DAJ CYNK

Test telefonu Nokia N76

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 125611

Należy pamiętać jednak, że pokrywa baterii jest skonstruowana dość specyficznie. Cały dół aparatu to właśnie pokrywa, a w jej wnętrzu, jakby w kieszonce, chowa się część telefonu zakończona wylotami głośników. Próżno, więc szukać pomocy w ściągnięciu pokrywki przez podparcie palca o dół obudowy. Pokrywa zawiera też klawisze funkcyjne - aparatu i odtwarzacza w związku, z czym należy pamiętać by jej nie otwierać zbyt nieuważnie. Niewykonalne jest otwarcie pokrywy przy przyczepionej do telefonu smyczy. Klapka przesuwa się po szynie, nie da się jej odchylić do tyłu. Utrudnienia te zdają się jednak gdzieś umykać, gdy okaże się, że to jedna z najstabilniejszych osłon baterii, z jakimi miałem do czynienia. Luzy i skrzypienie to coś, czego tu nie spotkamy. Dodatkowo tuż przy głośniku pokrywa pokryta jest paskiem gumy - powoduje to, że aparat stabilnie leży na stole i ciężej mu spaść w krytycznych sytuacjach.

Pod lupą

Telefon zmontowany. Przycisk Power znajduje się na górnej krawędzi obudowy - na prawo względem centralnie umieszczonego portu miniUSB, zasłoniętego gumową zaślepką i jeszcze bardziej na lewo oddalonego gniazda słuchawek.



Lewa krawędź kryje małe gniazdo zasilania i zahaczającą już mocno o tył aparatu zaślepkę slotu karty pamięci. Mechanizm otwierania tegoż gniazda polega na wysunięciu szufladki na bok, a potem odsunięciem już otwartej do tyłu. Przy otwartej pokrywie karta pamięci nie jest dostępna mimo, że jej umocowanie stanowi nie pokrywa, tylko mechanizm zatrzaskowy sterowany przyciśnięciem karty. Sama pokrywa nie budzi zaufania. Nie przylega ona ściśle do metalizowanej w tym miejscu obudowy, zaś dodatkowy fakt, że jej brzegi nie są prostopadłe, lecz wykonane pod kątem sprawa, że o ile góra szufladki jeszcze jako tako wpasowują się w obudowę, o tyle dół nie wygląda za rewelacyjnie. Nie jest to cecha, na którą zwróciła uwagę choćby jedna osoba oglądająca ten aparat podczas testu, jednakże jest to skaza dla perfekcyjnej linii aparatu - niewielka, ale jednak.

Prawa krawędź zawiera na górze klawisze regulacji głośności, służące też do poruszania się po listach menu wyświetlanych przez zewnętrzny wyświetlacz. Na dole znajdziemy dwa kolejne klawisze - bardzo dobrze wyczuwalny klawisz włączania odtwarzacza muzycznego i spust aparatu, pozwalający też na szybkie jego włączenie.



Na dole znalazł się zaczep do smyczy - swoją drogą jest to najlepsze z możliwych miejsc, gdyż umożliwia najwygodniejsze otwieranie aparatu zawieszonego na szyi i oglądanie ekranu nie do góry nogami, jest też najwygodniejsze, gdy chodzi o podłączenie słuchawek po przeciwległej stronie aparatu - nic się nie plącze. Centrum dolnej krawędzi zajmują ponadto dwie szczeliny, dość wydajnego głośnika.

Tył obudowy zawiera już tylko oko 2-megapikselowego aparatu, a tuż obok diodową lampę błyskową. Teoretyczny brak lusterka niweluje lustrzana stylizacja obudowy. Dla podkreślenia, że to nie Motorola, tylko Nokia, zarówno z tyłu jak i z przodu znajdują się dość duże loga Nokii.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu