzieć się, że osoby pracujące z domu mają większą skłonność do pracy więcej, niż wymagają tego normalne godziny pracy, wyznaczone przez dyrektywę europejską.

Zmęczeni, wkurzeni, przepracowani

Ostatnio dużo się mówi o efektach takiego stylu życia, ale warto powtórzyć: odpoczynek jest niezbędny dla zdrowia. Ciągły kontakt ze środowiskiem zawodowym zdecydowanie odpoczynkowi nie sprzyja. Konsekwencje tego są różne, fizyczne i psychiczne, ale część pewnie znasz z doświadczenia. Chodzi o zmęczenie oczu, zesztywniałe lub napięte mięśnie, bóle pleców, bóle głowy. Kto choć raz zasiedział się przed komputerem, ten wie, o czym mowa.

Dalej przychodzą problemy, które mogą wpłynąć na nas długoterminowo. Raport wymienia niepokój, problemy ze spaniem, zaburzenia koncentracji, wypalenie i problemy natury emocjonalnej, często spowodowane ciągłym stresem. Stąd już tylko krok do depresji i podobnych zaburzeń psychicznych związanych z pracą. Cierpi na nie już 300 mln pracowników na całym świecie. Długa praca w statycznych pozycjach może doprowadzić do osłabienia mięśni, wad postawy, dyskopatii, „korzonków” i tym podobnych nieprzyjemności, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma ergonomicznego stanowiska pracy (z doświadczenia wiem, że nawet w biurach ta ergonomia bywa wątpliwa).

Zobacz: Kamera internetowa? Sprawdź polecane modele w 2021 roku

Potrzebna jest nowa dyrektywa o czasie pracy

W raporcie padła propozycja nowelizacji dyrektywy 2003/88/EC, zwanej też Working Time Directive. Aktualnie zapewnia ona pracownikom w UE przynajmniej 4 tygodnie płatnego urlopu, daje prawo do pracy nie więcej niż 48 godzin tygodniowo, przynajmniej jednego dnia odpoczynku po tygodniu pracy i przynajmniej 11 godzin odpoczynku na dobę.

To jednak za mało na dzisiejsze realia. Do dyrektywy trzeba dodać także prawo do odłączenia się. To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Trzeba będzie między innymi zdefiniować, jak dokładnie mierzony jest czas pracy w skali doby i tygodnia. Sama mam z tym problem… czy przeglądanie wiadomości wieczorem to już praca? W końcu mogę znaleźć temat wart poruszenia na TELEPOLIS.PL. Nie jest lekko. Dobrze by było, gdyby sprawa była czarno-biała, a mamy przynajmniej 16 odcieni szarości. Potem trzeba będzie jeszcze edukować pracowników, by znali swoje prawa.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło tekstu: Raport Komisji Europejskiej

Przewiń w dół do następnego wpisu