DAJ CYNK

Fossil Gen 5 to bezdyskusyjnie najmocniejszy smartwatch z WearOS

orson_dzi Arkadiusz Dziermański

Testy sprzętu

Mówienie do zegarka jak w Power Rangers i bezkonkurencyjne treningi

​Fossil Gen 5 test recenzja opinie

Możliwość prowadzenia rozmów to funkcja, która powraca do zegarków Fossila po bodajże trzech latach przerwy. Nie jest to żadna rewolucja, ale okazało się, że była to opcja tyle popularna, że idąc za głosem klientów producent zdecydował się ją przywrócić. Pierwsze skojarzenie z mówieniem do zegarka to chyba na zawsze pozostanie Power Rangers. Może faktycznie wygląda to co najmniej dziwnie, ale jeśli nie mamy pod ręką telefonu i z różnych powodów nie mamy jak po niego sięgnąć, rozmawianie za pomocą zegarka jest dobrą alternatywą. Jakość dźwięku nie powala, ale jest on na tyle głośny i czysty, że nawet idąc ulicą bez problemu będziemy w stanie rozmawiać. Czułość mikrofonu jest dobra, więc również rozmówca nie będzie miał problemu ze zrozumieniem tego, co mówimy.

​Fossil Gen 5 test recenzja opinie

Funkcje Fit to bardzo mocna strona systemu Wear OS. Docenią ją z pewnością stali bywalcy siłowni, bo zegarek jest w stanie skuteczni zastąpić dziennik treningowy. Zaskakująco dobrze rozpoznaje ćwiczenia na podstawie toru ruchu ręki i większość z nich jest w stanie zarówno poprawnie skategoryzować, jak i zliczyć liczbę powtórzeń w serii. Wskazania krokomierza są dokładne i zegarek nie liczy nam kroków np. podczas pisania na klawiaturze komputera lub samego machania ręką. Nic zarzucić nie można też działaniu GPS-u oraz pulsometru. Ponarzekać za to można na brak choćby miernika EKG, motywując to tym, że ma go Apple Watch.

Bez zarzutów działają również płatności zbliżeniowe za pomocą Google Pay i wbudowanego modułu NFC.

Akumulator goni Samsunga i już niewiele mu brakuje

​Fossil Gen 5 test recenzja opinie

Na rynku inteligentnych zegarków mieliśmy do tej pory pewną prawidłowość. Apple Watch ma problemy z wytrzymaniem do wieczora, a Wear OS więcej niż dobę. Zegarki Samsunga działają bez problemu 3-5 dni, a Huawei Watch GT ma dość po 14 dniach, albo i dłużej. I zawsze kiedy słyszę negatywną opinię na temat zegarków z Wear OS pada flagowy argument – ale to krótko działa. Już nie. Fossil Gen 5 rozgniata pod tym względem bratnią konkurencję. Nie zdarzyło mi się, aby zegarek działał krócej niż dwa dni. Z aktywnym śledzeniem kroków, pulsometrem, stale podświetloną tarczą (wyświetlana cyfrowa godzina) oraz pełną synchronizacją ze smartfonem. Jeśli dołożymy do tego manipulację trybem samolotowym włączanym na noc, Carlyle jest w stanie dociągnąć nawet do prawie czterech dni.

​Fossil Gen 5 test recenzja opinie

Podobnie jak miało to miejsce w modelu Sport, tutaj również po spadku poziomu naładowania akumulatora do 5% automatycznie włącza się tryb oszczędzania. Zegarek działa wtedy jak… zegarek. Jedyne co robi, to wyświetla godzinę i datę. I potrafi to robić przez 6-7 godzin. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby włączyć ten tryb ręcznie, w dowolnym momencie. Jeśli będziemy korzystać tylko z tego trybu, to po ładowarkę będziemy musieli sięgnąć co najmniej po tygodniu.

Fossil Gen 5 test recenzja opinie

Czas ładowania pozostał bez zmian, więc nadal jest to ogromną zaletą. Do pełna naładujemy zegarek w niewiele ponad 40 minut. Szybkie ładowanie w połączeniu z poprawionym czasem działania pozwalały mi na podłączanie zegarka do prądu na 15-20 minut i nawet przy 30-40% stanu naładowania akumulatora  wiedziałem, że wytrzyma mi cały dzień użytkowania.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu