DAJ CYNK

Operatorzy spierają się o metody badania jakości sieci

15.07.2013

Dodane przez: WitekT

Kategoria: Wydarzenia

Interakcje: 11

Ważne 9

0

Operatorzy komórkowi spierają się o to, jaką metodą badać jakość swoich sieci. Tym bardziej, że końcowy raport dotrze do oczu konsumentów. P4 chce pomiary prowadzić stacjonarnie, reszta w ruchu - pisze serwis rpkom.pl.

Operatorzy komórkowi spierają się o to, jaką metodą badać jakość swoich sieci. Tym bardziej, że końcowy raport dotrze do oczu konsumentów. P4 chce pomiary prowadzić stacjonarnie, reszta w ruchu - pisze serwis rpkom.pl.

Zobacz: Podpisano memorandum w sprawie jakości usług telekomunikacyjnych.

W ramach tzw. grupy technicznej, dzielimy się pod tym względem na dwie frakcje. Jedna dąży do tego, aby badanie sieci mobilnej odbywało się metodą tzw. drive testów i do tego grona zaliczamy się my - T-Mobile Polska. Druga frakcja dąży do tego, aby badanie realizować za pomocą zestawu stacjonarnych sond zlokalizowanych przy BTS-ach. To propozycja P4, które w zestaw takich sond zainwestowało - mówi Cezary Albrecht, dyrektor biura strategii i spraw regulacyjnych T-Mobile. Za drive testami optują również Orange i Polkomtel.

P4 nie przeczy, że chce, aby badanie prowadzone było w oparciu o sondy. Po pierwsze już je ma, po drugie zapewniają stabilny pomiar, po trzecie przy drive testach łatwo pomijano wcześniej specyfikę jego modelu działania w oparciu o umowy roamingu krajowego: P4 ma mniej własnych nadajników i mniejszy zasięg własnej sieci niż konkurencja.

Nie ma metody idealnej, dlatego uważamy, że możemy równolegle użyć dwóch metod równocześnie. Naszej, wykorzystującej sondy i tej tradycyjnej objazdowej. Obie metody mogą sprawdzić zasięg wszystkich operatorów i może dzięki temu informacje dotyczące jakości usług będą jeszcze ciekawsze - mówi Marcin Gruszka, rzecznik prasowy P4 dodając, że sondy zapewniają dokładniejszy, stabilniejszy pomiar, a drive testy o różnych porach dnia, w tym samym miejscu mogą dać diametralne różne odczyty.

Sondy badają sieć w danym miejscu w sposób ciągły, a w punkcie stałym praktycznie zawsze rezultaty wyjdą lepsze. Wynika to m.in. z braku handoverów między stacjami i technologiami oraz stałego poziomu sygnału. Natomiast drive testy mają, według nas niezaprzeczalną zaletę: badają zasięg i jakość sieci nie tylko w danym miejscu, ale w różnych lokalizacjach: wieś, miasto, las, łąka itd. - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange, dodając, że drive test jest pomiarem chwilowym, ale do celów porównawczych nadaje się, ponieważ wszyscy operatorzy są mierzeni w tych samych warunkach.

P4 nie chce też współfinansować metody, która faworyzuje operatorów nie korzystających z umów roamingu krajowego, a którą Orange szacuje na około 500 tys. zł rocznie. P4 za przykład podaje testy sieci wykonywane w maju 2011 roku przed rozgrywkami Euro 2012 z perspektywy użytkownika polskich kolei, gdzie badano tylko zasięg sieci własnej. Pozostała trójka operatorów rozumie ten argument dodając, że nie widzi problemu, aby sieć była badana z uwzględnieniem roamingu krajowego.

Zobacz: UKE zbadał jakość sieci komórkowych na wybranych trasach kolejowych.

T-Mobile nie widzi natomiast sensu tworzenia raportu prezentującego zarówno wyniki badań drive testów i sond z dwóch względów - badania stacjonarne źle mogłaby ocenić Unia Europejska, a wartość takiego pomiaru nie stanowiłaby żadnej wartości dla klienta, który przecież nie przebywa 24 godziny pod stacją BTS.


Źródło tekstu: rpkom.pl

Komentarze
Zaloguj się
Polecane tematy