DAJ CYNK

Test telefonu HTC One V

16.06.2012

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 104158

Mamy wreszcie telefony z czterordzeniowymi procesorami! No bo przecież dwa rdzenie dawno już przestały nam wystarczać. Bo za mało punktów w benchmarku, a 60 klatek na sekundę w grze to nie to samo co 120... Bo wstyd powiedzieć koledze, że ma się tylko dwa, a nie cztery. A te z jednym rdzeniem? To dla babci. Tak w skrócie opisać można trwający wyścig na cyferki. Od lat obserwujemy go w przypadku komputerów, w końcu przyszła pora i na smartfony. Rynek komputerów bardzo mocno się przy tym wyspecjalizował - są komputery do gier i są lekkie netbooki, mamy maszyny do obróbki wideo, ale też podstawowe, biurowe konstrukcje. W przypadku smartfonów jedynym kryterium podziału jest właściwie cena. Smartfon jest albo do wszystkiego, albo do niczego. Taki przynajmniej jest stereotyp. Nie do końca słuszny - jak to stereotypy.

Mamy wreszcie telefony z czterordzeniowymi procesorami! No bo przecież dwa rdzenie dawno już przestały nam wystarczać. Bo za mało punktów w benchmarku, a 60 klatek na sekundę w grze to nie to samo co 120... Bo wstyd powiedzieć koledze, że ma się tylko dwa, a nie cztery. A te z jednym rdzeniem? To dla babci. Tak w skrócie opisać można trwający wyścig na cyferki. Od lat obserwujemy go w przypadku komputerów, w końcu przyszła pora i na smartfony. Rynek komputerów bardzo mocno się przy tym wyspecjalizował - są komputery do gier i są lekkie netbooki, mamy maszyny do obróbki wideo, ale też podstawowe, biurowe konstrukcje. W przypadku smartfonów jedynym kryterium podziału jest właściwie cena. Smartfon jest albo do wszystkiego, albo do niczego. Taki przynajmniej jest stereotyp. Nie do końca słuszny - jak to stereotypy.

Okazuje się jednak, że "odgrzewając kotleta" i instalując na nim najnowsze oprogramowanie da się stworzyć nową jakość. Jeśli szanowny Czytelniku już teraz kręcisz nosem na chipset Qualcomm Snapdragon MSM8255, 1-rdzeniowego Scorpiona 1 GHz i grafikę Adreno 205, twierdząc, że to do gier za mało, to odpowiadam, że wystarczająco dużo, by nazwać Sony Ericssona Xperia Play konsolą. HTC One V, bohater poniższej recenzji, to specyfikacyjny klon wspomnianej telefono-konsoli. Mało tego, Sony wpisał One V na listę urządzeń obsługujących gry z PlayStation, do tej pory zarezerwowaną jedynie dla produktów Sony Mobile. Odgrzewany kotlet zaczyna nam smakować? Z innymi funkcjami jest jeszcze lepiej i zdecydowanie nie ma mowy o nieświeżości. Zapraszam do lektury.

Skromny zestaw

Niewielkie pudełko, a w nim telefon z wbudowaną na stałe baterią, ładowarka USB, przewód USB-microUSB i słuchawki "pchełki" z mikrofonem. Jako, że z 4 GB pamięci wewnętrznej tylko 1 GB dostępny jest dla użytkownika, zdecydowanie przydałaby się jeszcze karta pamięci.

Obudowa grubości tej w iPhone'ie 4S

Jak na telefon z tzw. średniej półki, HTC One V miło zaskakuje smukłością swej obudowy (grubość zaledwie 9,2 mm). Jest minimalnie cieńszy niż iPhone 4S (9,3 mm). Pozostałe wymiary również nie są przesadzone - 120,3 x 59,7 mm, przy masie 115 gramów. Ta ostatnia jest całkiem przyzwoita jak na telefon z plastikową obudową, a już w przypadku metalowego One V zdecydowanie zasługuje na pochwałę. Metalowa skorupka otacza z każdej strony szklany ekran, ustępując gumopodobnemu plastikowi jedynie w okolicy oka aparatu fotograficznego i na dole, w klapce skrywającej gniazdo karty SIM i karty pamięci (pokrywka ta pełni też częściowo funkcję anteny). Wygięty dół obudowy nawiązuje do ciepło przyjętych smartfonów HTC z poprzednich lat: pierwszego Androida - HTC G1, HTC Hero czy HTC Legend. Względem poprzedników technologicznie zmieniło się niemal wszystko, ale ten charakterystyczny akcent musiał pozostać - i bardzo dobrze.

Na górze obudowy znajdziemy włącznik i gniazdo słuchawek, a między nimi dużą diodę sygnalizacyjną (hurra!), z lewej strony szukać należy złącza microUSB, z prawej z kolei przycisku regulacji głośności, na dole mamy już tylko mikrofon. Przedni panel, oprócz świetnego ekranu (o którym za chwilę) ma trzy przyciski dotykowe: powrotu, HOME i ostatnich aplikacji. Ponad ekranem znajdziemy głośnik słuchawki i dobrze ukryte czujniki jasności otoczenia i zbliżania - przedniej kamerki próżno tu szukać. Z tyłu obudowy mamy niewielkie oczko aparatu 5 Mpix z towarzyszącą mu diodową lampą, a na dole, w obrębie klapki chroniącej karty SIM i microSD, umieszczono też dyskretną siateczkę głośnika zewnętrznego. Ulokowanie głośnika poza punktami styku obudowy z podłożem to bardzo dobry pomysł, ale głośność i tak mogłaby być trochę większa.



Komentarze
Zaloguj się