Znana światowa marka zwalnia pracowników w Polsce. List był szokiem
Producent pralek, suszarek oraz lodówek zwalnia 1800 pracowników z polskich zakładów. Pracownicy są rozgoryczeni, gdyż nic nie wskazywało na tego typu obrót sprawy.

Producent pralek i lodówek Beko na ostatnim zebraniu, nie miał dobrych wiadomości dla swoich pracowników. Kiedy na początku tygodnia pracownicy z łódzkiego oddziału przyszli do pracy w czarnych koszulkach, było wiadomo, że nastroje w zakładzie są fatalne. Był to znak protestu wobec planów zamknięcia fabryki i tym samym pozbawienia pracy 1100 osób. I choć zakład zapewnia, że dostaną oni godziwe warunki odejścia, to jednak pracownicy czują się, jakby dostali "strzał w twarz".
Beko to znany producent kuchenek, suszarek oraz lodówek. Firma ogłosiła swoją decyzję o zamknięciu fabryk w Łodzi i Wrocławiu pod koniec zeszłego tygodnia. Zwolnienia obejmią 1800 osób, z czego 1100 to pracownicy łódzkiego oddziału.



Pracownicy są wyjątkowo rozgoryczeni, bowiem nic nie zwiastowało takiej decyzji. Informacja o zamknięciu Beko w Polsce nastąpiła znienacka i zaskoczyła pracowników.
Nikt się nie spodziewał, że nasze zakłady w Łodzi zostaną zlikwidowane. Niczego nie przeczuwaliśmy. Przedstawiono nam świetlaną przyszłość, a w ostatnim czasie wzrosła produkcja. Myśleliśmy, że wszystko w końcu ruszy pełną parą. List od zarządu o zamknięciu zakładów, który odczytano nam na zebraniu w czwartek, był dla nas ogromnym szokiem.
- powiedziała PAP, pracownica Beko, Dorota Popławska.
Pracowicy twierdzą, że jeszcze miesiąc temu, obiecywano im pracę na trzy zmiany oraz większą liczbę zamówień.
Beko to turecka firma działająca w branży pralek od ponad 50 lat. Jej produkty sprzedawane są w 130 krajach na świecie, w tym Polsce.