DAJ CYNK

Chcesz kupić iPhone'a 7 Plus? Lepszy będzie 6S Plus!

06.04.2017

Dodane przez: Michał Utnicki (Koala)

Kategoria: Felietony

Interakcje: 95222

Czas pracy

iPhone 6S Plus został wyposażony w akumulator o pojemności 2750 mAh, a 7 Plus - 2900 mAh. Zdaniem Apple'a, ta niesamowita zmiana ma przynieść wydłużenie czasu pracy na baterii nowego modelu, aż o całą godzinę. Fantastycznie, prawda? Szkoda, że tego nie czuć. Przy moim użytkowaniu oba smartfony działają na jednym ładowaniu niemalże tyle samo.

Wzornictwo i cena

No i tutaj zaczyna się robić zabawnie. Może zacznijmy od tego, że w mojej ocenie wszystkie iPhone'y po 5S (za wyjątkiem SE) są po prostu brzydkie. A jest jeszcze gorzej, gdy wzornictwo tych Jabłek rozłoży się na czynniki pierwsze. Wystający obiektyw aparatu w 6S Plusie jest paskudny. Podwójna kamera w 7 Plusie, pomimo że wystaje jeszcze bardziej, robi wrażenie lepiej pasującej do ogólnej stylistyki urządzenia. Plastikowe anteny, zwane fugami, obecne w nadmiarze w 6S Plusie są obrzydliwe. W 7 Plusie wyglądają znacznie lepiej. Ale nie w każdej wersji kolorystycznej. I tu, wchodząc w dalsze szczegóły, robią się coraz wyższe schody. W srebrnym 6S Plusie fugi są paskudnie szare i wyglądaj jak by coś się nie udało. Nie mają najmniejszego uzasadnienia stylistycznego. Podobny efekt znajdziemy w kolorze Space Gray, choć tutaj wyglądają one trochę lepiej. Mnie się to po prostu nie podoba. Złota wersja natomiast ma fugi niby białe, jakkolwiek pasujące do designu, za sprawą białego frontu smartfonu, ale niestety złote iPhone'y, które wyglądają jak tombak w najgorszym wydaniu, to kategoria dla bezgustnych towarzyszy zza wschodniej granicy albo ludzi z kompleksami. Zostaje jeszcze Rose Gold. Tak, kolor uznawany za właściwy dla zniewieściałych mężczyzn. I wiecie co, jest to jedyna wersja kolorystyczna 6S Plusa, która jest spójna tak w szczegółach jak i w całości. Dlatego ją kupiłem. I niekoniecznie mnie rusza co ktoś sobie pomyśli w związku z faktem, że mam różowawy smartfon. Gdyby w srebrnym modelu fugi były białe, wybrał bym tę opcję. No, ale niestety nie są.



Przechodząc do 7 Plusa. Najlepiej, pod względem designu prezentuje się wersja Jet Black (u nas zwą ją Onyx). I co z tego, jeżeli Jet Black to absolutna porażka i rysuje się od samego patrzenia. Sam Apple nie jest w stanie zapanować nad tym absurdem i egzemplarze wyjeżdzające z fabryki potrafią być porysowane. Mój 7 Plus miał fabryczne rysy. Całe szczęście był wymieniany przez Apple'a i od razu po wymianie musiałem nakleić na niego folię ochronną no bo się po prostu inaczej nie da. Wersje złote i srebrne wyglądają jak by były upośledzone. Są straszne i maja te same problemy stylistyczne co 6S Plusy. Różowe z kolei, po zabraniu poziomej fugi i zmianie oczka aparatu także wyglądają źle. Wersja czarna, matowa potrafi się łuszczyć - schodzi z niej anodowana powłoka, tak samo jak kiedyś w iPhone'ie 5.



Zostaje najnowszy hit w postaci czerwonego koloru 7 Plusa w wersji PRODUCT RED. OK, sama inicjatywa jest godna pochwały. Wsparcie walki z HIV/AIDS jest super. Jestem za, ale wprowadzenie nowego koloru po ponad 6 miesiącach obecności urządzenia na rynku to skandal. Ja bym bez wahania wybrał czerwony smartfon, ale gdyby był dostępny od razu w sprzedaży. A teraz co? Mam sobie kupić drugiego 7 Plusa? A w życiu.



A jak wyglądają ceny? 7 Plus kosztuje, w oficjalnym sklepie internetowym Apple'a, 3949 złotych za wersję 32-gigabajtową, 4479 złotych za 128-gigabajtową i 4999 złotych za 256-gigabajtową. Kolor Jet Black i czerwony PRODUCT RED dostępne są tylko w wersji 128 i 256 GB. iPhone 6S Plus kosztuje 3349 złotych za wersję 32-gigabajtową i 3879 złotych za 128 GB. Rozpatrując jedyną, moim zdaniem, sensowną opcję, czyli 128 GB, różnica w cenie wynosi 600 złotych. Jeżeli natomiast spojrzymy na ceny w innych, renomowanych sklepach (nie w komisach czy na aukcjach internetowych) to 128 GB iPhone'a 6S Plus możemy kupić za 3670 złotych. I będziemy mieli w zasadzie taki sam smartfon. Nie! - Będziemy mieli lepszy smartfon, ponieważ normalnie podepniemy do niego słuchawki.

Przewiń w dół do następnego wpisu