DAJ CYNK

Test telefonu Huawei P9 Lite 2017

Arkadiusz Dziermański

Testy sprzętu



Aparat

Aplikacja aparatu oferuje niemal ten sam interfejs, który znajdziemy we flagowych smartfonach z serii P i Mate. Jedyną różnicą jest trym Pro, który nie jest wywoływany przesunięciem ekranu w górę. Uruchamiamy go z listy trybów wysuwanej z lewej strony ekranu. Z prawej strony wysuwana jest lista ustawień dostępnych dla danego trybu zdjęć.





Jakość zdjęć bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Aparat w P9 Lite 2017 jest naprawdę dobry, oczywiście jak na swoją półkę cenową. Zdjęciom robionym w dobrych warunkach oświetleniowych niewiele można zarzucić. Fotografie mają ładne, żywe kolory, są ostre i dosyć szczegółowe. Oczywiście są niedoskonałości, jak zlewająca się w trochę rozmazaną papkę trawa, braki szczegółów na dalszym planie i miejscami jasne plamy w rogach, ale w tej klasie smartfonów są to akceptowalne wady. Dodać do nich należy momentami zbyt szarżujący tryb HDR (ciągle w smartfonach Huaweia musimy włączać go ręcznie), który czasami za mocno rozjaśnia zdjęcia. Solidny plus należy się za to za zdjęcia z bliskiej odległości. Aparat bardzo dobrze łapie ostrość nawet przy niewielkich odległościach od fotografowanego obiektu i potrafi ładnie rozmazać tło, nie potrzebując do tego dodatkowego obiektywu.

W temacie filmów smartfon również wypada solidnie, cały czas, jak na swoją półkę cenową. Nagrania są płynne, z dobrymi kolorami i pomimo braku stabilizacji obrazu smartfon dość dobrze panuje nad drganiami kadru. Ruchome obiekty, co dobrze widać przy nagraniach samochodów, są mocno rozciągane w trakcie ruchu, a aparat nie do końca "wie" gdzie w tym momencie ustawiać ostrość. Po stronie minusów trzeba też umieścić kompletny brak szczegółów obiektów na dalszym planie. Widzimy, że coś tam jest, ale konturom zdecydowanie brakuje ostrości.

Akumulator

Dobre czasy działania na pojedynczym ładowaniu zawsze były mocną stroną serii P, zarówno w modelach flagowych jak i tych odchudzonych. P9 Lite 2017 idealnie kontynuuje tę tradycję. Smartfon bez problemu działa pełne dwa dni, przy 20-30 minutach rozmów dziennie, 50-80 SMS-ach, 50-60 minutach Internetu, 1-2 godzin słuchania muzyki, ze stałą synchronizacją Messengera, poczty w trybie push, pogody i Slacka. Do tego stale włączone Wi-Fi i maksymalne podświetlenie ekranu. Co więcej, nawet przy włączonym udostępnianiu Internetu przez Wi-Fi dla jednego urządzenia przez 6-8 godzin dziennie, w połowie drugiego dnia stan naładowania akumulatora pokazywał 30-40%. To bardzo dobry wynik. Szczególnie jeśli dołożymy do tego informację o tym, że przy używaniu dwóch kart SIM czas działania skraca się o maksymalnie 2-3 godziny.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu