DAJ CYNK

Test telefonu Honor 5x

Dodane przez: Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 47224

Kiedy w październiku 2014 roku marka Honor pojawiła się na rynku, Huawei nie miał jeszcze tak silnej pozycji jak dzisiaj. Mówiło się wtedy między innymi, że to próba oderwania się od nie do końca jeszcze znanej marki i szansa na zyskanie zaufania odbiorców dobrze wyposażonym sprzętem za stosunkowo niewielkie pieniądze. Od tamtej pory minęło już 1,5 roku. Huawei jest obecnie trzecim producentem smartfonów na świecie, sprzedającym 100 mln urządzeń rocznie, a Honor przestał już "udawać" kompletnie oddzielny twór i jest dzisiaj traktowany jako oddzielna seria. Smartfony Huawei Honor zachowały główne cechy marki, czyli dobre podzespoły i stosunkowo niską cenę. To właśnie możemy znaleźć w modelu Honor 5X.

Kiedy w październiku 2014 roku marka Honor pojawiła się na rynku, Huawei nie miał jeszcze tak silnej pozycji jak dzisiaj. Mówiło się wtedy między innymi, że to próba oderwania się od nie do końca jeszcze znanej marki i szansa na zyskanie zaufania odbiorców dobrze wyposażonym sprzętem za stosunkowo niewielkie pieniądze. Od tamtej pory minęło już 1,5 roku. Huawei jest obecnie trzecim producentem smartfonów na świecie, sprzedającym 100 mln urządzeń rocznie, a Honor przestał już "udawać" kompletnie oddzielny twór i jest dzisiaj traktowany jako oddzielna seria.

Smartfony Huawei Honor zachowały główne cechy marki, czyli dobre podzespoły i stosunkowo niską cenę. To właśnie możemy znaleźć w modelu Honor 5X. Muszę przyznać, że przed rozpoczęciem testów kompletnie go nie kojarzyłem. Szybki rzut oka w specyfikację i moją pierwszą myślą było - następca Huaweia G7 i to w prostej linii. Duży wyświetlacz, niezły procesor, metalowa obudowa. G7 wspominam bardzo dobrze i dokładnie rok bo testach tego modelu z dużym optymizmem podszedłem do użytkowania Honora 5X. Sprawdźmy jak wypadł.

Zestaw

Smartfon przyjechał do mnie w charakterystycznym dla Honorów, niebieskim pudełku - grubym, tekturowym i bardzo solidnym. W środku, obok bohatera testu i pakietu instrukcji szybkiego startu, znalazł się kluczyk do otwierania szuflad z kartami, przewód USB, zasilacz sieciowy i jednoczęściowy zestaw słuchawkowy o nietypowym kształcie. Do słuchawek jeszcze wrócimy, a zawartość pudełka trzeba ocenić jako kompletne.



Obudowa

Ze względu na zastosowaną przekątną ekranu Honor 5X jest smartfonem bardzo słusznych rozmiarów. Wymiary 151,3 x 76,3 x 8,2 mm mocno rzucają się w oczy każdemu, kto na co dzień korzysta z mniejszych konstrukcji. Rozmiar urządzenia dodatkowo potęguje spora ilość pustej przestrzeni wokół ekranu, a wrażenie to rośnie w białej wersji, która trafiła do testów. Wystarczyłoby nawet dodanie logo producenta pod ekranem i pusta przestrzeń od razu wydałaby się mniejsza. Elementy na ekranem - głośnik rozmów, czujnik zbliżeniowy i oświetlenia oraz przedni aparat, choć mocno rzucają się w oczy, to też po części giną w otaczającej je białej przestrzeni. Zupełnie inaczej w tym wszystkim wygląda za to dioda powiadomień, która jest bardzo dobrze widoczna w prawym górnym rogu przedniego panelu.

Na prawym boku smartfonu znajdują się, pokryte coraz popularniejszą ostatnio nieregularną fakturą, przyciski regulacji głośności i blokady ekranu. Na lewym boku umieszczone zostały gniazda kart, standardowo kompletnie nieoznaczone, więc otwieramy je na ślepo (lub posiłkujemy się instrukcją). Gniazdo karty SIM jest pojedyncze, a do drugiego można włożyć jednocześnie drugą kartę SIM i kartę pamięci. Zazwyczaj mamy do wyboru dwie karty SIM albo karta pamięci i karta SIM - w 5X starczyło miejsca na bardziej komfortowe rozwiązanie. Na górnej krawędzi znalazło się miejsca dla gniazda Jack 3,5 mm, a na dolnej portu microUSB i... głośników stereo? Niestety jest to tylko atrapa. Głośnik jest jeden, a dźwięk wydobywa się z otworów po prawej stronie. Z tyłu obudowy umieszczony został, mocno wystający ponad powierzchnię, aparat z diodą doświetlającą, czytnik linii papilarnych oraz logo producenta.

Przewiń w dół do następnego wpisu