DAJ CYNK

Test gamingowych akcesoriów ROG dla Asus ROG Phone'a

orson_dzi Arkadiusz Dziermański

Testy sprzętu

Pad GameVice Designed for ROG

Pad wykonany przez firmę GaveVice to zdecydowanie mój numer jeden jeśli chodzi o akcesoria ROG. Nic tak nie poprawia komfortu grania na smartfonie jak dostęp do fizycznych przycisków. Pad składa się z dwóch części połączonych ze sobą taśmą. Smartfon umieszczamy w specjalnych otworach wyłożonych gumą, co miało zapewnić jego stabilność. Miało, bo otwory są bardzo płytkie, przez co smartfon chybocze się na boki. Rozumiem, że nie dało się tutaj nic więcej zrobić, bo głębsze otwory zakryłyby głośniki smartfonu lub część ekranu, ale zdecydowanie można było bardziej przemyśleć konstrukcję. Pad podłączamy za pomocą wtyczki USB typy C, która znajduje się w prawym zagłębieniu i to w zasadzie głównie ona odpowiada za trzymanie smartfonu.

Jeśli myślicie, że zwyczajnie podepniecie pad do smartfonu i zaczniecie grać, to jesteście w ogromnym błędzie. To tak nie działa. Najpierw trzeba zmapować klawisze, tzn. przypisać przyciski fizyczne do przycisków ekranowych. Tu czasami pojawiają się problemy, bo bywa tak, że np. gałek analogowych zwyczajnie do danej gry przypisać się nie da i zostaje nam sterowanie krzyżakiem. Mimo wszystko w przypadku większości gier da się wykonać pełne przypisanie dostępnych przycisków.

Do dyspozycji mamy dwie gałki analogowe, standardowego krzyżaka, cztery przyciski akcji oraz przyciski R1 i R2 oraz L1 i L2. Wszystko jak w normalnym, pełnowymiarowym padzie. Do tego dostajemy gniazdo Jack 3,5mm oraz port USB typu. Warto też dodać, że pad nie posiada żadnych dodatkowych akumulatorów, czy głośników. Nie można też łączyć go np. z wentylatorem dołączanym do smartfonu, bo po jego podłączeniu pad przestaje działać, poza tym wylot powietrza i tak jest zasłaniany przez taśmę, która biegnie wzdłuż tylnego panelu smartfonu.

Pad jest dobrze wykonany, a przyciski są wygodne, choć musimy pamiętać, że do wygody pada od Xboxa jest tutaj bardzo daleka droga. Mimo wszystko, do grania na smartfonie to w zupełności wystarcza, a komfort grania w porównaniu z przyciskami ekranowymi jest nie do porównania. Szczególnie w przypadku bardziej wymagających gier, takich jak PUBG. Powiem więcej, w tego typu grach korzystanie z padów powinno być wręcz zakazane, bo daje on ogromną przewagę. W PUBG na Androdzie grałem dopiero trzeci raz w tym pierwszy raz na padzie, a wystrzelałem 12 przeciwników i już w pierwszej rozgrywce zająłem 3 miejsce.

TwinView Dock

To chyba najbardziej wypasione i wzbudzające najwięcej emocji z akcesoriów ROG. Do tego też prawie najdroższe. To dodatkowy ekran, zamknięty w sporych rozmiarów obudowie. Znajdziemy w nim wentylator, który chłodzi smartfon podobnie jak ten dołączany do zestawu sprzedażowego, gniazdo Jack 3,5mm, portu USB typu C, gniazdo kart SD, dwa analogowe przełącznik z tyłu obudowy (pełniące rolę przycisków Air Triggers) oraz duży akumulator o pojemności 6000 mAh. Dodatkowy ekran ma te same parametry co wyświetlacz smartfonu. W zasadzie na 99% jestem niemal pewny, że w obudowie siedzi zwyczajnie drugi ROG Phone, albo jakaś jego delikatnie odchudzona wersja.

Jeśli chodzi o zastosowanie TwinView Docka, to… tu są schody. Miałem problem żeby je znaleźć i aż zacząłem szukać w Internecie instrukcji lub podpowiedzi co można z nim zrobić. Potencjał dwóch ekranów wykorzystuje gra Free Fire będąca czymś na kształt klonu Fortnite’a. W niej możemy grać na jednym ekranie, a na drugim np. wyświetlać mapę lub tez zarządzać aktualnie prowadzoną transmisją na Twitchu lub YouTube.

I to w zasadzie tyle. Poza tym, TwinView Dock to tylko efektowny bajer, z powerbankiem, fizycznymi przyciskami triggerów i dwoma dodatkowymi głośnikami. I fakt, te łącznie cztery głośniki robią genialną robotę i dźwięk jest naprawdę bardzo dobry, a dodatkowe 6000 mAh piechotą nie chodzi, ale co poza tym? Poza tym możemy np. uruchomić dwie gry jednocześnie, po jednej na ekran. Możemy jednocześnie grać i korzystać z dowolnej innej aplikacji, np. komunikatora, map, oglądać filmy w trakcie grania, czy też korzystać z nawigacji. Prawie jak w LG V50, tylko na większym wypasie.

Tylko tutaj trzeba zadać sobie pytanie – czy którakolwiek z tych czynności jest nam niezbędna do wydania na nią ponad 1000 zł? Zanim pojawią się głosy przypominające o Nintendo DS od razu dodaję – emulatory Nintendo DS na Androida nie wykorzystują tutaj dwóch ekranów. Dzielą jeden z nich na pół i tam emulują oba wyświetlacza konsoli Nintendo.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu