DAJ CYNK

Test telefonu Sony Xperia Z Ultra

Dodane przez: Marcin Kruszyński (vonski)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 95952

Ekran zasługuje na osobny akapit. Za największą wadę pierwszej Xperii Z uchodził właśnie wyświetlacz, wykonany w mało nowoczesnej technologii TFT, z kiepską czernią, niskim kontrastem i fatalnymi kątami widzenia. Podczas premiery Z Ultra Sony chwaliło się zupełnie nową technologią wykonania ekranu (Triluminos Display) z technologią wzbogacenia barw X-Reality. Trzeba przyznać, że efekt jest znakomity. Xperia wreszcie ma naprawdę dobry ekran adekwatny do swojej pozycji w drabince high-endowych urządzeń. Świetny kontrast, duża jasność (ponad 450 nitów), wreszcie porządna, głęboka czerń i dobre kąty widzenia. W połączeniu z ogromną przekątną i bardzo wysoką rozdzielczością FullHD ekran robi piorunujące wrażenie. Silnik X-Reality świetnie podbija kolory dając wrażenie bardzo żywych i naturalnych barw, zaskakująco dobra jest również widoczność na słońcu. Sony wyeliminowało również wadę pierwszej Xperii i ekran zdecydowanie mniej się palcuje. Jednym słowem, wyświetlacz stanowi przykład wzorowo odrobionej pracy domowej i jest zdecydowaną ozdobą tego phabletu.

W przeciwieństwie do produktów Samsunga, japoński producent nie zdecydował się na umieszczenia w swoim urządzeniu rysika (co zresztą byłoby trudne ze względu na grubość Xperii). Sony pozwala jednak na obsługę swojego wyświetlacza... długopisem lub ołówkiem. Przyznam, że po latach spędzonych z pojemnościowymi ekranami, dla których każda ostra końcówka wiązała się z ryzykiem rys, miałem wręcz fizyczne opory przed mazaniem długopisem po pięknym ekranie Xperii. Jednak technologia wykonania praktycznie eliminuje ryzyko uszkodzenia, a wygoda tego rozwiązania jest nie do przecenienia. Co prawda obsłudze ołówkiem brakuje zdecydowanie precyzji w porównaniu do Galaxy Note, nie ma też szeregu aktywnych funkcji wywoływanych zbliżeniem rysika itd., ale też brak konieczności wyjmowania rysika wyraźnie poprawia wygodę użytkowania. Jeśli z czasem Sony uda się dopracować precyzję tego typu dotyku, to dla mnie jest to zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie niż klasyczny rysik, który dodatkowo nietrudno zgubić.

Ergonomia

Ze względu na nietypowe gabaryty urządzenia postanowiłem poświęcić osobny akapit kwestii ergonomii i obsługi Xperii. Jako, że Sony kwalifikuje Z Ultra ciągle jako telefon, to w pierwszej kolejności postaram się podzielić wrażeniami z jej użytkowania właśnie w roli smartfonu.

Czy Xperię da się obsługiwać jedną ręką? Nie da się. Ale to chyba nikogo nie dziwi. Sony nawet nie próbowało wprowadzać rozwiązań umożliwiających taki zabieg (np. klawiatura czy dialer przesunięte do krawędzi ekranu jak w serii Note Samsunga), wychodząc ze słusznego założenia, że do obsługi 6,4 calowego ekranu potrzeba dwóch dłoni. Mimo, że jestem osobą wysoką z długimi palcami, biorąc do ręki Z-etkę instynktownie kładłem ja na lewej ręce i obsługiwałem prawą. Ma to oczywiście swoje minusy, bo zrobienie czegoś idąc po ulicy wymaga koncentracji wyłącznie na ekranie, a o obsłudze w samochodzie nawet nie wspomnę.

Czy z Xperii da się wygodnie dzwonić? Owszem, dzwonić się da, ale wygodne to nie jest. Po pierwsze objęcie dłonią smartfonu i trzymanie go przy uchu jest nieporęczne i męczące. Po drugie mały głośnik ulokowany na środku górnej ramki czasem ciężko przyłożyć do ucha w odpowiednim miejscu, co powoduje dyskomfort w czasie rozmowy. Po trzecie, o czym już wspomniałem, Xperii praktycznie nie da się używać w samochodzie, ciężko ją przytrzymać ramieniem, kiedy potrzebujemy drugiej ręki, itd. Równolegle z premierą Z Ultra firma Sony pokazała dedykowaną słuchawkę Bluetooth, co z perspektywy kilku tygodni użytkowania tego urządzenia wydaje się praktycznie niezbędnym akcesorium. Trzeba jednak oddać honor plusom smartfonu. Można z niego porozmawiać pod prysznicem, można bez obawy zabrać na łódkę, basen, można popływać na materacu, można spacerować bez obaw na deszczu nie przerywając konwersacji. Wodoszczelność telefonów uważam za świetny pomysł i jestem jego gorącym zwolennikiem.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu