DAJ CYNK

Najlepszy Telefon 2018 - wybraliśmy Top10 najgorętszych smartfonów mijającego roku

31.12.2018

Dodane przez: Lech Okoń, Marian Szutiak, Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Rankingi

Interakcje: 48448

9. Huawei P20 Pro – szanowni konkurenci, my się z wami już nie ścigamy

Doskonale pamiętam (LuiN), gdy w monumentalnej hali Grand Palais w Paryżu wymieniane były cechy aparatu fotograficznego Huaweia P20 Pro. Byłem nieufny - do samego końca towarzyszyło mi przekonanie, że to doskonały marketing, prezentowany zamiennie z przesadzonymi przechwałkami. Nawet zapytałem się jednego z opiekunów wyjazdu, czy te 40 Mpix to serio, czy to jednak jakaś sprytna interpolacja? No i cóż… okazało się, że Huawei wszystko to zrobił naprawdę.

Zbaraniałem natomiast już zupełnie, gdy zacząłem robić zdjęcia nocne z długą ekspozycją. To było jak odkrywanie mobilnej fotografii na nowo. Nie potrzeba statywu, by z egipskich ciemności zrobić dzień. Sztuczna inteligencja zajęła się też kadrami dziennymi, czyniąc zdjęcia z telefonu praktycznie bezobsługowymi – żadnych aplikacji do edycji nie było już trzeba, wciskam wyślij i gotowe.

Nie samymi zdjęciami człowiek żyje, powiecie – i słusznie. P20 Pro to w końcu też długi czas pracy i krótki czas ładowania, to interfejs optymalizowany niskopoziomowo, który zapewniać ma wydajną pracę nie przez tydzień od zakupu, lecz i po roku czy dwóch latach. To rewelacyjny ekran, do którego bez trudu przyczepimy szkło ochronne (bez niepotrzebnych zagięć), wysoka jakość rozmów, donośne głośniki stereo czy czytnik linii papilarnych pod ekranem, zamiast gdzieś tam na pleckach.

P20 Pro to telefon, który diametralnie zmienił podejście rynku do Huaweia. Raz na zawsze skończył się wyścig chińskiej firmy z konkurencją – Huawei pobiegł swoją własną drogą i to teraz inni producenci zaczęli biec za nim.

Zobacz: Dane techniczne i zdjęcia telefonu w katalogu
Zobacz: Nocny łowca, czyli Huawei P20 Pro zmienia zasady gry
Zobacz: Test telefonu Huawei P20
Zobacz: Test telefonu Huawei P20 Pro - pierwsze 10/10 od długiego czasu

1. Huawei Mate 20 Pro - producenci smartfonów zzielenieli z zazdrości

I wtedy wchodzi on, cały na… zielono, niebiesko, różowo, czarno lub "zmierzchowo". Mate 20 Pro ma prawo podobać się, to w końcu taki trochę następca designu najlepszych Samsungów, z wcięciem w ekranie, nie dla śmiechu, tylko dla prawdziwego rozpoznawania twarzy jak w iPhone’ach. „Płyta grzewcza” z tyłu obudowy kryje aparat ze standardowym obiektywem i niestandardowymi 40 Mpix, drugi z 3x zoomem optycznym i optyczną stabilizacją oraz trzeci, z kątem szerokim niczym w GoPro i trybem makro od około 2 cm. Skończyć w tym momencie mówić o aparacie, to trochę grzech, ale nie przedłużajmy, bo lista ochów jest naprawdę długa.

Tuż pod wspomnianą płytą grzewczą znalazła się… płytka indukcyjna do bezprzewodowego ładowania telefonu z rekordową mocą 15 W (7,5W Apple, do 10 W Samsung), która dodatkowo potrafi naładować inne urządzenia. To nie żart – można zreanimować iPhone’a koleżanki czy naładować słuchawki bezprzewodowe za pomocą własnego telefonu. Za sprawą 40W ładowarki przewodowej Mate 20 Pro ładuje się od 0% do pełna w 59 minut (od zera do 70% w 20 minut). Dodać należy, że to aż 4200 mAh (Apple jeszcze do 3200 nie dodarł), pozwalające na ładowanie co drugi dzień przy normalnym korzystaniu z 2 kart SIM.

Oddzielny akapit poświęcić należy ekranowi, w którym zaszyto czytnik linii papilarnych, a tuż nad nim moduł skanowania twarzy. Ekran jest duży (ponad 100 cm kwadratowych, 6,4”) i tym razem już nie FullHD, tylko 1440 x 3120 pikseli, a więc o zagęszczeniu pikseli większym niż w iPhone’ach. Wyświetlacz oferuje genialne kolory, ostrość i czytelność w każdych warunkach, ale dorobił się własnej afery - „glue gate”. O co w niej chodzi? Część wyświetlaczy wyprodukowanych przez LG (pierwsze partie) miało zielonkawą poświatę na brzegach i Huawei telefony z taką wadą wymienia użytkownikom. Problem nie dotyczył przy tym ekranów produkcji BOE, drugiego z podwykonawców, ani ekranów, w których niektórzy youtuberzy przestawili kolorystykę wyświetlaczy na zieloną, szukając taniej sensacji ;-) Nasza redakcja w/w problemu na oczy nie widziała, pomimo poszukiwań poszkodowanych.

Kolejne „och” ląduje w okolicach procesora wyprodukowanego w procesie technologicznym 7 nm, według GeekBencha, najwydajniejszego w świecie Androida. Chipset ten „przy okazji” oferuje też LTE Cat 21 z pobieraniem do 1,4 Gb/s… płytę CD da się pobrać w teorii w 4 sekundy, a płytę DVD w 27 sekund. Wi-Fi jest jeszcze szybsze – do 1,732 Gb/s.

Nudę z Mate 20 Pro zabijamy wykonując skany 3D zabawek, które potem tańczą jak im zagramy, nagrywamy porywające klipy, z wykorzystaniem 3 ogniskowych aparatu i świetnej stabilizacji, przed TV z telefonem w dłoni w charakterze pilota czy oglądając teledyski z efektownym HDR10 lub filmy z odwzorowaniem DCI-P3. Gdy zaś zamiast zabawy, chcemy chwilę popracować, wystarczy przesłać obraz bezprzewodowo za pomocą Miracasta, by zobaczyć komputerowy pulpit, okienka i ikony… tak, ten telefon ma też funkcje komputera.

Zobacz: Dane techniczne i zdjęcia telefonu w katalogu
Zobacz: Huawei Mate 20 Pro ma wszystko żeby stać się najlepszym smartfonem 2018 roku
Zobacz: Huawei Mate 20 Lite - test kolejnego przedstawiciela udanej serii smartfonów
Zobacz: Test Huawei Mate 20 - czy prestiż potrzebuje Pro?

Szczegółowe wyniki głosowania redakcji

Tak jak pisaliśmy we wstępie, w tym roku nominacje do naszego rankingu pochodziły od 9 osób. Pierwsze miejsce otrzymywało 10 punktów, drugie 9 i tak odpowiednio 10 miejsc wskazanych przez każdego nominującego. Maksimum punktów dla jednego telefonu to zatem 90, a łącznie rozdaliśmy 495 punktów 24 urządzeniom.

Najlepsze telefony 2018 roku

Bardzo ciekawi nas czy zgadzacie się z naszym zestawieniem. A może według Was najgorętszymi telefonami 2018 roku są jakieś inne modele? Zapraszamy do dyskusji i wzięcia udziału w ankiecie. Jej wyniki ogłosimy 15 stycznia.

Komentarze
Zaloguj się