DAJ CYNK

5 aplikacji na Androida, które nie powinny ci umknąć w tym tygodniu - część 3 [KONKURS]

14.04.2019

Dodane przez: LuiN

Kategoria: Aplikacje i rozrywka

Interakcje: 31990

Ważne 1

1

Google Play to prawdziwa kopalnia skarbów, jednak znalezienie przydatnych aplikacji czy dobrze wykonanych gier bywa trudne. Stąd pomysł, by podzielić się z Wami naszymi znaleziskami - liczymy też na Wasze pomysły.

OH Web Browser – gdy do przeglądania stron brakuje rąk

Cena: 0 zł; 6,49 zł za wariant premium - pobierz z Google Play

Ekrany w telefonach robią się coraz większe i większa, co z jednej strony poprawia komfort konsumpcji treści – na ekranie mieści się ich więcej, w wyższej niż do tej pory jakości, z drugiej zaś coraz bardziej kuleje ergonomia. Kiedyś to było, powiedział Janusz… cały Internet można było jedną ręką, a teraz? A teraz też można!

Przeglądarka OH stworzona została pod kątem obsługi jedną dłonią. Po pierwsze, pasek wpisywania adresu wywołujemy z dolnej belki ekranowej. Po drugie, w każdej chwili możemy przeciągnąć palcem od góry ku dołowi, by skondensować stronę i np. zyskać dostęp do kontrolek YouTube’a.

Dodatkowej uwagi wymaga też trójprzyciskowa belka dolna – każdy z przycisków obsługuje dodatkowe funkcje przy przytrzymaniu czy gestach przesuwania. Np. przycisk zakładek:

  • Podwójne dotknięcie - Dodaj nową kartę
  • Przesuń w lewo - poprzednia karta
  • Przesuń w prawo - następna zakładka
  • Przesuń w górę - Usuń bieżącą kartę
  • Długie naciśnięcie - Tryb prywatny

Ta ostatnia funkcja może być przydatna gdy np. logujemy się na stronę banku, a niekoniecznie chcemy, by otoczenie widziało co robimy na ekranie. Długie naciśnięcie i jesteśmy w trybie standardowym. Ponowne – wracamy do prywatnego.

Oprócz tego przeglądarka OH przyciąga uwagę brakiem niepotrzebnych uprawnień – dostępu do lokalizacji, aparatu, mikrofonu czy kontaktów. Mamy tryb ciemny, każdą stronę możemy wyeksportować do PDF-a, dostęp do wielu wyszukiwarek, menadżer pobierania, motywy, tryb czytania z ochroną wzroku czy nawet blokowanie agresywnych reklam.

Przez pierwszych 7 dni wszystkie funkcje programu są darmowe, potem znikają funkcje premium takie jak blokada reklam czy motywy. Opłata 6,49 zł nie jest jednak obowiązkowa i ma charakter jednorazowy. Sami sprawdźcie, czy warto.

Spark – lek na dziurę po Google Inbox?

Cena: 0 zł - pobierz z Google Play

Każdy ma swoją metodę na pocztę e-mail. Póki rozmawiamy o jednym koncie, zazwyczaj wystarczają narzędzia usługodawcy, by nie mieć większych problemów z porządkiem. Gorzej jeśli e-mail służy nam do pracy, a prawdziwa masakra zaczyna się, gdy kont e-mail jest kilka. Sam korzystam w tym samym czasie z 3-4 kont e-mail od różnych dostawców. Całkiem zadowolony byłem z aplikacji pocztowej w iPhone’ie, później zastąpił ją Outlook, a teraz przyszedł czas na powiew świeżości o nazwie Spark.

Pierwsza sprawa – aplikacja mobilna jeszcze nie dorobiła się spolszczenia, ale interfejs nie jest przeładowany skomplikowanymi funkcjami. Druga kwestia – wreszcie jako pierwsze zobaczyłem jedynie te e-maile, które są skierowane bezpośrednio do mnie. Od razu mogę wyłapać wszelkie sprawy pilne, bez przedzierania się przez ogrom e-maili z innych, automatycznych kategorii, takich jak powiadomienia i newslettery.

Oczywiście mamy też klasyczną skrzynkę odbiorczą pod pozycją Inbox, jednak w Smart Inboksie bardzo łatwo się zakochać. Z dnia na dzień darmowa aplikacja coraz bardziej przekonuje mnie do siebie, czy to obsługą gestów, czy wygodnym menadżerem podpisów, jak i planowaną wysyłką e-maili z opóźnieniem.

Program do niedawna dostępny był wyłącznie na urządzenia Apple’a, a teraz wreszcie mogą go pobrać „zwykli śmiertelnicy” z telefonami z Androidem. Wkrótce do oferty dołączy klient webowy i aplikacja PC.

The Elder Scrolls: Blades – na tę grę czekaliśmy od roku

Cena: 0 zł - pobierz z Google Play

Bethesda to jeden z najbardziej kontrowersyjnych wydawców gier. Uwielbiany i zarazem nienawidzony przez miliony graczy. Firma znana jest z jednej strony z przełomowych rozwiązań, z drugiej zaś z olbrzymiej liczby bugów i innych niedoróbek. Rok temu, podczas E3, liczyliśmy na zapowiedź rychłej premiery następcy Skyrima, tymczasem zaprezentowano… grę mobilną.

The Elder Scrolls: Blades dosyć luźno nawiązuje do dotychczasowych pozycji z tej serii pod względem mechaniki, natomiast sam sposób kreacji świata, rozwój postaci czy czekające na nas questy rozpieszczą miłośników gatunku. Wracasz do swojego rodzinnego miasta, zniszczonego i opustoszałego od twojego wyjazdu. Jesteś jednym z wygnanych Ostrzy (elitarny oddział Imperium), a teraz korzystając ze swoich umiejętności spróbujesz pomóc w odzyskaniu dawnej świetności rodzinnego miasta. W licznych misjach m.in. uwalniasz mieszkańców miasta, którzy gdy już wrócą do swoich domów chętnie odwdzięczą ci się jako pracownicy kuźni czy stajni, uzbrajając cię na kolejne misje.

Graficznie jest zaskakująco dobrze. Coś co kiedyś mogło być co najwyżej przerywnikiem filmowym, teraz jest renderowane w czasie rzeczywistym przez nasz smartfon. Sterowanie „dotknij i przejdź” połączone jest z odwróconą pracą kamery, co bywa irytujące, przynajmniej na początku gry. Pierwsze walki nie napawają przesadnym optymizmem, ale wystarczy zerknąć do rozbudowanego drzewa rozwoju postaci, by mieć pewność, że już niebawem gra stanie się o wiele bardziej widowiskowa.

Oczywiście nie zabrakło drogi na skróty, czyli mikropłatności. Nie są one potrzebne na początku gry, ale prawdopodobnie wiele osób skusi się na nie, gdy TES: Blade przyciągnie je na dłuższą chwilę.

Xodo – porządny czytnik PDF z możliwością edycji

Cena: 0 zł - pobierz z Google Play

Co jakiś czas proszony jestem o wypełnienie jakiegoś formularza, który trafia do mnie w formie pliku PDF. Nie chcąc drukować każdej „głupoty”, często edytuję plik w Wordzie czy Photoshopie, a potem odsyłam z cyfrowo naniesionymi danymi i podpisem. Gorzej, gdy taki dokument dociera do mnie w terenie czy w podróży, gdy akurat nie mam laptopa pod ręką.

Adobe ma swoje „markowe” narzędzie do edycji dokumentów, w tym mobilne, ale oczekuje za nie opłat, a sam interfejs z generacji na generację zmienił prosty czytnik w ciężki kombajn. Po zabawie wersją demonstracyjną, stwierdziłem, że poszukam jednak czegoś za darmo. I wtedy pojawił się Xodo.

Przyznam, że do nowej, n-tej już appki podszedłem bez entuzjazmu, bo z reguły dostępne w sklepie Google’a aplikacje nie są warte uwagi już z racji wydajności samego otwierania plików, a co dopiero ich edycji. I tym mocniej zaskoczył mnie polecany Xodo – urzeka już samą szybkością przeglądania, przez co natychmiast stał się moim głównym narzędziem do otwierania biletów kolejowych i lotniczych.

Kolejnym testem były wspomniane wyżej podpisy i formularze. By było trudniej, aplikacja pliki miała sobie pobrać z Dropboksa i również w chmurze zapisać je – ponownie wszystko zadziałało bez zarzutu. Mało tego, w ustawieniach znalazłem nie tylko podpisy wprowadzane za pomocą palca, ale i możliwość wgrania pliku PNG czy obsługa rysików.

I chyba największą niespodzianką w tym wszystkim jest fakt, że Xodo jest zupełnie darmowy i pozbawiony reklam. Mało tego – w dodatku jednym z 4 obsługiwanych języków jest język polski.

Navitel – nawigacja GPS, której nie trzeba przedstawiać

Cena: 0 zł za 7 dni, potem zależnie od wybranej licencji - pobierz z Google Play

Navitel to jedna z najpopularniejszych w Polsce marek nawigacji satelitarnych. Zarówno gdy chodzi o aplikację mobilną, jak i o gotowe urządzenia końcowe, niezależne od naszego telefonu. Cechą szczególną Navitela jest fakt, że mapy pobierane są do pamięci urządzenia i nie są nam straszne przerwy w zasięgu sieci komórkowych czy wysokie koszty transmisji poza granicami kraju.

Rzecz jasna nie zabrakło asystenta pasa ruchu, polskojęzycznych wskazówek głosowych, bieżących informacji na temat korków, jak i nawet widowiskowych map 3D. Rozwiana od lat aplikacja cechuje się wysoką czytelnością interfejsu, nawet w ostrym słońcu, szybkim menu nie obciążającym przesadnie akumulatora i możliwością ustanowienia nieograniczonej liczby punktów na trasie – poradzi sobie nawet z bardzo rozbudowanymi wyjazdami.

W sklepie producenta dostępne są mapy aż 65 krajów, z możliwością wykupu licencji na pojedyncze kraje, jak i na całe regiony. Na Polskę wystarczy nam 400 MB miejsca, cała Europa to już blisko 7 GB danych (nie musimy pobierać map wszystkich krajów). 
I właśnie sześciomiesięczną licencję na całą Europę mamy teraz dla Ciebie zupełnie za darmo:

KONKURS

Aby otrzymać klucz na 6-mies. pakiet nawigacyjny Navitel Navigator Europa należy:
- zalogować się w serwisie TELEPOLIS.PL
- napisać w komentarzu pod tym tekstem na jaką trasę zabralibyście ze sobą nawigację Navitela? np. Krynica Górska – Krynica Morska.

Licencje na nawigację satelitarną prześlemy Czytelnikom jako wiadomości prywatne na Forum TELEPOLIS.PL.
Mamy dla Was 30 kodów, 60 kodów aż 100 kodów! Kto pierwszy, ten lepszy.

Zobacz: 5 aplikacji na Androida, które nie powinny ci umknąć w tym tygodniu - część 1
Zobacz: 5 aplikacji na Androida, które nie powinny ci umknąć w tym tygodniu - część 2


Źródło zdjęć: AndroidPIT, Google Play, wł

Źródło tekstu: wł

Komentarze
Zaloguj się