Przeklęte literki na opakowaniu. Widzisz je? Pewnie tego nie kupisz

Wbrew temu, co zdaje się sądzić wielu producentów, konsumenci nie chcą produktów afiszowanych jako wykorzystujące sztuczną inteligencję – twierdzi Dogan Gursoy, profesor zarządzania z Washington State University. 

Dominik Krawczyk (dkraw)
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Przeklęte literki na opakowaniu. Widzisz je? Pewnie tego nie kupisz

Sztuczna inteligencja zdominowała prasowe nagłówki, choć tak naprawdę tym, co obecnie fascynuje ludzkość, są algorytmy generatywne. Czyli takie, które w oparciu o samouczenie na gotowych materiałach tworzą inne dzieła. W praktyce głównie chat boty, z najbardziej medialnym ChatGPT na czele, ewentualnie generatory obrazu.

Dalsza część tekstu pod wideo

Marketingowcy jednak szybko trend podłapali, czego efektem jest zalew produktów oznaczonych jako AI. Bynajmniej nie tylko w branży elektroniki. Tak jak jeszcze do niedawna wszystko było smart, tak teraz mamy zalew rzekomo bazujących na sztucznej inteligencji usług, a nawet produktów spożywczych, jak Coca-Cola Y3000. Ale czy konsumenci naprawdę tego chcą, czy to tylko sztucznie wytworzona moda, do której ktoś usiłuje nas przekonywać?

Dogan Gursoy, profesor zarządzania z Washington State University postanowił to sprawdzić. Uczony wykonał prosty, ale bardzo obrazowy eksperyment. Mianowicie stworzył ulotki różnych produktów, w tym RTV i AGD, a także usługi medyczne czy finansowe, po czym wręczał je przypadkowym ludziom. Ci mieli ocenić, czy dana oferta wzbudza ich zaufanie.

Szkopuł w tym, że produkty i usługi się powtarzały, ale materiały ich dotyczące występowały w dwóch wersjach. W jednej bardziej technicznej, gdzie punktem zaczepienia były informacje o zastosowaniu konkretnych rozwiązań technologicznych, a w drugiej generycznej, kładącej nacisk na powtarzanie terminu sztuczna inteligencja.

Jak przekonuje prof. Gursoy w podsumowaniu, zauważalnie większym uznaniem miały cieszyć się te urządzenia i usługi, które promowane były w oparciu o proste fakty. Odsetek osób kategorycznie odrzucających zakup ponoć w obydwu grupach był wysoki, szczególnie w kontekście produktów wysokiego ryzyka, takich jak usługi doradztwa finansowego, jednak kategoria AI i tak przegrała na tyle wyraźnie, by doszukiwać się tu pewnej prawidłowości.

Prof. Gursoy ocenia, że sztuczna inteligencja w rękach marketingowców stanowi niejako broń obosieczną. Jego zdaniem statystyczny konsument, mimo iż bardziej zainteresowany na wstępie, ostatecznie stawia wyższe wymagania niż w przypadku konwencjonalnych produktów. W tle ma pojawiać się też wątek zaufania poznawczego i strach przed tym, czego nie znamy.

W tym drugim przypadku, według badacza, negatywnie odbicie znajdują wzorce popkulturowe. Prof. Gursoy zauważa, że w hollywoodzkich produkcjach sztuczna inteligencja rzadko kiedy przedstawiana jest w korzystnym świetle, a zazwyczaj oglądamy filmy o buncie maszyn i morderczych robotach. Nie milkną ponadto echa obaw o poufność danych, nakręcanych przez kolejne incydenty w tej materii.

Ale czy to oznacza, że literki AI powinny z opakowań zniknąć? Niezupełnie – prof. Gursoy sugeruje producentom, aby uściślili swój przekaz i zamiast bazować na pojedynczych hasłach, starali się wyjaśnić, do czego dane rozwiązanie w rzeczywistości służy, na jakiej zasadzie działa i co właściwie mu zawdzięczamy. Krótko mówiąc, postuluje o więcej informacji, a mniej lania wody i prawdę powiedziawszy, trudno się z nim nie zgodzić.

Icon

2 komentarze

Zaloguj się, by śledzić dyskuję
Dołącz do użytkowników, pisz bez limitu, śledź odpowiedzi oraz reakcje na swoje komentarze. Nie przegap ważnych rozmów! Zostały Ci 3 komentarze w tym tygodniu
Avatar autora komentarza
Dodaj komentarz
Avatar autora komentarza
~gość
15 SIE 2024 · 11:59
Ja kupię. Bardzo lubię AI.
Odpowiedz