Strona 2 z 2

Re: UPC i kariera telefonii stacjonarnej

Post:22 lis 2017, 16:07
autor: jedrek
Najśmieszniejsze jest zawsze gadanie, że POTS musi być droższy. Przecież voIP też wymaga infrastruktury, serwera, doprowadzenia linii do abonenta.
I w ten sposób zamiast chytre orange zarobić na drucie choćby te 12zł miesięcznie woli żeby drut leżał odłogiem w ziemi (wisiał na 50 letnim drewnianym słupie) i gnił. Oni ni potrafią jeść małą łyżeczką tylko wiecznie chcą żreć wielką łygą złotówki. Ile to osób mieszkających na kozich wólkach zrezygnowało ze stacji, bo cena była z d... wzięta i dla przeciętnego Polaka było to za drogie, i teraz tacy Polacy na wsi mają komórkę (bo taniej) ale jak próbujesz dziś z nimi rozmawiać to rozmowa jak zza grobu :) bo najbliższa stacja w sąsiedniej wsi 2km dalej i brak optycznego zasięgu, domyślasz się chwilami co delikwent, delikwentka do ciebie mówią, bo zasięgu na wsi ma na 1 kreskę porywach i szatkownica taka, że głowa puchnie od słuchania tej transmisji zero-jedynkowej, czyli zero = wycięło cię w pieron, jedynka = jeszcze jakoś tam cię słyszę i się domyślam co mówisz.
Takie przykłady jak ten http://www.telepolis.pl/forum/viewtopic.php?f=3&t=90502 dotyczące każdej sieci można mnożyć w tysiące. Potem wystarczy posłuchać radia jak słuchacze dzwonią i ciągle śpiewka "proszę zadbać o zasięg", "słabo pana/panią słychać". Technika idzie do przodu a jakość połączeń w wielu przypadkach staje się gorsza niż z dobrego PRL-owskiego analogowego telefonu w latach 80 i to nawet z mizernym mikrofonem węglowym a nie jak współcześnie wypasione elektretowe dające sygnał audio żyleta.
I zasadnicza wada współczesnych telefonów komórkowych: przesadna czułość mikrofonu - czyli zbieramy dźwięki w promieniu przynajmniej 5m i potem wszystko "prasujemy". Idzie potem delikwent wzdłuż ruchliwej miejskiej ulicy i zamiast słyszeć jego słyszysz wydechy dieslowskich klekotów, twoim rozmówcą staje się przejeżdżające auto 3 m dalej, a nie człowiek z ustami 10 cm od mikrofonu, który nasłuchuje całą okolicę.
Jakby takie tory stosowano w radiokomunikacji to by się ludzie w ogóle nie dogadali, bo by tło w takim np helikopterze, czołgu zagłuszyło nadawcę.
Więc póki komórka nie zapewni jakości jak druciak to będzie to dla mnie tylko narzędzie dodatkowe, a nie podstawowa słuchawka do rozmów.
Swego czasu jak dewoty osiedlowe oprotestowały stację bazową, która działała kilka lat, to po demontażu stacji dochodziło do sytuacji, że ja słyszałem rozmówcę, a rozmówca miał mnie poszatkowanego, bo łatwiej słuchawce odebrać podkręconą mocą stację bazową schowaną za kolejnym żelbetowym blokiem niż swoim małym sygnałem ze 2W w porywach dolecieć zza winkla do tej stacji, która się jeszcze ostała. A jadąc windą był brak sygnału (taka piękna żelbetowa klatka faradaya ;) - jakby to nie było miasto tylko środek Bieszczad :) Potem po zgłoszeniach musieli ostro dołożyć do pieca i pomodzić w sektorach bazowym stacjom, których nie zdążono jeszcze zlikwidować, żeby sygnał nie spadał do stanów agonalnych. Druga sprawa to niezrozumiały dla mnie zachwyt nad tym całym pożal się HDVoice w komórkach.
Dla mnie brzmi to tak jakbyśmy najpierw skompresowali dźwięk w pełnym paśmie 20Hz-20kHz (bez filtrowania przed kompresją do 3kHz ja w analogowej telefonii) z przepływnością jakieś 32kHz jako jeden kanał mono 16bit, a potem z tego sobie znów próbowali "odtworzyć" wave-a i ten zepsuty już na zawsze kompresją sygnał przepuścić dodatkowo przez korektor dźwięku i podbić mu tą bulgoczącą kompresję gdzieś w okolicy 10kHz, żeby szeleszczące głoski Ś, Ć, Ź było ponoć wyraźniej słychać. To już nawet takie połączenie skype-skype jak obie strony mają dobrej jakości karty dźwiękowe i łączą, które zapewniają ciągłą przepływność nie gorszą niż te 512kbps w obie strony to jakość audio jest prawie, że porównywalna z radiofonią ukf (tzn. z dobrą stacją ukf, a tych to może 5% na ukf-ie jest, reszta to przesterowana gimbazowa sieczka jeżeli chodzi o stronę technicznej emisji dźwięku), delikatnie słychać obcięcie pasma powyżej 10kHz, ale idzie wtedy to przez sky-sky naprawdę ładnie - jak na zabawkę dla zwykłych zjadaczy chleba a nie profesjonalny tor transmisyjny. Czego nigdy nie mogę powiedzieć o tym marketingowym HDVoice, wręcz uszy puchną, bo ten sygnał w odsłuchu jest taki "SYFrowy" nie jest on naturalny, taki trochę robocop, sztucznie podbite pewne wycinki pasma słyszalnego, aby tym podbiciem próbować zamaskować to co zostało ucięte i udawać naturalny głos bez słyszalnej ingerencji w jego naturalne brzmienie. Generalnie większość w wyniku głupoty będzie oburzona, bo dla nich HDVoice to wypas jakość. Ale większość z nich też nie odróżni mizernej dwukanałowej mp3 128kbps (wymagająca ścieżka audio z filharmonii), od tej która zapewni średnią przepływność nie gorszą niż 224kbps.