DAJ CYNK

Test telefonu Motorola Gleam

06.08.2011

Dodane przez: Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 45800

Mamy połowę roku 2011. iPhone i Android są na porządku dziennym, większość nowych modeli telefonów ma dotykowy ekran. Telefonów klasycznych jest coraz mniej, a klapek można ze świecą szukać. Motorola postanowiła przypomnieć użytkownikom swoją kultową V3 wypuszczając na rynek model Gleam, oznaczony też jako EX211. Tak samo płaska klawiatura, bardzo zbliżone wzornictwo, cienka obudowa. Wielu użytkowników entuzjastycznie podeszło do tej wiadomości. Zostaje tylko pytanie - czy Gleam jest w stanie powtórzyć sukces modelu V3? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć.

W roku 2004, w pięknych czasach, w których telefony z klapką były jednymi z najpopularniejszych, przeciętnym użytkownikom nawet do głowy nie przychodziły telefony dotykowe, a iPhone i Android byłby przyjęte jako fantastyka, Motorola wypuściła kultowy model telefonu - RAZR V3. Niecodzienne wzornictwo, początkowo abstrakcyjna klawiatura, metalowa i bardzo cienka obudowa. Tym właśnie "Brzytwa" (skrót RAZR pochodzi od angielskiego "razor") przyciągała swoich nabywców. Pochodnych od modelu V3 było dużo i przerobiono niemalże cały alfabet, od V3a, do V3xx, a potem też przyszły kolejne telefony na fali jej popularności, jak np. V6, V8, K1...

Mamy połowę roku 2011. iPhone i Android są na porządku dziennym, większość nowych modeli telefonów ma dotykowy ekran. Telefonów klasycznych jest coraz mniej, a klapek można ze świecą szukać. Motorola postanowiła przypomnieć użytkownikom swoją kultową V3 wypuszczając na rynek model Gleam, oznaczony też jako EX211. Tak samo płaska klawiatura, bardzo zbliżone wzornictwo, cienka obudowa. Wielu użytkowników entuzjastycznie podeszło do tej wiadomości. Zostaje tylko pytanie - czy Gleam jest w stanie powtórzyć sukces modelu V3? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć.

Zestaw

Wszechobecna moda na ekologiczne "wszystko", wymusiła zapakowanie zestawu w niewielkie, tekturowe pudełko opatrzone napisem "Classic style, redefined" wskazującym zapędy ku ponownego wyznaczania klasycznego stylu. W środku znajdziemy ładowarkę z końcówką microUSB, jednoczęściowy zestaw słuchawkowy z mikrofonem i końcówką JACK 3,5 mm oraz standardowy zestaw makulatury w postaci instrukcji i karty gwarancyjnej. Zestaw skromny, ale Gleam jest telefonem z niższej półki, więc nie można było się za dużo spodziewać.

Wygląd zewnętrzny

Motorola Gleam jest klasyczną klapką o wymiarach 106 x 53 x 13,9 mm i masie 105 gramów. Telefon jest dobrze wyważony i pewnie leży w dłoni. Górna klapka jest krótsza, dzięki czemu widoczny jest pod nią podświetlana na biało ramka z napisem Motorola. Przedni panel, choć imituje szkło, jest plastikowy i idealnie nadaje się do kolekcjonowania rys i odcisków palców. Warto więc pomyśleć o jakiejś folii lub pokrowcu. Na górze znajduje się obiektyw aparatu, a pod nim niewidoczny wyświetlacz diodowy. U dołu lewej krawędzi umieszczone zostało gniazdo JACK 3.5mm oraz szczelina służąca do podważenia tylnej klapki, w której też jest zaczep na smycz. Na prawej krawędzi umiejscowione zostało gniazdo microUSB i przyciski do regulacji głośności. Tył telefonu, niestety z cienkiego i miękkiego plastiku, przyozdobiony został czarnym logiem Motoroli. U dołu znajduje się szczelina głośnika.



Zdejmowanie tylnej klapki przysparza sporo stresu, ponieważ jest to czynność bardzo drastyczna. Trzyma się ona na zatrzaskach i do ich zdjęcia trzeba użyć sporo siły. Kiedy już się z tym uporamy naszym oczom ukazuje się bateria, karta SIM oraz karta pamięci. W celu wyjęcia tej ostatniej konieczne jest wymontowanie baterii. Przyszła pora na otwarcie telefonu i tutaj za pierwszym razem przeżyłem szok. Telefon jest wielki, a rozmiary klawiatury od razu przyniosły mi na myśl telefony dla seniorów.



Komentarze
Zaloguj się