DAJ CYNK

Test telefonu Huawei Ascend P7

Dodane przez: Damian Dziuk (DD7)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 89299

Obie kamery potrafią nagrywać filmy w rozdzielczości FullHD przy 30 klatkach na sekundę, jednak z oczywistych względów skupię się na możliwościach głównego aparatu ulokowanego z tyłu urządzenia. W tym wypadku filmy zapisywane są w formacie MP4, mają dźwięk stereo o próbkowaniu 96 Kb/s i, co zaskakujące, mają ogromny bitrate wynoszący około 40 Mbps, co przekłada się na 5 pełnych megabajtów na każdą sekundę filmu. Dla porównania, większość konkurencyjnych smartfonów zamyka się w około 3 megabajtach na sekundę. Taki wynik tym bardziej dziwi, gdy weźmie się pod uwagę jakość filmów, bo tutaj Huawei nie błyszczy. Jest standardowo. Filmy wykonane Ascendem są płynne, mają miłe dla oka (i podrasowane) kolory, ale to wszystko. Da się odczuć brak optycznej stabilizacji obrazu, której nie wynagradza dostępna w opcjach stabilizacja cyfrowa, a agresywne wyostrzanie właściwie nie pozwala na używanie cyfrowego zoomu. Dobrze, że nie zapomniano o slocie na karty pamięci, bo inaczej mielibyśmy spory problem z pomieszczeniem choćby kilkunastu minut wideo.



Łączność

Na polu rozwiązań sieciowych nowy Huawei nie ma się czego wstydzić. Ascend P7 obsługuje zarówno 2G, pełne 3G z HSPA+ DC ze ściąganiem do 42 Mb/s i wysyłaniem do 5,7 Mb/s oraz LTE Cat4 ze ściąganiem do 150 Mb/s i wysyłaniem do 50 Mb/s. Do tego otrzymujemy Wi-Fi w standardzie b/g/n z DLNA, do obsługi którego przeznaczono osobną aplikację, pozwalającą nam na połączenie się chociażby z telewizorem i wyświetlanie na nim plików z pamięci telefonu. Port microUSB, poza standardową funkcją ładowania i przesyłania plików, może działać także jako host, co pozwala na podłączenie na przykład pendrive'a.

Nie zabrakło również obsługi NFC, które wykorzystać możemy do korzystania z zaprogramowanych tagów (do dokupienia osobno), pozwalających na przykład na włączenie trybu samochodowego po przyłożeniu telefonu do krążka. Oprócz tego NFC ma zastosowanie w mobilnych płatnościach, które z powodzeniem wdrożyły już niektóre sieci komórkowe w Polsce - do tego potrzebna jest jednak kompatybilna z danym urządzeniem aplikacja przygotowana przez operatora.

Po wyjęciu z pudełka Ascend P7 posiada dwie wbudowane przeglądarki internetowe: standardową, typową dla Androida oraz Google Chrome, który posiada znacznie bardziej rozbudowane funkcje synchronizacji między urządzeniami. Za jego pomocą możemy na przykład dokończyć pracę zaczętą w oknie przeglądarki na komputerze już na smartfonie, bez ponownej potrzeby wyszukiwania strony. Moc obliczeniowa zapewniona przez chipset HiSilicon Kirin 910T jest całkowicie wystarczająca do szybkiego i płynnego przeglądania zasobów sieci, a ogromna ilość pamięci RAM umożliwia trzymanie w pamięci nawet kilkunastu otwartych zakładek bez potrzeby ponownego ich ładowania przy ponownym otwarciu.

Bateria

Ze względu na bardzo małą grubość Ascenda P7 można było mieć obawy co do czasu pracy na pojedynczym ładowaniu akumulatora. Na szczęście w chudym ciałku producent umieścił ogniwo o całkiem sporej pojemności 2500 mAh wykonane w technologii litowo-polimerowej, którego niestety nie można wymienić bez specjalistycznych narzędzi. Pozwala to inżynierom na zwiększenie solidności bryły, redukcję jego wagi oraz zastosowanie innych niż plastik materiałów, ale odbija się czkawką w momencie, gdy nie mamy dostępu do gniazdka elektrycznego przez dłużej niż 1 czy 2 dni. Tyle mniej więcej wytrzymywał nowy Huawei na pojedynczym ładowaniu, co jest dość przeciętną wartością. Przy godzinie rozmów, przeglądania Internetu i oglądania filmów wytrzymuje około 2 dni, przy czym to właśnie korzystanie z zasobów sieci wyczerpuje jego baterię najszybciej, szczególnie po włączeniu prądożernego LTE - wtedy musimy liczyć się z tym, że zostaniemy odcięci od świata nawet po 4 czy 5 godzinach.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu