DAJ CYNK

Test telefonu Sony Ericsson XPERIA X10 mini pro

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 255078

Choć telefon jest dość mały, to jednak zasięg jest wyjątkowo stabilny. Zdarzało się jednak, że po chwilowym całkowitym braku zasięgu telefon dość długo "wracał do siebie". Całość uzupełnia dobry głośnik zewnętrzny telefonu - jego głośność jest zupełnie nieproporcjonalna do gabarytów urządzenia.

Interfejs służący do obsługi połączeń telefonicznych jest przejrzysty i intuicyjny, ale przy okazji nieco ubogi. W takim np. rejestrze połączeń znajdziemy informacje o dacie i godzinie połączenia, ale nie dowiemy się już ile ono trwało. Próżno też szukać rejestru dokonanych transmisji danych czy sumarycznych liczników połączeń.

Wiadomości

Jak przystało na rasowego Androida, telefon oferuje znacznie więcej niż tylko pisanie SMS-ów. W prosty sposób odstaniemy się też do serwisów Facebook i Twitter jak i będziemy mogli zarządzać pocztą email. Do pełnego funkcjonowania telefonu wymagane jest posiadanie konta Gmail. Adres mailowy jest kluczem do dodatkowych usług Google’a - z Android Market na czele. Nic nie stoi na przeszkodzie by skonfigurować na telefonie więcej niż jedno konto email. Oprócz serwerów POP3 i IMAP, do dyspozycji mamy też aplikację RoadSync Mail, czyli klienta serwerów Microsoft Exchange oraz Sony Ericsson Sync, czyli autorską platformę Sony Ericssona pozwalającą na synchronizację kontaktów i danych z kalendarza. Opcji mamy więc wiele, a poczta email może być pobierana w trybie Push. W ustawieniach telefonu mamy możliwość ustanowienia indywidualnego dzwonka dla SMS-ów i poczty email, co ułatwia zorientowanie się w tym, jaki rodzaj wiadomości właśnie otrzymaliśmy. Sygnałom dźwiękowym i wibracji towarzyszy dodatkowo mruganie diody.

Wprowadzanie tekstu z użyciem małego ekranu dotykowego jest znacznie prostsze niż można by przypuszczać, jednak trzeba powiedzieć jasno - nie jest to idealne rozwiązanie dla osób o bardzo dużych dłoniach. Słownik T9 ma sporą bazę słów (z wygodną listą sugestii) i póki to, co chcemy wprowadzić występuje w słowniku, pisze się bardzo szybko. Schody zaczynają się gdy trzeba dane słowo nietypowo odmienić lub zabrakło go w słowniku. Przy tradycyjnej klawiaturze można zwykle w takiej sytuacji szybko przełączyć się na "wieloklikowe" wprowadzanie znaków, lub też wprowadzać pojedyncze znaki/sylaby i zatwierdzać je strzałką w prawo. Tu strzałek zabrakło - na upartego jest spacja na zmianę z kasownikiem. Ekranowy przycisk zmiany trybu wprowadzania tekstu zamiast tenże zmieniać, otwiera menu wyboru trybu, z którego trzeba potem wyjść. Gdy już wprowadzimy tekst czeka nas ponowienie powyższego manewru by uruchomić T9. Krótko mówiąc jest to trochę pogmatwane i jeśli ktoś pisze bardzo dużo nie sposób obejść się bez klawiatury QWERTY. Wysuwana klawiatura nie dość, że wielokrotnie skraca tak podstawową czynność jak pisanie, to po kilku dniach po prostu uzależnia. W standardzie programowej klawiatury QWERTY nie dostajemy.



Przewiń w dół do następnego wpisu