DAJ CYNK

Test telefonu BlackBerry Z10

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 116676

Na górze telefonu umieszczono złącze słuchawkowe typu JACK 3,5 mm, włącznik telefonu i dodatkowy mikrofon używany do usuwania szumów otoczenia w czasie rozmowy. Na dole obudowy znajdziemy wnękę o podwójnym zastosowaniu. Stanowi ona wylot głośnika zewnętrznego oraz miejsce podparcia palca w czasie zdejmowania pokrywy baterii. Ta ostatnia wykonana została z dosyć miękkiego tworzywa, pokrytego podobną do gumy powłoką. Z10 traci nieco z jej powodu, gdy chodzi o efekciarskość, wyrazie zyskuje natomiast pod względem stabilizacji w dłoni czy na nierównej powierzchni. Na środku pokrywy baterii znalazło się logo BlackBerry, pod którym producent ukrył moduł łączności NFC. Ponad logo producenta umieszone jest oko głównego aparatu fotograficznego 8 Mpix oraz towarzysząca mu diodowa lampa. Złącze kart pamięci microSD wylądowało pod tylnym panelem. Szczęśliwe karty da się wymieniać bez wyjmowania baterii. Tuż nad nim znajdziemy szczelinę dla karty microSIM, skutecznie przyblokowaną podłużną baterią o pojemności 1800 mAh.

Bardzo lubię matowe obudowy, którym potrzeba więcej czasu nim zatracą swoją pierwotną elegancję, w związku z czym wzornictwo zastosowane z BalckBerry Z10 bardzo przypadło mi do gustu. Metalowe, przyjemnie ścięte przyciski obudowy są łatwo wyczuwalne i mają odpowiedni skok. Otwieralna obudowa zaowocowała niestety naprężeniami w okolicy aparatu i naciskając w tym miejscu pokrywę baterii usłyszymy skrzypienie. Zachowanie możliwości wymiany baterii jest jednak w przypadku urządzeń biznesowych bardziej istotne, niż jakieś tam "pomrukiwania". Wsunięcie Z10 do kieszeni dżinsów nie zawsze idzie gładko - gumowany tył obudowy potrafi zatrzymać telefon w połowie drogi. Luźniejsze spodnie i po problemie ;-).

Wyświetlacz

Do BlackBerry Z trafił nietypowy w świecie telefonów wyświetlacz o rozdzielczości WXGA (1280 x 768 pikseli). Dostajemy tu o 48 linii więcej obrazu niż w przypadku ekranów HD, a jego proporcje to 15:9. Różnica ta nie jest jakoś specjalnie odczuwalna, a kadrowanie w odtwarzaczu wideo załatwia sprawę ewentualnych pasów powyżej i poniżej panoramicznego filmu. Świeżo po testach Xperii Z, kolorystyka i kąty widzenia wyświetlacza w nowym BlackBerry urzekły mnie. Świecenie czerni jest nawet mniejsze niż w iPhone'ie 5, a kontrast i jasność są nawet nieco wyższe niż w chwalonym pod tym względem HTC One. Dobra robota - chciałoby się powiedzieć. Jednak nie do końca. Paradoksalnie mniej problemów miałem poza pomieszczeniami z Xperią Z, niż z BlackBerry Z10. Pomimo dużej jasności wyświetlacza i świetnego kontrastu, przy bezchmurnym niebie czytelność ekranu była mizerna, a robienie zdjęć stawało się kłopotliwe - pomimo ustawienia podświetlenia na maksimum. Napisanie wiadomości czy nawiązanie połączenia głosowego nie stanowi jakiegoś przesadnego problemu, jednak do perfekcji jest bardzo daleko (Nokia 808 PureView kładzie Z10 na łopatki). W ustawieniach nie znalazłem funkcji automatycznej regulacji jasności. Producent nie wspomina jakiego szkła użyto do ochrony panelu LCD. Po testach nie zebrało ono jednak nawet najdrobniejszej rysy, jest zadowalająco sztywne i raczej zakup folii ochronnej nie będzie konieczny.

Bateria

Po ogłoszeniu oficjalnej specyfikacji telefonu, dziennikarze zaczęli pukać się w głowę. 1800 mAh? Przecież to zdecydowanie za mało dla dwóch rdzeni 1,5 GHz. Nokia odważyła się na baterię 1650 mAh w 4,3-calowej Lumii 820 (ten sam procesor co w wariancie LTE BlackBerry Z10) i zakończyło się to tragicznie. Lumia 920 (dwa rdzenie Krait 1,5 GHz) dostała 2000 mAh i z 4,5-calowym wyświetlaczem tragedii nie było. Jak poradził sobie Z10? Mniejszy, 4,2-calowy ekran i BlackBerry OS dawały światełko nadziei na sensowny czas pracy. Niestety nic z tego. Zdarzało mi się ładować telefon dwa razy dziennie, a maksimum czasu pracy (wraz z nocnym leżakowaniem), który udało mi się uzyskać to zaledwie 24 godziny i 12 minut. Wieczorna skleroza przy podłączaniu ładowarki może nas dużo kosztować - wytrzyma do budzika czy nie?

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu