•  
  •  






        FAQ      Szukaj      Użytkownicy      Album      Statystyki  
  · Zaloguj Rejestracja · Profil · Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości · Grupy  

Poprzedni temat «» Następny temat
Żarciki
Autor Wiadomość
stanax 
Spamer ;)



Model telefonu: S III (w domu, ale już nie mój) oraz Note II
Posty: 504
Skąd: Trollandia
Wysłany: 2007-07-16, 23:02   Co ciągnie sie za człowiekiem najdłużej...

.


W małym miasteczku kupił dom i zamieszkał w nim starszy, dystyngowany pan. Z nikim nie rozmawiał przez wiele miesięcy. Sąsiedzi widywali go bardzo smutnego w najbliższym sklepie spożywczym lub siedzącego na ławeczce przed domem... równie smutnego. Ciekawski sąsiad z domu obok ostatecznie nie wytrzymał i któregoś słonecznego popołudnia zagaił przez plot:

- Dzień dobry sąsiedzie. Mieszkamy obok siebie prawie rok a nie poznaliśmy sie jeszcze...
- Ano... odparł smutnie starszy pan.
- I widuje pana zawsze takiego jakiegoś markotnego, co sie stało? Czasem zwierzyć sie dobra rzecz... zapytał wścibski.
- Tak pan mówi? To niech pan posłucha! Urodziłem sie na wsi. Rodzice wysłali mnie na studia do Krakowa. Architektura. Skończyłem je jako prymus. Wygrałem konkurs na projekt budynku Filharmonii Narodowej w Sydnej zaraz po ich ukończeniu. Zyskałem światową sławę. Potem zaprojektowałem budynek Banku Swiatowego w NY, most przez Bałtyk z Kopenhagi do Malmo i wiele, wiele innych. Oczywiście ożeniłem sie, jeszcze podczas studiów, z przyszłą... haa ... światowej sławy wiolonczelistką! Zbudowałem "nasz" dom. Urodziło nam sie dwóch synów. Obaj także skończyli studia. Jeden jest wziętym kardiochirurgiem w Kapsztadzie, w RPA, a drugi jednym z dyrektorów znanej stoczni. I co z tego?! Gdy wracam z sentymentu do miejsc mego dzieciństwa, mojej wsi, także odwiedzić groby rodziców to mimo tego co dokonałem, ludziska wytykają mnie palcami i szepczą
- to ten Jasiek od Maciosów co wyd**czył Pawlakową owieczkę w polu...


...
_________________

 
     
tristan 
Nowicjusz



Model telefonu: LG KU800
Sieć: PLAY
Posty: 13
Skąd: Pomorze
Wysłany: 2007-08-14, 21:13   

Dowcip dla znających angielski:
People in Ireland was asked that they think if Polish imigration is a serious problem.
23% of respondents said: Yes it is a serious problem. Governant should do something.
77% of respondents said: To absolutnie żaden problem. To nie jest poważna kwestia.

:-D
 
     
elrond 



Model telefonu: ZTE Blade
Sieć: PLAY
Posty: 1556
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-08-14, 22:16   

tristan, dobre dobre :-D

Teraz w Irlandii jest 200 tyś polaków jak nie więcej. Ostatnio z bratem (który teraz pracuje na tejże wyspie) słuchalismy reportaż że coraz wiecej pracy jest w Islandii i że polacy też tam zaczynają wyjeżdżać. Smialismy sie że jak do tego kraju gdzie mieszka zaledwie 300 tyś ludzi, zaczna zjeżdżac polacy to Polska będzie miała własną kolonię :wink:
 
     
kotek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-05, 07:49   śmieszne

Dla moich kotków z info, założyłam nowy temat bo do poprzedniego chyba przekroczyłam długość tekstu i nie mogę nic wrzucić. Zamieszczajcie też swoje bo ja też chcę się w pracy pośmiać :) uściski




Giełda samochodowa Email
Do siedzącego w samochodzie faceta podchodzi potencjalny kupiec :
- Ile za to badziewie ?
- Jakie badziewie ? - oburza się właściciel - Nowy lakier, nowy silnik, nowe hamulce, nowa skrzynia biegów, nowy układ wydechowy....
- To czemu go sprzedajesz ?
- Bo chcę kupić nowy.

Pewna solistka śpiewała arię Email
odwrócona tyłem do publiczności. Dyrygujący orkiestrą austriacki dyrygent Herbert von Karajan (1908-1989) w przerwie zwrócił się do artystki:
- Proszę pani, jak ja dyryguję w takcie na trzy czwarte, to niech pani nie kręci tyłkiem w takcie na cztery czwarte, bo to mnie myli!

teleturniej "Jeden z dziesięciu" Email
Sznuk: Znajduje się w spodniach i na świadectwie?
Zawodniczka: Pała!!!
Sznuk: .......Hmm...to też, ale chodziło nam o:.....pasek

Autentyki z biur podróży Email
- Proszę pani, ja bym chciała do Szwajcarii pojechać.
- autokar czy samolot?
- wie pani, myślałam o promie.
- ???.....niestety nie ma miejsc na ten termin;-)))

- Ten Rzym dwa tygodnie za 1500 zł to cena na ile osób?

- Wodolotem do Sankt Petersburga chciałabym z Olsztyna się dostać.

- Autokarem do Malezji?
- A ile ma Pani urlopu?

- Proszę Pani chciałbym polecieć na last minute bo moi wszyscy znajomi
już tam byli i bardzo im się podobało"

- "Czy są jakieś lastminetki?"

Agent: -" jaki termin wylotu pana interesuje?"
Klient: -" między 37, a 38 września"

Kiedyś, po powrocie z urlopu, zapytałem mojego kolegę gdzie on
spędził urlop?
- Nie wiem - odpowiedział - żona wszystko załatwiała i lecieliśmy
samolotem"

Konkurs Email
Pewna francuska gazeta ogłosiła konkurs z następującym pytaniem dla panów:
Siedzisz w eleganckiej restauracji z bardzo piękną kobietą. Masz pilną potrzebę wyjścia do toalety (na "sekundkę"), w jaki sposób powiesz o tym
towarzyszce w najbardziej kulturalny sposób?
Wygrała odpowiedź:
- "Bardzo panią przepraszam, ale muszę wyjść na chwilę, by pomóc przyjacielowi, z którym zapoznam Panią nieco później"

Okradli bank Email
"Kilku złodziei włamało się przez okno do banku w Lęborku. Widząc stojącą tam skrzynię skorzystało z okazji i wyniosło ją, myśląc chyba, że sa w niej sztaby złota.Radość personelu była ogromna, kiedy rano okazało się, że jedyną rzeczą, jaką ukradziono z banku była skrzynia z... piachem przeciwpożarowym."

Kilka autentyków z Podlasia: Email
"- Dla mnie nie ma znaczenia, czy korytem płynie rzeka, czy ściek" - Krzysztof Tołwiński, wicemarszałek województwa podlaskiego

"- Moja żona wyjechała do USA i rozbiła nasze małżeństwo(...). Szukam pani której nie przeszkadzałoby to, że z powodu długiej wstrzemięźliwości i podeszłego wieku moja potencja seksualna spadła do zera. Seksu nie może być wcale, natomiast posiadam wszystko, co jest potrzebne do życia: mieszkanie, pieniądze itp." - ogłoszenie w "Rubryce kącik samotnych serc" Gazeta Współczesna

"- Jest wiosna. Cały świat budzi się do życia. Może i my odnajdziemy się w tym czasie(...). Jest wiosna, może pojedziemy w plener moim dość dobrym samochodem" - ogłoszenie w rubryce "Bądźmy razem" - Kurier Poranny

Autentyczna rozmowa Email
-Dzień dobry !
-Dzień dobry! Mówi XXX
-Jak tam nasza firma ?
-A dobrze. Wczoraj staliśmy nad przepaścią, ale dziś zrobiliśmy krok naprzód.

Przejęzyczenia na Drodze Krzyżowej Email
1. Pirat skazuje Jezusa na smierć
2. Święta Weronika otwiera twarz Jezusowi
3. Jezus pomaga dźwigać krzyż Szymonowi

Pewna transakcja na Allegro... Email
Opowieść sprzedającego:
"Sprzedałem kamerę za 1300zł. Nie była to największa moja transakcja. Mam ponad 100 pozytywów, kilka za aukcje po kilkaset złotych kilka za wyższe kwoty. No i dzwoni kupujący (5 pozytywów), i mówi, że nie mógł znaleźć mojego adresu w TP po telefonie, i że się nie zgadzają dane. Ja mu na to że osiedle nowe w Warszawie, na niektórych mapach nie ma w ogóle mojej ulicy a telefonów nie obsługuje TP. Pyta zdenerwowany czy odbiór osobisty jest możliwy, że mu kolega powiedział o oszustach. Oczywiście mówię. że zapraszam.
No to on mówi, że daleko bo z Bydgoszczy. Że on jeszcze zadzwoni. Następny telefon, 11 rano, że on by chciał za pobraniem. Ok., wyliczyłem kwotę za przesyłkę i piszę mu że jak dostane przelew kosztów przesyłki z ubezpieczeniem to wyśle. Za chwile telefon, że już żona wysłała, bo w banku pracuje. No to ok. Pakuję kamerę. Ale o 16 telefon. Że on już nie może wytrzymać tego stresu. Że wsiada w samochód i będzie za 4 godziny w Warszawie. Za 6h telefon, że jest, że nie ma siły szukać i żebyśmy się gdzieś spotkali. Był przy Tesco. No to kamera w łapę i do Tesco. Patrzę stoi wystraszony a wokoło rodzina. Żona, syn i kolega:) Wszyscy zmęczeni i zdenerwowani:) Ciężkie życie kupującego...




Reklama na drzwiach pewnego salonu kosmetycznego: Email
"Nie podrywaj wychodzących od nas dziewcząt - jedna z nich może okazać się twoją teściową!"

Amerykańska Administracja Federalna ds. Aeronautyki (FAA) Email
opracowała unikalny sposób testowania odporności przednich szyb samolotowych. System składa się z miotacza, który wystrzeliwuje martwe kurczaki w kierunku testowanej szyby z prędkością odpowiadająca w przybliżeniu prędkości lecącego samolotu. Teoria jest prosta: jeśli szyba wytrzyma uderzenie martwego kurczaka, powinna również być odporna na prawdziwe zderzenia z ptakami żywymi.
Niedawno zainteresowali się tym pomysłem Anglicy i chcieli zastosować go do testowania szyb lokomotyw super szybkich pociągów, które właśnie opracowują. Wypożyczyli wiec amerykański miotacz kurczaków, załadowali i wystrzelili...
Kurczak rozstrzaskał szybę pociągu, przebił fotel motorniczego, rozbił konsolę układu sterowania i w końcu wbił się w tylną ścianę kabiny. Zaskoczeni Anglicy poprosili FAA, o zweryfikowanie poprawności ich testu. FAA po wykonaniu wnikliwej ekspertyzy odbytego doświadczenia przysłała następującą rekomendację: "używać kurczaków rozmrożonych".

Z jakiegoś forum... Email
Potrzebuje przytyc - moze mi ktos polecic lekarza we Wroclawiu, do ktorego moge sie z tym zwrocic? Mam 30lat, waze ~70kg (teraz mniej nawet) przy wzroscie 180cm.Prosze o pomoc!
odpowiedź:
Palisz papierosy, jesli tak, to przestan palic waga wzrosnie natychmiast.
autor posta odpisał:
Czyli mam zacząć palić, a po 2 miesiącach przestać, tak?

Historia, z którejś tam ręki, z typu "podobno zdarzyło się naprawdę" Email
Kurs alpinistyczny. Kursanci poszli z instruktorem w okolice Morskiego Oka, aby potrenować.Gdy doszli na miejsce instruktor zaproponował odpoczynek i wzmocnienie- "żeby się ściany lepiej kładły". a że wszyscy byli wszechstronnie przygotowani, więc ściany się kładły, a flaszki pękały, aż pękli wszyscy.Po pewnym czasie ktoś się ocknął i skonstatował, że są wszyscy oprócz instruktora.Rozpoczęto poszukiwania, ale bezskutecznie, wobec tego zadzwonili po ratowników.
Tu trzeba oddać głos ratownikom
"Jedziemy do zgłoszenia samochodem.Wyjeżdżamy za zakręt, i nagle widzimy- na środku drogi facet na "czterech łapach"...wbija haki w asfalt i asekuruje liną..."

Znany psychiatra został zaproszony na konferencję organizowaną przez Narodową Ligę Kobiet Email
Po prelekcji jedna z organizatorek podeszła i zapytała:
- Proszę mi powiedzieć doktorze w jaki sposób rozpoznaje pan chorobę pszychiczną u osoby zachowującej się normalnie?
- Nic prostszego. Zadaje się łatwe pytanie na które każdy powinien odpowiedzieć. Jeśli nie, należy taką osobę natychmiast odizolować.
- Jakie to pytanie?
- Kapitan Cook odbył trzy wyprawy wokół ziemi i umarł w trakcie jednej z nich. Która to była?
Kobieta zamarła i zaczęła się śmiać zażenowana:
- Wie pan co doktorze? Nie mógłby pan zadać mi innego pytania? Muszę się przyznać, iż nigdy nie byłam zbyt dobra z historii.

Szkoła odrzuciła ucznia, bo siostra nosi spodnie Email
W Holandii pewna protestancka szkoła o bardzo surowych zasadach religijnych uzyskała w sądzie prawo odrzucenia podania o przyjęcie ucznia, u którego w domu jest internet i telewizor, a jego siostra nosi spodnie - podały źródła sądowe.
Sąd w Utrechcie uznał, że szkoła miała prawo odrzucić podanie 16- letniego chłopca ze względu na ochronę swojej wyznaniowej tożsamości.
Rodzina chłopca ma w domu telewizor i łącze internetowe, co szkoła ocenia jako "bluźniercze". Siostrze młodego człowieka rodzice pozwalają nosić spodnie, co w opinii kierownictwa szkoły jest nie do pomyślenia ze względu na "biblijne rozróżnienie między mężczyzną a kobietą, manifestowane w stroju i uczesaniu". Szkoła należy do kalwińskiego odłamu o nazwie "Kościół czarnych pończoch", który sprzeciwia się nowoczesności i wynalazkom współczesnego świata...

Fakt: Nagrody dla urzędasów Email
Zamiast solidarnego państwa mamy źle pojętą solidarność urzędników, twierdzi "Fakt". Oni przyznają sobie wysokie premie, a my oczekujemy w gigantycznych kolejkach, by załatwić najdrobniejsze sprawy. Oni biorą dodatkowe wynagrodzenie, a my czekamy miesiącami na zabiegi medyczne. Tak być nie powinno, akcentuje gazeta.
Podstawą tej opinii jest dla "Faktu" informacja, że w tym roku wysocy urzędnicy rządowi i ministerialni oraz ich pomocnicy siedzący za biurkami w najważniejszych instytucjach państwowych, zgarnęli już premie przekraczające łącznie kwotę 41 mln zł.
Ci którzy zajmują dyrektorskie stołki otrzymali po prawie 3 tys. zł., pisze gazeta. Pracujący na niższych szczeblach - po ponad 700 zł. Każdy z liczącej ponad 62 tys. osób urzędniczej armii dostał średnio 1607 zł premii, twierdzi "Fakt".
W jaki sposób gazeta to obliczyła - pozostanie jej tajemnicą, bo dziennikarzowi PAP z prostego podzielenia 41 mln zł przez 62 tys. osób wyszło zaledwie 660 zł. na głowę.

Autentyki z GG Email
Jakiego masz kompa
Srebrnego
No ale jaki jest ??
Szybki
Kur** no , ty mnie nie rozumiesz
Jaki masz procesor ?
Siwy
Kur*aaaaaaa
Ile masz ram ?
Jedną, kupiłem dzisiaj bo tylko rama była , nie było delmy
jezu , a ile masz lat ??
Dali mi 3 , jeszcze 1 rok i wychodze
Nie kapuje cie koleś
Wiem , rudy na mnie wykapował





Napisy na zderzakach aut: Email
- Jeśli nie podoba Ci się mój styl jazdy - zejdź z chodnika.
- Uważaj na idiotę który za mną jedzie.
- SPONSORED BY DADY
- Stare ale spłacone
- Tak, to prawda, jestem wolniejszy....ale i tak jadę przed Tobą
- Wal śmiało to samochód teściowej.
- Wyprzedzaj! Ktoś już czeka na Twoją nerkę
- Nie spieszę się, jadę do pracy...
- Wal śmiało. Ty płacisz!
- MAFIA - samochód służbowy
- MOCY PRZYBYWAJ - na maluchu
- Mój drugi samochód to porsche
- Jeśli możesz przeczytać ten napis to znaczy ze umiesz czytać!
- Ubezpieczony przez mafię, stuknij mnie, a my stukniemy ciebie!
- NIE TRĄB! OBUDISZ KIEROWCĘ!
- SAMOCHÓD PUŁAPKA , ZAPARKUJ GDZIE INDZIEJ
- Jeśli widzisz ten napis- to jedziesz STANOWCZO za blisko
- UWAGA! Mam prawko od tygodnia...
- Garbus nie gubi oleju, tylko znaczy swój teren!
- Nie wierzę w rdzę.
- Nie trąb, szybciej nie mogę.
- Nie trąb, robim co możem!
- Mam zepsuty klakson. Obserwuj środkowy palec u ręki.
- Proszę nie wjeżdżać mi w bagażnik - mój prawnik jest na urlopie.
- Uwaga! Kierowca ma przy sobie tylko 20 zł w drobnej amunicji.
- Narkotykom powiedziałem: NIE. Ale nie posłuchały.
- Nie pij za kierownicą. Stukniesz kogoś w zderzak i sobie rozlejesz.
- Nie jesteś hemoroidem - nie trzymaj się mojego tyłka.
- Co tak blisko, przecież w ogóle się nie znamy!
- Taksówka mamusi
- JAK DOROSNĘ BĘDĘ MERCEDESEM
- 2 fast 4 you
- NAS NIE DOGANIAT
- Wal śmiało. Zbieram na nowy!



W K..... na chirurgii przyjmował doktor Email
, który wyznawał dwie zasady:
- po pierwsze: dzień trzeba miło rozpocząć, bo potem jest chu...wo, (więc setka po przyjściu do pracy to jest to)
- a drugie: w ZUS-ie siedzą same kretyny.
Męczył go jeden pacjent, który po raz czwarty już przyszedł celem wydania KOLEJNEGO zaświadczenia dla ZUS'u z powodu utraty w wypadku tramwajowym obu nóg. Problem w tym, że urzędasy z ZUS uwzięli się albo na pacjenta, albo na chirurga, bo z uporem maniaka przyznawali rentę CZASOWĄ za każdym razem.
Gdy więc pacjent czwarty raz pojawił się z drukiem na kolejną rentę czasową, chirurg spienił się mocno, a jako że byl tuż po wyznaniu swojej pierwszej zasady, napisał na druku, przywalając do tego wszelkie urzędowe pieczątki orzecznika:
"UJE***AŁO MU OBIE NOGI I JUż MU KU**WA NIE ODROSNĄ!!!"
Facet tydzien pózniej przyszedł z flaszką, bo dostał wreszcie rentę stałą.

Prawdziwe podanie o pracę do McDonalda na Florydzie przez siedemnastolatka. Email
NAZWISKO: Greg Bulmash

Płeć (ang. SEX): Jeszcze nie. Wciąż czekam na odpowiednią osobę. OCZEKIWANE STANOWISKO: Prezes albo wiceprezes. A na poważnie - jakiekolwiek. Gdybym był w sytuacji, że mógłbym sobie wybierać, nie zgłaszał bym się do Was z tego oglłszenia.

OCZEKIWANE WYNAGRODZENIE: Rocznie $185,000 plus preferencyjne akcje plus dodatkowe świadczenia. A jeśli to nie jest możliwe, to możemy negocjować Waszą propozycję.

WYKSZTAŁCENIE: Tak.

OSTATNIO ZAJMOWANE STANOWISKO: Cel ataków kierownictwa średniego szczebla.

POPRZEDNIE WYNAGRODZENIE: Mniej, niż jestem warty.

NAJWIĘKSZE DOKONANIA: Niewiarygodna kolekcja ukradzionych długopisów i notatek na post-it'ach.

POWÓD ZMIANY PRACY: To wciąga.

MOŻLIWE GODZINY PRACY: Dowolne.

PREFEROWANE GODZINY PRACY: 13:30-15:30, od poniedziałku do środy.

SZCZEGÓLNE UMIEJĘTNOŚCI: Tak, lecz bardziej dopasowane do innej pracy.

CZY MOŻEMY SIĘ SKONTAKTOWAC Z AKTUALNYM PRACODAWCĄ: Gdybym go miał - czy pisałbym podanie do Was?

CZY MOŻESZ DŹWIGAĆ WIĘCEJ NIŻ 20KG: 20kg czego?

CZY MASZ SAMOCHÓD: Sądzę, że lepszym pytaniem byłoby "czy masz jeżdzący samochód".

CZY ZDOBYŁEŚ JAKIES SPECJALNE NAGRODY: Tak. W zdrapce.

CZY PALISZ: W pracy - nie. W czasie przerw - tak.

CO BYŚ CHCIAŁ ROBIĆ ZA PIĘĆ LAT: Mieszkać na Wyspach Bahama z bajeczną, glupią i seksowną blondynką, która uważa, że jestem najwspanialszy na świecie. W zasadzie, chciałbym to robić już teraz.

CZY POTWIERDZASZ, ŻE TO CO NAPISAŁEŚ JEST PRAWDZIWE I PEŁNE: Tak. Absolutnie.
[Został zatrudniony]





Fragmenty ogłoszeń prasowych: Email
1. Zaginął mały pudelek. Jak członek rodziny. Wysterylizowany. Nagroda.
2. Wykwintna i nie droga restauracja. Dania smaczne, apetyczne, fachowe kelnerki.
3. Specjalność dnia: Indyk 15 zł; Wołowina 12 zł; Dzieci 10 zł.
4. My nie drzemy Twoich ubrań w pralce. My robimy to ręcznie!
5. Na sprzedaż pies, je wszystko, lubi dzieci.
6. Do sprzedania antyczne biurko dla kobiety z grubymi nogami i dużymi szufladami.
7. Pończochy Sheer. Zaprojektowane do pięknych sukienek, tak doskonałe, że większość kobiet nie zakłada już nic innego.
8. Mężczyzna szuka pracy, uczciwy i niewybredny. Weźmie wszystko.
9. Tanio i duży wybór. Po co masz jechać daleko i dać się oszukać? Przyjedź do nas!
10. Zatrudnię mężczyznę do byka, który nie pali i nie pije.
11. Przyholujemy tanio Twoje auto. Skorzystaj, a nigdzie indziej już nie pojedziesz.
12. Wdowa z dziećmi w wieku szkolnym zatrudni kogoś do prac domowych i pomocy w rozwoju rodziny.
13. Zatrudnimy handlowca w fabryce dynamitu z zamiłowaniem do dalekich podróży.
14. Astra '97, pierwsza właścicielka po wypadku, przód w dobrym stanie, tel. .....

Czy picie może zabić? NIE! - przeczytaj, a się przekonasz. Email
Szklanka wódki (250 g) zabija około 1000-2000 komórek nerwowych w naszym mózgu...Komórki nerwowe się nie regenerują. Ludzki mózg składa się z około 3 miliardów komórek nerwowych, z czego używamy na co dzień około 10% z nich. Zatem około 2,7 miliarda komórek są nie potrzebne. Szklanka wódki zabija 1000 komórek nerwowych. Człowiek może bez obawy o swoje zdrowie wypić 2 700 000 szklanek wódki. Przeliczamy: 1 butelka (750 g) = 3 szklanki, zatem 2 700 000/3 = 900 000 butelek. Zakładając, że maksymalny wiek przeciętnego alkoholika wynosi 55 lat, a zaczyna on pić, powiedzmy mając 15 lat, to mamy 40 lat stażu. Przeliczamy lata na dni: 40 * 365 = 14600 dni picia. Jeżeli możemy wypić 1 080 000 butelek bez obawy o nasze komórki nerwowe to: 900000/14600 = 62 butelki wódki dziennie. Wniosek: Aby umrzeć z braku komórek nerwowych musielibyśmy pić po 20 butelek wódki na śniadanie, 20 na obiad i 30 na kolację....

Cytaty z listów motywacyjnych Email
Zachowano oryginalną stylistykę i gramatykę.

Będąc absolwentką jednej z najbardziej renomowanych warszawskich uczelni - Studium Stenotypii i Języków Obcych obsługuję pakiet programów Office w stopniu zaawansowanym. Szczególnym sentymentem darzę arkusz kalkulacyjny EXCEL
ZAINTERESOWANIA
sport ( jazda na rowerze, piłka nożna, pływanie żabką)...

Stanowisko: Asystentka/Sekretarka
Obowiązki:
- prowadziła biuro,
- przygotowywała marynarzy w rejs .

Pracowałem w Daewoo - FSO Motors Spółka z o.o. Zakład Żerań przy ul. Jagiellońskiej 88 na stanowisku Kucharz w Korei Płd.

Pisze Pan po studiach na wydziale Telekomunikacji:
Lipiec 2001 praktyka zawodowa w Telekomunikacja Polska S.A. w zespole instrumentalno-wokalnym (gra na perkusji);

Mam doświadczenie w życiu w innym kraju

Język angelski - znajomość martwa

Moje dodatkowe umiejętności: układanie truskawek na bitej śmietanie.

Prośbę swą motywuje tym, że nazywam się Joanna Kowalska.

Pan opisuje szereg prowadzonych przez siebie, różnego rodzaju działalności gospodarczych. Po czym list motywacyjny kończy zdaniem:
Jak Państwo widzicie mam duże doświadczenie w kręceniu własnym interesem.

Dowiedziałem się, że jeden z waszych pracowników został zwolniony, a drugi złamał rękę. Proszę, dajcie mi szansę.

Merytoryczne zasoby wiedzy wynikające ze zdywersyfikowanych kierunków wykształcenia oraz praktyczne doświadczenia z ponad dwudziestoletniego stażu pracy na zróżnicowanych stanowiskach upoważniają i predyscynują mnie do ubiegania się o w/w stanowisko.

Sądzę, że moje doświadczenia zawodowe (...) wynikające z: (...) [zdanie 11-krotnie złożone, zajmujące 17 wierszy] (...) oraz zdobyte na innej drodze umiejętności dadzą się również przelać na inny charakter obowiązków służbowych w Waszej firmie.

Mogę zamieszkać w miejscu pracy.

(Z życiorysu, sekcja "Praktyki zawodowe") (...) - praktyka we własnej fikcyjnej firmie zakończona ocena bardzo dobra.

Ukształciłam się i ukończyłam Szkołę w (...) Chojnicach.

(POCZĄTEK OFERTY) Mam 38 lat, mieszkam w Słupsku, koło budowy Marketu. Jestem młoda, zdrowa, dyspozycyjna mogę podjąć prace w każdej chwili w karzdym charakterze. Proszę o przyjęcie do pracy jestem zdrowa dyspozycyjna i niezależna. (KONIEC OFERTY)

Moje wady: nie znoszę niechlujstwa, kłamstwa, zbytnia spostrzegawczość

Obiecuję, że będę pracować wydajnie i sumiennie.

Podejmę każdą pracę w godz. 6-14 lub 7-15.

Moje wykształcenie jest zawodowe.

Chciałabym bardzo podjąć prace. Najlepiej, żeby to było w Krakowie, ale jeżeli będzie w Lubinie to nieszkodzi.

Na chwilą obecną posiadam 21 lat .

Pracowałem w Realu rok czasu, gdzie skusiło mnie wyjechać do Niemiec do pracy.

Przedstawiam Państwu swoją kandydaturę nadmieniając, iż posiadam dużą wiedzę na temat kosmetyki pielęgnacyjnej i kolorowej ciała .

Kochani, bardzo was uprzejmie proszę, odpiszcie czy mam szanse.

Jestem 52 letnim mężczyzną o naprawdę młodym poczuciu i wyglądzie.

List do wysyłany przez pewną osobę do spamerów Email
Dziękuję ci za tak wielkie zainteresowanie moją skromną osobą. Z żalem informuję cię o tym, że:

1. Mój penis jest absolutnie w porządku. Dzięki, że pytasz...

2. Nie posiadam domu, dlaczego miałbym więc refinansować swój kredyt hipoteczny?

3. Nie potrzebuję żadnych leków, a nawet jeśli bym potrzebował to nie kupiłbym go od kogoś, kto nawet nie potrafi poprawnie napisać jego nazwę.

4. Bardzo ubolewam nad twoją trudną sytuacją w Zambii, Nigerii albo którymkolwiek ze z krajów 3 świata w którym żyjesz ty i twoje "miliony dolarów, które trzeba przetransferować". Uwierz mi - pomyliłeś adresy.

5. Tytuł naukowy? Już posiadam i nie potrzebuję go kupować, nawet na tak bardzo atrakcyjnych warunkach.

6. No coż, stawianie się w pozycji instytucji finansowej, której powierzam swoje pieniądze, jest cholernie godne podziwu. Nie, nie podam ci, ćwoku, żadnych informacji dotyczących mojego konta.

7. Re: Nie przypominam sobie, żebyśmy się znali i żebym wysyłał ci kiedykolwiek pieprzonego maila pierwszy.

8. Pisze, że "Twój pecet jest zarażony". Nie jest złamasie. Mam Macintosha’a, który nie jest nawet w stanie otworzyć tego pieprzonego pliku .exe.

9. Dzięki za wskazówkie giełdowe. Niestety, nie zauważyłem w żadnym opracowaniu giełdowym o NASDAQ spółki bLo6Wjob GraNNu99.

10. Laski grzmocące się z końmi to takie interesujące, naprawdę....

*censored* you very much,
(Serdecznie ci dziękuję)

PS. Za wysyłanie milionów takich głupich maili powinni obcinać jaja, wsadzać je w formalinę i pokazywać w jakimś publicznym miejscu. Za darmo."

[ Dodano: 2011-04-05, 21:44 ]
10 PRZYKAZAN PIJAKA


1. Nie będziesz miał drinków cudzych przede mną.

2. Nie będziesz lał alkoholu swego nadaremno.

3. Pamiętaj abyś dzień święty oblał.

4. Pij zdrowie ojca i matki swojej.

5. Nie wylewaj.

6. Nie spijaj.

7. Nie mieszaj.

8. Nie rozcieńczaj.

9. Nie pożądaj kieliszka bliźniego swego.

10. Ani żadnej nalewki, którą jego jest.




Na podstawie błędów popełnionych przez filmowych bohaterów:

1. Jeśli czujesz, że ktoś Cię śledzi zapewne tak jest, więc się nie odwracaj by to sprawdzić bo i tak wyrośnie przed tobą, gdy odwrócisz się w kierunki marszu. Zatem od razu przyśpiesz kroku.

2. Wchodząc do Zamku / Przeklętego Domu / Willi / Opuszczonego Domu, zawsze zamykaj za sobą drzwi wejściowe, a nigdy Cię nie przestraszy ich trzask kiedy się zamkną.

3. Nigdy nie wchodź do Zamku / Przeklętego Domu / Willi / Opuszczonego Domu unikając takich miejsc zwiększysz swoje szanse na przeżycie.

4. Uciekając przed psychopatycznym mordercą, który kuleje oszczędzaj siły, choćby nie wiem jak szybko biegniesz i tak Cię dogoni.

5. Przeglądając informacje dotyczącej sprawy aktualnych morderstw, bądź przygotowany/a że: zadzwoni telefon / znajomy złapie Cię za bark / ktoś zapuka do drzwi.

6. Jeśli uda Ci się pokonać psychopatycznego mordercę i leży on bez ruchy na ziemi, nie podchodź bo na pewno nagle ożyje i ostatkiem sił będzie próbował Cię udusić.

8. Uciekając nie oglądaj się za siebie i uważaj na rożne wystające przeszkody typu korzenie, krawężniki.

9. Uciekając musisz tez uważać na ataki zza drzewa, ściany, wiszącego na sznurku prześcieradła itd.

10. Nie krzycz uciekając i tak nikt Cię nie usłyszy a do tego szybciej się zmęczysz no i morderca łatwiej cie zlokalizuje.

11. Jeśli uda Ci się zbiec z kryjówki sadysty i znajdziesz samochód sprawdź najpierw czy nikogo w środku nie ma.

12. Jeśli już naprawdę musisz zbadać dom / jaskinie czy cokolwiek innego, gdzie w ogóle nie powinieneś wchodzić, nie wyłączaj silnika. A wracając do samochodu sprawdź czy nikt tam się nie schował.

13. Nie wkładaj rąk do rożnych ciemnych dziur w celu sprawdzenia co tam jest.

14. Nigdy nie nocuj w środku lasu, jak nie sadysta to wiedźma Cię wykończy.

15. Nigdy nie baw się w detektywa i nie dochodź jak ktoś umarł. Ciekawość to pierwszy stopień do śmierci (tak dobrze przeczytaliście do śmierci, nie do piekła).

16. Jeśli coś wturla Ci się pod szafę / kuchenkę / lodówkę itp. nie zaglądaj tam by to wyciągnąć, tylko kup nowe.

17. Czując, że jest coś w pokoju nie zaglądaj do szafy pod łóżko czy przez okno.

18. Nie upadaj, upadając na pewno coś sobie złamiesz, a morderca który był 100metrow za Tobą nagle znajdzie się nad Tobą.

19. Podczas ucieczki na odludziu, napotkane domy czy przyczepy kempingowe omijaj z daleka.

20. Omijaj szerokim łukiem lasy / pustynie / dżungle / małe miejscowości.

21. Jeśli jedziesz na dłuższą wycieczkę zrób gruntowny przegląd samochodu i weź dodatkowy kanister benzyny.

22. Nie oddzielaj się od grupy przyjaciół by pójść po piwo czy załatwić swoje potrzeby (fizjologiczne).

23. Jeśli coś jedzie / leci / spada w twoim kierunku to nie zasłaniaj się rękoma krzycząc i czekając na ratunek tylko odskocz w lewo.

24. Nigdy nie zatrzymuj się samochodem na środku skrzyżowania, bo nagle nie wiadomo skąd pojawi się ciężarówka i Cię staranuje.

25. Jeśli w łazience masz kafelki zawsze chodź w klapkach.

26. Przed wejściem na ulice sprawdź trzy razy czy coś nie jedzie.

27. Nie wchodź tyłem na ulice.

28. Jeśli coś zaszeleści w krzakach, pod domem nie wychylaj się przez okno by sprawdzić co to.

29. Przed pójściem spać sprawdź czy okna są dobrze zamknięte, to samo się tyczy wszystkich zamków w drzwiach nawet w tych tylnych.

30. Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi, nawet przez telefon.

31. Mając otwierane lustro, za którym jest szafka, bądź przygotowany, że po jego zamknięciu coś lub ktoś pojawi się za tobą.

32. Nie myj twarzy patrząc się w lustro bo stanie się to co w pkt. 31.

33. Jeśli spisz sam, nie masz żadnych zwierzaków i coś rusza Ci się pod kołdrą nie zaglądaj tam tylko od razu z niej wyskakuj, najlepiej przez okno bo i tak umrzesz ale lepsza taka śmierć niż zostać zabitym przez upiora.

34. Jadąc samochodem nigdy nie wychylaj się, żeby sprawdzić co spadło na dach, tylko gwałtownie zahamuj, a potem przyspiesz.

35. Nigdy sam nie miej słuchawek w uszach słuchając głośno muzyki, a na pewno usłyszysz czającego się za Tobą psychola i będziesz miał czas na ucieczkę.

36. Spraw sobie kamerkę, która będzie nagrywać obszar przed twoimi drzwiami, wtedy nie będziesz musiał patrzeć w judasza co ochroni Cę przed strzałem w głowę czy przeszycia maczetą.

37. W klubie / kinie itp. kiedy będziesz miał potrzebę, zrób to najlepiej w pisuarze, jeśli już musisz wejść do kabiny zrób to szybko i niech nie kusi Cię żeby podsłuchiwać co robią sąsiedzi z kabiny obok.

38. Jeśli musisz mięć już jakiegoś zwierzaka niech to będzie coś co nie wydaje żadnego dźwięku i się nie rusza np. rybki. Jeśli jednak zdecydujesz się na kota to na pewno wskoczy Ci on na kolana w najmniej spodziewanym momencie.

39. Koty ostrzegają przed atakiem demonów / upiorów / potworów więc jeśli zacznie syczeć to nie próbuj go ugłaskać i nie odwracaj się tylko uciekaj w lewo lub prawo.

40. Nie pij za dużo alkoholu, jeśli przesadzisz zmniejszy to Twoje szanse na obronę lub ewentualna ucieczkę.

41. Jeśli twój prześladowca jest wyposażony w bron miotaną / kuszę / łuk / pistolet zawsze biegaj zygzakiem, a będąc w lesie chowaj się za drzewami i pamiętaj uważaj na wystające korzenie i pnie.

42. Podczas upadku z górki w lesie wystaw ręce do przodu i zasłon twarz, bo na pewno u początku górki znajduje się połamane drzewo z wystającą i zaostrzoną w twoim kierunku gałęzią, która jest oczywiście na wysokości twojej głowy.

43. Jeśli masz do wyboru dwie drogi jedna ciemna i zalesiona, a druga jasna pokryta kwiatkami, zawsze wybieraj tą drugą.

44. Zawsze noś przy sobie broń albo pieprzowy gaz, i pamiętaj celuj w głowę.

45. Pamiętaj by załadować broń i mieć zapasowy magazynek.

46. Nie opalaj się w solarium, lepiej poczekać na lato.

47. Jeśli ktoś w samolocie czy kolejce górskiej zacznie krzyczeć ze wszyscy umrzemy, posłuchaj się go i wysiądź.

48. Jeśli masz pistolet i toczysz ostateczna walkę z prześladowca to zawsze, ale to zawsze celuj w głowę, którą (gdy już władujesz w nią kilkanaście pocisków) należy obciąć, a ciało spalić. Prochy wsypać do małej skrzynki, skrzynkę wrzucić do 10metrowego dołu, który zalać dwumetrową warstwą zbrojonego betonu, a resztę przysypać ziemią. Głowę należy wyrzucić do morza najlepiej na środku. Po wykonaniu tych czynności macie 99,99% gwarancji, że morderca nigdy się nie odrodzi i nie powróci w akcie zemsty, musicie tylko uważać na jego krewnych.

49. Uciekając samochodem przed prześladowca nie czekaj, aż któryś z Twoich przyjaciół krzyknie "przyspiesz / dodaj gazu / jedz szybciej" tylko sam od razu jedz z maksymalną prędkością.

50. Idąc na wycieczkę do lasu zawsze miej zapasowe mapy, jakby ktoś wpadł na genialny pomysł wyrzucenia jednej z nich.

51. Kiedy jesteś sam w domu i nie masz żadnych zwierzaków, a usłyszysz jakiś hałas nie pytaj się głośno - kto tam/czy jest tam kto tylko złap pierwszy lepszy przedmiot który mógłby posłużyć do samoobrony nóż / wałek / tasak / tłuczek / szklana butelka / klawiaturę / młotek/ klucz francuski i czekaj na intruza przyklejony plecami do ściany.

52. Jeśli już wpadłeś na genialny pomysł, żeby wejść do górskiej chatki i nagle wszedł właściciel to nie chowaj się pod łóżkiem tylko wyskakuj przez okno nawet zamknięte.

53. Jeśli jednak się schowałeś pod łóżkiem, bądź przygotowany że tuż przed Twoja twarzą spadną zwłoki Twojego przyjaciela, albo jakiegoś zwierzaka.

54. Jeśli upadniesz i zauważysz jakąś broń przed sobą to nie próbuj po nią sięgnąć to nie jest "Kosmiczny miecz" nie wydłuży Ci się ręka, wiec musisz się podnieść i to wziąć a następnie użyć.

55. Nie schodź do jaskiń w ramach jakiejś wycieczki, a nawet jeśli musisz to miej przy sobie broń krótką i ze 3 granaty.

56. Nigdy nie wracaj do miejsc gdzie przeszedłeś traumatyczne przeżycia / uciekłeś przed potworami / itd.

57. Jeśli masz obcasy to najpierw je zdejmij a potem dopiero uciekaj.

58. Miej pochowane noże w rożnych częściach domu nawet w łazience, tak w razie nagłego ataku psychola.

59. Nigdy nie zasypiaj!

60. Nie oglądaj tajemniczych kaset.




Wszystkie zasady oznaczone są numerem "1" NIE BEZ POWODU!

1. Piersi są po to, by na nie patrzeć, dlatego na nie patrzymy. Nie próbujcie tego zmieniać.

1. Naucz się obsługiwać klapę od toalety. Jesteś dużą dziewczynką. Jeżeli jest podniesiona, to sobie ją opuść. My potrzebujemy klapy podniesionej, wy opuszczonej. Na pewno żaden z nas nie skarżył się że zostawiłaś ją opuszczoną.

1. Sobota = mecz. To jest jak pełnia księżyca albo przypływy i odpływy morza. Tak po prostu jest.

1. Zakupy NIE SĄ dyscypliną sportową. I NIE, nigdy nie zaczniemy uważać, że jednak dyscypliną są.

1. Płacz to szantaż.

1. Mówicie otwarcie czego chcecie. Żeby była jasność:

- Ukryte aluzje NIE DZIAŁAJĄ!

- Półsłówka NIE DZIAŁAJĄ!

- Wzmianki NIE DZIAŁAJĄ!

PO PROSTU POWIEDZ TO!

1. "Tak" i "nie" to doskonałe odpowiedzi na 99% naszych pytań.

1. Przychodźcie do nas tylko z problemami które chcecie rozwiązać. My problemy rozwiązujemy. Jeżeli chcesz współczucia, od tego właśnie masz koleżanki.

1. Migrena trwająca siedemnaście miesięcy to problem. Idź do lekarza.

1. Cokolwiek powiedzieliśmy 6 miesięcy temu NIE MOŻE BYĆ użyte jako argument w kłótni. Tak naprawdę, wszystkie nasze komentarze po 7 dniach stają się nieważne.

1. Jeżeli myślisz że jesteś gruba, to prawdopodobnie jesteś. Nie pytajcie nas.

1. Jeżeli coś co powiedzieliśmy może zostać zinterpretowane na dwa sposoby, a jeden z nich zasmuci cię lub wkurzy, mieliśmy na myśli tę drugą opcję.

1. Możesz poprosić nas żeby coś zrobić albo powiedzieć, jak powinno się to robić. Ale nie obydwie rzeczy na raz. Jeżeli wiesz jak zrobić to najlepiej, zrób to sama.

1. Jeżeli to możliwe, powiedz to co musisz powiedzieć podczas reklam.

1. Kolumb nie potrzebował mapy, my też nie potrzebujemy.

1. Wszyscy mężczyźni widzą tylko 16 kolorów (jak domyślna paleta Windowsa 95). Brzoskwiniowy, na przykład, to smak. Łososiowy to również smak. Nie mamy bladego pojęcia czym jest "amarant".

1. Jeżeli coś nas swędzi, to to drapiemy. Po prostu.

1. Jeżeli pytamy, co jest nie tak, a wy mówicie "nic", będziemy zachowywać się jakby wszystko było w porządku. Wiemy że kłamiecie, ale to po prostu nie jest warte naszego zachodu.

1. Jeżeli pytasz o coś na co wolałabyś nie znać odpowiedzi, oczekuj odpowiedzi której nie chcesz usłyszeć.

1. Jeżeli musimy gdzieś iść, to cokolwiek na siebie założysz jest w porządku, naprawdę.

1. Nie pytajcie nas o czym myślimy jeżeli nie jesteście gotowe na rozmowę na tematy takie jak seks, piłka nożna, samochody.

1. Masz wystarczająco dużo ubrań.

1. Masz za dużo butów.

1. Mamy dobrą figurę. Koło jest okrągłe, a koło to figura.



Kapitan Noe - dziennik pokładowy

Dzień 1
Wypełniłem boski nakaz i zbudowałem arkę - imponujące dzieło rąk ludzkich. Przepełnia mnie duma a jednocześnie lęk, przed tym, co ma nastąpić. Na pokładzie jest już moja rodzina oraz zwierzęta. Zaczyna się chmurzyć. Chyba się zaczyna. Chwalmy Pana!


Dzień 2
Pada! Nie jest to może wielka ulewa, ale powoli się rozkręca. Jestem taki podekscytowany, choć pewnie nie powinienem. W końcu zbliża się zagłada ludzkości.


Dzień 3
Wyszło słońce. Dziwne. Nie wiem, co o tym myśleć. Rodzina patrzy na mnie podejrzliwie.


Dzień 4
Znowu zaczęło padać. Żona pyta, czy to na pewno już. Ostrożnie mówię, że nie jestem pewien. Nie chcę zapeszyć.
Z niepokojem obserwuję chmury. Nie wyglądają jakoś groźnie, ale co ja się tam znam.


Dzień 5
Ciągle pada, tralalala…. Tym razem to chyba to. Chyba.


Dzień 6
Leje już po całości. W życiu nie widziałem takiej ulewy. Dach zaczął przeciekać, ale już go naprawiliśmy. Trochę mnie to zmartwiło. A jak przecieka coś jeszcze?
Pod arką gromadzą się grzesznicy – buhahaha…. I kto jest teraz frajerem?


Dzień 7
Grupa grzeszników usiłowała się wedrzeć na pokład. Próbowałem im wytłumaczyć, że nie mogę ich wpuścić, bo ten potop w gruncie rzeczy jest dla ich dobra, ale nie wyglądali na przekonanych. Trochę mi ich szkoda, w końcu to też dzieci boże, ale skoro nasz Pan stwierdził, że nie ma innego wyjścia….
Ech, nie chcę o tym myśleć. Wolę chwalić Pana.


Dzień 8
Ciągle pada. Już zaczynamy płynąć. Na wodzie unoszą się… hmm… ci, którzy mieli się unosić. Niefajny widok. Nigdzie nie mogę znaleźć triceratopsów, choć są w wykazie. Mam nadzieje, że się znajdą.


Dzień 9
Triceratopsów nigdzie nie ma. Paru innych gatunków też. Na wszelki wypadek modlę się do Pana o wybaczenie. Na zewnątrz nie widać już nic, oprócz wody. Wszystko się kołysze. Chyba mam chorobę morską. Niedobrze mi.


Dzień 10
Sztorm przybiera na sile. Wszystkim jest niedobrze z różnym skutkiem. Nie będę opisywał szczegółów.


Dzień 11
Fale są coraz większe. Wszystko trzeszczy. Czy ta pływająca krypta to wytrzyma? Z terrarium uciekły pająki. Niektóre są naprawdę ogromne. Nienawidzę pająków. Żona nie wychodzi z kajuty.


Dzień 12
Złapaliśmy tylko parę pająków. To o kilkaset za mało! Sztorm wcale nie maleje. Mam złe przeczucia.


Dzień 13
Mamy kolejny przeciek. Zalało pomieszczenie dla jednorożców. Szkoda. To były takie piękne zwierzęta. Mam cichą nadzieje, że były tam również te ogromne pająki.


Dzień 14
To już nie sztorm, to sztorm-gigant! Dziwię się, że jeszcze żyjemy. Arka kołysze się tak, że pewnie za chwilę się rozpadnie. Nigdy nie wybudowałem żadnego statku, więc dlaczego myślałem, że ten mi wyjdzie? O święta naiwności! Spisałem testament, ale nie wiem po co. Chyba dla rekinów.


Dzień 15
Wczorajszy sztorm przy tym dzisiejszym to była popierdułka. Dziś to dopiero jest sztorm. Zastanawiam się czy to potop czy może armagedon. Może coś źle zrozumiałem?


Dzień 16
Podzieliłem się z żoną moją teorią o armagedonie. To był błąd. Awantura trwała chyba pięć godzin. Rzuciła we mnie garnkiem, ale zdążyłem się uchylić.
Niestety dwa dotarły do celu.


Dzień 17
Trochę się uspokoiło. Żona też. Zrobiłem obchód arki. Górny pokład jest cały w wodorostach. Bałagan jest potworny, ale większość zwierząt żyje. Nie wiem jak powiedzieć rodzinie, że chyba straciliśmy połowę zapasów. Ciekawe czy wodorosty są jadalne.


Dzień 18
Już po sztormie. Patrząc na ten bajzel jakoś nieszczególnie mnie to cieszy. Zabieramy się za sprzątanie.


Dzień 19
Sprzątamy


Dzień 20
Sprzątamy


Dzień 21
J/w.


Dzień 22
Już po sprzątaniu. Zrobiło się tak jakoś radośniej, a w serca wstąpiła nadzieja. Ahoj załogo! Płyniemy!


Dzień 23
Chyba zbliża się kolejny sztorm. Błagam, nieeeeeeeeeee…


Dzień 24
Upiekło nam się. Sztorm przeszedł obok. Żona znalazła jednego z tych ogromnych pająków.
Pod kołdrą.
Kurcze, jakie te baby są płochliwe.


Dzień 25
Coś śmierdzi.


Dzień 26
Wszystkie owoce nam zgniły! Mąka zresztą też, bo zamokła. Możemy zapomnieć o chlebie. Mięsożercy też muszą przejść na dietę. Warzywa, ryż, siano i inne zielsko na szczęście nietknięte. Czy oprócz grzeszenia, ludzie nie mogli wymyślić skuteczniejszych metod przechowywania żywności?!


Dzień 27
Łowimy ryby i suszymy wodorosty. Wspaniale. Po prostu wspaniale.


Dzień 28
Minęliśmy tratwę z rozbitkami. Jakim cudem udało im się przeżyć? Oczywiście udawaliśmy, że ich nie widzimy. W końcu to grzesznicy i mieli utonąć.


Dzień 29
Gdzieś zniknęła moja najmłodsza wnuczka. Syn twierdzi, że ostatnio kręciła się koło pomieszczenia z tygrysami. Ludzie i zwierzęta stłoczeni na niewielkiej powierzchni - to nie mogło się dobrze skończyć.


Dzień 30
Mała się znalazła. Chwalmy Pana!
Wpłynęliśmy w jakiś rejon zimna. Pierwszy raz w życiu widziałem górę lodową. Muszę spytać syna czy stąd sprowadził te pingwiny i niedźwiedzie polarne.


Dzień 31
Po pokładzie biegają myszy.
Zrobiłem dla dzieciaków konkurs, na to, kto ich więcej wyłapie. Nagrodą są szaszłyki. Z myszy rzecz jasna.


Dzień 32
Żona ze mną nie rozmawia. Zupełnie nie wiem o co jej chodzi z tą kozą.


Dzień 33
Mieliśmy pożar na pokładzie. Zapaliło się jakieś zielsko od lampki oliwnej. Strasznie to wszystkich ubawiło. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Jutro musimy to powtórzyć, ale najpierw jeść, jeść…


Dzień 34
Od rana sprawdzamy działanie tej tajemniczej rośliny. Brzuch mnie boli od śmiechu. Okazuje się, że wszystkie zwierzęta mówią ludzkim głosem!


Dzień 35
Zeżarliśmy tyranozaura. Nie ważne, że sam o to prosił. Wstyd mi za siebie. Ciągle badamy tajemniczą roślinę.


Dzień 36
Widzieliśmy drugą arkę! Nawet się z nią ścigaliśmy. Syn wyrzucił za burtę zapasy ryżu i parę zwierzaków żebyśmy byli lżejsi. I wygraliśmy!!! Mądry chłopak. Ma to po ojcu.
Mieszamy roślinę z sianem, żeby starczyła na dłużej.


Dzień 37
Moja żona, córki i synowe wraz dziećmi przeprowadziły się do drugiej części arki i zabarykadowały wejście. Nigdy nie zrozumiem kobiet.


Dzień 38
Zapasy naszej roślinki są na wyczerpaniu. Jestem na dnie rozpaczy. Chyba był sztorm, bo strasznie bujało.

Dopisek: to nie był sztorm - spałem w hamaku.


Dzień 39
Jest tego więcej! Jesteśmy uratowani. Oł jeeeeeee…
Teraz potop może sobie trwać ile chce.


Dzień 40
Przestało padać, tylko kogo to obchodzi?





RODZAJE KIEROWCÓW


Żebracy – jeden z najczęściej spotykanych rodzajów kierowców. Każdy taki po zatrzymaniu i okazaniu mu dowodu winy, słysząc horrendalną kwotę mandatu, stara się za wszelką cenę wybłagać, by policjanci łaskawie nałożyli na niego niższy mandat lub obniżyli go o stówkę bądź dwie, jakby od tego zależało ich życie, mimo tego, że po raz dwudziesty panowie w mundurach informują petenta, że jest to niemożliwe. O dziwo mężczyźni zazwyczaj żebrzą o mniejszą ilość punktów karnych, a kobiety o niższe kwoty, przez co może zachodzić podejrzenie, że poza kadrem zachodzi przestępstwo korupcji „w naturze”. Wyjątkowo upierdliwi – twierdzą, że wiedzą, że popełnili przestępstwo, ale najwyraźniej mają to gdzieś, skoro nie przejmują się możliwością złapania, przez co widz niejednokrotnie ma ochotę użyć na nich argumentu siły.

Komórkowcy – obsługujący telefony jedną bądź oburącz podczas jazdy. Zazwyczaj do zaobserwowania na środku autostrady. Dość często spotykani, bo karalność jest (poza programem naturalnie) niemalże zerowa, a i mandat nieduży, bo ledwie dwustuzłotowy. Miały być wprowadzone dodatkowo punkty karne, ale projekt utknął tam gdzie zawsze.
Rodzice – spieszący się do dzieci kierowcy – na złamanie karku, niejednokrotnie pod prąd, bez świateł i sprawnych pedałów. Na pytanie, gdzie mają fotelik, skoro jadą po dzieci, robią maślane oczy.

Imprezowicze – imieniny u cioci bywają mocniej zakrapiane, ale to nie powód, żeby zasypiać za kierownicą z wciśniętym do dechy pedałem gazu w pobliżu szkoły, przynajmniej według policjantów. Takie zachowanie nie budzi ich akceptacji, więc kierowcy karani są wysokimi mandatami i, jeżeli mają pecha i urządzenie zadziała, po kontroli alkomatem i zapaleniu się czerwonej diody – dobą na wytrzeźwiałce. Po takim zabiegu takich piratów można zazwyczaj spotkać w lokalnych WORD-ach, gdzie po raz setny usiłują zdać egzamin za pieniądze rodziców.

Barany i Blondynki – za nic nie dadzą sobie wmówić, że właśnie wyprzedzali na przejściu dla pieszych, zawracali na autostradzie, wpieprzyli się na czerwonym w pochód pierwszomajowy czy przekroczyli prędkość o nędzną „siedemdziesiątkę”, nawet mimo odtworzenia materiału wideo. Przez cały czas siedzą grzecznie i cicho siedzą na tylnych siedzeniach radiowozu, z twarzą debila, gdyż zapewne nawet nie zorientowali się jeszcze, że to dzieje się naprawdę.

Agresorzy ostatnio także JotPe-owcy – „odważni”, którzy wykrzykują różnorakie hasła o niesprawiedliwości karania mandatami i niejednokrotnie grożą policjantom w czasie wykonywania przez nich ich obowiązków, przez co karani są dodatkowo aresztem bądź wyższym mandatem. Ci, którzy chociażby popchną funkcjonariusza lądują twarzą na betonie ze skutymi rękoma i zostają przetransportowani na najbliższy komisariat. Jeszcze nie zarejestrowano prób ich odbicia, jednakże chodzą pogłoski, że Firma organizuje już zbrojne bandy z funduszy uzyskanych ze sprzedaży bluz i zmywalnych tatuaży gimnazjalistom.

Panikarze – gdy zobaczą policyjny lizak bądź zobaczą radiowóz na sygnałach, puszczają kierownicę i zaczynają krzyczeć. Ich panika kończy się na drzewie bądź w rowie, więc rzadko kiedy jest możność wystawienia mandatu.

Zapominalscy – dziwnym trafem zapomnieli ubezpieczenia, dowodu rejestracyjnego i/lub prawa jazdy, przez co karani są dodatkowymi kwotami. Gdy okaże się, że nigdy takich dokumentów nie mieli, ich portfel pustoszeje jeszcze bardziej, ale się nie przejmują się tym na tyle, by wydać dwie dychy na etui, w którym mogliby trzymać wszystko naraz.

Kangury – jeszcze nieobeznani z hamulcem młodzi kierowcy – przez co nie potrafią hamować raz a dobrze, rozbijając cały proces na „skoki”. Rzadko spotykani.

Plażowicze – uczono Cię, by jeździć w odpowiednim stroju i obuwiu? Ci o tym najwyraźniej zapomnieli i próbują opanować auta w wielkich szpilkach, w przypadku samic, lub laczkach i sandałach, w wypadku samców. Niekarani.

Dostawcy – mandaty przyjmują, ale zarzekają się, że szef ich zarąbie gołymi rękami i wywali z roboty, gdy dowie się, że jego pracownik został zatrzymany i ukarany, przez co program może być także przyczyną bezrobocia.

Luzacy – zupełnie nie przejmują się tym, że dostali mandat i omalże nie przejechali kolumny pieszych – często żartują sobie z policjantami o wszystkim i o niczym, po czym kontynuują jazdę w swoim stylu, aż do następnego zatrzymania i utraty prawa jazdy.

Okazjonalni – zarzekają się, że wcześniej jeździli idealnie, jak sam Pan Bóg przykazał, tylko dziwnym trafem na odcinku pomiarowym jadą z dwukrotnie wyższą prędkością niż jest dozwolona. Często towarzyszy im frustracja i poczucie niesprawiedliwego potraktowania.

Brudasy – jadą samochodami, które wyglądają, jakby wyjechały z kopalni węgla. Po pouczeniu przez policjantów, zacierają rękawy i zaczynają czyścić auta na wizji, podczas gdy policjanci wypisują mandat i śmieją się za kadrem z niechlujstwa polskich kierowców. Gdy z samochodu wyciekają różnorakie fluidy, tracą również dowód rejestracyjny.

Cienie – boją się świateł jak ognia, więc ani kierunkowskazu nie włączą, ani mijania nie zapalą, a czerwone światło działa na nich jak płachta na byka, przez co na ich koncie lądują dodatkowe punkty karne – podobnie jak za stosowanie przyciemnianych szyb w każdych warunkach.

Tuningowcy – jakim cudem upchnęli do malucha instalację na podtlenek azotu, zdjęli ogranicznik prędkości i wymienili silnik na kilkunastocylindrowe monstrum – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że takie wyczyny nie budzą aprobaty stróżów prawa, przez co dowód rejestracyjny ląduje w urzędzie, a kierowca traci możliwość (w teorii) jazdy swoim cackiem, na które wydał kilkaset tysięcy złotych.




Na dorocznej konferencji poświęconej naukowym metodom rozwiązywania spraw kryminalnych, prezydent organizacji AAFS, Dr. Don Harper Mills, zadziwił słuchaczy opowieścią o najdziwniejszym przypadku, dotyczącym kwalifikacji prawnej i przyczyny śmierci, z jakim przyszło mu się spotkać:

23 marca 1994, koroner badał ciało młodego chłopaka - Ronalda Opus - i stwierdził, że bezpośrednią przyczyną zgonu była rana postrzałowa głowy. Jednak według świadków denat skoczył z 10 piętra budynku chcąc popełnić samobójstwo. Zostawił on list pożegnalny, w którym wyjaśnił przyczyny swojej decyzji, a którego autentyczność potwierdzono po dokładnym zbadaniu.

W chwili oddania skoku, gdy był na wysokości 9-go piętra, w jednym z mieszkań nastąpił wystrzał ze strzelby - kula przebiła szybę i trafiła Ronalda prosto w głowę powodując jego natychmiastową śmierć. Ani strzelający, ani Ronald nie wiedzieli, że tuż poniżej 8-go piętra zamocowana była siatka ochraniająca pracujących na wysokości robotników przed niespodziewanym upadkiem - czyli Ronaldowi nie udałoby się popełnić samobójstwa - siatka by go zatrzymała.

Zwyczajowo - kontynuował dr Mills - osoba, która próbuje popełnić samobójstwo i osiąga swój efekt nawet innym sposobem niż to sobie zaplanowała nadal jest uważana za przypadek samobójstwa. Jednak w przypadku pana Opus''a mamy do czynienia z nieco inną sytuacją - został on śmiertelnie postrzelony podczas skoku z dziesiątego piętra, który normalnie zakończyłby się jego śmiercią, jednak z powodu siatki, nie udałoby mu się popełnić samobójstwa - dlatego też koroner uznał, że w tym przypadku należy sprawę traktować jako morderstwo.

Śledztwo wykazało, że pokój na 9-tym piętrze, z którego oddano strzał zamieszkany był przez starsze małżeństwo, które właśnie w tym momencie się kłóciło, a mężczyzna groził żonie bronią. Był on tak zdenerwowany, że pociągnął za spust, ale nie trafił w żonę, a kula ugodziła spadającego Rolanda. Kiedy ktoś zamierza zabić osobę A, ale zabija osobę B jest winny morderstwa osoby B. Gdy mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa, zarówno on jak i żona byli zszokowani. Oboje stwierdzili, że myśleli, że broń była nienaładowana. Mężczyzna twierdził, że ma taki nawyk, że podczas kłótni grozi żonie nienabitą bronią, ale nigdy nie miał zamiaru jej zabić, czy zranić. Dlatego śmierć Rolanda powinna zostać uznana za wypadek - ze względu na fakt, że broń była przypadkowo naładowana.

Dalsze śledztwo ujawniło świadka, który widział jak syn starszej pary ładował nieszczęsną broń kilka tygodni przed zdarzeniem. Okazało się, że kobieta odmówiła synowi wsparcia finansowego gdy poprosił ją o pieniądze na usunięcie ciąży swojej 16-stoletniej dziewczyny, a ten, znając zwyczaj grożenia bronią przez ojca, naładował strzelbę w nadziei, że matka zostanie zastrzelona. W takiej sytuacji sprawa znów stała się sprawą o morderstwo Ronalda Opus. I tu następuje najciekawsza część opowieści:

W śledztwie okazało się, że synem małżeństwa był właśnie Ronald Opus!

Ciąża dziewczyny, brak środków finansowych i nieudana próba zemsty na matce spowodowała, że chłopak zdecydował się na samobójczy skok z dachu budynku. Skok ten został przerwany strzałem w głowę ze strzelby, którą sam naładował w nadziei, że zginie jego matka. I tak dochodzimy do ostatecznego zamknięcia sprawy - uznanej w efekcie za udaną próbę samobójstwa.




Gra "jak się rozluźnić" w biurze, system punktowy na zasadzie: "nie, na TO nie masz odwagi"

Zadania za 1 punkt:

1. Przebiec z pełną prędkością wokół wszystkich stołów w pokoju
2. Głośno stękać i jęczeć w WC w obecności przynajmniej jednej osoby nie uczestniczącej w grze
3. Całkowicie zignorować pierwszych 5 kolegów mówiących "dzień dobry"
4. Zadzwonić do kogoś, nieznanego osobiście, powiedzieć "niestety - nie mogę teraz rozmawiać" i odłożyć słuchawkę
5. Sygnalizować zakończenie rozmowy przez zakrycie uszu rękami
6. Dokładnie "wymacać" dostarczaną właśnie przesyłkę i mruczeć no... no... to jest naprawdę FANTASTYCZNE w dotyku"
7. Co najmniej 1 godzinę chodzić z rozpiętym rozporkiem?
8. ... i każdemu kto na to zwróci uwagę mówić "ale ja tak lubię!!!"
9. Wracając od kserokopiarki iść tyłem
10. W windzie za każdym razem, kiedy ktoś otwiera drzwi głośno wciągać powietrze


Zadania za 3 punkty

1. Powiedzieć do szefa " jesteś COOOOL" jednocześnie "mierząc" do niego palcami ułożonymi w pistolet
2. Mamrotać niezrozumiale do pracownika, następnie powiedzieć: "zrozumiał pan? Nie cierpię się powtarzać..."
3. Wywoływać samego siebie przez interkom
4. Uklęknąć przed kranem z woda i pić - w zasięgu wzroku musi się znajdować przynajmniej jeden nie-gracz
5. Wykrzykiwać przypadkowe liczby, kiedy jeden z kolegów coś liczy


Zadania za 5 punktów


1. Na zakończenie zebrania zaproponować żeby wszyscy się wzięli za ręce i odmówili "Ojcze nasz", dodatkowy punkt, jeśli samemu zacznie się modlitwę...
2. Wieczorem wejść do biura jakiegoś pracoholika i w jego obecności 10 razy włączyć i wyłączyć światło
3. Każdego, z kim rozmawiamy, w przeciągu przynajmniej 1 godziny, nazywać Herbert
4. Podczas najbliższego zebrania głośno zakomunikować, że się musi wyjść do toalety "z grubszą sprawą"
5. Każde zdanie kończyć słowem "starrry"
6. Pod nieobecność któregoś z kolegów, przeciągnąć jego stół do windy
7. Podczas zebrania, co chwila walić się pięścią w głowę i powtarzać "bądźcie wreszcie cicho!!!! Skupić się nie można..."
8. Podczas obiadu uklęknąć przed jedzeniem i głośno powiedzieć "zaprawdę powiadam wam: pan dal mi pożywienie i nigdy już nie będę cierpiał głodu!!!"
9. W kalendarzu kolegi napisać "podobam ci się w pończochach?"
10. Zanieść własną klawiaturę do kolegi i zapytać "zamienisz się?"
11. 10 razy przeprowadzić z kolega "konwersację": "Słyszałeś?" "Co?" "Już nic..."
12. Przyjść do pracy w mundurze i na pytania odpowiadać "nie wolno mi o tym mówić"
13. Udając szefa eleganckiej restauracji zadzwonić do kolegi i przekazać mu ze podczas ostatniego losowania wizytówek wygrał darmową kolację dla dwóch osób.
14. Podczas ważnej telekonferencji mówić z wyraźnym obcym lub gwarowym akcentem
15. Znaleźć odkurzacz i przez dłuższy czas "sprzątać" wokół biurka
16. Włożyć w spodnie kawałek papieru toaletowego tak, aby wystawał i udawać zdziwionego, kiedy ktoś zwróci uwagę
17. Przed każdym uczestnikiem zebrania położyć filiżankę kawy i ciastko, następnie wszystkie ciastka rozgnieść ręką
18. Podczas zebrania powoli, z hałasem, "podciągać" krzesło do stołu
19. Podczas zebrania, ułożyć na stole plastikowe figurki (wg. uczestników zebrania) i kiedy ktoś zabierze głos - "animować" odpowiednią figurkę Wygrywa ten, kto zostanie z pracy wywalony ostatni.






Słysząc „Bileciki do kontroli!”, żegnasz się z zawartością swojego portfela? Niepotrzebnie. Jest kilka sposobów na to, żeby zdezorientować pracownika MZK i uniknąć mandatu, nawet jeśli jedziesz na gapę.

Zwyczajny, poniedziałkowy poranek. Jedziesz tramwajem albo autobusem do pracy/szkoły/na uczelnię i przypadkiem nie masz przy sobie biletu ani karty miejskiej. Nagle obok ciebie pojawia się sympatyczna persona, pieszczotliwie nazywana przez pasażerów kanarem.
Oto 9 sposobów na to, jak uniknąć konsekwencji tak nieszczęśliwego zbiegu okoliczności:


1. Noga
Kontroler przyłapuje cię na darmowej przejażdżce. Wysiadacie z pojazdu....
- No i co teraz robimy?
- Nie wiem jak pan, ale ja uciekam.
Stare chińskie przysłowie mówi, że najskuteczniejszą metodą walki, jest ucieczka. Jeśli nie udało ci się wysiąść niezauważonym na najbliższym przystanku, spróbuj odwrócić uwagę kanara. Pomóc może ci np. koleżanka. Wystarczy, żeby krzyknęła „O Jejku! Wody mi odeszły!” albo „Ludzie, popatrzcie, rozdają darmowe miksery!” Efekt gwarantowany. Chwilę nieuwagi kanara wykorzystujesz, żeby wmieszać się w tłum i spokojnie oddalasz się z miejsca zbrodni.

2. :*
Prosty sposób dla par: jeśli widzicie kanara, zacznijcie się całować. Nie będzie miał serca was rozdzielić.

3. Nicht verstehen
Udawanie obcokrajowca, to sposób stary i sprawdzony. Brak porozumienia na pewno w końcu zniechęci kanara. Patent jest skuteczny o tyle, o ile kontrolujący nie zna języka, w którym zaczynasz mówić. Angielskim w naszych czasach posługują się już nawet babcie klozetowe. Zdecydowanie bezpieczniejszy będzie jakiś bardziej egzotyczny dialekt. Oczywiście, niekoniecznie musisz go naprawdę znać - wystarczy, żebyś zachował odpowiedni akcent.
Jest jeszcze jeden warunek powodzenia akcji o kryptonimie „Nicht verstehen” – powaga. To trudne, ale postaraj się nie wybuchnąć przy tym wszystkim śmiechem.

4. W oparach absurdu
- Bileciki – pada równoważnik zdania.
- Trąbka – odpowiadasz tym samym
- Jaka trąbka? – już go masz, wypadł z roli.
- Jakie bileciki? – pytasz i zostawiasz osłupiałego delikwenta sam na sam z własnymi myślami.
Metoda „na absurd” należy do klasyków gatunku. Działa z prostego powodu – kontrolerzy nie rozumieją abstrakcji. I tu masz przewagę.

5. Gdzieś tu...
...jest, na pewno. Proszę sobie poszukać – mówisz, wręczając panu z MZK sporą garść skasowanych biletów. Pan zazwyczaj nie ma czasu na twoją makulaturę. Zdobycie słusznej kupki biletów wcale nie jest trudne. Wystarczy wcześniej zgarnąć z wierzchu zawartość tramwajowej bądź autobusowej śmietniczki. (Istnieje nawet szansa, że wśród biletów znajdzie się właściwy.) No, chyba, że brzydzisz się śmietniczek.

6. Słowotok
Powszechnie wiadomo, że w momentach stresowych odpowiednie bodźce pobudzają organizm do aktywności. Prościej mówiąc - pod wpływem adrenaliny lepiej się myśli. Wykorzystaj to i zaserwuj kanarowi jakąś wielowątkową historię. Na forum portalu grono.net internautka o nicku Kasiaczek podaje przykład takiej opowieści: „No wie pan, moja mama ma nerwicę, to znaczy na początku miała, a teraz ma padaczkę bo to wszystko przez mojego ojca, co wierzył we własne kłamstwa, np. jak mama zrobiła 12 kotletów, zeżarł wszystkie, po jakimś czasie się pyta mamy, gdzie są kotlety, moja mama mu odpowiada, przecież wszystkie zjadłeś, a on na tom, że żadnych kotletów nie było(...)” I dodaje: „Na ogół się śmieją, albo nic nie mówią...Ale zawsze mnie puszczają.”

7. Na litość
Metoda głównie dla dziewczyn. Chyba zdajecie sobie sprawę z mocy łez w kącikach oczu?

8. Na szczerość
Zawsze możesz postawić na szczerość. Na pytanie o bilet, odpowiadasz po prostu, że go nie masz. Widocznie prawda rzeczywiście wyzwala, bo zdarza się, że spiorunowany uczciwością pasażera kontroler, odpuszcza. Kanar też człowiek.

9. ...
Miejsce na twój sposób

PS.
Niestety, żaden z przedstawionych powyżej sposobów nie jest niezawodny. Badania wykazują, że jedyną stuprocentowo skuteczną metodą jest zaopatrzenie się w bilet.



Występują:
R: - redaktor
F: - facet
Ż: - żona faceta
R: Dzień dobry panu!
F: Dzień dobry!
R: Dzwonię do Pana z Radia Zet. Proszę powiedzieć nam (jest Pan na fonii),
jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił Pan tego ranka? Jeżeli Pan powie
to wygra zestaw mebli kuchennych.
F: Kochałem się z moją żoną.
R: Bardzo dobrze. To jedną rzecz już mamy. Proszę powiedzieć nam gdzie
pan się kochał z żoną?
F: W kuchni.
R: Mamy więc już dwie najintymniejsze rzeczy, jakie Pan robił tego
ranka. Zestaw mebli kuchennych jest już prawie pański. Jeszcze musimy
zadzwonić do Pana żony i jeżeli ona potwierdzi pańskie słowa, to wygrali
państwo konkurs!
(Redaktor dzwoni teraz do żony tego faceta)
R: Dzień dobry pani!
Ż: Dzień dobry!
R: Dzwonię do Pani z Radia Zet. Wcześniej rozmawiałem z pani mężem i
zapytałem go, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił tego ranka.
Jeżeli potwierdzi Pani to, co powiedział mąż, to wygrali państwo zestaw
mebli kuchennych! Proszę więc powiedzieć nam, jakie dwie najintymniejsze
rzeczy robiła pani tego ranka?
Ż: (po chwili wahania i namowach męża na antenie radia):
Kochałam się dzisiaj rano z mężem.
R: Bardzo dobrze - mąż powiedział nam to samo. Proszę nam jeszcze
powiedzieć gdzie?
Ż: O nie, tego już nie powiem!
F: (włącza się do rozmowy): Kochanie powiedz panu redaktorowi, ja już
wcześniej powiedziałem, bardzo Cię proszę!
R: Jeżeli Pani powie gdzie i będzie się zgadzało z tym, co powiedział mąż,
to przypominam, ze wygrają Państwo zestaw mebli kuchennych
F: Kochanie no powiedz panu redaktorowi gdzie - ja już mu wcześniej
powiedziałem, nie wstydź się!
Ż: (po chwili wahania): w pupę....
Teraz w radiu nastąpiła konsternacja. A potem wszyscy ze śmiechu
na glebie. Po chwili:
R: Bardzo dobrze! Wygrali Państwo zestaw mebli kuchennych!

[ Dodano: 2011-04-05, 21:57 ]
Fantazja Współczesnej Kobiety Sukcesu
Po ciężkim dniu w biurze, późnym wieczorem w końcu dotarła do ulubionego pubu... Usiadła przy barze i delektowała się pysznym drinkiem...

Tak... Tylko tutejszy barman potrafi zrobić go, tak jak ona lubi...

Rozejrzała się po sali i zobaczyła w drzwiach najwspanialszego mężczyznę w swoim życiu... Wysoki... umięśniony...przystojny...hmmm... Gęste ciemne włosy... Piękne, błyszczące zielone oczy... Każdy jego ruch był tak męski i zmysłowy, że nie mogła od niego oderwać oczu...Mężczyzna szybko zorientował się, że jest obserwowany i z chytrym, seksownym uśmiechem podszedł do niej...

Zarumieniła się... Nachylił się nad nią i wyszeptał jej swoim głębokim, miękkim głosem do ucha:

- Zrobię dla Ciebie wszystko, czego pragniesz... Cokolwiek, o czym do tej pory mogłaś tylko marzyć... A zrobię to za jedyne 50 $...

Jest jednak jeden warunek... Kobieta, drżącym z wrażenia głosem, Spytała: jaki ?

On odpowiedział: - Musisz powiedzieć czego pragniesz w trzech słowach.

Kobieta patrząc w jego hipnotyczne oczy rozważyła propozycję i sięgnęła do swojej torebki... Wyjęła banknot 50$...

Na serwetce napisała swój adres i zwinięte razem wcisnęła w oczekującą na to silną męską dłoń, po czym nachyliła się w jego stronę i wyszeptała trzy słowa:







- Posprzątaj ... moje ... mieszkanie ...




Wniosek o zgodę na randke z córką
ANKIETA DLA WNIOSKUJĄCEGO O SPOTKANIE Z MOJĄ UKOCHANĄ CÓRECZKĄ

UWAGA: Wniosek bez odpowiednich załączników tj. wyciągu z konta bankowego rodziców, świadectw szkolnych oraz aktualnych badań lekarskich zostanie uznany za niekompletny!

Imię:....................
Drugie imię:....................
Nazwisko:....................
Data urodzenia:....................
Adres zamieszkania:....................
Miejscowość:....................
Kod pocztowy:....................
Ulica:....................
Nr domu/nr mieszkania:....................
Telefon domowy:....................
Telefon komórkowy:....................
E-mail:....................
Wzrost:....................
Waga:....................
IQ:....................
Pochodzenie społeczne:....................
Prawo jazdy (nr i data wydania):....................
Dowód osobisty (nr, organ wydający):....................
Przynależność do organizacji:
a)legalnych:....................
b)nielegalnych:....................

Czy Twoi rodzice to mężczyzna i kobieta? Jeżeli nie, wyjaśnij dlaczego?
................................................................................

Ile lat po ślubie są twoi rodzice? Jeżeli mniej niż ty masz, wyjaśnij dlaczego?
................................................................................

Czy posiadasz duży wygodny samochód np. typu Pick-Up?
................................................................................

Czy siedzenia w twoim samochodzie się rozkładają?
................................................................................

Czy na tyle swojego Pick-Up'a wozisz materac?
................................................................................

Czy nosisz kolczyk?
................................................................................

Czy nosisz kolczyk w innej części ciała niż ucho?
................................................................................

Czy masz tatuaż?
................................................................................

UWAGA! JEŻELI CHOCIAŻ NA 1 Z OSTATNICH 6 PYTAŃ ODPOWIEDZIAŁEŚ - "TAK", TO MOŻESZ DALEJ NIE WYPEŁNIAĆ!!!

Wyjaśnij w kilku zdaniach jak rozumiesz zwrot: "NIE DOTYKAJ MOJEJ CÓRKI!".
................................................................................
................................................................................
................................................................................

W kilku zdaniach wyjaśnij jakie zalety ma dla ciebie ABSTYNENCJA?
................................................................................
................................................................................
................................................................................

Czy chodzisz do kościoła? Jeżeli tak to jak często?
................................................................................

Kiedy byłaby najlepsza okazja bym mógł spotkać się z twoimi rodzicami i proboszczem?
................................................................................
................................................................................
UWAGA! W tej części ankiety twoim zadaniem jest dokończenie zdań. Odpowiadaj swobodnie i szczerze, ankieta jest poufna i nikomu nie zostanie udostępniona. (To znaczy nie powiem o tym nikomu i nigdy!)

A. Jeśli miałbym być postrzelony, to ostatnim miejscem w które chciałbym zarobić kulkę jest:....................

B. Jeżeli byłbym bity, to ostatnią kością którą chciałbym mieć połamaną jest:....................

C. Kobiety miejsce jest w....................

D. Liczę że nigdy nie spyta mnie Pan o:....................

E. Kiedy spotykam dziewczynę, pierwszą rzeczą na którą zwracam uwagę jest:....................

UWAGA! JEŚLI ODPOWIEDŹ NA PYTANIE "E" ZACZYNA SIĘ OD "P", "C" LUB "D", PRZERWIJ WYPEŁANIANIE I ODCZEP SIĘ OD MOJEJ CÓRKI!

Co zamierzasz robić w przyszłości? Kim chcesz być? Gdzie pracować?
................................................................................
................................................................................

OŚWIADCZENIE WNIOSKODAWCY.
PRZYSIĘGAM ŻE WSZYSTKIE PODANE PRZEZE MNIE INFORMACJE SĄ PRAWDZIWE I JESTEM GOTÓW W KAŻDEJ CHWILI NA POWTÓRZENIE ODPOWIEDZI Z POWYŻSZEJ ANKIETY BĘDĄC PODŁĄCZONY DO WYKRYWACZA KŁAMSTW CZY TEŻ PRZYPIEKANY ROZGRZANYM DO CZERWONOŚCI POGRZEBACZEM LUB Z AKUMULATOREM NA JĄDRACH.

..........................................
[ podpis] (To znaczy twoje imię głupku!)



* * * * *
Dziękuję bardzo za zainteresowanie spotkaniem z moją córką i za wypełnienie ankiety. Jeżeli zostaniesz zaakceptowany to odpowiedź otrzymasz na piśmie, jednak przetwarzanie danych z powyższej ankiety może potrwać od 4 do 6 lat. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Nie dzwoń, nie pisz ani w żaden inny sposób nie próbuj się kontaktować do tego czasu z moją córką. (Próba kontaktu może spowodować u ciebie poważnie obrażenia ciała!) Jeżeli twoje podanie zostanie odrzucone, zostaniesz o tym powiadomiony przez moich dwóch znajomych sportowców, którzy z powodu braku w pobliżu boiska do baseball'a chętnie z tobą potrenują ten piękny sport byś się nie nudził i z powodu zbyt dużej ilości wolnego czasu nie szukał kontaktu z moją córką poza moimi plecami. (Ograniczenie w możliwości poruszania się o własnych nogach będzie chyba najlepszym środkiem zapobiegawczym).
Jeszcze raz dziękuję za, mam nadzieję, szczere wypełnienie ankiety.

Pozdrawiam

OJCIEC.
 
     
KOTECZEK
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-05, 22:20   

Rodzaje miłości

1. Studencka - jest z kim, nie ma gdzie.

2. Więzienna - jest gdzie, nie ma z kim.

3. Filozoficzna - jest z kim, jest gdzie, ale po co?

4. Pierwsza - jest z kim, jest gdzie, ale od czego by tu zacząć?

5. starcza - jest z kim, jest gdzie, ale jak to się robiło?

6. Wg Lindy - jest z kim, jest gdzie, ale co ona wie o zabijaniu?

7. Wg Lindy 2 - było z kim, było gdzie, ale to zła kobieta była!

8. Młodzieńcza - nieważne gdzie, ważne z kim.

9. Pedantyczna - nieważne z kim, ważne gdzie.

10. Managerska - nieważne z kim, nieważne gdzie, ważne ile czasu to
zajmie.

11. Dyrektorska - nieważne z kim, nieważne gdzie, ważne kiedy (brak wolnych terminów ?!).

12. Profesjonalna - nieważne z kim, nieważne gdzie, ważny jest rezultat.

13. Bezpieczna - jest z kim, jest gdzie no to wystarczy już tylko podpisać kontrakt.

14. Hippisowska - nieważne z kim.

15. Namiętna - nieważne gdzie.

16. Przygodna - nieważne z kim, nieważne gdzie, ważne za ile.

17. Nimfomancka - nieważne z kim, nieważne gdzie byle często.

18. Katolicka - nieważne z kim, nieważne gdzie byle bez prezerwatywy.

19. Własna - nieważne gdzie, nieważne kiedy, ważne którą ręką.

20. Francuska - nieważne z kim, nieważne gdzie, ważne żeby znaleźć wspólny język.

21. Polska - jest z kim, jest gdzie, żeby tylko dzieci się nie pobudziły.

22. Romantyczna - nie ma z kim, nie ma gdzie, ale pomarzyć zawsze można.

23. Platoniczna - jest z kim, jest gdzie, ale to i tak mija się z celem.

24. Małżeńska - jest z kim, jest gdzie, ale ile można...

[ Dodano: 2011-04-05, 22:21 ]
Dziwne, nietypowe Wypadki
Autentyczne wyjątki z opisów wypadków samochodowych sporządzonych przez kierowców w protokołach zgłoszeniowych PZU S.A.:

» Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem którego nie mam.

» Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.

» Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione kiedy wystawiłem przez nie rękę.

» Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.

» Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.

» Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w nasyp.

» Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.

» Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem w niego.

» Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi uderzyła w mój przód.

» Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.

» Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i miałem wypadek.

» Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem przechodnia.

» Mój samochód był legalnie zaparkowany kiedy wjechał w inny pojazd.

» Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.

» Nagle znikąd pojawił się niewidoczny samochód, uderzył w mój samochód, po czym zniknął.

» Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy go stuknąłem.

» Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.

» Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie pijany. W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.

» Kiedy wróciłam do samochodu to okazało się, że on umyślnie albo nieumyślnie zniknął.

» Jechałem do lekarza z chorym kręgosłupem, kiedy wypadł mi dysk, powodując wypadek.

» Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.

» Dałem sygnał klaksonem, ale nie działał, ponieważ został skradziony.

» Pośrednią przyczyną wypadku był mały człowieczek w małym samochodzie z dużą buzią.

» Zdałem sobie sprawę, że może być nieciekawie. Golf jedzie nam w maskę. Spojrzałem na zegarek - była 7:05.

» W pewnym momencie drzewo dostało się między kabinę ciężarówki i przyczepę.

» Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.

» Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.

» Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą.

» Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu, gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.

» Wjeżdżając na parking, uderzyłem w ogromną, plastikową mysz.

» Ubezpieczony nie zauważył końca mola i wjechał do morza.

» Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która zaczepiła się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem kontrolę nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z pomocą drogową, moje radio zniknęło.

» Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.

» Zatrąbiłam na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałam.

» Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na niego wpadłem.

» Źle osądziłem kobietę przechodzącą przez jezdnię.

» Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie".

» Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala.

» Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak odbił się od dachu mojego samochodu.

» Motornicza tramwaju potrącona przez samochód podczas przestawiania zwrotnicy: "Zostałam uderzona w tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię".

» Świadek potrącenia pieszego: "Zobaczyłem, że w powietrzu na wysokości 2 do 3 metrów leci, znany mi osobiscie, mieszkaniec Orzechowa".

» Piesza potrącona przez samochód: "Stwierdziłam, że nie mam butów na nogach. Okazało się, że jeden but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu kiosku".

» Potrąciłam tego mężczyzne, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już poprzednio był poszkodowany.

» Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem jak Przemek krzyknął do głuchoniemego Tokarczuka: STÓJ".

» Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na niego wjechałem.

» Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?"

» Odpowiedź ubezpieczonego : "Tak, klaksonem"

» Pytanie: "Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?"

» Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak. Zrobiła muuuuuu"

» Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto.

» Szczury rozmyślnie pożarły tapicerkę mojego wozu.

» W moim samochodzie zaczęły się bić dwie osy i zostałem ukąszony, przez co wjechałem w auto przede mną.

» Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie w rowie dwie zabłąkane krowy.

» Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.

» Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę przygłupia.

» Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce.

» Wiedziałam, że pies jest zazdrosny o samochód, ale gdybym myślała, że coś się stanie, nie prosiłabym go, żeby prowadził.

» Doberman zjadł wnętrze samachodu, kiedy byłem w sklepie.

» Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe, zezowate małpy. Gruba małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu leśnym z anteną w pysku.

» Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu. Jechałem na pewno na czwartym albo na piątym biegu".

» Ten pan jest bezstronnym świadkiem na moją korzyść.

» Jedynym świadkiem była pewna córa Koryntu, która tam stała w bramie, ale ona nie chciała podać swoich personaliów.

» Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy wjechałem w auto przede mną.

» Powiedziałem policjantce, że nic mi nie jest, ale kiedy zdjąłem kapelusz, stwierdziła, że mam pękniętą czaszkę.

» Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?



Wiersz do TPSA
Dziękuję Ci tepso - Ty moje zbawienie,
Że mi utrudniasz z Netem połączenie.
Gdy się ze światem połączyć chcę grzecznie,
Ty mi to utrudniasz bardzo skutecznie.

Bo gdy jak co dzień, zapuszczam dial-upa,
Po raz kolejny robisz ze mnie przygłupa.
Bo nijak inaczej nazwać tego nie można,
Gdy dzień trzeci z kolei, Twa sieć wciąż nie drożna.

I Twe cudne serwery od siedmiu boleści,
Co na nich cały Twój galwas się mieści,
Ślą one do mnie pewien ''miły'' komunikat,
- Toż to na skalę światową unikat!

''Twój limit czasu został przekroczony.''
Głowił się nad tym już niejeden uczony,
Cóż ten wspaniały monit znaczyć może?
Że Twe serwery poczuły się znów gorzej?

Po próbach kolejnych nadzieja ma zgasła:
''Trwa weryfikacja użytkownika i hasła''.
I w tym momencie, mógłbym to przysiąc,
Że gdybym czekał tu minut i z tysiąc,
I pół mej pensji na cel ten przeznaczył,
To i tak nic innego bym już nie zobaczył.

Więc może to modem - sprawdzam ustawienia,
Łudząc się i oczekując z Twej strony zbawienia,
A może w Windowsie, jakiejś dziury istnienie,
Blokuje skutecznie me z Tobą połączenie.

Więc szukam i ściągam czym prędzej już cracka,
By móc na Ikspeku zapodać Service Packa,
Lecz na nic me trudy, to nie jego wina,
Bo Ty tak samo traktujesz też Pingwina.

I w tym momencie puszczają mi nerwy,
- Czemu cholero rozłączasz mnie bez przerwy!

Ech szkoda, bo gdybym, o Twej polityce wiedział,
To dni kilkanaście bym nad projektem nie siedział,
Bo po cóż mam z siebie siódme poty wyciskać,
Skoro mych projektów i tak nie dajesz mi wysłać.

I me projekty, choć genialne i wspaniałe,
Stały się przez ten czas, lekko przestarzałe.
Co z nimi teraz zrobić? Powiem. Będę szczery,
Mogę je sobie zapodać w... cztery litery...

I co ja widzę?! Twe łapsko, podsuwa mi swą tacę
Myśląc, iż rachunek za to, Ci jeszcze zapłacę.
No cóż, to się w końcu kiedyś stać musiało,
Więc już wytaczam przeciw Tobie działo.

Gdy trwać tak będziesz, w tym swym błogim stanie,
Wydarzy się rzecz dla Ciebie straszna - nieoczekiwanie,
Bo dnia pewnego, gdy już będziem w Europie,
Każdy tylko dojdzie i Ci po mordzie dokopie.

[ Dodano: 2011-04-05, 22:22 ]
Zły Dzień
Często zdarza się nam mieć zły dzień. I bardzo chcemy się na kimś wyżyć. Tak, to się naprawdę zdarza. Ale moim zdaniem zbyt często wyżywamy się na bliskich i znajomych, podczas gdy o wiele lepiej jest wyładować stress na kimś zupełnie obcym. Postąpiłem tak pewnego dnia.

Przypomniałem sobie w biurze o zaległym telefonie, jaki miałem wykonać. Odnalazłem numer w notesie i wystukałem go na klawiaturze telefonu. Usłyszałem, jak jakiś facet po drugiej stronie mówi "halo!", więc zapytałem grzecznie, czy mogę rozmawiać z Anią Jurkowską. Facet bez słowa rzucił słuchawką. Byłem kompletnie zaskoczony..

Jak można być tak źle wychowanym! Sprawdziłem jeszcze raz numer do Ani i wykręciłem go (okazało się, że przekręciłem dwie ostatnie cyfry). A po zakończeniu rozmowy postanowiłem znowu zadzwonić pod poprzedni "zły" numer i kiedy tylko tamten facet podniósł słuchawkę rzuciłem krótkim

- "Ty chu..!".

Po czym rozłączyłem się.

Zapisałem sobie jego numer na zółtej karteczce i przykleiłem na monitorze. Raz na kilka tygodni, kiedy coś wyjątkowo źle mi wychodziło, kiedy płaciłem zaległe rachunki, dostałem mandat za parkowanie albo z innego powodu miałem zły dzień, dzwoniłem do typa i kiedy tylko się zgłosił, serwowałam mu głośne

- "Ty chu..!".

Od razu robiło mi się lepiej...

Po pewnym czasie telekomunikacja wprowadziła program identyfikacji numeru dzwoniącego, przez co mój nowy sposób na chandrę i stres okazał się poważnie zagrożony. Zadzwoniłem więc do typa, przedstawiając się jako pracownik telekomunikacji i zapytałem:

- "przepraszam, czy słyszał pan może o naszej nowej ofercie w zakresie identyfikacji numeru dzwoniącego?".
- "Nie!" - uciął i rzucił słuchawkę.

Zadzwoniłem do niego ponownie:

- "nie słyszałeś o tym programie dlatego, że jesteś zwyczajnym chu..!".

Kilka dni później, kiedy na parkingu przed supermarketem próbowałem zająć ostatnie wolne miejsce, jakiś dresiarz w BMW bezczelnie zajechał mi drogę i wepchnął się na moje miejsce. Wkurzyłem się nielicho. Na beemce była kartka "na sprzedaż" i numer telefonu. Zanotowałem go skrupulatnie. Wieczorem zadzwoniłem.

- "Halo, czy to pan ma beemkę do sprzedania?"
- "Tak."
- "A gdzie można ją obejrzeć?"
- "Stoi na podwórzu domu przy Leśnej 23."
- "A kiedy pana można złapać w domu?"
- "No tak od 17.00 już raczej jestem."

Zapisałem numer dresiarza na żóltej karteczce, tuż poniżej numeru faceta, do którego miałem zwyczaj poprzednio dzwonić. Teraz miałem dwóch dupków, na których mogłem się wyżyć. Ale po kilku dniach wydzwaniania do nich poczułem, że nie było to już takie podniecające, jak na początku... Wpadłem na zupełnie inny pomysł... Zadzwoniłem do tego pierwszego faceta.

- Halo! - powiedział jak zwykle.
- Ty chu..! - krzyknąłem, ale tym razem nie odłożyłem słuchawki.

- Jesteś tam jeszcze? - zapytałem.
- Jestem pieprzony palancie! - krzyknął. Nie wiem, kim jesteś, ale chciałbym cię dostać w swoje ręce gnoju pierdolony! Powiedz, gdzie mieszkasz, to zaraz pojadę i ci rozjebię ten oblany ryj!

- Tak? No to mieszkam przy Leśnej 23... Poznasz po czarnej beemie zaparkowanej w podwórzu! Czekam na ciebie, ciemny baranie z lasu!

Facet rzucił słuchawką a ja natychmiast wykręciłem numer dresiarza. - Halo, to ty, pedale? Dzwonię do ciebie, bo mam ochotę w końcu ci przypierdolić! Jak masz jaja to wyjdź przed dom, zaraz u ciebie, kurwino, będe! W chwilę potem zadzwoniłem na policję, informując o bójce w okolicach Leśnej 23, oraz do telewizji regionalnej, wspominając coś o porachunkach gangsterów. Na koniec podjechałem samochodem w okolice Leśnej i patrzyłem z dala na dwóch dupków, bijących się w światłach dwóch radiowozów i reflektorów ekipy telewizyjnej...

Mówię wam prawdziwa rozkosz!!!




Autentyczne Sytuacje

Dziecko pod moim blokiem (3-4 lata dziewczynka):
- mamaaaaaaa!
- maammmmmaa!
- coo?
- a Michał mnie ciągnie za nogę, mogę mu przyjebać??


Scenka rodzajowa w kościele:
Już prawie koniec mszy, mały bąbel tak na oko 3 latka wykazuje pewne znudzenie i zniecierpliwienie. Kreci się coraz bardziej i marudzi sobie pod nosem. W pewnym momencie rzuca:
- Mamo! Niech ksiądz już powie "Idźcie ofiary do domu"


Synek znajomej (ok. 3-4 lat) często jeździł z ojcem samochodem.
Pewnego dnia jechał z mama autobusem.
Gdy autobus ostro zahamował maluch wyskoczył z tekstem:
"Jak ch...u jeździsz"


Z kościoła / spowiedź /
Ksiądz wszystkich obsłużył, więc siedzi w zadumie w konfesjonale.
Zaciekawiona dziewczynka 3-4 latka krąży wciąż koło niego, w końcu nie wytrzymała i zaglądając do księdza mówi na cały glos:
- A ty co zesrałeś się czy co, że tak cicho siedzisz?


W autobusie komunikacji miejskiej, w dużym tłoku, mały chłopczyk (ok 4-5 latek) mówi:
- Mamo ja chce usiąść!
- Ależ synku nie ma miejsca.
- Mamo! Ja chce usiąść!
- Mówiłam ci już synku, popatrz - nie ma miejsca!
- Mamo! Ja chce usiąść! Bo cos powiem!
- Ależ synusiu - nigdzie nie ma wolnego miejsca!
Na to synuś na cały glos :
- A tata powiedział, ze masz zimna dupę!


W aptece kolejka. W kolejce stoi mama z synkiem i cały czas się przekomarzają :
- No mama! Kup mi ten samochodzik!
- Mówiłam ci już tyle razy - byłeś niegrzeczny i za karę ci nie kupie!
No i tak przez dłuższa chwile mama z synkiem się wykłócają. W końcu synek wali na cały glos w tej aptece z grubej rury :
- Mama! Kup mi ten samochodzik, bo powiem babci, ze widziałem jak całowałaś tatę w siusiaka!


Koleżanka idzie z mężem i córka do kościoła z koszyczkiem do świecenia, ksiądz pyta dziewczynkę (mała smarkula) czemu nie niesie koszyczka, a dziewczynka mu na to:
- Bo tata powiedział, że ja to jestem niezdara i zawsze wszystko wyjebie.


Gościu kupił sobie Daewoo Espero.
Po tygodniu przyjeżdża do serwisu i mówi ze skrzynia biegów mu nie działa Facet z serwisu mu na to "nie ma sprawy wymienimy panu na gwarancji" Gościu pojechał, ale po tygodniu znowu wrócił znowu ze skrzynia biegów. Facet z serwisu znowu bez problemu wymienił.
Gościu tak co tydzień przyjeżdżał do serwisu ze skrzynia biegów no i na piąty tydzień gościu znowu przyjeżdża i mówi, ze jak mu tego nie wymienia w końcu się wkurzy. Facet z serwisu wkurzony mówi "dobra wymienimy to panu, ale pod jednym warunkiem: ja pojadę z panem i zobaczę co się dzieje" wymienili mu skrzynie i pojechali na obwodnice
Gościu wrzuca jedynkę, potem dwójeczkę, trójeczka pięknie wchodzi, no i czwórka, i facet wrzucił piątkę. jada 220km/h facet gaz do dechy grzeją mijają wszystkich, nagle Gościu( kierowca) mówi "A TERAZ RAKIETA!"


Od Przedszkola do Opola - prowadzący pyta się dziewczynki "a jak twój tata mówi na kotka?" na to dziewczynka odpowiedziała "jebany futrzak"

[ Dodano: 2011-04-05, 22:26 ]
Cytaty z babskiego forum..

*****


Na początku było miło i kulturalnie... a teraz jesteśmy prawie dwa lata po ślubie i po czterech latach znajomości i mój mąż potrafi:
Pierdnąć bez żenady - niby niechcący ale wcześniej mu to się nie zdarzało a teraz bardzo często.
- Dłubie cały czas w nosie - to już bez krępacji - muszę się drzeć na niego żeby przestał i to na chwilę pomaga, a jak tylko się nie patrzę dłubie znowu.
- Miesza sobie w jajkach i drapie się po tyłku długo i namiętnie). -
Rano wącha skarpetki czy się jeszcze nadają do włożenia.
- Nie myje zębów wieczorem tylko rano.
- Rzadko się kąpie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu ale bywało że tylko raz na tydzień). Nie wiem czy mój facet jest jakimś wyjątkiem czy wszyscy tak z czasem mają że przestają dbać o siebie i o to czy są przyjemni dla otoczenia...



*****


Mój mąż:
1. Pierdzi cały czas, najbardziej wieczorem i w nocy pod kołdrą, fuuuuujjjj i ja musze spać w tym smrodzie.
2. W nosie dłubie też i potem te gile wyrzuca za łóżko (jak mu o tym mówię to się wypiera, aż raz mnie tak wkurwił że mu pokazałam jego suszki i kazałam je zamiatać, mimo, ze zaraz i tak miałam zamiar odkurzać).
3. Brudne skarpetki zostawia gdzie popadnie. I w ogóle mnie wkurwia od dłuższego czasu


*****



Udaje, że wyciera o mnie palec, którym wcześniej wydłubał sobie śpiochy z oczu, a poza tym pierdzi non stop, no chyba, że wali śmierdzące to wtedy wychodzi z pokoju. Jak się irytuję i krzyczę na niego, że jest śmierdzielem to jeszcze bardziej go cieszy moja reakcja i wachluje np. poduszką tak żeby do mnie doleciało


*****


Ja też mieszkałam ze śmierdzielem przed ślubem ale wtedy tak nie grzał pod kołdrą.


****


Mój facet jest zabawnym luzakiem. Kiedy jesteśmy na zakupach w dużym supermarkecie zdarza mu się takie zachowanie:
Nagle zrywa się z wózkiem i szepce do mnie:
- Zwiewamy stąd, pierdnąłem.


*****


Kolega mojego faceta ma manię puszczania bąków zawsze i wszędzie. Ostatnio wybraliśmy się do klubu z nim i jego dziewczyną, ale nie wpuścili nas, bo impreza była zamknięta, to na odchodnym ów kolega odwrócił się i puścił
ochroniarzowi na pożegnanie bąka, którego chyba słyszeli i poczuli wszyscy ludzie w promieniu 10 metrów.


*****


A moje Kochanie ostatnio pierdnęło w ubikacji jak robiło siusiu.
Że zrobił to bardzo głośno to się uśmiałam, a on na to:
-Prawdziwy facet jak sika to pierdzi.


*****


Mój mąż to już w ogóle niezły talent.
- Ślini się w nocy strasznie, wymieniałam już mu 3 poduszki.
- Zostawia pod poduszka zaschnięte kozy, fuuuuj!
- Śpi w koszulce, w której chodził cały dzień (rąbał drzewo, grzebał przy aucie itp) Rano go zrypałam o to, że się nie wykąpał i na dodatek poszedł spać w tej koszulce. Często mu się to zdarza.
- Jak ściąga skarpetki to wygrzebuje nimi bród między paluchami.
- Drapie się po głowie strzepując łupież z głowy.
- Zapomina do czego służy szczoteczka i pasta do zębów, często ma resztki jedzenia na zębach ten biały nalot.
- Na tyłku ma dziury na slipkach, dość często muszę kupować nowe, chociaż on woli te z dziurami.
- Jak już idzie się wykapać to zostawia po sobie dużo włosów i tych i tamtych.
Jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę.


*****


Mój miał zwyczaj chować skarpetki pod fotel. Jak przychodzili znajomi, zawsze cosik im waniało. Nie dawał się zreformować, w końcu ułożyłam jego brudne skarpetki na klawiszach pianina i zamknęłam klapę.
Właśnie przyszli goście i poprosili o muzykę. Szybciej zamknął piano, niż je otwierał. Od tej pory miałam spokój - wrzucał skarpetki za lóżko.


*****


Ja jestem mężatka od roku ale jeszcze przed ślubem mój mąż zaczął sobie bekać.
Na jego brudne skarpetki porozrzucane po domu (na szczęście ich nie wącha) znalazłam fajny sposób:
Wrzucam mu je do aktówki i potem się musi wstydzić; zaczęło działać bo coraz rzadziej je zostawia.
Przyznam wam się, że mi też się czasem zdarza pierdnąć, tak jak jemu, ale tylko sporadycznie i zawsze obracamy to w żart.
A jak on nie umyje zębów to wtedy pozwalam mojemu psu wejść do lóżka i do
niego się przytulam. Jak on tego nie lubi!!!
Zawsze wtedy wstaje i idzie umyć zęby, no a ja muszę wyrzucać psa z łóżka.


*****


E tam. Przesadzacie szanowne Panie. Ja pierdzę, żona pierdzi.
A od niedawna mamy psa Labradora - samca i tez wali zdrowo.
I nikt nie narzeka ani ja, ani żona ani pies. Więc dajcie spokój.
Swojski smrodek nie zaszkodzi. A nie bądźcie zbyt wymagające,
bo Enriqe Iglesias by nawet na was nie spojrzał.
Więc cieszcie się waszymi pierdziszami i módlcie się, żeby nie zamienili was na młodsze
egzemplarze, bo zabiorą ze sobą kasę i będzie płacz i zgrzytanie zębów.


*****


Ja przed każdym pierdem wsuwam sobie palec w okrężnice i sprawdzam czy jest pusto,
ostatnio chciałem puścić pierdka a puściłem kupacza.


*****


Mój niedoszły narzeczony poczęstował mnie herbatą w słoiku po dżemie który właśnie się skończył (!!!)
Mamusia wyjechała i wszystkie naczynia były brudne w zlewie.
To mnie zmusiło do myślenia. A zaproponowałam że może fajniej by było jakby ją wlał do jednej z puszek po piwie stojących licznie na stoliku . Nic nie załapał.
Po chwili zastanowienia powiedział ze do puszki się kiepsko nalewa...


*****


Mój mąż chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada, przynajmniej połowa klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki są odpowiednio rozciągnięte).
Wieczorem ma rewolucję w żołądku i odgłosy z jego trzewi nie pozwalają mi zasnąć.
Godzinami zajmuje WCet, musi czytać siedząc na tronie, jak zabiorę z kibelka wszystkie gazety, to czyta naklejki na środkach czystości.




Randki - Jak to jest z kobietami
PRZECIĘTNA KOBIETA:
Pierwsza randka: Całujesz ją czule na dobranoc.
Druga randka: Sprawdzasz czy ma wszystko co mieć powinna.
Trzecia randka: Kochasz się z nią "na misjonarza".

AFROAMERYKANKA:
Pierwsza randka: Musisz jej postawić NAPRAWDĘ drogi obiad.
Druga randka: Musisz postawić jej i jej koleżankom NAPRAWDĘ drogi obiad.
Trzecia randka: Musisz zapłacić jej czynsz.
Dziesiąta randka: Ona jest w ciąży z kimś innym.

IRLANDKA:
Pierwsza randka: Oboje się upijacie i uprawiacie cudowny sex.
Druga randka: Oboje się upijacie i uprawiacie cudowny sex.
Trzecia randka: Oboje się upijacie i uprawiacie cudowny sex.

WŁOSZKA:
Pierwsza randka: Zabierasz ją do teatru i do restauracji.
Druga randka: Poznajesz jej rodziców, a jej mama robi spagetti.
Trzecia randka: Kochasz się z nią, a Ona nalega, żebyś się z nią ożenił i podarował 3 karatowy złoty pierścionek.
Piąta rocznica ślubu: Już macie piątkę dzieci i nienawidzisz spagetti.
Szósta rocznica slubu: Znajdujesz sobie dziewczynę.

ŻYDÓWKA:
Pierwsza randka: Masz orgazmo-eksplozję.
Druga randka: Masz następną porcję ekscytującego szczytowania.
Trzecia randka: Mówisz jej, że chcesz się z nią ożenić i żegnasz się z pojęciem eksplodującego szczytowania.

EUROPEJKA ŚRODKOWO-WSCHODNIA:
Pierwsza randka: Wypełniasz formularz zgłoszeniowy na którym uwzględniono wszystkie Twoje dochody.
Druga randka: Idziesz z nią do parku, a cała jej rodzina podąża za nią.
Trzecia randka: Twierdzi, że jest dziewicą i odmawia sexu.
Czwarta randka: Ona nadrabia wszelkie zaległości w seksie za ostatnie dziesięć lat. Ciebie odwożą do szpitala.

LATYNOSKA:
Pierwsza randka: Stawiasz jej drogi obiad, upijasz ją i kochasz się z nią na tyle samochodu.
Druga randka: Ona jest w ciąży.
Trzecia randka: Ona wprowadza się do Ciebie razem z dwoma kuzynami, chłopakiem jej siostry i żyjecie długo i szczęśliwie jedząc ryż i fasolę w środku Bronxu.

POLKA:
Pierwsza randka: Jedziesz po nią, a jej tam nie ma. Dała Ci zły adres.
Druga randka: Umawiasz się z nią w restauracji, ona się gubi w drodze i wraca do domu.
Trzecia randka: Jest w ciąży - nie jest pewna czy to jej dziecko.

KOREANKA:
Pierwsza randka: Stawiasz jej drogi obiad, ale nic się nie dzieje.
Druga randka: Stawiasz jej jeszcze droższy obiad, ale znowu nic się nie dzieje.
Trzecia randka: Nawet nie doszedłeś jeszcze do trzeciej randki, a już wiesz, że nic się nie będzie działo...

INDIANKA:
Pierwsza randka: Poznajesz jej rodziców.
Druga randka: Ustalasz datę ślubu.
Trzecia randka: Noc poślubna.



Problem z telefonem
Z pewnego forum...


Bylem u ciotki na wsi i poniewaz do cywilizacji tam
daleka droga, wiec kibel maja polowy, no i poszedlem zrzucic kloca i
psia krew sciagajac portki wypadl mi S45 i wpadl prosto w ta
smierdzaca otchlan i co mozna teraz zrobic. Przeciez nie bede tam
nurkowal.!!!


Jak nie zanurkujesz to nie bedziesz mial swojego siemensika:))) i
pomysl jaki rachunek Ci moga nadzwonic muchy.......... spiesz sie i
nurkuj tam!!!!!! tylko umyj potem rece jak zasiadziesz przy
klawiaturce


Jeszcze jedno - zadzwon na swoj numer, pogadaj z muchami, moze za
kilka kupek oddadza go


smierdzaca sprawa... Zadzwon do Siemensa, moze maja jakis Support:)
albo Help Desk (desk jest tu na miejscu:)) Moze pomoga... W sumie,
to gowniany )) aparat, wiec co to za roznica gdzie lezy
- czy w kieszeni, czy w kiblu:)


Szkoda, ze to nie Me45, bo tamten przynajmniej wodoodporny, a s45 jak
wyciagniesz nawet, to nie wiem czy bedziesz chcial uzywac (bo jak go
umyjesz? ), chyba, ze sama karte. Ale powiedz ciotce, ze jak bedzie
czyscic otwor, to niech wyciagnie telefon . A jak nie to przyjedz
tam z wedka i kotwiczka. )


Boze ja juz nie moge!!!
Wlasnie wydepilowalem wlosy na plecach od tazania sie ze smiechu...


W Gdansku archeolodzy badaja teraz na starym miescie takie kible tyle
ze sprzed 400 lat i wyciagaja bardzo intersujace rzeczy. Masz szanse
zapisac sie w historii. Za 500 lat wyciagna ten telefon, zbadaja
ksiazke telefoniczna. Mozesz byc dumny, ze ktos kiedys bedzie ogladal
twój telefon w muzeum


ale prosiaki z was!!! tragedia, dla mnie to powazna sprawa. Juz nawet
szukam takiego gownowozu co jezdzi i wybieraja gowno aby mi wyssali
jakos. Poki co grzebalem tam z latarka grabiami i jedyne co sie udalo,
to opryskalem sie w gownie, a telefon wcielo. No i nie dzwoni jak na
niego krece, wiec trudno go zlokalizowac


Usuncie posty na ten temat z serwera, bo ja juz chyba dalej nie
posciagne, kolo 22.30 caly blok uslyszal mój nagly atak smiechu )))
siedze i rycze ze smiechu jak bóbr! ps. proponuje zrobic obok kibla
podkop, a moze poszukasz wykrywaczem metalu???

raczej cos wymysl szybko bo jak sie dowiedza okoliczni mieszkancy, to
oni go wylowia, i zarobia sobie ttroche kaskoi:) Sa takie kije do
zdemowania owocow z drzewa (np. gruszek) jezeli widzisz chociaz
kawalek telefonu (oczyiscie uzyj jakiejs lapmy a nie latarki) to nie
bedzie problemu) Jezeli telefon dal nurka gleboko to musisz zejsc po
linie na dol A NAJLEPIEJ JAK WYSTAWISZ GO NA AUKCJI ALLEGRO.PL I
ZAZNACZYSZ : "ODBIOR OSOBISTY"

[ Dodano: 2011-04-05, 22:28 ]
30 zdań które może powiedzieć kobieta gołemu mężczyźnie
1.Paliłam już grubsze skręty
2.Ohhh, jakie to urocze.
3.Może po prostu się przytulimy?
4.Wiesz, chirurgia plastyczna mogłaby pomóc.
5.Możesz tym zatańczyć?
6.Mogę dorysować na tym uśmiechniętą bułkę?
7.No no, a stopy masz takie duże.
8.Dobra, popracujemy nad tym.
9.Czy to piszczy przy nacięciu?
10.O nie... chyba boli mnie głowa.
11.(chichot i pokazywanie)
12.Czy mogę być szczera?
13.Jak słodko, przyniosłeś kadzidło. (?)
14.To tłumaczy, skąd u ciebie taki samochód.
15.Może po zmoczeniu urośnie.
16.Za co Bóg mnie pokarał?
17.Przynajmniej dużo (długo) nie zajmie.
18.Nigdy przedtem nie widziałam takiego.
19.Ale wciąż działa, prawda?
20.Wygląda na nieużywany.
21.Może wygląda lepiej w naturalnym oświetleniu.
22.Może przeszlibyśmy od razu do zapalenia papierosów?
23.Zimno ci?
24.Musiałbyś najpierw naprawdę mnie upić.
25.Czy to złudzenie optyczne?
26.Cóż to takiego?
27.Dobrze, że masz tyle innych talentów.
28.Czy jest do tego pompka?
29.Więc to dlatego osądzasz ludzi po osobowości.
30.Zdaje się, że to zrobi ze mnie rannego ptaszka.



Poradnik Kochanka

Po szaleństwach sobotniej nocy nadchodzi brzemienny trzeźwością poranek. Obok ciebie leży w łóżku chrapiąca ofiara wczorajszych, udanych łowów. Jak on/ona ma na imię? Jak się pozbyć tej jednonocnej przygody? W świetle dnia, wydarzenia minionego wieczoru wyglądają znacznie mniej ciekawie. Co ci odbiło? Żeby zaraz lądować w łóżku z kimś, kogo wcale nie znasz? Promocyjna cena piwa zrobiła swoje, to prawda, dobrze, że pamiętaliście o prezerwatywie... .Było miło, coś zaiskrzyło, jakoś samo tak wyszło, nie pamiętasz za dobrze, kto zaczął robótki ręczne pod stołem. Jak się teraz z tego wyplątać? Po wyłączeniu budzika pierwszy odezwał się kac. Potem panika - co z NIM/NIĄ zrobić? Jest kilka sposobów na rozwiązanie tego problemu:

JAK SIĘ POZBYĆ JEJ?

1. NA SZEFA
Szybko wstajesz i patrząc na zegarek, krzyczysz z udanym przerażeniem: "O Boże już ... ( tutaj wstawiasz tę godzinę, która akurat jest w danej chwili ), jestem spóźniony! Szef mnie zabije!!!"
Jeżeli jest to niedziela, zamiast "szef" - wstawiasz: mama, tata, brat,...
Jeżeli chcesz się pozbyć damy raz na zawsze, to wstawiasz słowo "żona". Bełkoczesz zapewnienia: "jest mi strasznie przykro, było cudownie, nigdy cię nie zapomnę, ale..."
Nawet najbardziej zaspana kobieta będzie w stanie zrozumieć aluzje. Jeżeli jednak, przeciągając się kusząco, stwierdzi, że na ciebie poczeka, wyciągnij z szafy walizki i udaj, że jedziesz w delegację.
Zalety: prawie zawsze skutkuje.
Wady: musisz się umyć, wyjść z domu, a w najgorszym wypadku wyjechać na delegację lub kupić bilet na samolot.

2. NA BIURO ZLECEŃ
Wieczorem dzwonisz z łazienki do kumpla albo do Biura Zleceń ( 917 ), zamawiasz budzenie na 7.00. Kiedy rankiem odbierasz telefon, mówisz do zdziwionej telefonistki - "Tak? Nie? Znowu?! O Jezu... Już jadę. Ale to ostatni raz". Następnie tłumaczysz, że przyjaciel dzwonił, że musisz mu pomóc i że przepraszasz, ale ty wychodzisz na cały dzień i nie masz drugich kluczy, i że ...
Zalety: skutkuje, łatwe w wykonaniu i prawdopodobne.
Wady: musisz mieć telefon. Kumpla też.

3. NA ZDJĘCIE
Rankiem wstajesz przed nią i umieszczasz w widocznym miejscu zdjęcie jakiejś kobiety z czwórką dzieci i podpisem - "Kochanemu mężowi Krystyna".
W łazience kładziesz otwartą paczkę podpasek (ze skrzydełkami). Kiedy ofiara spyta - "Kim jest ta kobieta?" - szkoda twojego wysiłku wobec takiej tępoty.
Zalety: prawie zawsze działa.
Wady: rozstanie może być głośne i nieprzyjemne, a panna może rozpuścić informację, że jesteś żonaty, co może zniechęcić inne, potencjalne ofiary twoich wdzięków.

4. NA AMNEZJĘ
Rankiem budzisz kochankę krzykiem - "Kim pani jest? Co pani tu robi? Czy my ... no ten, tego...no, pani wie... czy my współżyliśmy?" Następnie obstajesz przy tym, że nic nie pamiętasz.
Kategorycznie żądasz, aby kobieta wyszła i skarżysz się, że cię wykorzystała.
Zalety: działa, nie wymaga żadnej scenografii. Wady: ona może dojść do wniosku, że jej obowiązkiem jest przypomnienie ci, jak było.

5. NA GEJA
Mówisz, że jesteś homoseksualistą i że postanowiłeś spróbować z nią, jak to jest z kobietami ale ... jednak wolisz mężczyzn - natura jest tu silniejsza.
Zalety: ona się wzrusza.
Wady: może rozpuścić plotkę, że naprawdę jesteś gejem.

6. NA ZAPAŁKI
Sposób stary jak świat. Wychodzisz po zapałki i wracasz następnego dnia ( w wypadku wyjątkowo upartych kobiet możesz być zmuszony do nocowania poza domem przez tydzień ).
Zalety: nie musisz nic mówić i kłamać, a zapałki zawsze się przydadzą.
Wady: twoje zdjęcie pojawi się w programie "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie".


JAK SIĘ POZBYĆ JEGO
Sytuacja analogiczna. Możesz skorzystać ze sposobów dla facetów albo wybrać coś bardziej kobiecego.

1. NA KASĘ
Idąc do łazienki, mówisz: "Te pieniądze... tak jak się umawialiśmy - zostaw kochanie na stoliku". Następnie znikasz w toalecie i odkręcasz prysznic, udając, że nie słyszysz jak delikwent ucieka.
Zalety: jak zostawi parę złotych, to będzie na nową torebkę. Wady: może podać twój nr telefonu kumplom i potem udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. poza tym, może zostawić za mało pieniędzy i nie wystarczy na torebkę.

2. NA TEST
"Chyba jestem w ciąży!!!!!" - mówisz, wychodząc nad ranem z toalety z testem ciążowym w ręku. Potem patrząc rozmarzonym wzrokiem w oczy mężczyzny, dodajesz - "Jeśli to będzie chłopiec, to nazwiemy go po tobie, a jeśli dziewczynka, to chcę, aby nazywała się Basia... dobrze?"
Zalety: działa bez pudła.
Wady: musisz mieć test.

3. NA ŚLUB
"Chyba się teraz ze mną ożenisz?" - pytasz, przytulając się do niego. Szlochasz, gdy w popłochu szuka bielizny.
Zalety: szybko działa.
Wady: brak.

4. NA MAMĘ
"Chciałabym kochanie, żebyś poznał moja mamę".
Zalety: matka-teściowa potrafi odstraszyć nawet najbardziej namolnego konkurenta.
Wady: on może lubić starsze panie.

5. NA ZBYSZKA
Rzucasz w przestrzeń pytanie: "Ciekawe czy podobałbyś się Zbyszkowi?" Następnie tłumaczysz, że masz przyjaciela homoseksualistę, który sypia z większością twoich kochanków. "Zbyszek zaraz przyjdzie" - dodajesz.
Zalety: same.
Wady: a jeśli on jest bi?

6. NA MAKIJAŻ
Rano masz malowniczo rozmazany makijaż ( postaraj się wyglądać na własną babkę ) i dmuchając w jego stronę mieszanką czosnku i cebuli, pytasz zachrypniętym głosem - "Kochasz mnie?".
Zalety: nie potrzebujesz wplątywać w tę sprawę innych ludzi.
Wady: musisz się nażreć czosnku i zostać w domu przez resztę dnia.

7. NA ORGAZM
Przy śniadaniu pytasz: "Kochanie, czy ty też nie miałeś orgazmu?"
Zalety: obrażony samiec powinien szybko wyjść.
Wady: on postanowi zadowolić cię za wszelką cenę.

8. NA AMWAYA
Przynieś do łóżka komplet proszków i płynów do czyszczenia "Amwaya" i zacznij go przekonywać, aby coś od ciebie kupił.
Zalety: przy odrobinie szczęścia zarobisz parę groszy.
Wady: co będzie, jeśli kochanek jest sprzedawcą garnków Zeptera?

[ Dodano: 2011-04-05, 22:30 ]
Bajka o Królewnie

Pewnego razu, dawno, dawno temu żył sobie Król. Król miał piekną córkę, księżniczkę. Ale mieli jeden duży problem. Wszystko, czego dotknęła się księżniczka, stawało się miękkie. Wszystko jedno co: metal, drewno, plastik, czegokolwiek dotknęła, rozpuszczało się.
Z tego powodu Król martwił się okrutnie. Nikt nie chciał poslubić księżniczki. Zmartwiony Król zastanawiał się, kto chciałby pomóc jego córce? Wezwał więc najtęższych czarowników i magików. Stary czarnoksiężnik poradził Królowi:
"Jeżeli Twoja córka dotknie czegoś, co nie stopi się w jej rękach, będzie uleczona."
Król, słysząc te słowa, bardzo się ucieszył. Nastepnego dnia ogłosił orędzie. Każdy mężczyzna, który przyniesie jakiś przedmiot, który w rekach księżniczki się nie rozpuści, będzie mógł ją poślubić i zostanie następcą tronu. Trzech młodych książąt podjęło wyzwanie.
Pierwszy przyniósł kawałek twardego tytanu.Ale, kiedy tylko księżniczka wzięła metal w swoje ręce, ten rozpuścił się jak podgrzany wosk. Książę odszedł zmartwiony.
Drugi książę przyniósł ogromny diament, wiedział bowiem, że diament jest najtwardszy na świecie. Ale, kiedy tylko księżniczka wzięła diament w swoje ręce, ten rozpuścił się jak sopel na wiosnę. Ten książe też poszedł jak niepyszny.
Wtedy zjawił się trzeci książę. Powiedział do księżniczki: "Włóż rączkę do mojej kieszeni i zgadnij, co tam jest." Księżniczka zrobiła, co powiedział, i zaczerwieniła się. Poczuła coś bardzo twardego. Trzymała to w ręku. I to coś się nie rozpuściło!!!
Ucieszył się stary Król. Ucieszyli się także wszyscy mieszkańcy królestwa. A trzeci książę ożenił się z księżniczką, a potem żyli długo i szczęśliwie.

Pytanie:

Co książę trzymał w kieszeni?

(przesuń w dół po odpowiedź) -
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Oczywiście pastylki M&M.
Przecież to one rozpuszczają się w ustach, a nie w dłoni...

[ Dodano: 2011-04-05, 22:32 ]
* Basia spojrzała na 10. piętro. TurboDymoMan zawstydził Basię, spojrzał na 15.
* Kura wydziobała 100 ziaren. TurboDymoMan zawstydził kurę, wydziobał 150.
* Pędzel moczył się godzinę. TurboDymoMan zawstydził pędzel, moczył się półtorej.
* Bóbr znał 1000 beatów. TurboDymoMan zawstydził bobra, znał 1500.
* Bramka padła w 10 minucie. TurboDymoMan zawstydził bramkę, padł w 15.
* Bóbr doliczył do tysiąca. TurboDymoMan zawstydził bobra, doliczył do 1500.
* Hardkor ma w domu 4 certyfikaty. TurboDymoMan zawstydził hardkora, ma 6 certyfikatów
* TurboDymoMan daje 50% więcej. TurboDymoMan zawstydził samego siebie, daje 75% więcej.
* Usain Bolt przebiegł 100 metrów w 9,58 s. TurboDymoMan zawstydził Usaina, przebiegł ten dystans w 14,37 s.
* LeBron James rzucił za trzy. TurboDymoMan zawstydził LeBrona, rzucił za cztery i pół.
* Krykiecista wybił piłkę na sześć. TurboDymoMan zawstydził krykiecistę, wybił na dziewięć.
* Ridge zagrał w 2000. odcinku Mody na sukces. TurboDymoMan zawstydził Ridge'a, zagrał w 3000.
* Chuck Norris doliczył do nieskończoności 2 razy. TurboDymoMan zawstydził Chucka, doliczył 3 razy.
* Aleksander Łukaszenka miał 98% poparcia w wyborach na Białorusi. TurboDymoMan zawstydził Aleksandra, miał 147% poparcia.
* Bjorn Einar Romoren skoczył 239 metrów na Letalnicy. TurboDymoMan zawstydził Bjorna, skoczył 358,5 metra.
* Simon Mol zaraził HIV-em 16 kobiet. TurboDymoMan zawstydził Simona, zaraził 24.
* Masz trzech synów? TurboDymoMan zawstydza Ciebie, ma ich czterech i pół.
* Mężczyźni mają jednego penisa. TurboDymoMan zawstydza mężczyzn, ma półtora.
* Masz kredyt na 100 tysięcy złotych? TurboDymoMan zawstydza Ciebie, ma kredyt na 150 tysięcy.
* Jan Paweł II był papieżem 27 lat. TurboDymoMan zawstydził Jana Pawła, był nim 40,5 roku.
* Jan Paweł był drugi. TurboDymoMan znów zawstydził Jana Pawła, był trzeci.
* Joannę bolała głowa przez 2 godziny. TurboDymoMan zawstydził Joannę, głowa bolała go 3 godziny.
* Nasza klasa ma 13 milionów użytkowników. TurboDymoMan zawstydził naszą klasę, ma ich 19,5 miliona.
* Sejm ma 460 posłów. TurboDymoMan zawstydził sejm, ma ich 690.
* Tokio Hotel nagrał album Zimmer 483. TurboDymoMan zawstydził Tokio Hotel, nagrał Zimmer 724,5.
* Pociąg relacji Warszawa-Kraków jedzie 5 godzin. TurboDymoMan zawstydził pociąg, jechał 7,5 godziny.
* Rok szkolny trwa 10 miesięcy. TurboDymoMan zawstydził rok szkolny, trwa 15 miesięcy.
* Mount Everest ma 8848 m wysokości. TurboDymoMan zawstydził Czomolungmę, ma 13272 m.
* Wielomian math ma 4 pierwiastki rzeczywiste. TurboDymoMan zawstydził wielomian, ma 6 pierwiastków.
* Polaków w Polsce jest ok. 38 milionów. TurboDymoMan zawstydził Polaków, jest go w Polsce 57 milionów.
* Do Play masz 79 gr/min. TurboDymoMan zawstydził Ciebie, ma 118,5 gr/min.
* Szklanka ma 250 ml pojemności. TurboDymoMan zawstydził szklankę, na 375 ml pojemności.
* Mistrzostwa świata w piłce nożnej odbywają się co 4 lata. TurboDymoMan zawstydził mistrzostwa, odbywa się co 6 lat.
* Nicky Salapu wpuścił w jednym meczu 31 goli. TurboDymoMan zawstydził Nicky'ego, wpuścił 46,5 gola.
* Woda wrze w 100 stopniach Celsjusza. TurboDymoMan zawstydził wodę, wrze w 150 stopniach Celsjusza.
* Woda wrze w 373,15 Kelwinach. TurboDymoMan zawstydził wodę, wrze w 559,725 Kelwinach.
* Kot ma 9 żyć. TurboDymoMan zawstydził kota, ma 13,5 życia.
* Suseł śpi 18 godzin na dobę. TurboDymoMan zawstydził susła, śpi 27 godzin na dobę.
* Pewien blok zawalił się aż osiem razy. TurboDymoMan zawstydził blok, zawalił się 12 razy.
* Ziemia ma jedno jądro. TurboDymoMan zawstydził Ziemię, ma półtora.
* Jeanne Calment żyła 122 lat. TurboDymoMan zawstydził Jeanne, przeżył 183 lata.
* Josef Fritzl przetrzymywał i gwałcił swoją córkę w piwnicy przez 24 lata. TurboDymoMan zawstydził Fritzla, trzymał i gwałcił swoją córkę w piwnicy przez 36 lat.
* Barack Obama jest 44. prezydentem USA. TurboDymoMan zawstydził Barracka, jest 66. prezydentem.
* Przeciętny użytkownik Naszej-klasy ma 800 znajomych. TurboDymoMan zawstydza przeciętnego użytkownika, ma 1200 znajomych.
* Polskie wydanie "Zmierzchu" w miękkiej okładce ma ISBN 978-83-245-8817-6. TurboDymoMan zawstydził polskie wydanie "Zmierzchu" w miękkiej okładce, ma ISBN 1467-124,5-245-13225,5-9.
* Niemiec potrzebuje siedmiu liter na oznaczenie dźwięku szcz, TurboDymoMan zawstydził Niemca, potrzebuje 10,5 litery.
* Duracell wytrzymuje 7 razy tyle, co zwykłe baterie. TurboDymoMan zawstydził Duracell, działa do 10,5 raza dłużej niż zwykłe baterie.
* Caprio daje 50% gratis. TurboDymoMan zawstydził Caprio, daje 75% gratis.
* II wojna światowa zaczęła się w 1939 roku. TurboDymoMan zawstydził II wojnę światową, zaczął się w 2908,5 roku.
* Omar Bongo był prezydentem Gabonu przez 42 lata. TurboDymoMan zawstydził Omara, był prezydentem Gabonu przez 63 lata.
* Album Michaela Jacksona, Thriller, sprzedał się w nakładzie 107 mln egzemplarzy. TurboDymoMan zawstydził album Michaela, sprzedał się w 160,5 mln egzemplarzy.
* Geronimo walczył z Amerykanami i Meksykanami przez 30 lat. TurboDymoMan zawstydził Geronima, walczył przez 45 lat.
* Johnny 11 palców miał 11 palców. TurboDymoMan zawstydził Johnny'ego, miał 16,5 palca.
* Polkomtel jest właścicielem sieci 36i6. TurboDymoMan zawstydził Polkomtel, jest właścicielem sieci 54i9.
* Joseph Kittinger skoczył ze spadochronem z wysokości 31 300 metrów. TurboDymoMan zawstydził Josepha, skoczył ze spadochronem z wysokości 46 950 metrów.
* Milion ma sześć zer. TurboDymoMan zawstydził milion. Ma dziewięć zer.
* Przeciętny uczeń spędza w szkole 12 lat (6 w podstawówce, 3 w gimnazjum i 3 w liceum). TurboDymoMan zawstydził przeciętnego ucznia, spędził w szkole 18 lat (9 w podstawówce, 4,5 w gimnazjum i 4,5 w liceum).
* Głęboka Myśl uważa, że odpowiedź na Wielkie Pytanie o Życie, Wszechświat i całą resztę to 42. TurboDymoMan zawstydził Głęboką Myśl, wg niego to 63.
* Goście na weselach śpiewają 100 lat. TurboDymoMan zawstydził gości, on śpiewa 150 lat.
* Green Day wydał płytę 21st Century Breakdown. TurboDymoMan zawstydził Green Daya, wydał 31,5st Century Breakdown.
* Pi równa się około 3,14159. TurboDymoMan zawstydził pi, równa się około 4,71239.
* Rekordzista Guinessa miał 14 promili alkoholu we krwi. TurboDymoMan zawstydził rekordzistę, miał 21 promili.
* Hitler wymordował 6 milionów Żydów. TurboDymoMan zawstydził Hitlera, wymordował 9 milionów.
* Czworonogi mają cztery nogi. TurboDymoMan zawstydził czworonogi, ma sześć nóg.
* Taniec z gwiazdami ma 10 edycję. TurboDymoMan zawstydził Taniec z gwiazdami, ma 15 edycję.
* Matematycy twierdzą, że 2+2 to 4. TurboDymoMan zawstydził matematyków. Twierdzi, że 2+2 to 6.
* Z brzucha pochodzi 70% odporności. TurboDymoMan zawstydza brzuch, z niego pochodzi 105% odporności.
* Władysław otrzymał rękę królewny. TurboDymoMan zawstydził Władysława, otrzymał półtorej ręki królewny.
* Prymus otrzymał 6 ze sprawdzianu. TurboDymoMan zawstydził prymusa, dostał 9 ze sprawdzianu.
* Wzorzec metra w Sevres koło Paryża ma 100 cm. TurboDymoMan zawstydził wzorzec metra, w Sevres koło Paryża ma 150 cm.
* Roman Polański uprawiał seks z 13-latką. TurboDymoMan zawstydził Polańskiego, uprawiał seks z 19,5-latką.
* Microsoft pracuje nad Windows 7. TurboDymoMan zawstydził Microsoft, pracuje nad Windows 10,5.
* Student miał pięciu współlokatorów w pokoju. TurboDymoMan zawstydził studenta, miał siedmiu i pół.
* Język fiński ma 15 przypadków. TurboDymoMan zawstydził język fiński, ma 22,5 przypadka.
* Zwykły człowiek na gitarze obejmuje progi od 1. do 5. TurboDymoMan zawstydził zwykłego człowieka, obejmuje progi od 1,5. do 7,5.
* Ta strona ma 23 726 bajtów. TurboDymoMan zawstydził tę stronę, ma 35 589 bajtów.
* Bóg występuje w trzech osobach. TurboDymoMan zawstydził Boga, występuje w czterech i pół osobie.
* Czytasz już o 80. osiągnięciu, TurboDymoMan zawstydza Ciebie, czyta już o 120.
* Wielbłąd wypił w oazie 100 litrów wody. TurboDymoMan zawstydził wielbłąda, wypił 150.
* Zakres słyszalności ludzkiego ucha wynosi 20Hz-20kHz. TurboDymoMan zawstydził ludzkie ucho, jego zakres słyszalności wynosi 30Hz-30kHz.
* Płyn hamulcowy o normie DOT4 wrze w temperaturze 260 stopni, TurboDymoMan zawstydził płyn hamulcowy o normie DOT4, wrze w temperaturze 390 stopni.
* Play spowodował odejście z Plusa 128 tys. klientów. TurboDymoMan zawstydził Play, przez niego odeszło 196 tys. klientów.
* Bóg dał chrześcijanom i żydom 10 przykazań. TurboDymoMan zawstydził Boga, dał ich 15.
* Dług Stanów Zjednoczonych przekroczył 10 229 293 643 277 dolarów. TurboDymoMan zawstydził Stany Zjednoczone, jego dług przekroczył 15 343 940 464 915,5 dolarów.
* Do ONZ należą 192 państwa. TurboDymoMan zawstydził ONZ, do niego należy 288 państw.
* Nelson Piquet rozbił się na 14. okrążeniu. TurboDymoMan zawstydził Piqueta, rozbił się na 21. okrążeniu.
* Paolo Maldini rozegrał 902 spotkania w barwach Milanu. TurboDymoMan zawstydził Maldiniego, rozegrał 1353 spotkania w barwach Milanu.
* Stefan znalazł na ulicy banknot 200-złotowy. TurboDymoMan zawstydził Stefana ? znalazł banknot 300-złotowy.
* Pan Józek jechał do pracy autobusem linii 10. TurboDymoMan zawstydził pana Józka i jechał do pracy autobusem linii 15.
* Człowiek składa się w 80% z wody. TurboDymoMan zawstydził człowieka, składa się w 120% z wody.
* Mariusz Pudzianowski ma 56 cm w bicepsie. TurboDymoMan zawstydził Pudziana, ma 84 cm w bicepsie.
* Israel Kamakawiwo'ole ważył 350 kg. TurboDymoMan zawstydza Israela, ważył 525 kg.
* Licealista drukuje ściągi czcionką o rozmiarze 8. TurboDymoMan zawsydził licealistę, drukuje ściągi czcionką o rozmiarze 12.
* Ubuntu wychodzi co 6 miesięcy. TurboDymoMan zawstydził Ubuntu, wychodzi co 9 miesięcy.
* W wiosce smerfów mieszka 100 smerfów. TurboDymoMan zawstydził wioskę smerfów, u niego mieszka ich 150.
* Układ Słoneczny ma 8 planet. TurboDymoMan zawstydził Układ Słoneczny, ma 12 planet.
* Beethoven skomponował 9 symfonii. TurboDymoMan zawstydził Beethovena, skomponował 13,5 symfonii.
* Księżyc obiega Ziemię w 29,5 dnia. TurboDymoMan zawstydził Księżyc, obiega Ziemię w 44,25 dnia.
* Czytasz już o 100. osiągnięciu, TurboDymoMan zawstydza Ciebie, czyta już o 150.
* Atom cynku ma 30 elektronów. TurboDymoMan zawstydził atom cynku, ma 45 elektronów.
* Obywatel Rzeczpospolitej Polskiej ma 1 głos w wyborach prezydenckich. TurboDymoMan zawstydził obywatela, ma 1,5 głosu.
* Odległość Ziemi od Słońca wynosi 1 jednostkę astronomiczną. TurboDymoMan zawstydził Ziemię, jego odległość od Słońca wynosi 1,5 jednostki.
* Lech Kaczyński zajął 116 miejsce w rankingu najseksowniejszych polityków świata. TurboDymoMan zawstydził Lecha i zajął w tym rankingu 174 miejsce.
* Ulubiona liczba satanistów to 666. TurboDymoMan zawstydził satanistów, jego ulubiona liczba to 999.
* Ludzki mózg składa się ze 100 mln neuronów. TurboDymoMan zawstydził ludzki mózg, składa się ze 150 mln neuronów.
* Hugo Chavez myje się 3 minuty. TurboDymoMan zawstydził Chaveza, myje się 4,5 minuty.
* Na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych notowany jest indeks WIG20. TurboDymoMan zawstydził giełdę, na nim notowany jest WIG30.
* Termometr pokazał 2 stopnie. TurboDymoMan zawstydził termometr, pokazał 3.
* Tomasz Kuszczak puścił bramkę z 90 metrów. TurboDymoMan zawstydził Kuszczaka, puścił bramkę ze 135 metrów.
* Dinozaury wyginęły 65 milionów lat temu. TurboDymoMan zawstydził dinozaury, wyginął 97,5 miliona lat temu.
* NKWD wymordowało w Katyniu 20 tys. polskich oficerów. TurboDymoMan zawstydził NKWD, wymordował 30 tys.
* Paweł ma 1000 mrówek. TurboDymoMan zawstydził Pawła, ma ich 1500.
* Jasio jest ćwierćinteligentem. TurboDymoMan zawstydził Jasia, jest trzyósmeinteligentem.
* Agencja Rynku Rolnego zmusza dzieci do jedzenia 5 zdrowych porcji. TurboDymoMan zawstydza Agencję Rynku Rolnego, zmusza dzieci do jedzenia 7.5 zdrowych porcji.
* Tomasz Karolak zagrał w 39 i pół. TurboDymoMan zawstydził Karolaka, zagrał w 59 i ćwierć.
* Linia energetyczna Ekibastuz-Kokczetaw (Kazachstan) przewodzi prąd o napięciu 1150 kV. TurboDymoMan zawstydził linię, przewodzi prąd o napięciu 1725 kV.
* Dziś jest 14 grudnia. TurboDymoMan zawstydził dziś, jest 21 grudnia.
* Światło w próżni porusza się z prędkością 299792458 m/s. TurboDymoMan zawstydził światło, porusza się z prędkością 449688687 m/s.
* Według Patricka Geryla przebiegunowanie Ziemi ma nastąpić w 2012 roku. TurboDymoMan zawstydził przebiegunowanie, nastąpi w 3018 roku.
* Kobieta urodziła dziecko. TurboDymoMan zawstydził kobietę, urodził półtora dziecka.
* Polska przegrala z Rumunią 0:1. TurboDymoMan zawstydził Polskę, przegrał 0:1.5.
* Ty, aby legalnie kupić piwo, musisz mieć ukończone 18 lat. TurboDymoMan zawstydził ciebie, musi mieć ukończone 27 lat.
* Lipton daje 20% więcej herbaty. TurboDymoMan zawstydził Liptona, daje 30% więcej.
* Margonem ma 10 serwerów. TurboDymoMan zawstydził Margonem, ma 15 serwerów.
* MiG porusza się z predkością 3,2 macha. TurboDymoMan zawstydził MiG-a, porusza się z prędkościa 4,8 macha.
* Czytasz już o 128 osiągnięciu, TurboDymoMan zawstydził ciebie, czyta już o 192 osiągnięciu!
* Rok ma 365 dni, TurboDymoMan zawstydził rok, ma 547,5.
* Ziemia obiega Słońce w 365 dni i 4 godziny. TurboDymoMan zawstydził Ziemię, obiega Słońce w 547 dni i 18 godzin
* Wikipedia na dzień 30 listopada 2009 o 13:00 ma 654 659 haseł. TurboDymoMan zawstydził Wikipedię, na dzień 30 listopada 2009 o 13:00 ma 981 988 i pół hasła.
* Testy na inteligencję wymagają przesłania SMS-a na numer 1542, ich SMS kosztuje 5,40zł. TurboDymoMan zawstydził testy na inteligencę, wymaga przesłania półtora SMS-a na numer 2313, jego SMS kosztuje 8,1zł.
* Słowo Kanadyjczykowy ma 14 liter. TurboDymoMan zawstydził słowo Kanadyjczykowy, ma 21 liter.
* Pies szczeka 1/ms/3/k na sekundę. TurboDymoMen zawstydził psa, szczeka 1,5/1,5ms/3,5/1,5k na sekundę.
* Ciało meduzy to w 95% woda. TurboDymoMan zawstydził ciało meduzy, TurboDymoMan to w 142,5% woda.
* Admin w Margonem ma 300lvl. TurboDymoMan zawstydził admina, ma 450lvl.
* Słońce żyje 4,5 mld lat. TurboDymoMan zawstydził Słońce, żyje 6,75 mld lat.
* Jądra galaktyki mają jedną czarna dziurę. TurboDymoMan zawstydził jądra galaktyk, ma półtora czarnej dziury.
* Dom ma 2 piętra. TurboDymoMan zawstydził dom, ma 3 piętra.
* Pudzian twierdzi, że math. TurboDymoMan zawstydził Pudziana, twierdzi, że math.
* To jest 142 osiągnięcie, TurboDymoMan zawstydził to, jest 213 osiągnięciem.
* 90 dni temu był 15 września. TurboDymoMan zawstydził 90 dni temu, był 22.5 grudnia.
* Alpen Gold sprzedał 354950 tabliczek czekolady. TurboDymoMan zawstydził Alpen Gold, sprzedał 532425 tabliczek czekolady.
* Twoja stara ma 250 płatnych kont na Demotywatory.pl. TurboDymoMen zawstydził twoją starą, ma 375 płatnych kont na Demotywatory.pl.
* N00b/Dziecko Neo może zrobić 34902490 kont na godzinę z Neostradą. TurboDymoMan zawstydził N00ba/Dziecko Neo, może zrobić 52353735 kont na godzine z Neostradą.
* Układ okresowy ma 114 pierwiastków chemicznych. TurboDymoMan zawstydził układ okresowy, ma 171 pierwiastków.
* Blondynka zdobyła w teście na inteligencję 0 punktów. TurboDymoMan wymiękł.
*
* Policjant musi stać na warcie. TurboDymoMan nie musi.
* Wartownik musi stać nieruchomo. TurboDymoMan nie musi.
* Stańczyk musi się dziwnie ubierać. TurboDymoMan nie musi.
* Smok musi dziewice jeść. TurboDymoMan nie musi dziewic jeść.
* Kanapka musi spaść masłem w dół. TurboDymoMan nie musi.
* Zwierzęta w Wigilię muszą mówić ludzkim głosem. TurboDymoMan nie musi.
* Pudzian musi wyciskać. TurboDymoMan nie musi.
* Każdy użytkownik MaxHumor musi przeczytać ten artykuł. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz żyć. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz oddychać. TurboDymoMan nie musi.
* Dziecko musi chodzić do szkoły. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz umieć czytać i pisać. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz pracować lub się uczyć. TurboDymoMan nie musi.
* Każdy obywatel musi płacić podatki. TurboDymoMan nie musi.
* Każda żywa istota musi umrzeć. TurboDymoMan nie musi.
* By zostać prezydentem musisz wygrać wybory. TurboDymoMan nie musi.
* Każdy superbohater musi zwalczać zło. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz ładować telefon. TurboDymoMan nie musi.
* Gracz World of Warcraft musi płacić 12,99$ miesięcznie abonamentu. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz przestrzegać prawa. TurboDymoMan nie musi.
* Żeby przeglądać internet musisz mieć łącze internetowe. TurboDymoMan nie musi.
* Każdy człowiek czasem musi się pomylić. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz być zawstydzony przez TurboDymoMana. TurboDymoMan nie musi.
* Kujon musi zakuwać. TurboDymoMan nie musi.
* Pilot do telewizora musi mieć baterie aby działać. TurboDymoMan nie musi.
* Polityk musi udawać mądrego. TurboDymoMan nie musi.
* Musisz mieć doładowane konto w telefonie żeby dzwonić. TurboDymoMan nie musi.
* Ludzie muszą przestrzegać praw fizyki. TurboDymoMan nie musi.
* Żeby mieć nielimitowane SMSy w Play, musisz zapłacić 3zł. TurboDymoMan nie musi.
* Każdy musi wypełniać swoje obowiązki. TurboDymoMan nie musi.
* Żołnierz musi być odważny i waleczny. TurboDymoMan nie musi.
* Musisz włączyć komputer aby go używać. TurboDymoMan nie musi.
* Bóbr, który zna 1000 beatów musi występować w reklamach 36i6. TurboDymoMan nie musi.
* Człowiek musi używać rąk, nóg lub zębów do podnoszenia. TurboDymoMan nie musi.
* Bramkarz musi bronić własnej bramki. TurboDymoMan nie musi.
* Wyautowany krykiecista musi zejść z boiska. TurboDymoMan nie musi.
* Skoczek narciarski musi się wybić z progu, aby polecieć. TurboDymoMan nie musi.
* Barack Obama musi być czarny. TurboDymoMan nie musi
* Rycerz musi nosić zbroję. TurboDymoMan nie musi.
* Żołnierze ISAF muszą ginąć w Afganistanie. TurboDymoMan nie musi.
* Koreańczycy z Północy muszą kochać Kim Dzong Ila. TurboDymoMan nie musi.
* Żeby zostać członkiem ONZ kandydat musi być niepodległym krajem. TurboDymoMan nie musi.
* Klient funduszu inwestycyjnego musi zapoznać się z regulaminem i potencjalnym ryzykiem inwestycji. TurboDymoMan nie musi.
* Aby nauczyć się pisać, Chińczyk musi się nauczyć kilku tysięcy znaków. TurboDymoMan nie musi.
* Musisz pić. TurboDymoMan nie musi.
* Palestyńczycy muszą nienawidzić Żydów. TurboDymoMan nie musi.
* Balcerowicz musi odejść. TurboDymoMan nie musi.
* Wojciech Mann musi donieść herbatę. TurboDymoMan nie musi.
* Zwycięzca musi dostać nagrodę. TurboDymoMan nie musi.
* Haker musi hakować. TurboDymoMan nie musi.
* Musisz być adminem by banować. TurboDymoMan nie musi.
* Musisz być kobietą by być w ciąży. TurboDymoMan nie musi.
* Musisz śmierdzieć po WF-ie. TurboDymoMan nie musi.
* Alkoholik musi pić wódkę. TurboDymoMan nie musi.
* Blizzard musi zdzierać po 19.99$ od każdego gracza WoWa. TurboDymoMan nie musi.
* N00b musi wandalizować. TurboDymoMan nie musi.
* Ty musisz dopisywać nowe osiągnięcia. TurboDymoMan nie musi.
* Ponury musi znaleźć Boogy'ego. TurboDymoMan nie musi.
* Ponury żniwiarz musi zabijać by pracować. TurboDymoMan nie musi.
* Na imprezie musisz się dobrze bawić. TurboDymoMan nie musi.
* Mężczyzna musi mieć jaja. TurboDymoMan nie musi.
* Nowe gry na Kongregatemuszą być komentowane aby ich autor wyszukał bugi. TurboDymoMan nie musi.
* Nieboszczyk nie musi już nic. TurboDymoMan wymiękł.

[ Dodano: 2011-04-05, 22:34 ]
Śmieszne teksty na allegro

POWODY SPRZEDAŻY
* Niestety musiałabym chodzić na wdechu i z wciągniętym brzuchem nie mówiąc, że nic nie mogłabym jeść. Aż tak się poświęcać nie będę.
* Sprzedaję bo niestety cycki mi się nie mieszczą już w niego.
* A z tego względu, że brat przestał chodzić do kościoła... kurtka jest już niepotrzebna.
* Postanowiłem, ze znudziło mi się posiadanie kuli z rzelaza, wiec ją sprzedaję.
* Sprzedaję tylko dlatego, że mam długowłosego białego kota i praktycznie nie mogę mieć w domu czarnych rzeczy, bo musiałabym je cały czas „odkudlać”
* Kartę sprzedaje jako uszkodzoną z powodu, że do środka komputera weszła mi mysz, która narobiła na ścieżki karty, które szlak trafił.
* Różyczkę [broszkę] sprzedaję, bo jest prezentem od odrzuconego kochanka i patrzenie na nią wywołuje krwawienie oszukanego serca (mojego).
* Bo pilnie potrzebuje gotówkę na mandat!!! Jechałem 100km/h po terenie zabudowanym a policjant w łapę nie chciał!
* Kasety były używane, co widać po ryskach na pudełkach, ale potem rąbnęli mi samochód, nad czym ubolewam, i już nie mam gdzie ich słuchać.
* Miałam ją raz na sobie na bardzo prestiżowej międzynarodowej konferencji, a teraz się przebranżowiłam i nie mam jej do czego nosić.
* Marynarka jest nowa, ani razu nie używana bo mąż za szybko tyje.

MATEMATYCZNA PRECYZJA OPISÓW:
* 4 kostki po 4 RAM, czyli razem 32 RAM
* Prędkość obrotowa wentylatora to ok. 1700 obr./min (na oko).
* Dwa motki są całe,jeden jest zaczęty,ale jest większa połowa (2/3).
* Aukcja hurtowa: 2 tuziny, czyli 12sztuk.
* użyty raz razy.
* Ręcznie wykonana kula. Wysokość około 8cm, a długość ok. 8cm.
* Wszystkie pięć części trylogii Sapkowskiego.
* Tylko teraz, promocyjna cena 139,99 zł na nową niższą cenę — 199,99 zł!!!
* Za niecałe 25 zł (25,49).
* podkład był użyty dokładnie 1,5 raza.
* Zakupiłam 3 zestawy po 3 aniołki i nie dostałam wszystkich 18, tylko 9!
* Długość kabla 1,5 metra, co zapewnia duże prędkości transmisji danych.
* Mieści zeszyty i nawet mniejsze A4.

KOMENTUJEMY KONTRAHENTA
* I naucz się po polsku pisać, tłumoku.
* Gość zielony w sprawach wifi jak oliwka.
* Warmazoniaż
* Smocza pyta.
* Jesteś kłamcą, landryną!!!
* Uproszczona konstrukcja cepa.
* Ty kufoncu.
* Nadajesz się do tarcia chrzanu.
* Kolejny niepełnosprytny.
* Iloraz inteligencji oscylujący na poziomie spróchniałego pnia drzewa.
* Ty marny wytworze biegunki hipopotama
* Gość trybi jak diesel w zimie.
* Niepoważny faflun.
* straszny dzban.
* Bezmuzgie yeti.
* W rozmowie telefonicznej mówił w moim kierunku wulgarne inwektywy na tle erotycznym! Nie polecam!
* Uważajcie na tego super robiącego w ch**a, teraz to ja jego paczkę mam w du...
* sprzedający stosuje chwyty poniżej pasa.
* Ale się dałem wydymać... jak mały Kazio... a to pedał jeden.
* Nie jestem Pinokio, żebym się pie***ł. Z pajacami.
* Pan xxx jest naprawdę nie w porządku. Zostałem przez tego użytkownika wykorzystany!
* Dziwię się sobie, że dałem się wydymać.
* Nie powinien obcować na allegro. Zdecydowanie nie polecam.
* Niestety chciałem ubić interesa, ale ty jesteś nerwowa!!!!
* Jesteś pan zbiorem molekuł.
* Koleś upierdliwy jak nietoperz.
* Najpierw debil truł mi przez tydzień, zalicytował palant, wygrał ten idiota, a na deser napisał, że już nie chce tej gry. Kawał kretyna ogólnie.
* Ten koci zwis mnie olał.
* Raptus warchoł i woda na młyn odwetowców.
* Śmierdząca flądra w łokieć szarpana!!!!!
* Gość niesłowny, a do tego bezczelny kłamczuch, łgarz, zwodziciel, unikacz, miglanc, pieprzony kierunkowskaz i brakło mi epitetów (bo musiałbym przeklinać).
* Ty, ty, ty, człowieku!
* Totalny brodzik intelektualny.
* Nie jest to oszust, ale raczej kołchoźnik.
* Oszust i hochsztapler!!!!!!

[ Dodano: 2011-04-05, 22:35 ]
Lalka - streszczenie

Stasiek Wokulski jest biznesmenem i prowadzi elegancki butik na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Wcześniej robi spora kasę na korzystnym małżeństwie z pewną wdową i handlu z Ruskimi. Sam wktótce też zostaje wdowcem, ale nie pogrąża się w specjalnie w smutku. Uregulowany stosunek do służby wojskowej zapewnił mu udział w Powstaniu Styczniowym, zakończonym, jak wiadomo, zwycięstwem gości.
Na swoje nieszczęście, Stach zabujał się w Izabeli Łęckiej, lasce z rodziny arystokratycznej, świecącej jednakowoż gołą sakiewką. Panienka była owszem niczego sobie, ale miała Wokulskiego za nic, bo był niższego pochodzenia i karpia jadł nożem i widelcem.
A Stasiek był chłop porządny, regularnie płacił personelowi, sponsorował młodych zdolnych płci obojga, nie miał nic do Żydów i uczył się obcych języków. Honorowy był i potrafił dać w pysk nawet hrabiemu. No i kochał Izkę.
Ta jednak olewała go dokładnie, co doprowadziło Wokulskiego do rozpaczy. W desperacji będąc, rzucił się pod koła, opóźnionego na szczęście, pospiesznego do Skierniewic, skąd wyciągnął go jakiś kolejarz. Drugi nurt powieści to pamiętnik starszego gościa - Ignacego Rzeckiego, kombatanta, najlepszego kumpla Wokulskiego i kierownika jego butiku. Miał on nieszkodliwego zajoba na punkcie Napoleona Bonaparte oraz ideę, żeby wydać Staśka za jedną kobietę o niejasnym stanie cywilnym, w dodatku z nieślubnym bachorem.
Miły ten dziadzio, gaworzy sobie na stronach pamiętnika, ubarwiając powieść kolorytem epoki. Na koniec powiększa grono aniołków od przepychania chmurek.
 
     
kotek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-07, 08:29   

Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki... widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację:
- "jeszcze, jeszcze!!!"
Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardessa i idzie po następny... gdy wraca widzi że facet ma pustą torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotuja.
- "przelewało się to upiłem..."
komentuje facet...

Je dwóch facetów zupę ze wspólnego talerza. Nagle jeden zwymiotował, prosto do zupy. No to ten drugi mówi:
- Nie dolewaj, bo nie zjemy!

Bal maskowy. Wszyscy uczestnicy przebrani w najróżniejsze stroje. Z wyjątkiem faceta, który przyszedł w zwykłym garniturze i krawacie tylko miał usta całkowicie wypełnione majonezem. Wszyscy zachodzili w głowę za cóż on jest przebrany, aż wreszcie pani, ktorą z nim tańczyła zdecydowała się zapytać:
- Przepraszam, a pan to właściwie za co jest przebrany?
W odpowiedzi facet nacisnął palcami policzki i powiedział:
- Ja proszę panią jestem przebrany za krostę.


Czterech klientów zamawia napoje w restauracji:
- Poproszę o herbatę indyjską.
- A dla mnie proszę o chińską.
- Ja proszę o turecką.
- A ja obojętnie jaką, tylko żeby była w czystej szklance.
Po chwili kelner przynosi herbaty:
- Który z panów zamawiał w czystej szklance?

Przynosi kelner klientowi zupę i niosąc wazę trzyma w zupie kciuka.
Klient:
- Panie! Dlaczego trzyma pan palca w mojej zupie?
Kelner:
- Lekarz kazał mi trzymać go w czymś ciepłym
- To trzymaj sobie pan go w dupie, a nie w mojej zupie!
- Toteż trzymam go tam, ale jak idę do kuchni.

Do knajpy n-tej kategorii (gdzie n>10) przyszedł jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos:
- Panie kelner!!! Kto tak przesolil tą zupę!!!!

W restauracji:
- Kelner! Kelner! W mojej zupie pływa mucha!!!
- Spokojnie, niech szanowny Pan raczy zauważyć, że oto brzegiem talerza spaceruje piękny, dorodny pająk...

Gość zamawia żurek, bigos i dwie bułki
- Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre!
- Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić!

Facet spacerując ulicą widzi przy wejsciu do knajpy (czy też restauracji) ogłoszenie:
"Spełniamy wszelkie zachcianki naszych klientów, ale jeśli jednak będziesz lepszy i nie będziemy w stanie zrealizować twojego zamówienia, to dostaniesz rekompensatę w wysokosci 100 USD".
Niewiele myśląc facet wpada do środka i zamawia pieczoną po parysku szyję żyrafią z frytkami. Zadowolony z siebie ręce zaciera na myśl o wygranej, ale po jakiś pięciu minutach widzi, jak pomocnik kucharza wprowadza przez salę do kuchni żyrafę... i w momencie, kiedy próbuje wstać i uciec podchodzi do niego kelner z setką zielonych:
- Z żyrafą nie ma kłopotów, ale z frytkami nie wyszło.


Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się, jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkolą itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie.
Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie równowartość 80 tys. kalorii.
Na to Rosjanin:
- Kłamiesz! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków!

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany:
- Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak jak w armii amerykańskiej.
- No to trzeba będzie ustalać kto z kim...

W kawiarni spotykają się dwaj przyjaciele: Amerykanin i Rosjanin. Obaj opowiadają, jak im się wiedzie. Amerykanin mówi:
- No, oprócz tego wszystkiego, co ci mówiłem, to mam jeszcze 3 samochody.
- Po co ci aż 3 samochody?
- Jednym jeżdżę do pracy, drugi ma żona na zakupy, a trzecim jedziemy do przyjaciół. A ty ile masz samochodów?
- Dwa.
- Czemu tylko dwa? - pyta Amerykanin.
- Jednym żona jeździ po zakupy, drugim ja do pracy.
- No, a do przyjaciół?
- Do przyjaciół to my czołgiem.

W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomółki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomółka.
- I coście zrobili?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...

Radio podaje informację, że radzieckim statkiem kosmicznym poleciał Polak, Mirosław Hermaszewski. Mały Stasio usłyszał to i biegnie do dziadka:
- Dziadku, Ruskie wysłali Polaka w kosmos!
- W kosmos?! To już nie wysyłają na Syberię?

Odbywały się zawody między USA i ZSSR w rozwijaniu prędkości samolotami. Jankesi wystawili F15 a Sowieci Kukuruźnika.
Przed wystartowaniem Sowieci hak holowniczy zaczepili o F15 i po starcie przychodzą meldunki od Jankesów.
- Rozwinąłem 1 Macha, Sowieci za Nami. Rozwijam prędkość.
- Rozwinąłem 1. 5 Macha, Sowieci za Nami. Rozwijam prędkość.
- Rozwinąłem 2 Machy, Sowieci za Nami. Chyba chcą nas wyprzedzić, bo zmieniają geometrię skrzydeł.

Nu Kargul, podejdź no do płota! Nowina tobie powiem - zawołał Pawlak
- Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowina? - burknął Kargul
- Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili.
- Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili.

- Jak zrobić biznes po rosyjsku?
- Ukraść skrzynkę wódki, sprzedać ją za pół ceny, a pieniądze przepić!




Ponieważ Pan Bóg interesuje się losem studentów, na początku tego semestru posłał Ducha Św. na Ziemię, aby ten zdał mu relację, jak to studenci się uczą. Duch Św. rzekł:
- AWF nic nie robi.
Medycyna kuje.
Polibuda chleje.
Po pewnym czasie, Pan Bóg znowu poprosił Ducha Św. o sprawdzenie co dzieje się ze studentami.
- AWF zaczyna się uczyć.
Medycyna kuje.
Polibuda chleje.
Ostatnio znowu była wizyta Ducha Św., wiadomo - sesja.
"I cóż porabiają nasi studenci?" - spytał Pan Bóg.
- AWF się uczy.
Medycyna kuje,
a Polibuda modli się.
- "I oni zdadzą!" - rzekł Bóg.

Na egzaminie z logiki profesor słucha studenta i słucha. W końcu, po jakiejś chwili kładzie się na podłodze.
- Wie pan, co ja robię? - pyta studenta.
- Nie.
- Zniżam się do pańskiego poziomu.

Na egzamin z logiki studentka przyszła bardzo wydekoltowana i w mini (podobno miała dziewczyna warunki). Myślała, że pójdzie jej jak z płatka. Weszła do sali, profesor zadał jej kolejno trzy pytania, na które nie znała oczywiście odpowiedzi. Wdzięczyła się za to strasznie, więc w końcu zdenerwowany profesor wpisał jej dwóję i wywalił za drzwi.
Na korytarzu kumple od razu pytają jak poszło. Ona na to:
- Ten alfons wpisał mi dwóję!!!
Profesor usłyszał to przez uchylone drzwi, wybiegł na korytarz i poprosił ją o indeks. Przepisał ocenę na trzy i powiedział:
- Może i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.

Studentka zdawała egzamin na AM u Poznaniu z układu kostnego. Profesor podał jej miednicę i poprosił o zidentyfikowanie płci dawnego właściciela.
Po namyśle dziewczyna mówi:
- To był mężczyzna.
- A dlaczego Pani tak uważa?
- Bo tutaj był kiedyś członek.
- Oj był, i to wiele razy.

W jednym z pokoi akademika studenci wciąż wznoszą toast:
- Za Janka, żeby zdał!
W pewnym momencie do pokoju wchodzi Janek. Koledzy krzyczą:
- I co Janek zdałeś???
- Zdałem, zdałem. Tylko jednej nie przyjęli bo miała szyjkę obitą.




Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.

- Z czego składa się łyżka?
- Z drążka prowadzącego i komory zupnej!

Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...

Generał wizytuje dywizję Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicrutą. Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem
- Dać mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego chuja. Uderza w niego szpicrutą i pyta:
- Bolało?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!

- Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho?
- Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie!
- Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie!

Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe.
- To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!

Kapral szkoli szeregowców:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, że woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemożliwe! - mówi kapral sprawdząjąc coś w swoim notesie.
- Tak, macie rację. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kąt prosty!

- W wojsku niemożliwe są tylko dwie rzeczy!
- Okopać się w wodzie i przewrócić hełm na lewą stronę!
Paweł Więcek <coven@vmh.net>



Osiemdziesięcioletnia wdowa wraca z randki ze swoim dziewiećdziesięcioletnim narzeczonym.
- I jak było, mamo? - pyta córka.
- Wyobraź sobie, musiałam mu dać trzy razy po twarzy!
- Co ty powiesz, dobierał się do ciebie?
- Nie, tylko myślałam, że umarł...

Na ławce w parku siedzą starszy pan i pani. Nawiązują rozmowę. Wreszcie pan proponuje:
- A może byśmy wpadli do mnie do domu? Mam wspaniałą kolekcję lekarstw...

Rozmawia dwóch dziadków:
- Jestem żonaty od 50-ciu lat i wszystkie wieczory spędzam w domu z żoną.
- Prawdziwa miłość! - komentuje drugi.
- Nie, reumatyzm!

Siedzi dwóch starszych dziadków na ławeczce w parku. Przechodzą dwie młode laski. Jeden z dziadków do drugiego:
- Podrywamy dupcie?
- Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy!

- Panie doktorze, mam już osiemdziesiąt lat i wciąż uganiam się za spódniczkami!
- No to gratuluję panu!
- Ale ja nie pamiętam po co to robię...

Babcia i dziadek chcieli uprawiać miłość franuską. I dziadek przychodzi do babci, a babcia mówi:
- eeee, teraz nie mam czasu ale "spuść" się do szklanki a ja to potem wypiję...

- Co u Ciebie słychać? - pyta emeryt emeryta.
- Wszystko dobrze, tylko urosła mi ręka!
- Jak to możliwe?!
- Gdy byłem młodszy, to "małego" musiałem trzymać dwoma rękami i jeszcze koniec wystawał, a teraz trzymam jedną ręką i końca nie widzę!



Jadą dwie dziewczyny w autobusie, jest straszny tłok. Jedna mówi:
- Wiesz, chyba zajdę w ciążę.
- Tak! A z kim?
- Nie wiem, nie mogę się obrócić.

Pani pyta dzieci, na czym śpią ich rodziny w domu. Dzieci odpowiadają różnie: jedni na wersalkach, inni na tapczanach, itd.
A u was w domu Jasiu? - pyta pani.
Jasiu: no, ja to prose pani śpię na materacu, ale moi rodzice to chyba na snurku...
Jak to na sznurku??? - dziwi się pani.
Dokładnie nie wiem - mówi Jasio - ale słysałem rano jak mamusia mówiła do tatusia: 'stary, spuszczaj się szybciej, bo nie zdążysz do roboty...'

Siedzą homoseksualista i erotoman w jednej celi. Nagle erotoman mówi:
- Mam taką ochotę, że nawet bym pszczołę przeleciał.
Na to ten drugi:
- Bzzzzzzzz.

Kiedy kobieta jest podobna do słonecznika?
Wtedy, gdy ma nasienie na twarzy...

Do ginekologa (w USA) przychodzi dziewczyna. Jak to zwykle bywa, ginekolog prosi ją, żeby się rozebrała. Dziewczyna rozbiera się, a na jej klatce piersiowej widnieje duża litera 'Y'.
Zaciekawiony doktor pyta skąd ta litera na jej ciele?
- "Mam chłopaka w Yale, który jest bardzo dumny ze swojej uczelni i cały czas nosi jej koszulkę, nawet wtedy gdy się kochamy".
...........
Po pewnym czasie do tego samego ginekologa znowu przychodzi, tym razem inna, dziewczyna, rozbiera się, a na jej ciele widnieje duża litera 'H'.
- "Co to za litera?" - pyta doktor.
- "Mam chłopaka na Harvardzie, jest tak dumny ze swojej uczelni, że cały czas nosi jej koszulkę, nawet wtedy gdy się kochamy".
..........
Po pewnym czasie, do tegoż ginekologa przychodzi następna dziewczyna, z dużą literą 'W' na swej klatce piersiowej.
- "Co, masz chłopaka w Wisconsin?" - pyta doktor
- "Nie, ale mam dziewczynę w Minnesocie. A dlaczego pytasz?"

Idzie stado plemników. Nagle od przodownika stada słychać glos:
- "Światło, podajcie światło!!!"
Podali światło..., nagle przewodnik krzyczy:
- "Panowie, ZDRADA!!! Jestesmy w DUPIE!!!"

- Wiecie dlaczego facet ma dwa jaja?
- Bo z trzeciego wyklul się ptaszek.

- Kochana, dlaczego do naszej sypialni wstawiłaś ten duży wieszak? - pyta mąż żonę.
- Bo chciałam, aby w naszej sypialni wreszcie coś stało...

- Mężu, usmażyć ci jajka? - pyta żona.
- Cycki se usmaż! - pada odpowiedź.

Dlaczego plemniki mają witki?
Oczywiście, żeby je było łatwo wyciągać z między zebów.

W barze zgadali się facet z facetką, wiek 35 lat. Po 5 minutach wyszli.
Następnego dnia relacjonują zdarzenie:
Facet do kolegi: Wiesz, nie spodziewałem się, że kobieta w tym wieku może być dziewicą!
Facetka do koleżanki: Wiesz co? Wczoraj spotkałam tak napalonego faceta, że biedak nie zauważył, że nie zdjęłam rajstop!

Wieczorem na ławce w parku siedzi chłopak z dziewczyną. Chłopak namiętnie obmacuje jej PLECY. Wreszcie dziewczyna się pyta:
- Co robisz?
- Szukam piersi.
- Piersi są z przodu.
- Tam już szukałem...

Przychodzi córka do matki i mówi:
- Mamusiu jestem w ciąży.
- Dziecko, a gdzie ty miałaś głowę?
- Pod kierownicą mamusiu.

Podczas przyjęcia pani domu nalewając gościom alkohol nieustannie omija kieliszek jednego z gości. Wreszcie ten nie wytrzymuje i pyta:
- A dlaczego mi pani nie nalewa?
- To pan nie jest abstynentem?
- Nie, ja jestem impotentem.
- No własnie, mąż mi mówił, że panu to nie warto dawać...

- Kochanie, czy nie krępuje cię gdy musisz się rozbierać do naga w czasie wizyty u ginekologa? - pyta się mąż żony.
- Dlaczego bym się miała krępować, przecież to taki sam mężczyzna jak wszyscy inni.

- Kiedy pomidor traci cnotę?
- Kiedy się go popieprzy.

- Czym się różni pomidor od dziewczyny?
- Pomidora się soli, a dziewczynę pieprzy.

- Czym się różni cytryna od dziewczyny?
- Cytrynę najpierw się rżnie a potem wyciska, a dziewczynę na odwrót.

Polak przyleciał do USA. Idąc ulicą Nowego Jorku widzi mężczyzn stojących w długiej kolejce. Podchodzi i pyta:
- Po co stoi ta kolejka?
- Stoimy, bo skupują spermę. Płacą 5 dolarów za jeden wytrysk.
Polak idzie dalej. Na sąsiedniej ulicy zauważa drugą, jeszcze dłuższą kolejkę złożoną z samych mężczyzn. Podchodzi na jej koniec i pyta:
- Co to, tutaj też spermę skupują?
- Tak.
- A po ile za wytrysk?
- 10 dolarów!
- To i ja stanę!
Nagle za Polakiem staje jakaś kobieta.
- Po co tu pani stoi? Przecież tu skupują spermę.
Ponieważ kobieta nie odzywa się, kontynuuje:
- Co, też ma pani spermę?
Kobieta nie otwierając ust:
- Mhm...!!!

Dwaj Polacy pojechali do Zurychu i chcieli zabalować w burdelach. Ale chcieli wydać się światowymi i na wszystkie propozycje burdel-mamy odpowiadali:
- Znamy, to stare (itp.)
W końcu trochę bardzo zdenerwowana zaprowadziła ich na strych, gdzie z brudnej pościeli podnosi się bezzębna, bez jednego oka starucha
- Seks ze starszymi osobami? - Stare...
- A w oczodół próbowaliście, chłopcy?

Na dachu domu publicznego grzmociły się dwa koty, a że robiły to bardzo namiętnie to spadły. Zauważył to przechodzący mężczyzna i woła:
- Hej dziewczynki, reklama wam zleciala!!!

W ZOO przed wybiegiem dla małp stoi szkolna wycieczka. W pewnym momencie dwie małpy zaczynają się dość podejrzanie zachowywać.
Dzieci za nic nie dają się odciągnąć od kraty, więc zdesperowana i zarumieniona nauczycielka zwraca się do przechodzącego dozorcy:
- Niech pan coś zrobi z tymi małpami, tu są dzieci. Może by im tak dać kawałek biszkopta!?!
Na to dozorca:
- A pani za kawałek biszkopta by przestała?

- Nie boi się tak pani sama chodzić po lesie? - Pyta gajowy napotkaną dziewczynę. Po czym ostrzega:
- Jeszcze panią ktoś zgwałci!
Na to dziewczę uśmiecha się figlarnie i odpowiada:
- Jeśli byłby pan taki miły to ja bym już dalej nie szła...

Młode małżeństwo spaceruje po parku. Patrzą na dwa pływające i tulące się do siebie łabędzie.
- Zosiu, a może byśmy zrobili to samo, co one...?
- Oszalałeś?! Dla twojej przyjemności nie będę tyłka w wodzie moczyć!

Pani Kowalska, czy pani wie, że mój mąż to 300 procentowy impotent?
- 300 procentowy?
- Ano tak, Do wczoraj to on byl 100 procentowy, ale wczoraj spadł z drabiny, złamał sobie palec i zębami odgryzł język...

Góral przyprowadził swoją żonę będącą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę, przyjął honorarium, pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada:
- No cóż, u waszej żony jest ciąża pozamaciczna.
Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, żona już płaciła.
- Panie doktorze, macie tu 100 tysięcy, i nie mówcie nikomu, że pozamaciczna, bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją, żem nie trafił tam, gdzie trzeba.

Mąż po dwóch latach wraca z wojska:
- Chodz, Hanuś, pokochamy się.
- Nie mogę, mam okres...
- To od tyłu!
- Mam hemoroidy...
- Tak?! To może powiesz jeszcze, że cię zęby bolą?

- Pani Malinowska, czy pani wie, że w nocy na pani polu wylądowali komandosi?
- Kto?
- No... komandosi! Takie, co to atakują od tyłu...
- Patrzaj pani, ja że swoim chłopem już dwadzieścia lat żyję i nie wiedziałam, że on komandos...

Co musi zrobic łysy, aby się podrapać po włosach?
Dziurę w kieszeni...

Dwóch policjantów słyszy z lasu wołanie:
- "Gwałcą! Gwałcą!"
Przybiegają na miejsce i widzą staruszkę siedzącą na pniu.
- Czemu babciu krzyczysz? Przecież tu nikogo nie ma.
- A nie można pomarzyć?

Mały Jasio pyta nauczycielkę:
- Plose pani, cy dzieci mogą mieć dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Ależ Jasio, co ty mówisz?! To zupełnie niemożliwe!
Grześ odwraca głowę do Oli i mówi:
- No i cego sie bois, głupia...

Dzwoni jegomość do akademika:
- Czy można z Maryśką?
- Z nimi wszystkimi można.

- Panie doktorze, czy mogę już rozmawiać z córką na temat seksu?
- A ile córka ma lat?
- Szesnaście
- To niech pani porozmawia. Może się pani od niej wiele nauczyć!

Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, czym mu się to kojarzy:
- Z gołą babą - odpowiada pacjent.
Lekarz rysuje kwadrat:
- Z gołą babą
Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedź nieodmiennie brzmi:
- Z gołą babą
- Panie pan jest zboczony!!! - woła lekarz.
- Tak, a kto mi te wszystkie świnstwa rysował?

W autobusie. Na jednym z przystanków wsiada dziewczyna i od razu podchodzi do kasownika chcąc skasować bilet.
Autobus rusza, a dziewczyna traci równowagę i siada na kolanach faceta, który siedział w pobliżu.
Oczywiscie zrywa się natychmiast i przeprasza go:
- Przepraszam, myślałam że zdążę jak stał.

W autobusie jedzie para staruszków, a ponieważ autobus się trzęsie więc dziadek ma problem ze skasowaniem biletu.
Autobus zatrzymuje się na czerwonym świetle, a babka na to:
- Wsadzaj póki stoi...

Pewnego razu spotykają się ze soba dwa penisy. Po długiej rozłące witają się, jak to kumpel z kumplem:
- Cześć stary, jak leci, co nowego?
- Eee, nic, wszystko mi zwisa, a co u ciebie?
- Ech, ty to masz dobrze. Mój właściciel co wieczór pakuje mnie w biały worek, wkłada do ciemnej windy i muszę w niej jeździć dotąd, aż się porzygam!!

W autobusie był taki ścisk że gdyby nie pani Halinka nie byłoby gdzie palca włożyć...

- Co mają wspólnego smoki i siedemnastoletnie dziewice?
- Oba gatunki wymarły...

Wchodzi afrodyzjak do knajpy i woła:
- Chłopaki, dziś wszystkim stawiam!

- Gdzie wełna?! - pyta chłopak dziewczynę, gdy ta przed stosunkiem rozebrała się do naga.
- A co, przyszedłeś robić tu na drutach?!

- Rozbierać kobiety, gwałcić mężczyzn! - krzyczy szef bandytów, którzy opanowali autokar pełen turystów, a po chwili zaś prostuje przejęzyczenie:
- Rozbierać mężczyzn, gwałcić kobiety!
Z tyłu autokaru jednak słychać jakiś męski głos:
- Zawsze liczy się tylko pierwsza wypowiedź!



Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie rozmawiają ze sobą ze względu na to, żeby nie robić przykrości synkowi który od urodzenia nic nie mówi.
W pewnej chwili synek zatrzymuje rękę z widelcem w pół drogi do ust i mówi:
- A gdzie kompocik
W tym momecie rodzina znieruchomiała z zaskoczenia. Po dłuższej chwili mamusia mówi przez łzy szczęścia:
- Synku! Odezwałes się, przecież ty nic nie mówiłes!
A synek:
- No ale zawsze był kompocik.

Autentyczny dialog zasłyszany w biurze maklerskim BDK w Lublinie:
Klient: Panie, a jakie macie akcje?
Makler: Różne.
Klient: A jaką mam wybrać, coś by mi pan doradził?
Makler: Najlepiej taką, która nie jest zbyt droga i drożeje.
Klient: (chwila zastanowienia) Wie pan co? Daj mi pan ze 200 WIG-ów.

Przychodzi mały (8 lat) Jaś do szkoły, ma całą opuchniętą i czerwoną twarz, pani się pyta:
- Co się stało Jasiu
- Ooossss
- No co się stało...
- Ooooosssssaaaaa
- Co osa??? Ugryzła cię???
- Nie, tato łopatą zabił!

- Jasiu, gdzie twój tatuś?
- Wyjechał w ważnej sprawie służbowej na 6 miesięcy, ale jak będzie się dobrze sprawował, to wróci wcześniej.

- Kochanie - mówi ona - powiedz na jaki numer postawić, jestem pierwszy raz w kasynie?
- Czy ja wiem? Postaw na numer odpowiadający liczbie twoich lat...
- Po krótkim wahaniu kobieta stawia na 25, wychodzi 35. Kobitka mdleje.

Młody człowiek wchodzi do sklepu i pyta
- Czy są widokówki z napisem "Dla jedynej"?
- Są!
- To poproszę 12 sztuk.

"Chcę umrzeć spokojnie, we śnie - tak jak mój dziadek, a nie wrzeszcząc z przerażenia tak jak jego pasażerowie."

- Coś ciężka ta szafa! A gdzie Jurek, przecież miał nam pomagać wnosić meble?
- Jurek jest w szafie, sprawdza wieszaki.

- W taką piękną pogodę wyszedłeś z parasolem?
- Jak pada deszcz, to parasol zabiera mój ojciec!

Przychodzi facet do apteki:
- Poproszę 500 metrów plastra
- Hmm. Sądzę ze wystarczy 100 metrów... ja też mam trabanta

Leci Owsiak z dziećmi samolotem, w pewnym momencie stają silniki i samolot zaczyna spadać w dół. W samolocie jest tylko jeden spadochron. Owsiak chwyta go i przed wyskoczeniem krzyczy do dzieci:
- To siema!
Na to dzieci:
- A co my mamy robić?
- A róbta co chceta.

- Daję głowę, że mój klient jest niewinny! - stwierdza adwokat.
- Proponuję, żeby głowę obrońcy włączyć do akt! - stawia wniosek prokurator.

- Kiedy w Rumunii pies po raz ostatni widział kość?
- Jak miał otwarte złamanie!

- Jak trafiliście do więzienia?
- Jestem ofiarą feralnej 13! - 12 przysięgłych i prokuratora!

- Więc oskarżony uderzył swojego sąsiada 2 razy?
- Tak, Wysoki Sądzie!
- I sąsiad już się nie podniósł?
- Nie miał prawa!

- Panie dyrektorze, proszę mnie przenieść do innego działu! - prosi pracownik urzędu patentowego swojego szefa.
- A to czemu?
- Bo kolega, z którym dzielę pokój, bez przerwy wykrzykuje: "O Boże, dlaczego ja na to nie wpadłem?!?"...

- Co to jest: leży pod drzewem i robi "szszsz..."?
- Pijany gajowy próbuje zaśpiewać: "Szła dzieweczka do laseczka..."

- Był tu dziś młody Nowak i prosił o twoją rękę!
- I zgodziłeś się, tatusiu?
- Ten chłopak bardzo mi się spodobał, więc wybiłem mu ten pomysł z głowy!

- Czy wiesz, dlaczego słonie trąbią?
- Bo mają trąby!
- A nie! Bo nie potrafią grać na fortepianie!

W sklepie:
- Chciałbym kupić zegar do naszego urzędu.
- A jaki pan chce, naścienny czy może budzik?

U wróżki:
- Biada, panie, widzę straszne rzeczy. Zostanie pan poćwiartowany a panska skóra...
- Na Boga! Przecież mi pani wróży ze skórzanej rękawiczki.

Lekarz przegląda rentgenowskie zdjęcie i ogromnie się dziwi.
- Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych problemów?
- Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu.

Pewien młody mężczyzna stoi w otwartych drzwiach:
- Przyszedłem poprosić o rękę pańskiej córki. Ale to tylko formalność.
- Wypraszam sobie - wścieka się się przyszły teść - Kto ci powiedział, że to tylko formalność?
- Ginekolog.

- Panie, tu wolno łowić ryby tylko na zezwolenie!
- Dzięki, to ja już tu trzecią godzinę próbuję złapać na robaka.

- Ty jesteś bardziej łysy niż ja - mówi Jarek Markowi
- Jak to? Przecież obaj nie mamy ani jednego włosa.
- Racja. Ale ty masz większą głowę.

W klinice psychiatrycznej pyta się reporter lekarza jaki mają najpoważniejszy przypadek. Ten go przyprowadził do klatki, gdzie w środku siedzi papuga.
- Mówi o sobie, że jest Napoleonem.

Spragniony murzyn czołga się przez pustynię. Nagle zauważył niewielkie akwarium wody. Pije wodę, pije... Złota rybka prosi go, by nie wypijał wody do końca. Spełni wtedy jego trzy życzenia.
- Chcę być biały, mieć dużo wody i dużo dup.
No i rybka zamieniła murzyna w sedes.

Po seansie u Harrisa pacjent głośno woła:
- O Jezu, będę chodził!
- Wyleczył pana Harris?
- Nie, w tym czasie ukradli mi samochód!

Któregoś lata zapanowała w kraju wielka susza. Słońce spaliło zboża we wszystkich PGR-ach, tylko w jednym udało się znakomicie. Powołano więc specjalną komisję ministerialną, która na miejscu miała sprawdzić fakty. Przyjeżdżają i widzą dorodne, pełne kłosy.
- Dyrektorze, jak rozwiązaliście problem wody?
- Wodę dostarczamy rurami.
- A gdzie one są?
- O, właśnie idą z wiadrami.

Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi:
- Gdzie jest Zenek?
Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o... to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego.
Facet z karabinem mówi:
- Zenek kryj się
... i puszcza serię po pasażerach

Po urlopie Masztalski pyta Ecika:
- Kaj żeś był na wczasach?
- Nad morzem.
- A kaj żeś mieszkoł?
- Bardzo blisko Belwederu.
- Ale przeca Belweder jest w Warszawie!
- No i teroski mnie już nie dziwi, że taki kawał drogi my mieli do plaży!

Stoi dwóch facetów przed sklepem monopolowym i się kłocą.
Pierwszy mówi: Kupię dwie.
Drugi: Nie kupuj dwóch bo nie wypijemy.
Pierwszy: Kupię dwie.
Drugi: Nie kupuj dwóch bo nie damy rady wypić.
Pierwszy wchodząc do sklepu: Zobaczysz idę i kupuję dwie.
Podchodzi do lady i mówi: Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.

- Kto ci podbił oko?
- Wyciągałem dziewczynę z wody...
- I ona cię tak urządziła?
- Nie, akurat wtedy żona weszła do łazienki.

Mężczyzna wszedł do zatłoczonego przedziału kolejowego i siada koło tęgiej baby obstawionej siatkami
- Panie uważaj pan na jajka - krzyczy kobieta
- A co wieziemy jajeczka do miasta - zagaduje przyjaźnie mężczyzna
- Nie, gwoździe...

Spotyka się dwóch facetów, jeden mówi:
- Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
- Spoko, kup jej samochód, teraz jest dużo samochodów, wypadki, zabije się gdzieś.
- O.k.
Spotykają się po dwóch tygodniach:
- Chryste, aleś mi doradził.
- Co się stało?
- Posłuchaj, nie dość, że straciłem kasę na samochód, ona żyje i prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
- A jaki jej samochód kupiłeś????
- No, syrenkę.
- Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
- O.k. teraz kupię jaguara.
Spotykają się po dwóch tygodniach:
- Rany julek, jaki jestem szczęśliwy
- Co nie żyje? A nie mówiłem?
- Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał.

Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jądrem.
- Panie doktorze, co mi jest?
Lekarz zbadał go i wydał diagnozę:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputować.
Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boję mam sine drugie jądro i członka...
- No tak, złośliwa odmiana, trzeba natychmiast amputować
Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza się do lekarza
- PPannnie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze
Lekarz zbadał go dokładnie po czym powiedział:
- Mam dla pana dobrą wiadomość, to nie rak, to jeansy panu farbują...

Jedzie baba małym fiatem i zatrzymuje ją gliniarz
- Przekroczyła pani 60-tkę!
- Ależ skąd panie władzo, to tylko ten kapelusz mnie tak postarza!

Zgryźliwy lekarz ślepy na jedno oko, pytał chorego:
- Jak się masz?
Chory odpowiedział:
- Jak widzisz!
A lekarz:
- Jeśli tak się masz, jak ja widzę, to już do połowy umarłeś!

- Co jest całkowita niewygoda?
- Leżeć na samym dole w zbiorowej mogile.

Wyścigi konne:
- Stawiam na tego jeźdźca, o tego z czerwonym krawatem!!!!
- To nie krawat, idioto, to język!

- Małe, białe, okrągłe i pędzi?
- Tabletka przeczyszczająca...

W sądzie:
- Czy świadek widział, jak oskarżony napastował poszkodowaną?
- Nie, widziałem jak ją już froterował.

Inna sprawa w sądzie:
- Czy świadek widział ten incydent? - pyta sędzia prowadzący sprawę o gwałt.
- Jak spojrzałem w tamtą stronę - odpowiada świadek - to oskarżony już ten incydent schował...

Rozmowa dwóch kolegów:
- Słyszałem, że są w sprzedaży takie szkła, przez które wszystko wydaje się piękniejsze, nawet własna żona...
- Znam je już od lat. Są dobre, tylko stale trzeba je napełniać...

Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, która kobieta podniosła.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dać jej ostatnią szansę i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam - stary, wierny klient.....

Mały Kazio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o nalanie śmietany.
- Płacisz 10 tysięcy - mówi sprzedawczyni, podając pełny słoik.
- Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika...

Skacowany sąsiad wraca do domu wieczorem. Żona nie chce go wpuścić, a że chce mu się strasznie pić, puka do drzwi sąsiadów. Otwiera mu ich mały synek, i mówi, że rodziców nie ma w domu. Skacowany sąsiad prosi o szklankę wody. Chłopczyk przynosi mu, a on wypija duszkiem. Prosi o nastepną. Malec przynosi, ale tylko pół.
- Dlaczego tylko pół? Prosilem o całą szklankę - dziwi się sąsiad.
- Mały jestem. Do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.

- Co ty przyniosłeś w tym futerale na skrzypce? - dziwi się nauczycielka muzyki - Przecież to pistolet maszynowy!!!
- Ale heca, ojciec poszedł robic skok na bank ze skrzypcami...

Do dyrektora banku zgłasza się sprzątaczka:
- Panie dyrektorze, proszę mi dać klucze od sejfu.
- Pani chyba oszalała!
- Właśnie że nie. Ale nie mam już więcej ochoty męczyć się pół godziny z wytrychami, aby posprzątać to pudło, w którym robię porządki 5 minut.

Na Saharze spotykają się dwaj Beduini. Jeden z nich jedzie na wielbłądzie powoli, noga za nogą. Drugi przeciwnie, popędza zwierzę pejczem.
- Dlaczego tak pędzisz? - pyta się pierwszy - przecież przy tym upale zwierzę strasznie się rozgrzewa.
- O, nie, wprost przeciwnie. Im szybciej biegnie, tym skuteczniej chłodzi go powietrze.
Ledwo to powiedzial, zwierzę padło trupem.
- A nie mówiłem! Przeziębił się, biedak...

Do sklepu wbiega kobieta i już od progu krzyczy:
- Proszę pułapkę na myszy, tylko szybko, bo chcę złapać autobus!
- Proszę pani, tak wielkich pułapek to my nie mamy...

W sklepie:
- Poproszę o pigułki na robaki.
- Dla dorosłych?
- Nie wiem, w jakim one są wieku.

Zaczyna się noc poślubna. Pan młody czule całuje żonę i odwraca się do niej plecami. Rozczarowana żona mówi:
- Wiesz, kochanie, moja mamusia przed snem zawsze mnie trochę popieściła...
- Ty chyba oszalałaś! Przecież w środku nocy nie pójdę po twoją mamę!

Człowiek na obcej planecie, porwany przez kosmitów. Rozmawia z jednym z nich...
- Wy wszyscy jesteście tacy zieloni?
- Tak, wszyscy...
- A wy wszyscy macie po jednym oku?
- Tak...
- A wszyscy macie takie cienkie rączki i nóżki?
- Wszyscy...
- A wszyscy macie takie antenki?
- Nie! tylko Żydzi i Cyganie!

Przychodzi chłopaczek do sklepu i kupuje u ekspedientki.
- Poproszę uglwghdfdxovo ziemniaków.
- 2 kilo czego?

Dwóch kiblonurków oczyszcza kanalizację, majster w akwalungu zanurza się i co chwila wypływa z szamba prosząc o klucze:
- Kazik, szóstka!
...
- Kazik, czternastka!
...
- Kazik, piętnastka
Po skończonej robocie majster mówi:
- Ucz się Kaziu, bo całe życie będziesz klucze podawał.

Lekcja przysposobienia obronnego.
- Które krwotoki są groźniejsze: zewnętrzne czy wewnętrzne?
- Wewnętrzne.
- A dlaczego?
- Bo trudniej pacjenta obandażować.

Ktoś tam z kimś postanowił urządzić wesele w Kanie Galilejskiej. Impreza była udana, zwłaszcza że nie brakowało napojów wyskokowych. Nad ranem skacowane towarzystwo budzi się przepite i spragnione, tyle że normalnej wody. Słychać wołanie:
- Hej jest tam kto? Wyślijcie kogoś po wodę.
Wtem z drugiej strony sali słychać zawodzenie:
- Tak, wyślijcie, tylko nie Jezusa!

Facet wyskakuje z samolotu i dopiero spadając w dół zdaje sobie sprawę, że za bardzo nie wie, jak należy otworzyć spadochron. Męczy się próbując na wszelkie możliwe sposoby, ale na szczęście widzi, jak ktoś unosi się do góry obok niego. W momencie, jak się mijają pyta:
- Słuchaj, jak się otwiera ten pieprzony spadochron?
- Nie wiem, ja lecę z magazynu amunicji...

Nad Kubą ukazała się Wielka d@@a - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka d@@a nad Kubą.
Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, ktory mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz:
- To Rembrant, to Wyspiański...
- A to chyba Picasso?
- O nie, to lustro.

Sekretarz partii podchodzi do proboszcza.
- Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii.
- Nie pożyczę - odpowiedział proboszcz.
- Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji.
- Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na 1 maja.
- Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g.... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii.

Koledzy wraz z jąkałą poszli ukraść chłopowi jabłka z sadu.
Jeden mówi do jąkały: Jak będzie iść chłop krzycz!
Mija kilkanaście minut, a nagle jąkała krzyczy: chłop, chłop, chłop...
Koledzy uciekli. A jąkała kończy: chłopcy zostawcie mi parę jabłek.

Siedzi krowa na drzewie i je śliwki. Idzie mała dziewczynka i pyta się:
- Co tam jesz?
- Śliwki
- Ale ty głupia, przecież to drzewo to grusza
- Wiem ale śliwki mam w torbie!!!

Pani kupiła szafę. Po przyjeździe do domu złożyła ją, ale gdy przed domem przejechał tramwaj szafa rozpadła się.
Zadzwoniła do sklepu aby ktoś przyjechał. Fachowiec przyjechał, złożył szafę i gdy przejechał tramwaj zrobiło się to samo.
Fachowiec powiedział:
- Ja wejdę do tej szafy i zobaczę co się tam dzieje.
Lecz tramwaj nie przyjeżdżał. W tym czasie wszedł mąż.
- O! Jaka piękna szafa!
Otwiera drzwi i zdziwiony pyta:
- Co Pan tu robi?
A fachowiec na to:
- Może to dziwnie zabrzmi, ale czekam na tramwaj...

Dlaczego kobiety żyją dłużej?
Bo nie mają żon!

Wracają dwaj myśliwi z nieudanego polowania na kaczki:
- Franek, powiedz ty mi dlaczego nigdy nie możemy nic upolować.
- Może kaczki latały za wysoko?
- Nieeee, juz raczej psa rzucaliśmy za nisko.

Idzie dwóch łepków przez pustynię, no i jak to na pustyni chce im się pić.
Docierają do budki.
- Ma pan coś do picia? Wodę...
- Nie, nie mam.
- A co pan ma?
- Paliwo rakietowe...
- No dobra, niech będzie...
I strzelili sobie po lufie paliwa rakietowego.
Powtórzyło się to jeszcze parę razy, zanim dotarli do końca pustyni. W końcu jednak pustynia się skończyła i każdy pojechał do swojego domu. Jakiś czas później jeden dzwoni do drugiego:
- Cześć stary! Srałeś już?
- Cześć. Jeszcze nie, a co?
- To jak będziesz srał, to trzymaj się mocno kibla, bo ja dzwonię z Marsa!

Ojciec do syna:
- Przeczytałem twoją listę życzeń, i już wiem co dostaniesz pod choinkę - słownik ortograficzny!

- Czy przedłużyć Panu paszport?
- Ależ skąd, ten format jest bardzo praktyczny...

- Ostatni raz się ciebie pytam - zwrócisz mi te 100 zł, czy nie?
- Bogu dzięki! Wreszcie się te wieczne pytania skończą!

Facet jedzie za szybko. Zatrzymuje go policjant i mówi:
- Pan jechał za szybko. Muszę panu wypisać mandat. Jak pan się nazywa?
- Brzęczyszczykiewicz.
- Czy mógłby pan przeliterować swoje nazwisko?
- S-w-o-j-e n-a-z-w-i-s-k-o...

Płyną sobie nocnik i fortepian przez ocean. Fortepian mówi:
- Oj, gdybyś ty wiedział kto na mnie grał.
Co odpowiedział nocnik........
- Mów głośniej, bo mam ucho pod wodą

Mały Jaś puka do drzwi sąsiada:
- Proszę pana, - zaczyna - tato prosi, żeby mu pan pożyczył....
- Sól, cukier? - próbuje zgadnąć sąsiad.
- Nie, korkociąg.
- Korkociąg? To powiedz tacie, że zaraz sam przyniosę!

Max, co znaczy po angielsku "why"?
- Dlaczego.
- Tak tylko pytam...

Max, co znaczy po angielsku "nothing"?
- Nic.
- Niemożliwe, coś przecież musi znaczyć!

Po zakrapianej libacji dwóch pijanych wsiadło do samochodu. Jeden z nich usiadł za kierownicą i po przejechaniu kilku kilometrów mówi:
- Słuchaj, może teraz Ty trochę poprowadzisz?! Ja jestem tak pijany, że nie widzę ulicy!
- Mogę prowadzić, ja widzę dwie!

- Dlaczego nie zdejmujesz czapki, kiedy się drapiesz w głowę?!
- A ty zdejmujesz spodnie, kiedy chcesz się podrapać po tyłku?!

- Która godzina?
- Dwudziesta dziesięć!
- O rety, jak późno!
- To trzeba się było zapytać wcześniej!

Na płatny parking podjeżdża z piskiem i chrzęstem zdezelowany samochód. Z budki wychyla się parkingowy i woła:
- 5 złotych!
- Kupił pan! - odkrzykuje zadowolony kierowca.

- Kim jest ta ruda kobieta z tym mocnym makijażem?
- Nie wiem, nie znam się na malarstwie!

Kowalski wpada do gabinetu dyrektora, pokazuje pracodawcy język, wylewa mu na garnitur resztę kawy, wykrzykuje epitety pod jego adresem... Po chwili do gabinetu wchodzą jego koledzy i wołają:
- Jurek, daj spokój, myśmy żartowali, że wygrałeś miliard w totka!

- Widuję tu pana z tą wędką od pięciu lat! Czyżby nie wiedział pan, że w tej wodzie nie ma wogóle ryb?!
- A wie pan, że w zeszłym roku zacząłem to podejrzewać!

- Czemu twój pies tak dziwnie na mnie patrzy?
- On tak zawsze, gdy ktoś je z jego miski.

Idą dwie zakonnice i widzą dwóch punków. Jedna do drugiej:
- Ci to chyba nigdy wanny nie widzieli!
Punk, który to usłyszał pyta się kumpla:
- Ty co to jest wanna?
- Nie wiem nigdy nie chodziłem do kościoła.

- Jak podwoić wartość Trabanta?
- Zatankować do pełna...

- A jak zmniejszyć wartośc Trabanta o połowę?
- Zdjąć z siedzeń pokrowce...

Jedzie sobie Trabant szosą - i wpada do rowu. W rowie leży krowie gówno. No i gówno się pyta:
- A co to tu wpadło???
- Ja? Ja jestem samochód! - Trabant na to
- Jak ty jesteś samochód, to ja jestem pizza!



Szpital, anemik leży pod kołdrą w łóżku na sali:
- Siooooostro - woła płaczliwie - Paaaaaaaająk!!!
- Cicho - odpowiada siostra zajęta czymś innym.
- Sioooooostro, paaaajjjjąąąąk!!!
- Cicho - i zero reakcji ze strony siostry.
- Gdzie mnie wleczesz, BEEEEESTIO???

Ta sama sytuacja.
- Siooostro, przeciąg!!
- Cicho!
- Siooostro, przeciąg!!
- Cicho!!!
- DOOWIDZEEEEENIAAAAA....

- Siostro, gazeeeeeeta!
- Co, przynieść?
- NIE!!!! PRZYGNIOTŁA MNIE!!!

Wersja z tabletką:
- Siooostro, tabletka!!
- Co, przynieść?
- NIE! PRZYGNIOTŁA MNIE!

- Siooostro, pchła....
- Nie poradzi pan sobie z pchłą?
- Coooo, ręce wykręcasz...?

- Siooostro, koooorek....
śluppp... (odgłos wciągania)

Idzie anemik z psem, a dzieciaki śmieją się z niego.
- Bieeeż iiich...
- Haaaał, haaał, haaaał...



Lechu stawia codziennie przed pójściem spać dwie szklanki na nocnym stoliku. Jedna jest z wodą, druga pusta. Bowiem gdy budzi się w nocy to czasem chce mu się pić, czasem nie.

Wałęsa wybrał się z małżonką na premierę baletu "Jezioro Łabędzie". Tuż po rozpoczęciu, nasz zmęczony mąż stanu usnął. Obudziły go oklaski po zakończeniu przedstawienia. Nieco zmieszany Wałęsa pyta się współmałżonki:
- Danka, czy ktoś zauważył że trochę przysypiałem?
Odpowiedź:
- Ci na widowni to nie ale ci na scenie to zaraz jak zasnąłeś zaczęli chodzić na palcach.

Wałęsowie poszli do ZOO i nagle Danuta zauważyła: Lechu, patrz tu jest gęś, może byśmy ją wzięli, upiekli, byłoby dla wszystkich na parę dni. Na to Lechu - głupiaś, to nie jest gęś tylko pelikan i z tego się robi atrament.

Na drzwiach Belwederu wisi kartka:
"Wyszłem na nieszpór."

Jaruzelski i Wałęsa założyli joint-venture. General-Electric.

Lech z Danuśką idę po targu, na straganie leżą kiwi.
(Danuśka) "Patrz Lechu, pyry z włochami..."
(Lechu) "Głupiaś, to nie są pyry tylko kiwi i z tego się robi pastę do butów"

Danuśka przychodzi do lekarza:
"Panie doktorze, mam migrenę..."
Lekarz na to:
"Pani Danuto - migrenę to może mieć pani Tyszkiewicz - panią po prostu łeb napierd...la"



Kowboj do swojego kumpla:
- Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą?
- Którego? Tam jest trzech facetów.
- Tego co pije whisky.
- Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi?
- Tego w koszuli w kratę.
- No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę.
- Poczekaj, zaraz ci pokażę.
Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony.
- Teraz juz widzisz o którego mi chodzi?
- No, a co?
- On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę.

W pociągu, w jednym przedziale jadą Indianin i kowboj. Kowboj pali fajkę i puszcza kółka z dymu. Nagle odzywa się Indianin:
- Jeszcze jedno słowo a dostaniesz w pysk!!!

Właściciel saloonu w Kansas City zwraca się z pretensjami do Szybkiego Billa:
- Pan zastrzelił mojego najlepszego barmana!
- Przepraszam, nie wiedziałem. Niech mi go pan dopisze do rachunku!

Przez step jadą trzej kowboje. Nagle John pyta:
- Bill, ile jest dwa razy dwa?
- Cztery.
John wyciąga pistolet i zabija Billa. Trzeci kowboj pyta:
- Dlaczego go zabiłeś?
- Za dużo wiedział!

Skazany na śmierć bandyta uciekł z aresztu. Szeryf rozesłał do sąsiednich miejscowości zdjęcia przestępcy z przodu, z lewego i prawego profilu. Nazajutrz ze wszystkich miasteczek przyszły odpowiedzi:
- Zdjęcia otrzymaliśmy. Stop. Wszystkich trzech zastrzeliliśmy. Stop.

Na prerii Indianie złapali łysego kowboja. Ponieważ nie mogli go oskalpować, zwołali radę starszych i przy ognisku zastanawiają się co z nim zrobić. W pewnej chwili wojownik Bycze Jajo wstaje i mówi:
- Wodzu Orle Pióro! Zróbmy z niego pisankę!

Do wodza Apaczów przychodzi młody Indianin i pyta:
- Dlaczego wszyscy Amerykanie mają takie ładne imiona, tylko my, Indianie mamy takie brzydkie?
- Brzydkie? Czy nie podoba Ci się moje imię - Orle Pióro?
- Podoba.
- A imię Twego brata, Wielkiego Niedźwiedzia?
- Podoba.
- To dlaczego zawracasz mi głowę Śmierdzący Mokasynie?

Do saloonu w Virginia City wchodzi podpity kowboj, patrzy dookoła i woła na cały głos:
- Wiecie kim jesteście? Ja Wam powiem! Wy z prawej strony - same gamonie, a wy z lewej - głupcy!
Nagle zza stołu podnosi się potężny gość:
- Nie wiedziałem, że jestem gamoniem!
- Przepraszam Cię kolego. Jeśli nie jesteś gamoniem - przejdź na drugą
stronę!

Kowboje w saloonie grają w karty. W pewnej chwili jeden z nich zrywa się od stołu i krzyczy:
- Któryś z nas oszukuje! Miałem w rękawie piątego asa i ktoś mi go podpieprzył!

W wigwamie wódz Siuksów wraz z trzema synami pali fajkę pokoju. Ciszę przerywa najstarszy syn:
- Ojcze, dlaczego nazwałeś mnie Wschodzące Słońce?
- Bo zostałeś poczęty o wschodzie słońca.
Średni syn:
- A dlaczego nazwałeś mnie Zachodzące Słońce?
- Bo zostałeś poczęty o zachodzie słońca.
Po chwili wódz pyta najmłodszego syna:
- A ty dlaczego o nic mnie nie pytasz, Pęknięta Gumo?

Na jednym z saloonów w Teksasie wywieszono tabliczkę z napisem:
"Indianom nie podajemy whisky!".
Nazajutrz jakiś Indianin dopisał:
"Oni biorą sobie sami!".

W saloonie w Teksasie na pianinie wywieszono tabliczkę z napisem:
"Nie strzelać do pianisty! Facet gra najlepiej jak umie!".



Pewien człowiek zwiedzał Genewę w poszukiwaniu nowych wynalazków. Nagle zobaczył na ulicy Chińczyka pokazującego mu jabłko - z wyglądu po prostu zwykłe jabłko. Zapytał więc go:
- Dlaczego to jest nowy wynalazek?
- Spróbuj, spróbuj - odpowiedział Chińczyk, oczywiście z chińskim akcentem
Facet spróbował jabłka i mówi:
- Ale to smakuje jak zwykłe jabłko!
Na to Chińczyk:
- Odwróć, odwróć!
Więc facet odwrócił jabłko i spróbował ponownie. Po chwili rzekł:
- Hej, teraz smakuje jak truskawka!
Chińczyk znowu zawołał:
- Odwróć, odwróć!
- Teraz smakuje jak pomarańcz. To jest fantastyczne! - zawołał facet. A czy potrafisz sprawić aby smakowało jak kobieca cipka?
- Przyjdź jutro - powiedział Chińczyk.
Nazajutrz facet popędził niezwłocznie do Chińczyka, wziął szybko jabłko i popróbował:
- Cholera, teraz to smakuje jak gówno!
- Odwróć, odwróć...

Pewien młody świętoszek z Liverpoolu wybierał się do Watykanu ze swoją mamą, aby zobaczyć Papieża. Chłopiec był nieco zmartwiony, nie wiedząc czy Papież dostrzeże go pośród takiego tłumu ludzi. Jego mama pocieszała go:
- Nie martw się synu, papież jest wielkim fanem futbolu, więc kupię ci Liverpoolski strój futbolowy, Papież zobaczy czerwony strój i porozmawia z tobą.
Więc kupili strój. Chłopiec miał go na sobie, stojąc pośród tłumu podczas gdy Papież w swym papa-mobile zbliżał się w jego kierunku. Ale Jan Paweł zatrzymał papa-mobile, wysiadł i zaczął rozmawiać z innym chłopcem ubranym w koszulkę Manchester United. Potem wrócił do mobila i odjechał.
Mały chłopiec był bardzo przygnębiony i popłakał się.
- Nie martw się, kupię ci koszulkę Manchester United, wrócimy tu jutro i masz zagwarantowane, że Papież z tobą porozmawia.
Następnego dnia wrócili. Tym razem chłopiec był ubrany w koszulkę Manchester United. Papież w swoim pojeździe zbliża się do niego. Chłopiec jest cały podniecony. Papa-mobile się zatrzymuje i Papież wysiada, zbliża się do chłopca i mówi:
- Chyba ci wczoraj mówiłem, żebyś się odpieprzył!

Pewien misjonarz został wysłany z misją do buszu. W buszu byli sami murzyni, czarni oczywiście. Więc przez rok misjonarz nauczał ich, opowiadał im o Bogu i nawracał. Ludzie ufali mu i traktowali jak swojego. Jednak pewnego razu wydarzyło się coś niesamowitego. Jedna z tamtejszych kobiet urodziła dziecko. Dziecko było białe jak śnieg. No cóż, śliska sprawa. Starosta został oddelegowany aby porozmawiać z misjonarzem. Poszedł więc do niego i mówi:
- Słuchaj, jesteś jak jeden z nas, traktujemy cię jak brata, ale spójrz, my wszyscy jesteśmy czarni, a tutaj w wiosce urodziło nam się białe niemowlę. Tylko ty mogłeś to zrobić. A przecież uczyłeś nas że zdrada to grzech śmiertelny. Ty hipoktyto!
Misonarz odrzekł:
- Ależ ja jestem niewinny, nie mam z tym nic wspólnego! W przyrodzie zdarzają się takie wybryki. To genetyczny wybryk natury - czarne+czarne=białe. Ot, spójrz chociaż na te owce (tu robi gest w kierunku pasących się na łące owiec). Widzisz wszystkie są białe z wyjątkiem jednej, która jest czarna. Ta czarna owca, podobnie jak wasze białe dziecko jest wybrykiem natury i tyle.
Starosta spojrzał na tę czarną owcę, coś sobie jakby przypominając. Zaczerwienił się i wypalił:
- Dobra stary, zawrzyjmy umowę: ja zapomnę o sprawie z białym dzieckiem, ty nie powiesz nikomu o owcy.



Był sobie facet, który dbał o swoje ciało.Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął się podziwiać Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iż wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! Nie podobało mu się to, wiec postanowił cos z tym zrobić. Poszedł na plaże, rozebrał się i zasypał całe swe ciało, Zostawiając członka sterczącego na zewnątrz.Przez plażę przechodziły dwie staruszki.Jedna opierała się na lasce. Przechodząc obok zasypanego faceta ujrzała coś wystającego Końcem laski zaczęła przesuwać to w jedna, to w druga stronę. -Życie nie jest sprawiedliwe -
powiedziała do drugiej.
- Czemu tak mówisz? -spytała tamta zdziwiona.
- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa, gdy miałam 30 lat bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam, gdy miałam lat 50 już za to płaciłam, w wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 to już o tym zapomniałam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja kurna nawet nie mogę przykucnąć ..




Zdarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł zpowodzeniemc nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby. Rzekł mu tedy Mistrz:
- Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą ujrzysz opartą o kamienie.
Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną kłodę twardego drewna. Nie uląkł się
jednak i goła dłonią uderzył w nią tak mocno, że pękła i dwie połówki spadły na ziemię.
- Dobrze wykonałeś zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w mieście. Poszli tedy do gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
- Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym okiem i
bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej przy stole
rodzinie rzekł:
- To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale upier..lił mnie na mieście.


Rodzinny, niedzielny obiad przerwała 10-letnia córka, oświadczając:
- Nie jestem już dziewicą.
Zapada grobowa cisza, którą przerwał ojciec:
- Marta - mówi do żony - ty jesteś temu winna. Ubierasz się tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą na ulicy i gwiżdżą! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce.
Do starszej, 20-letniej córki, krzyczy:
- Ty też jesteś winna! Pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie gdy tylko wyjdziemy z domu i to na oczach młodszej siostry! I jeszcze masz w szafce wibrator!
W tej chwili odzywa się jego żona:
- Zamknij się! A kto wydaje połowę każdej pensji na prostytutki? Kto spaceruje po dzielnicy czerwonych latarni z naszą córeczką? A odkąd mamy telewizję kablową, oglądasz pornole nawet przy małej! No i ta twoja szmatława sekretareczka. Myślisz że nie wiem po co zostajesz po godzinach w pracy?
Pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki, będącej powodem dyskusji:
- Jak to się stało, skarbie?
- To przez nauczycielkę. Zmieniła mi rolę w jasełkach. Nie jestem już Maryją dziewicą, tylko pastereczką...



Jasiu wrócił na wieś z pracy w Anglii.
Ojciec:
- Weź, rozrzuć gnój.
Jasiu:
- What?
Ojciec:
- Łot krowy i łot konia. hahahaha:D


Co robi polski kibic, kiedy polska reprezentacja zdobyła mistrzostwo Europy?
Wyłącza Play Station i idzie spać!

Przychodzi gruba baba do lekarza. Lekarz pyta:
- Bierze pani te tabletki na odchudzanie?
- Tak, biorę.
- A ile?
- Ile, ile... Aż się najem!!

Wchodzi facet do apteki i cichutkim głosem mówi:
- Nerwosol poproszę...
- Co proszę?
NERWOSOL KUR*A!!! hahahaha


Tata odprowadza córkę do przedszkola. Idąc mijają dwa bzykające się psy.
Córka pyta:
- Tato? Co te pieski robią?
Ojciec nie wie, co odpowiedzieć dziecku, więc wymyśla na poczekaniu:
- Bo wiesz, ten piesek na górze zwichnął sobie łapkę i ten drugi pomaga mu dojść do domku.
- Wiesz tato? To zupełnie jak w życiu. Ty komuś pomagasz a ten ktoś pierdoli cię prosto w dupę.
hahahahahaah:D


Rozmowa na pierwszej randce:
- Masz jakieś nałogi?
- Nie...
- A jakieś hobby?
- Lubię rośliny.
- O a jakie ?
- Chmiel, tytoń, konopie.


Przez pustynię idzie Jaś - turysta. Nagle zobaczył lampę, potarł ją i
wyskoczył dżin
- No dobra, spełnię twoje trzy życzenia!
- OK, chcę do Kaliforni.
Dżin bierze go za rękę i prowadzi
- Ale ja chcę szybko!
- To biegnijmy! - odparł dżin.

Leży pijak na ławce w parku, podchodzi do niego policjantka i mówi:
- Do poloneza proszę obywatelu.
A pijak na to zachrypniętym głosem:
- Z kur**mi nie tańczę.
hahaha

Antek, chłopak ze wsi, wziął ślub. Po miesiącu ojciec Antka pyta synową:
- No i jak wam się, Kaśka układa?
- Ano miesiąc po ślubie, a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Już ja z nim pogadam!
Jak zapowiedział, tak zrobił.
- Antek, czemu ty z Kaśką nie tego?
- Wiesz, ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara Ci pokażę.
Zabrał Antka do stodoły, dał mu świecę i mówi:
- Masz i świeć.
Sam Kaśkę rzucił na siano i wydmuchał synową. Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz już jak?
Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:
- No i jak tera?
- Fantastycznie, cudownie, cała wieś mnie dmucha, a Antek ze świecą stoi i przyświeca.

Spotykają się trzy koleżanki i zaczęły sobie opowiadać, która jak lubi:
- Ja to lubię klasycznie - mówi pierwsza.
- A ja, to lubię faceta mieć z tyłu - mówi druga.
- No a ja, to lubię na rodeo - wyznaje trzecia.
- A jak to na rodeo? - pytają pozostałe dwie.
- A no normalnie - walę faceta na łóżko, siadam na niego, wkładam nogi pod uda i tak w połowie mówię że mam AIDS, i spróbujcie się wtedy utrzymać. hahahaha




Pewne małżeństwo zaprosiło na kolację najlepszą przyjaciółkę żony. Kolacja udała się znakomicie, śmiali się i rozmawiali w trójkę do późna. Gdy przyjaciółka wychodziła gospodarz zaoferował, że ją odwiezie do domu. W samochodzie dalej rozmawiali i robiło się coraz milej. Gdy byli już na miejscu przyjaciółka zaprosiła go na lampkę wina. Wypili całe wino i koniec końców wylądowali w łóżku.
O trzeciej nad ranem niewierny mąż mówi:
- O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!
- Masz rację. Kiepska sytuacja - Twoja żona to moja najlepsza przyjaciółka... Ale jak Ty się jej wytłumaczysz?
- Nie martw się, pożycz mi tylko trochę talku. O nic nie pytaj. Będzie dobrze.
Przyjeżdża po chwili do domu i drzwi otwiera mu wściekła żona:
- Gdzie byłeś?
- Kochanie. Bardzo Cię przepraszam. Twoja przyjaciółka jest bardzo miła i bardzo atrakcyjna. Zdradziłem Cię z nią. Przepraszam.
Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
- Pokaż ręce!
- Nie kłam! Znowu grałeś z kumplami w kręgle!


Pani na lekcji pyta Jasia :
-Jasiu jaki pożytek mamy z gęsi ?
-Smalec.
-I co jeszcze ?
-Smalec.
- Jasiu na czym śpisz w domu ?
-Na łóżku.
-A co masz pod głową ?
-poduszkę .
-A co jest w poduszce ?
-Dziura.
-A co wyłazi z dziury ?
-Pierze .
-Więc powiedz Jasiu jaki pożytek mamy z gęsi ?
-Smalec.!
;)


Baca żali się koledze:
- Telewizja kłamie nawet w prognozie pogody! Gdy w Warszawie spadło 20 centymetrów śniegu, to krzyczeli, że katastrofa pogodowa. A jak mi całą chałupę zasypało, to mówili że są świetne warunki na narty.



Polak, Rusek i Niemiec jadą pociągiem.Licytują się ,kto jest 'lepszym' złodziejem. Postanawiają kolejno udowadniać swe umiejętności. Zaczyna Niemiec. Wraca po kilku minutach spaceru po przedziałach i prezentuje swe trofea: zegarek, torebkę oraz telefon komórkowy.
- Nieźle - podziwiają Rusek z Polakiem.
- Teraz ja!
Idzie Rusek. Wraca po 10 minutach, pokazuje zdobycze: laptop i kilka portfeli.
- Całkiem przyzwoicie - ocenia reszta.
- Teraz kolej na Ciebie Polak. Pokaż, co potrafisz!
Polak wstaje i wychodzi z przedziału. Mija kilkanaście minut a Polak nie wraca. Kompani pewni, że Polak zwątpił w swe umiejętności i zrezygnował, zaczynają się podśmiewać. Wtenczas wchodzi konduktor i oświadcza zaniepokojonym tonem:
- Panowie koniec jazdy, ktoś nam zajebał lokomotywę!



Z więzienia ucieka więzień, który siedział tam przez 15 lat. Włamuje się do domu, szuka pieniędzy i broni, ale tylko znajduje młodą parę w łóżku. Rozkazuje facetowi wyjść z łóżka i przywiązuje go do krzesła. Podczas przywiązywania dziewczyny do łóżka, całuje ją w szyję, wstaje i idzie do łazienki. Kiedy tam siedzi, mąż mówi do żony:
- Słuchaj, ten facet to uciekinier z więzienia, spójrz na jego ubranie. Pewnie spędził mnóstwo czasu w pierdlu i nie widział kobiety przez lata. Widziałem, jak całował cię w szyję. Jeśli będzie chciał seksu, nie opieraj się, nie narzekaj, rób, co ci każe, po prostu spraw mu przyjemność. Ten facet musi być niebezpieczny, jeśli się zezłości, zabije nas. Bądź silna, kotku. Kocham cię.
Na to jego żona:
- Nie całował mnie w szyję, tylko szeptał mi do ucha. Powiedział, że jest gejem i że jesteś śliczny. Spytał, czy mamy jakąś wazelinę w łazience. Bądź silny, kochanie, też cię kocham.


Do komisariatu poza swoim okręgiem wchodzą dwaj policjanci z aresztantami. W trakcie wyjaśniania sprawy robi się niezłe zamieszanie.
- Dobra, jeszcze raz od początku. - dyżurny zwraca się do jednego z aresztantów - jak wasza godność?
- Zbigniew Maj.
Zwraca się do drugiego:
- A wasza?
- Józef Maj.
Zwraca się do policjantów:
- A wy?
- Policjanci z Majami!


W pewnej spółce prezesi postanowili zatrudnić asystentkę zarządu. Oprócz stosownych kwalifikacji musiała mieć również parametry wizualne jasno określone : 180 cm
wzrostu, długie nogi, piękne piersi, blondynka, itd… Po rozmowach
kwalifikacyjnych, pozostała im jedna kandydatka spełniająca te wymogi. Zadali jej pytanie:
- Jakie są Pani oczekiwania finansowe?
- 12 tysięcy złotych.
- Co? U nas 6 tysięcy zarabia główny księgowy!
- To dymajcie księgowego…



Córka w trakcie rozmowy telefonicznej z matką żali się na własne małżeństwo:
- Mamo, ja już dalej tak nie mogę!
- Co się stało córciu?
- Odkąd wyszłam za mąż, nic tylko nieustannie seks i seks. Przed ślubem miałam dziurkę jak 50 groszy, a teraz mam jak 5 złotych...
Po chwili namysłu matka odpowiada: - Córeczko, mąż Cię kocha?
- No kocha.
- A czy macie piękny dom, 2 samochody i wspaniałe dzieci?
- No tak.
- A czy Twój mąż kupuje Ci wspaniałe prezenty oraz zabiera całą rodzinę do przeróżnych krajów w czasie wakacji?
- No tak.
- No to córeczko, i Ty chcesz się kłócić o te 4,50?
 
     
KOTECZEK
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-07, 21:08   

Wczoraj były urodziny mojej dziewczyny. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę. W tajemnicy zaprosiłem wszystkich znajomych do niej. Czekaliśmy po ciemku w jej mieszkaniu, aż wróci z pracy. Otworzyły się drzwi do mieszkania, słychać było męski głos: "Mam na Ciebie straszna ochotę". "Ja na Ciebie też. Ten kutas zapomniał o moich urodzinach i poszedł na mecz z kumplami, więc możemy poświętować razem w łóżku"


Dzisiaj tata zapytał, czy może pożyczyć moją golarkę elektryczną, bo chce zrobić niespodziankę mamie. Widząc jego długą i mocno zapuszczoną brodę chętnie się zgodziłem. Za pół godziny wyszedł z łazienki z brodą dokładnie taką, jaka była.

Jestem studentką weterynarii. Dzisiaj w ramach ćwiczeń dostałam zadanie masturbacji świni w celu pobrania próbki spermy. Jestem 19-letnią dziewicą, która swoją pierwszą przygodę erotyczną zaliczyła z knurem.



Dziś pozwoliłam chłopakowi, z którym jestem od czterech lat na zabawę na ostro. Po związaniu mnie itp. skończył na mojej twarzy i... wyszedł. Rozwiązali mnie moi rodzice. YAFUD




Dziś dowiedziałem się, że studentka, którą zatrudniłem jako korepetytorkę dla mojego syna jest w rzeczywistości jego dziewczyną. Od trzech tygodni płaciłem jej 30 zł za godzinę za to, że dymała mojego syna w jego pokoju.





Moja 14-to letnia siostra przyszła do mnie, zapytać, co czułam jak pierwszy raz uprawiałam seks. Odpowiedziałam, ze to sprawa osobista i jej to nie dotyczy. Na co ona " Hmmm, mi się podobało". Mam 19 lat i jestem dziewicą.




Robiliśmy z mężem zakupy w hipermarkecie. Dostrzegliśmy bardzo korzystną promocję papieru toaletowego, którego zawsze używamy. Kupiliśmy dwie zgrzewki (każda po 8 rolek), przy kasie wzięłam je pod pachę. Odchodząc od kasy zauważyłam aptekę. Przypomniało mi się że mam uzupełnić apteczkę więc niewiele myśląc weszłam do apteki i trzymając dwie paki papieru poprosiłam o skuteczny środek na biegunkę. Mina ludzi w aptece bezcenna. Y




Dziś przez przypadek podsłuchałem dyskusję moich rodziców, na temat tego, czy jestem wystarczająco odpowiedzialny, aby zostawić mnie samego w domu na 2 dni. Po chwili rodzice stwierdzili, że w sumie jestem zbyt mało popularny żebym był w stanie zorganizować w domu grubą imprezę i na tyle nieatrakcyjny, że nie dam rady w 2 dni znaleźć żadnej laski, która chciałaby się ze mną przespać




Dzisiaj moja 4-letnia córeczka przebrała się w moje stare ciuchy i paradowała po mieszkaniu. Na moje pełne zachwytu pytanie "A cóż to za piękna dama" odpowiedziała "Nie jestem damą, jestem dziwką". YAFUD




Na zajęciach z matematyki miałam straszne parcie na puszczenie bąka. Wymyśliłam sobie, że jak upuszczę podręcznik i w tym samym czasie sobie ulżę to nikt nie zauważy. W rzeczywistości wyszło trochę inaczej niż zaplanowałam - po upuszczeniu podręcznika wszyscy spojrzeli w moją stronę i dopiero wówczas puściłam głośnego bąka.





Wczoraj przyłapałam moją 15letnią córkę na paleniu papierosów. Zapytałam się jej od kiedy pali, odpowiedziała, że od kiedy straciła dziewictwo. Gdy z przerażeniem spytałam kiedy to było - odpowiedziała: nie pamiętam, byłam pijana. Co za życie!





Dziś odzyskałem swój telefon, który zostawiłem u znajomego (mieszka 200 km ode mnie). W ciągu 6 dni nikt do mnie nie dzwonił ani nie wysłał wiadomości. Co za życie!


Dzisiaj, kiedy rano wstałam, zobaczyłam żółtą karteczkę na lodówce przyklejoną przez moją mamę: "Twoja kurtka śmierdzi papierosami, porozmawiamy kiedy wrócę do domu." Boję się tej rozmowy. Mam 25 lat. Co za życie!


Dzisiaj miałem egzamin na prawo jazdy, który trwał 2 minuty. Po wejściu do samochodu, ustawiłem lusterka, zapiąłem pasy, uruchomiłem silnik, włączyłem światła i próbowałem ruszyć. Samochód jednak nie chciał za bardzo jechać, silnik mi gasł kilka razy. Zapomniałem odciągnąć hamulca ręcznego. Co za życie!


Zawsze wyłączam telefon na noc, gdyż mam ciężki sen i nie lubię jak ktoś mnie budzi. Dzisiaj rano, gdy włączyłem komórkę, zobaczyłem wiadomość wysłaną w środku nocy przez mojego kumpla: "włącz telefon". Co za życie!



Wczoraj późnym wieczorem szedłem ponad 10 kilometrów aby spotkać się z moją dziewczyną (mieszkam w wiosce za miastem). Chciała się ze mną koniecznie zobaczyć i powiedziała, że to bardzo ważne. Kiedy do niej dotarłem - zerwała ze mną. Co za życie!


Jakiś czas temu zrobiłem sobie coś w kolano grając w piłkę. Jako że ból nie przechodził poszedłem do lekarza. Lekarz oczywiście mnie nie zbadał, tylko dał skierowanie do ortopedy. Skierowanie to jednak nie wszystko. w okienku, miłe Panie poinformowały mnie, iż najbliższy wolny termin do specjalisty jest za 2 miesiące. Nie zapisałem się. Kolano przestało boleć po 3 tygodniach. Co za życie!


Wczoraj wieczorem spotkałam się z moim chłopakiem. W pewnym momencie spojrzał się na mnie bardzo poważnie i powoli zbliżył swoją twarz do mojej. Kiedy myślałem już, że to będzie romantyczny pocałunek, powiedział: "masz wąsy". Co za życie!



Dzisiaj byłem na badaniu prostaty u lekarza. Kiedy przyszło do badania doktor powiedział mi abym wziął prysznic i wrócił na drugi dzień. Co za życie!



Wczoraj miałem poważną rozmowę z moimi rodzicami, gdyż zauważyli że piję piwo. Mam 27 lat i wciąż muszę się przed nimi z tym kryć. Co za życie!


Dzisiaj byłam na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę. Znowu się nie udało. Uzasadniono: "Pani profil zawodowy jest za dobry na to stanowisko". Szukam pracy już prawie rok czasu. Co za życie!



Wczoraj byłem na grubej imprezie i nie pamiętam jak wróciłem na stancję. Gdy dziś rano się obudziłem, leżałem w śpiworze, na karimacie i podłodze. Co za życie!




W pracy strasznie bolał mnie żołądek, do tego stopnia, ze nie mogłam wykonywać moich obowiązków. Jedna z klientek zauważyła że źle się czuję, wypytała o co chodzi i zaoferowała pomoc w postaci "wyciągnięcia bólu" za pomocą oczyszczenia 3 oka, czy coś. Pomyślałam, że gorzej być nie może i dlaczego nie. Położyła mi kciuk na czole między oczami, posiedziałam tak z zamkniętymi oczami i jak oderwała palec, ból po prostu zniknął. Nigdy w takie cuda nie wierzyłam, ale to po prostu było niesamowite!!!

Po pracy przyjechał po mnie mąż. Ja cała zaaferowana opowiadam
- Nie uwierzysz co się stało!!! Dziś przeżyłam w pracy cud!!!! No po prostu coś niesamowitego, nie myślałam, że coś takiego kiedyś mnie spotka!!!!
I tu opowiedziałam całą sytuację. Mąż na to
- Ufff.... dzięki bogu o to chodzi. - A niby o co? - Bo w pierwszej chwili jak tak zaczęłaś przeżywać, pomyślałem, że zobaczyłaś Matkę boską, czy coś i teraz będziemy musieli chodzić do kościoła.




Szwagier kupił sobie komputer. W związku z tym, że po prostu nie miał z takim sprzętem nigdy do czynienia, dzwonił do mnie lub do męża po kilka razy dziennie, w celu wyjaśniania różnych problemów związanych z tym skomplikowanym urządzeniem.

Pewnego dnia zadzwonił, gdy siedzieliśmy w dość dużej grupie znajomych. Odbieram i oto rozmowa:
- No cześć Sevi, mam sprawę, bo chciałem wydrukować coś z dyskietki ale jej nie ma nigdzie w komputerze, to co ja mam zrobić.
- No wejdź w mój komputer i tam powinna ci się wyświetlić stacja dyskietek i klikasz na to i ci się otworzy.
- No wchodzę w mój komputer i tu nic nie ma takiego.
- A włożyłeś dyskietkę?
- No włożyłem przecież i nic nie widzę.
I tu mi zatrybił mózg i przypomniało mi się, że przecież w jego kompie nie ma stacji dyskietek. Trochę zszokowana pytam:
- Szwagier, a gdzieś ty tą dyskietkę włożył, jak ty nie masz stacji dyskietek?
- No jak to gdzie, tam gdzie płyty się wkłada!
Szok po prostu do dziś się z tego śmiejemy.





ą historię opowiedział mi mój mąż. Lata temu pracował w rodzinnej firmie budowlanej. Tym razem robili remont w jednej z podstawówek. Robotę wykonywał razem ze swoim bratem (istotne jest to, że szwagier inteligencją nigdy nie grzeszył).
Cały czas ludzie kręcili się koło remontowego obszaru, co trochę utrudniało im pracę. Mąż poprosił brata, aby ten załatwił jakąś kartkę i napisał, że tu remontują i żeby nikt nie właził. Szwagier polecenie wykonał.
Uwagę męża zwróciły nagłe śmiechy i ogólna radość przed drzwiami remontowego pomieszczenia. Wyszedł zobaczyć o co chodzi. Okazało się, że na drzwiach wisiała kartka z napisem "NIECZYNE" :D




Była to jedna z moich jazd na kursie na prawo jazdy. Razem z instruktorem miałam podjechać po następnego kursanta i odwieźć się do domu.

Zaczął lać deszcz. Podjechałam na umówioną zatoczkę autobusową, tam czekał na nas chłopak, który zaraz po mnie miał mieć jazdy. Usłyszałam trzaśnięcie tylnych drzwi i skupiona wyjechałam z zatoczki. Po drodze rozmawialiśmy jeszcze z instruktorem, a ja dziwiłam się, że chłopak się do nas nic nie odzywa.

Pod domem wysiadałam właśnie z auta, gdy spostrzegłam, że na tylnym siedzeniu jest tylko kurtka tego chłopaka. Okazało się, że delikwent tylko ją zostawił na tylnym siedzeniu i chciał się od razu przesiąść za kierownicę. Gdy zmierzał do drzwi kierowcy ja odjechałam (przekonana, że siedzi z tyłu) zostawiając go bez kurtki, na deszczu, na niezadaszonym przystanku.


Rok temu na wakacjach przyjechał do mnie 7-letni kuzyn... Miałam zamiar nauczyć go jeździć na rowerze... Gdy umiał już w miarę dobrze jeździć, zabrałam go na wioskę. Gdy jeździliśmy zatrzymaliśmy się na chwile żeby się napić. W tym momencie jechała mała dziewczynka na małym rowerku. ( dziewczynka miała chyba 8 lat ) Mój kuzyn, gdy zobaczył dziewczynkę powiedział:
-Jaki mały rower! Ale jak zapier**la!!!!

Siostra dziewczynki ze zdziwieniem poszła dalej, a ja turlałam się po asfalcie ze śmiechu... :D :D:D:D





Idę sobie do szkoły i zaczepia mnie żul żul: Lubisz ptaki? ja: no, lubię. żul: To wspomóż sępa. przez 1,5 km tak się śmiałem że aż brzuch mnie rozbolał i odesłali mnie do domu :D

Miałem w klasie dwóch kolegów, jednego nazwiskiem Ruchała (tak wiem, pewnie myślicie, że jak facet to Ruchał, a jednak Ruchała:D ) i drugiego nazwiskiem Starego (nie odmienia się, A. Starego). Wiadomo jak to nauczycielki czytają obecność... nazwiskami. Więc wyobraźcie sobie ich miny po odczytaniu: Nowicka Ruchała Starego.


Gdy jechalam autobusem spostrzeglam siostre postanowilam zrobic jej psikusa. Podeszlam do niej od tylu i zlapalam ja za tzlek. Gdy sie odwrocila okazalo sie ze to nie moja siostra tylko obca dziewczyna...


Historię opowiedziała mi koleżanka która była na ślubie znajomych. Wszystko ładnie pięknie ale kiedy nadszedł moment przysięgi małżeńskiej, ksiądz zapomniał jak młody ma na imię. Dyskretnie pyta więc: Jak pan ma na imię? - młody nic, oczy jak pięć złotych- no jak pan ma na imię? Pod dłuższej chwili młody odpowiada: Nasz Pan ma na imię Jezus.


moja kolezanka opowiedziała mi co przytrafiło sie jej mamie.mama wybierała sie na kontrolne badania do ginekologa,wiec poszła sie oczywiscie umyc a przy okazji troche psiknac we wiadome miejsce dezodorantem zeby pachniec.pan doktor kazał sie jej rozebrac i usiasc na kozetke,kiedy do niej podszedł usmiechnał sie pod nosem i stwierdził;ale sie pani wystroiła;potem ja zbadał kazał sie ubrac przepisał co nalezy i wyznaczył nastepny termin wizyty . po powrocie do domu mama opowiedziała mojej kolezance o wizycie i o tym ze doktor tak jakos dziwnie sie smiał.moja kolezanka byla troche zdziwiona no bo niby z czego moze smiac sie ginekolog podczas badania ale po chwili pyta swoja mame ;a jakim to ty sie dezodorantem psikałas ;a on na to ;tym co stał na szafce;moja kolezanka nie mogła opanowac smiechu kiedy sie troche uspokoiła wyjasniła swojej mamie z czego smiał sie lekarz; na szafce stał nie dezodorant ale lakier do włosow z brokatem.wcale sie mu nie dziwie to musiało super wygladac...


Historię tę usłyszałam od mojego znajomego, któremu z kolei opowiedział ją jego kolega. W pewnej wiosce gdzieś w Polsce sąsiadowały ze sobą przez płot dwie skłócone rodziny, nazwijmy ich państwo X o raz państwo Y. Konflikt trwał już od wielu lat, a przyczyną był wilczur rodziny X, który nieustannie zagryzał drób tych drugich. Na nic się zdało zamykanie psa w kojcu, i tak zawsze znalazł sposób żeby uciec. Doszło do tego, że sąsiedzi zaczęli składać na siebie doniesienia oraz robic okrutne żarty. Rodzina Y z czasem tez nabyła psa, jednak był to mały kundelek. Pewnego dnia wilczur od państwa X przyniósł coś w pysku. Kiedy okazało się ze ową zdobyczą jest kundel sąsiadów zrobiło się naprawdę gorąca. Nikt nie chciał niepotrzebnego zamieszania i jeszcze gorszej wojny, wiec głowa rodziny wraz z najstarszym synem zakradli się do sąsiadów i przypięli martwego psa do budy. Oficjalna wersją był nieoczekiwany zgon psa. Kilka godzin później na podwórzu Y rozległy się lamenty, płacz i okrzyki. Zaszokowani państwo X zobaczyli całą rodzinę Y klęcząca na podwórzu i modląca się do martwego psa. Na pytanie co się stało, zapłakany ojciec Y odpowiedział "to cud, wczoraj wieczorem pochowaliśmy naszego Małego, a dzisiaj rano on leżał przy budzie. Nasz pies jest wybrańcem Boga, on zmartwychwstał! to cud boży!" Państwo Y po dziś dzień wierzą w cudowne zmartwychwstanie ich kochanego psa, dlatego ciiiii;)


200 km na godzine. Dziewczyna: Zwolnij, boje się. Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa... Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz. Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno. Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij (Dziewczyna go przytuliła) Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie (Dziewczyna zdjeła kask z jego głowy i włozyła na siebie) Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz. Dziewczyna: Kocham Cie. (Dziewczyna pocałowała go) Następnego dnia w gazecie: >W wczorajszym wypadku dwuosobowym który sie wydarzył w miescie zgineła jedna osoba, okazało sie że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział sie ze jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazal jej powiedziec ze go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej.
8.Holandia


Poszedłem niedawno ze znajomym do supermarketu w jednym z Holenderskich miasteczek. Podchodzi do nas starszy pan i nawija cos po Niderlandzku. Mój znajomy chcąc zaszpanować pyta: Sprechen Sie Deutsch?. Holender odpowiada: Ja. Na to mój znajomy: Do you speak englisch? Holender znowu odpowiada yes. Ponieważ mój znajomy w rzeczywistości nie znał żadnego z tych języków odpowiedział krótko: To na chuj się chwalisz :) :):)


Niedawno byliśmy ze znajomymi na weekend nad jeziorem. Wieczorem zrobiliśmy grilla przed domkiem. Kiedy impreza już się dobrze rozwinęła i konkretna ilość alko była już wypita. Nieźle zrobiony kolega Tomek postanowił iść do kibla. Po drodze musiał przejśc przez jeden pokój, załatwił co miał do załatwienia i wyszedł trafiając z powrotem do tego przechodniego pokoju.

Stanął przy drzwiach wyjściowych i w półmroku nawalony szuka klamki po prawej stronie drzwi.
Na to koleżanka Ola mówi do niego: Tomuś klamka jest po drugiej stronie.
W odpowiedzi padło smutne: Jak klamka jest po drugiej stronie, to ja nigdy stąd nie wyjdę.



Moja współlokatorka jechała tramwajem we Wrocławiu. W tramwaju siedział czarnoskóry student i na widok wsiadającej kobiety w widocznej ciąży wstał, żeby ustąpić jej miejsca. Nie zdążył jej jeszcze poprosić żeby usiadła, a sytuacje już wykorzystał jakiś stary moherowy beret. Na to student obrócił się, podchodzi do baby i mówi:
- Przepraszam, ale ja ustąpiłem miejsca tamtej Pani.
I pokazuje na kobietę w ciąży. Babka podnosi wzrok i mówi z pogardą:
- W moim kraju, to się ustępuje miejsca takim ludziom jak ja.
A on na to:
- A w moim kraju takich ludzi jak Pani to się zjada : )


Historia wydarzyła się koleżance. Dziewczyna hodowała pytona (pytony nie maja kłów jadowych, czy jak tam to się nazywa) . Wąż był już dość spory i nie trzymała go w żadnym specjalnym terrarium tylko luzem w mieszkaniu. Wąż snuł się w po domu, wylegiwał na meblach i parapetach.

Ale pewnego dnia przestał jeść. Po kilku dniach jego głodówki zaniepokojona właścicielka zabrała go do weterynarza. Ten obejrzał i powiedział, że wygląda na zdrowego. Koleżanka zabrała go do chaty, ale sytuacja jeszcze przez kilka dni się utrzymywała - dalej nie jadł. Pewnej nocy obudziła się i zobaczyła go obok siebie na łóżku swojego węża wyciągniętego wzdłuż niej jak kij od miotły. W pierwszej chwili przestraszyła się, że zdechł, ale okazało się, że żyje.

Następnego dnia zabrała go znowu do weterynarza i opowiedziała, ze dalej nie je, a poza tym wspomniała o dziwnej sytuacji w nocy. Dzięki wyjaśnieniom weterynarza okazało się, że pytony właśnie w taki sposób mierzą czy są wystarczająco długie, żeby połknąć swoją ofiarę. : ) Łatwo się domyśleć, dlaczego przestał jeść...





Pamiętnik słomianego wdowca.

Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna odmiana. Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.

Poniedziałek

DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie. Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie.
Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio zorganizować sobie pracę.
Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z różami i zapaliłem świecę.
Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i palę dobre cygaro.
Dawno nie czułem się tak dobrze.

Wtorek

MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, że wymaga kilku drobnych poprawek.
Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek, które ja muszę myć.
Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.
Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden garnek mniej do zmywania.
Na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Poza tym czuję się świetnie.

Środa

MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.
I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie.
Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu.
Zrezygnowałem też z przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się krzywił, ale cóż... Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on też nie powinien grymasić.

Czwartek

KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię sobie gotowy sok w butelkach.
Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić narzutę. Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący prysznic powinien pomóc.
Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu.
Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy.
Pies też może jeść z jednej miski... w końcu to tylko zwierzę.
UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolację.

Piątek

KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.
Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po południu gorzej, a wieczorem w ogóle. Poza tym, jeśli żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie mdłości.
Pies dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest popaćkana.
Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do naczyń.
Przestałem wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.
UWAGA: Żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.

Sobota

Po co wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć. Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym układaniem.
Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że nie jestem jego służącym.
Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem do mnie mówi.
Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam napięte jak postronki.
Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy.
Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot.
Trochę bolą mnie dziąsła. Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu. Może to początek szkorbutu?
Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie mam czasu na takie rzeczy.
Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem. Ale niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.
UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się spieszyć, żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.

Niedziela

OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie zajadali przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę. Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej miski, ale żadnemu z nas to nie smakowało.
Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił.
Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankować wzrok.
Pies zupełnie przestał merdać ogonem.
Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności. Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.
Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.

Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?



Moja koleżanka dostała uwagę do dzienniczka za niestosowne zachowanie w czasie lekcji. Pod uwagą nauczyciel napisał "Proszę rodziców o kontakt" Następnego dnia koleżanka podchodzi do nauczyciela od którego dostała uwagę i pokazuje mu ja podpisaną przez jej mamę. Nauczyciel pyta
- i co mama na to?
Ta z uśmiechem na twarzy odpowiada
-Mama prosiła, żebym pana zapytała czy ten kontakt, to ma być z uziemieniem, czy może być bez :D




Kasieńka miała może z półtora roczku, kiedy to chciała wraz z bratem, starszym od siebie o 4 lata pobawić się klockami. Podbierała mu kolejno jeden po drugim, a ten zabierał je z powrotem i chował. Rodzice stali w progu i obserwowali. Po pewnym czasie mała Kasia poszła spokojnie do kuchni, wyjęła z szuflady pokrywkę od garnka i jak gdyby nigdy nic wróciła do pokoju. Starszy brat siedział na podłodze i patrzył z zaciekawieniem, co też ta mała kombinuje. Rodzice równie zaciekawieni, niczego nie podejrzewając stali i patrzyli, czekając na dalszy przebieg wydarzeń. Kasieńka podeszła do brata i z pełnym impetem przywaliła mu pokrywką w głowę. Jakież było zdziwienie i jego i rodziców. Po incydencie, kiedy to już brat uciekł z płaczem z pokoju, ta spokojnie usiadła przy klockach i zaczęła się bawić :D




Kiedyś moja znajoma Ania, jechała autobusem z Kępna do Wrocławia. Siedziała na ostatnim siedzeniu na środku, więc przed nią był tylko korytarz autobusowy. Na kolanach trzymała otwartą torebkę, bo przed chwilę coś w niej szukała.

W pewnym momencie autobus gwałtownie zahamował i torebka spadła na podłogę a jej zawartość wysypała się. Ania powoli wszystko pozbierała i sprawdziła czy niczego nie brakuje. Niestety brakowało telefonu. Sprawdziła jeszcze czy nie ma go w kieszeniach i zerknęła jeszcze raz na podłogę, ale niestety nigdzie go nie było. Jednak była pewna, że miała go przy sobie.

Postanowiła zgłosić sprawę kierowcy. Ten zatrzymał autokar i poprosił pasażerów, aby się rozejrzeli czy nie leży przy nich telefon. Przecież musi gdzieś być, bo nikt w tym czasie nie wysiadał. Niestety nikt telefonu nie znalazł. Jedna z pasażerek zaproponowała Ani, aby ta podała swój numer, to ona zadzwoni ze swojego telefonu i będzie łatwiej zlokalizować telefon. I tak zrobiły.

Nagle w autobusie słychać było dźwięk telefonu. Wydobywał się on z torebki starszej pani, która podróżowała wraz ze swoim mężem. Kobieta zmuszona przez kierowcę otworzyła torebkę i okazało się, że ma tam ów zagubiony telefon. Oburzony kierowca powiedział, że to kradzież i ma prawno zadzwonić na policję i wyprosić ową parę z autobusu. Kobieta nie wykazała żadnej skruchy, wręcz powiedziała, że kierowca nie może jej oskarżać, bo nie wydał jej grosza przy kupnie biletu.



Jak miałam 8 lat pojechałam razem z rodzicami na bieżmowanie do kuzynki. Mialam białe, prawie prześwitujące rybaczki. Przed kościołem zjadłam chyba coś nieświeżego bo cały czas musiałam do ubikacji.

W pewnym momencie w domu kuzynki poszłam do ubikacji. Gdy zrobiłam bardzo rzadką kupę, nie mogłam znaleźć papieru toaletowego.Więc go nie użyłam.Na domiar złego wychodząc z ubikacji poprawiłam sobie jeszcze przez spodnie majtki. Gdy wychodziłam na balkon wszyscy zaczęli się śmiac, bo okazało się że ta kupa została na spodniach, a ja starałam sie wszystkim wmówić że to czekolada, jednak nikt mi nie wierzył. Przez reszte dnia siedziałam na balkonie bo troche zajeżdżało. ;)




Jemy kolacje i nagle slysze z kuchni glos mojego synka, chce popiejone pomidory. Ja oczy w piec zloty i pytam:
-jakie popiejone????
-no normalne - odparl synus
po kilku tlumaczeniach ze nie ma popiejonych pomidorow synek zaciaga mnie do kuchni i mowi:
- na stole lezy pijep, popjep mi pomiodry
chodzilo o pieprz :D



Pewnego dnia ja, mój kolega i koleżanki bawiliśmy się w rodzinke. Na podwórku stał stary maluch, więc uważaliśmy go za masz samochód do zabawy i weszliśmy wszyscy do niego. A w to lato jakaś pantera uciekła skądś. Bawiliśmy się i gdy w końcu zapadła cisza, coś głośno stukało , wszyscy się bali. Po chwili coś zaczęło burczec, mało się nie poryczeliśmy ze strachu. Po godzinie nabraliśmy odwagi i wybiegliśmy z krzykiem.

Okazało się, że to kura waliła w blachę samochodu, a burczenie dobiegało z brzucha kolegi z głodu. Mieliśmy niezłego stracha wtedy. Haha :)


Tak na początek dla wyjasnienia "Ciumuś" to smoczek dziecięcy;)

z opowiadań mojej mamy historia wygląda nastepująco:
w wieku 2 latek rodzice za wszelka cene chcieli oduczyc mnie noszenia przy sobie smoczka, bez przezrwy chodzili za mną i obrzydzali mi go mówiąc :
- fuuuj takie to brzydkie...
-gdziez taka duża dziewczynka ze smoczkiem chodzi...

no i doczekali się.. pewnego dnia po takich słowach wybieglam z domu .. rzucając smoczek przed siebie kopiąc go i wołając...
piejdojony ciumuś;) mina moich rodziców ponoc bezcenna;)


Moja ciocia robiła małą imprezkę z okazji swoich imienin i byliśmy zaproszeni. Impra nawet spoko, ale kiedy przyszedł czas się rozstać, moja mama mówi do mnie:
"Kasiu, jedziemy do domu, żegnaj się"

Co w tym śmiesznego?? Otóż to, że zamiast podać rękę to ja się przeżegnałam! (miałam 5 lat ).



Mój kolega dostał kota ten kot uciekł, to rodzice dali mu drugiego,trzeciego i tak dalej... bo uciekały od niego a w końcu powiedział rodzicom - Ku..a m..ć mam tego dość te koty uciekają dlatego bo my śmierdzimy!!!!!!!!!!



Kiedyś wybraliśmy się ze znajomymi na wagary. Przechodziliśmy koło drogi szybkiego ruchu, a tam przy drodze stała pani w krótkiej miniówie na bardzo wysokich obcasach z odkrytym dekoltem i brzuchem. Przechodzimy koło niej, a kolega donośnym głosem wyrzucił z siebie
-O Kur...!
Na to pani się odwraca i pyta oburzona
-A w ryj chcesz??
Na co kolega
-A co, dzisiaj darmo??
Wszyscy ryknęliśmy śmiechem, a pani już chyba nie wiedziała co odpowiedzieć ;)

[ Dodano: 2011-04-07, 21:14 ]
to ja mam takich znajomych co mają 2 córki, młodszą i starszą. Młodsza chciała chomika to jej kupili. Potem chomik sie zgubił w samochodzie(jak można zgubić chomika w samochodzie?) wię c poszlii kupili drugiego. Wtedy straszej też sie zachciało, więc kupili trzeciego. Po kilku dniach znalazł sie pierwszy. Okazało się, e to samiec i 2 samiczki, a po 2 miesiącach mieli 62 chomiki.
Nieźle co?

Potem te chomiki oddawali ;) Wziełem jednego


Szłam kiedyś z moim chłopakiem przez działke,obok zobaczyłam koleżankę pochyloną nad warzywami i mówię do niej:
- czesc stara pipo!
kobieta sie podnosi i okazuje sie ze to mama kumpeli



Swego czasu mieszkałem u ciotki na stancji(studia) Zapoznałem pewną dziewczynę i zaprosiłem do siebie. Weszliśmy na piętro domu (na parterze mieszkali teściowie ciotki)

No i zaczęło się między nami dziać. Nagle słychać stukot drzwi, myślę sobie pewnie ciotka przyszła, a dziewczyna, że to pewnie kolega ze stancji, który też wynajmował pokój od ciotki przyszedł. No to my dalej swoje nagle za zamkniętymi drzwiami rozlega się pukanie i głos ciotki: Przemek jesteś tam? Ja na to tak, ale się ubieram. I faktycznie się ubierałem;) nie wiem co mi strzeliło do łba, ale dziewczynę schowałem pół nagą do szafy, po ubraniu się otworzyłem czerwony na twarzy drzwi ciotce i pytam co się stało.

Ona wypala czyje to te buty z cekinami na parterze, ja na to, że nie wiem i walę głupa. Ciotka zlustrowała pokój po czym wyszła niby do swojego drugiego domu. Dziewczyna wyszła z szafy (już nam się wszystkiego odechciało) odprowadzam ją na pętle autobusową, a tu ciotka wyskakuje zza żywopłotu z pytaniem do dziewczyny
"Dobrze Ci było w tej szafie" Przez jakiś miesiąc jak nie dłużej było mi wstyd, a dziś się z tego śmieje.

Mój znajomy był świadkiem tego zdarzenia. stał w kolejce, w sklepie przed nim stala starsza Pani. przyszedł czas na babcie, zaczyna kupowac i po chwili krzyczy na sklep:
,,K***wa czegoś zapomniałam, czegoś na Ł.."
Pani ekspedientka wymienia jej towary na Ł.. a ona po chwili zastanowienia mówi:
,,Łoctu zapomniałam!" :


Jak bylam w Polsce na wakacjach moja ciocia (55) opowiadala mi jak do swojej corki (tez cioci 19 lat) poprosila zeby do zupy kupila majeranek no i ona wyszla zeby go kupic. Do sklepu idzie sie 5 min. OK. Nie ma jej 15 min. 30 min. 1 godzine, az wkoncu ciocia dzwoni do nie i mowi:
-Goska?
Glos odpowiada:
-Tak.
No ile bedziesz kupowac ten majeranek?
-Jaki majeanek?
- No zapomnialas, ze masz kur*a majeranek kupic!?
A tu jej corka wchodzi w drzwi. Okazalo sie, ze ciocia dodzwonila sie do innej Goski i ja opierdala*a za majeranek.A jej corka zatrzymala sie u kolezanki swojej dominiki.


Tak czytam i pomyslalem ze dodam swoją historyjke... Rzecz działa sie poźnym wieczorem w nocnym sklepie (głównie z alkoholem i papierosami), stoje sobie w kolejce po papierosy a na ladzie stoi półeczka z prezerwatywani, żelami itp. i jako reklama maskotka dużego białego plemnika z oczami i buźką :) W pewnym momencie do sklepu wchodzi chłopak z dziewczyną która jak tylko zobaczyła tą maskotke plemnika wpadła w zachwyt i na cały sklep do chłopaka:
-zobacz jaki słodki!
na co ten gosc:
- jakoś mi na codzień tego nie mówisz...
ludzie w sklepie padli ze śmiechu a dziewczyna zrobiła sie czerwona i bez słowa stała w kolejce :)



Chcieliśmy z kumplem wnieść browary do mieszkania i przemycić je do pokoju tak by kumpla rodzice nic nie słyszeli więc wpadliśmy na pomysł, że położę je na parapet jego pokoju(mieszka na parterze) i zaczne pukać w okno on otworzy i mu podam piwa.
Wszystko ładnie pięknie tylko pomyliły mi się okna i zacząłem pukać do 70letniej staruszki mówiąc: trzymaj browarki.




Jakiś 2 lata temu z kolegą w pobliskiej miejscowości Warszawy spacerowaliśmy , szukając fajnych "towarów" .
Przechodzimy koło sklepu i widząc piękną i namiętną laseczke szybkim krokiem bez dłuższego namysłu podeszliśmy do niej , patrząc na siebie .
Ja powiedziałam heej , skąd jesteś itd itp a kolega na koniec powiedział
- " to co teraz ? idziemy najpierw na pizze , a potem na seks ? "
koleżanka odpowiedziała - " nieee ! "
a kolega - " coo !? nie lubisz pizzy ? "
i ja odrazu płakałem ze śmiechu tak ja i paru " żuli " sterczących pod sklepem xD haha :D




Dziwny traf chcial zebym akurat dzisiaj przeczytal wasze komentarze, akurat dzien po podobnej historii. Mieszkam w malej miejscowosci na mazowszu, miedzy przasnyszem a pultuskiem. Mieszkam na parterze w bloku i mam malego psa, ratlerka. Bardzo fajny piesek, madry i wogole cacy.

Wczoraj lezalem sobie na lozku i ogladalem telewizje okolo godz 19 i siedzial ze mna wlasnie ten moj pies. W pewnej chwili gdy przelaczylem kanal i glosnosc mi sie rozregulowala pies zerwal sie i pobiegl do pokoju obok szczekajac na firanke w oknie. szczekal tak 15 min stojac na podlodze co wyklucza mozliwosc ze kogos zauwazyl za oknem. Patrzyl sie w ta firanke i szczekal. Niezawrocilem duzej uwagi na to zdarzenie.

Chwile pozniej wrocila moja mama z pracy i zaczela mnie ochrzaniac ze minela wlasnie dzisiaj 21 rocznica smierci jej brata a nieposzedlem na grob. dodam ze nigdy o nim nieslyszalem i zaczelem z mama rozmowe. okazalo sie ze wujek powiesil sie w piwnicy tego samego bloku. piwnica znajduje sie centralnie pod oknem pokoiku w ktorym szczekal na firanke moj pies....


Babcia opowiadala mi jak kiedys poklocila sie z dziadkiem i ze dwa dni sie do siebie nie odzywali. Dziadek pewnego wieczora napisal babci kartke
-"Micia obudz mnie o szostej o pracy" Dnia nastepnego wstal sam, oczywiscie babcia go nie obudzila, a na polce przy lozku zobaczyl druga kartke
-"Stasiu wstawaj jest szosta" :D




Kumpela robila w nocnym. Pewnego poznego wieczora weszla do niej starsza kobieta i robi zakupy. Po zaplaceniu jeszcze chwile rozglada sie po sklepie i dostrzegla...
-A co to jest, to takie tam u góry w tubce? To jakis krem do twarzy?
Kumpela wyszla zza lady i patrzy, a staruszka pokazuje na zel Durex. Nie wiedziala za bardzo co ma pani odpowiedziec i czy w ogole starszej kobiecie wypada tlumaczyc co to i do czego, wiec powiedziala tylko, ze to atrapa i nie jest na sprzedaz, ale smiala sie pozniej jeszcze z godzine wyobrazajac sobie babulke smarujaca twarz zelem do doznan :D


Pod koniec roku szkolnego podeszłam do naszego wychowawcy i powiedziałam:
-Bardzo panu dziękujemy, był pan naprawdę świetnym wychowawcą, życzymy panu wszystkiego dobrego i że nie zapomni pan o nas.
ą facet na to:
-Bardzo dziękuję, ale będę waszym wychowawcą jeszcze przez dwa lata.
Cała klasa nabijała się ze mnie jeszcze przez długi czas ;p



moja kumpela szla ze mna na spacer;) wchodzimy do parku i zobaczylysmy cud goscia nagle mowie co tak jedzie patrzymy a ona ma calego buta z psiego gowna zaczela wycierac o trawe kiedy nagle ptak zalatwil jej sie na bluzke wszyscy wkolo w smiech a ona o przystojniaku mogla juz tylko pomarzyc natomiast on podszedl i zapytal sie jej:
co masz gowniane szczescie? to moze pojdziemy na kolacje razem?
zgadnijcie jakie nasze zaskoczenie bylo:)


Sklep z chemią budowlaną, lato ciepło, więc drzwi otwarte - wchodzi tak na oko 40-letnia pani z trójką dzieci w wieku 3-7 lat i mówi:
- Poproszę butapren.
- W słoiku czy w tubce?
Nagle w drzwiach pojawia się pan w podobnym wieku (prawdopodobnie mąż) pijany tak, że ledwie na nogach stoi i zaczyna wołać:
- W tubku weź!! W tubku!!
A pani na to z miną godną ragemana zaczyna wrzeszczeć:
- W tubku - srubku! Spier***aj stąd, bo jak ci zapier**ole to ku**wa nie wstaniesz! W tubku! Głupek je*any!
Po czym łagodnym głosikiem do sprzedawcy:
- W słoiczku poproszę.




bylam z przyjaciółką na dyskotece potem przeszłyśmy koło zamku bo tak do mnie prościej a że była zima to ja nawet nie pomyslalam i usiadlam i z murka skoczyłam ona natomiast podeszla do schodkow stoi i patrzy się tak kilka minut ja mówię dajesz Kaśka a ona no dobra i zjechala plecami ze schodow nie mogla się podniesc i z bolu i ze smiechu(bo schody byly pelne lodu) i tak zakonczyla się w pelni nasza wyteskniona dyskoteka:D do teraz wspominamy to gdy idziemy na dyskoteki:D


Siedzimy sobie na lekcji i gadamy o pierdołach.Nasz wychowawca daje nam pogrzebać w dzienniku. sprawdzamy daty urodzin i imiona starych. Patrzymy a przy nazwisku kumpla gdzie są imiona rodziców pisze Roman i Wacław. mieliśmy ubaw po pachy. Jednak okazało się że starsi kumpla mają na imię Roman i Wacława.



Jak byłam na wakacjach zorganizowany był tor przeszkód dla nastolatków. Na pierwszym poziomie było chodzenie po kamieniach w strumyczku. To mi się jeszcze udało ale na drugim było chodzenie po drzewach. Weszłam do połowy kidy poczułam powiew w tyłek i wszyscy uczestnicy zaczeli się śmiać. Doszłam do wniosku że mam rozdarte spodnie :D :D :D :D


Pewnego dnia postanowiłyśmy wraz z moją kumpelą pojechać rowerami do parku ...
kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłam przystojnego chłopaka tak mi się spodobał , że nie zauważyłam , że przedemną stoi ławka i wjechałam wprost na nią przeleciałam na drugą strone a na dodatek wpadłam w psią kupę ;( wszyscy ludzie mieli z tego pośmiewkę a mój upatrzony chłopak zwijał się z śmiechu ...
stwierdziłam , że jednak już mi się nie podoba ;* w moim gimnazjum do dzisiaj wszyscy mają z tego polewkę ...


Nie dawno gralismy w siatkowke na podworku. Boisko bylo przy samym plocie i dlugo nie trzeba bylo czekac, az wkoncu pilka znajdzie sie po jego drugiej stronie. Pech chcial, ze pilka wpadla do rowu,a ze trawa przy rowie nie skoszona, to ciezko nam bylo okreslic czy jest w nim woda, czy nie ma. Nikomu sie za bardzo nie chcialo leciec na okolo po pilke wiec przerzucilismy przez ogrodzenie 4letnia core szwagra.

Ta, gdy juz znalazla sie po drugiej stronie, stanela przy rowie i patrzy na pilke.
-Ja tam nie wejde, tam jest woda
-Nie ma wody skacz- zapewnial ojciec dziewczynki
- skacz na bombe!

Wszyscy stalismy przy plocie i ostro dopingowalismy dziecko, no to wkoncu mala fik do rowu. Slychac bylo tylko plusk i taki odglos jak w odkurzaczu kiedy sie reka rure zatka i zaraz pusci. Mala wyskoczyla z rowu- pilka zosatala, blota po kolana, a bucika nie ma, dziecko w placz, a my co?? Na ziemie poplakani ze smiechu. Po jakis 5 minutach, gdy juz sie uspokoilismy zaczelo sie wylawianie bucika. Ale tego moze wam oszczedze. Jednym slowem OBRZYDLIWE :D



historię opowiedział mi mój dziadek. mam kuzynów którzy mieszkają w mieście. jeden ma 8 lat (marcin) a drugi młodszy (michał) nie wiem dokładnie ile ;-)

przyjechali do dziadka i babci (na wieś) i chodzą po ogrodzie zbierają tu groszek tu truskawki, koperek, no i w ogóle dużo tego wszystkiego nazbierali. przyszli do domu z tym wszystkim i dziadek sobie przypomniał że zapomniał ogórków ze szklarni no i wysyła marcinka po ogórki a on taki zszokowany przybiegł i mówi
"dziadku ale te ogórki nie są jeszcze ukiszone" (a to były takie świeże z gruntu ogórki)


opowiadała mi to moja mama... Kiedy mój brat był mały(jest starszy ode mnie)mama wysłała go do sklepu i powiedziała,że ma kupić kartofle...
poszedł do sklepu i mówi do sprzedawczyni "poproszę kartofle"
-a ona na to nie ma kartofli są ziemniaki..
a on- "a to nie idę zapytać mamę czy mogą być ziemniaki.haha...




Opowiedziała mi to kuzynka,która pilnuje małego chłopca za granicą.... (ok.2 latka co jeszcze dużo nie potrafi mówić)

to było tak: Ona piła herbatę...a jego mama zdjęła mu pampersa bo było gorąco no i zauważyła,że kuzynce kończy się herbata...no i powiedziała do synka "nalej jej herbaty" a on podszedł do niej i nadstawia pisiolka i mówi "daj ci naleje" jak mi to opowiedziała to nie mogłam ze śmiechu....


Jak co tydzień jeździłyśmy na basen z kumpelą. Ja już dostałam pierwszej miesiączki, ale ona nie i akurat w dniu naszego wyjazdu musiało jej się to przytrafić. Na basenie skoczyła do wody, ale niespodziewanie jej strój pękł i wtedy zaczęła się lać wydzielina. Woda się czerwoniła a moja kumpela darła się że krwawi. Natychmiast pare ratowników podeszło do niej i wyjęło dziewczynę z wody. Po stwierdzeniu że ma okres zaczęli się śmiać i odeszli. hehe


TO BYŁO LATEM PAMIĘTAM JAK DZIŚ...ZERWAŁAM Z CHŁOPAKIEM SZŁAM ZAŁAMANA PUSTĄ PLAŻĄ I WTEDY GO ZOBACZYŁAM SZEDŁ WOLNO A WRĘCE MIAŁ SZAMPANA ZAPYTAŁ CZY SIĘ NAPIJEMY ODPARŁAM OCHOCZO ŻĘ OWSZEM I SIADAJĄC NA PLAŻY WIEDZIAŁAM ŻE GDY NAPIJE SIĘ ON WEŻMIE MNIE TU I TERAZ I OWSZEM....GDY BUTELKA BYŁA PUSTA ZACZĄŁ MNIE ROZBIERAĆ I POWOLI WE MNIE WCHODZIŁ KOCHALIŚMY SIĘ PRZY LUDZIACH NIE PRZESZKADAAŁO MI TO KOMPLETNIE...............BYŁO SUPER



To wydarzyło się trzy lata temu na wakacjach w małej nadmorskiej miejscowości.

Przypiekam sobie na plaży swoje boskie ciało, plaży, słuchawki iPoda w uszach, słomkowy kapelusz, co by mi słońce mózgu nie zgrzało i patrzę tak od niechcenia na morze, a tam tuż przy wodzie wiewiórka biegnie. Dla przypomnienia, takie małe, rude stworzenie z równie rudym płonącym ogonem w kształcie rozczapierzonego pióropusza. Fale ją chcą dosięgnąć a ona tak przebiera tymi łapkami, że zawsze jakoś im umyka. Wiewiórka? Na plaży? Ki diabeł? Co to jakiś wiewiórkowy jogging plażowy? Patrzę dalej na rozwój wypadków, zresztą jak cała reszta plażowiczów i co się okazuje? Facet, chyba ze 200 kg żywej wagi z przelewającymi się fałdami tłuszczu, w śmiesznych bermudach i wilgotnym, szarym t-shirt'cie, obleśnie przyklejonym do pleców oraz nabrzmiałego brzucha... dysząc i krztusząc się niczym parowa lokomotywa podąża rozpaczliwym truchtem za złośliwym, rudym, małym zwierzem. W ręku trzyma coś na kształt smyczy. Od czasu do czasu przystaje i woła dławiącym się głosem: "Pamelka! Pamelka! Wracaj do pana! Do pana! Pamelka!"

Nie wiem jak ta historia się skończyła, ale nie zdziwiłabym się, gdyby facet dostał zawału, a rude stworzonko powróciłoby na łono natury. Nie wiem co by wyszło z jej adaptacji ale słyszałam, że wiewiórki lubią wysokie drzewa, a sosny są chyba najwyższe.


Mieszkam w województwie lubelskim. Na trasie z Lublina do mojej miejscowości jest jedno miejsce słynące z dziwnych zjawisk jakie tam zachodzą.

Kiedyś wracając do domu postanowiliśmy to sprawdzić z moim tatem. Skręciliśmy w odpowiednią polną drogę. Jechaliśmy z górki i w pewnym momencie zatrzymaliśmy samochód i tata zaciągnął ręczny hamulec. Po chwili samochód zaczął się cofać w górę o jakieś kilka metrów po czym z powrotem zjechał do tego samego miejsca, w którym się zatrzymaliśmy. Kiedy tata wyłączył ręczny hamulec samochód nawet nie drgnął. Staliśmy tak jeszcze kilkanaście minut po czym odjechaliśmy. To co słyszałam o tym miejscu okazało się prawda.

Jakiś czas po naszym teście, słyszałam o grupie młodych ludzi, którzy tam pojechali i maskę samochodu posypali mąką. Jak się później okazało na masce zostały ślady małych rączek, które jakby trzymały samochód aby nie zjechał on w dół drogi bo na końcu jej znajduje się malutki cmentarz. Co najdziwniejsze nie ma tam pochowanych żadnych dzieci...




Mieszkałam z przyszłym mężem u teściowej na wsi.Robiąc zakupy w pobliskim sklepiku, właściciel sprzedający nie nadążał nabijać towaru na kasę fiskalną.
Więc mówię :poproszę chleb i podaje z półki wewnątrz sklepu na ladę.
masło i to podaje mi pan z lodówki z tyłu nie podnosząc głowy gdyż próbował nie pomylić się w nabijaniu ceny na kasę .
Mówię dalej: poproszę prezerwatywy i biorę ze stojaczka wodę mineralna i kładę na ladę.Właściciel nie podnosząc na mnie wzroku pyta "smakowe?"
ja na to:nie plemnikobójcze.
I tu pan powoli podnosi na mnie swój wzrok i mówi "pytałem o wodę".Jedyne o czym myślałam przed wyjściem ze sklepu to "nie zaczerwień się". Nie zrobiłam już tam nigdy zakupów.


Jeszcze w gimnazjum razem z klasą jeździłam na obowiązkowe lekcje pływania. Pewnego razu, gdy nauczyciel ogłosił już koniec zajęć, to cała klasa od razu rzuciła się do drabinek, żeby wyjść z wody i tak jakoś się złorzyło, że ja wychodziłam ostatnia, a przede mną szła moja kumpela. No i w pewnej chwili patrzę się, a za koleżanką ciągnie się jakiś sznureczek i natychmiast przypomniało mi się, że kumpeli akurat kończy się ciotka. No to ja szturcham kumpele i mówię jej "sznurek ci wystaje z bikini", a ta od razu spaliła raka i wystrzeliła do przodu w stronę wc. Tak się śpieszyła, że glebnęła na mokrych kafelkach i wpadała do basenu. Nie dość, że zaczęła się topić, to jeszcze w tym samym momencie odezwała się u niej ciotka i jak nauczyciel wyławaiał ją z basenu, to ciągnęła się za nią czerwona plama. W liceum do tej pory mamy z tego grzanę, zaś koleżanka zaczęła panicznie unikać wody;)



bylam z pewnym chlopakiem, on byl juz pelnoletni a ja niestety nie:( i pewnego dnia sie z nim poklucilam:( i postanowilam isc do klubu z kumpelami sie zabawic zeby zapomniec o tym wszystkim. z tego wynika ze on tez mial taki zamiar i zrobil tak jak ja:) wiec polecialo kilka drinow. i jak to ja i dobra zabawa to kilku chlopcow sie krecilowiec kibelek i tak lizu, lizu... w pewnym momencie sie odwrocilam i zobaczylam tam mojego chlopaka obmacujacego sie z jakas dziewczyna.. on tez mnie zobaczyl z tym gostkiem:) he no i podszedl do nas. odepchal tego goscia i zaczal sie ze mna klucic:) wiazanki lecialy w obie strony:) nagla chwila ciszy i zaczal klekac przede mna i przepraszac.. nastepnie byl dlugi pocalunek i wyszlismy z tego klubu do domu.. hm:) dalej nie bede wam opowiadala co sie stało:) hehe.. :*



Pewnego razu poszedłem na dyskotekę, a że byłem na wsi u znajomego to pożyczyłem sobie skuterek . Poznałam tam super laskę bawiliśmy się całą noc. Po zakończonej imprezie przejeżdżaliśmy koło cmentarza,przed jej domem zorientowałam się że dziewczyny ze mną nie mam tak samo mojej kurtki która była okryta. Gdy zapukałam do drzwi jej rodzice mi otworzyli i okazało się że ta dziewczyna nie żyje od 2lat. Zabrali mnie na cmentarz na jej grób. Na jej pomniku wisiała moja kurtka, chciałem ja wziąć , gdy ją ściągałem z pomnika ukazał mi się duch tej dziewczyny który powiedział
"zostaw ! będzie mi cieplej w zaświatach"
tak się przeraziłem że od tej pory nie chodzę na wiejskie imprezy i na cmentarze ; ) Pozdrawiam




Mieszkałam w bloku na 1 pierwszym piętrze moja koleżanka mieszkała piętro niżej a obok niej mieszka mój obecny chłopak:)

Nigdy nie wiązałam z nim jakiś planów po prostu byliśmy tylko sąsiadami na dodatek jest on starszy ode mnie o 10 lat:)Pewnego wieczoru poszłyśmy z koleżanką do sklepu i on tam był:) Zapytał się Ady bo tak nazywa się moja kumpela czy nie wpadniemy do niego na jakieś piwko czy coś:)Oczywiście zgodziłyśmy się bo bardzo lubimy imprezki:0 jednak ja cały czas myślałam ze jego ciągnie do Ady a nie do mnie.. Kilka razy tak spotykaliśmy sie u niego. Pewnego wieczoru poprosił mnie o nr. tel nie wiedziałam co mam zrobić ale dałam mu..

Następnego dnia napisał mi SMS cytuje: " Mogłabyś wpaść do mnie na chwilę?" Nie wiedziałam co mu odpisać ale napisałam ze tak. Kidy juz byłam u niego on prosto z mostu zapytał się mnie czy chce być z nim bo mu się bardzo podobam i zakochał się we mnie nie wiedziałam co mam zrobić ale zgodziłam się :) I od tamtego zdarzenia właśnie minął już rok a my się dalej kochamy i spodziewamy się maluszka:)


W domu pewnego mlodego malzenstwa pan domu mial na zyczenie swojej zony naprawic rure pod zlewem wiec zabral sie do roboty, jednak nie mial potrzebnych do tego narzedzi wiec postanowil skorzystac z pomocy sasiada.

Sasiad powiedzial mu, ze naprawi ta rure, ale ten musi popilnowac mu dziecka w tym czasie. Tak wiec sasiad poszedl naprawiac, a ten zostal z dzieckiem.

W tym czasie, kiedy sasiad naprawial rure przyszla malzonka pana gospodarza. Weszla do kuchni, zobaczyla (meza :D )z glowa pod szafka i wystajaca z pod niej d@@a. Nic nie mowiac, z zaskoczenia zlapala za jajka. Sasiad podskoczyl i pieprznal glowa o szafke tak ze rozwalil glowe. Ta wtedy dopiero zobaczyla, ze to nie jej maz siedzial pod zlewem tylko sasiad. Zadzwonila po karetke i poszla po meza.

Po jakims czasie przyjechala karetka. Pana sasiada polozyli na nosze (dosc mocno musial walnac)i wychodza. Schodzac ze schodow ten drugi opowiada jak to sie stalo. Sanitariusze slyszac wyjasnienie upuscili ze smiechu pacjenta. :D
 
     
kotek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-08, 07:25   

Miałem w technikum nauczyciela, który zawsze chodził w tym samym swetrze. Sweter elegancki, szary z czarnym paskiem na piersi. Wielkie było nasz zdziwienie jak pewnego razu profesor przyszedł w innym swetrze, podobnym do tamtego ale bez czarnego paska. Gdy profesor wstał do tablicy okazało się, że ten nowy sweterek ma pasek na plecach :)



Rozstaliśmy się, na początku trochę popłakałam, ale później mi przeszło, ponieważ...On nie był już człowiekiem, którego kochałam, nie rozumiałam go, a on nie rozumiał mnie. Zostawił mnie tuż przed świętami, zostawiłam mu prezent pod choinka i odeszłam. Niestety na tym się nie zakończyło...Żyłam normalnie, miałam 19 lat, klasa maturalna, studniówka, wiadomo. Miałam wielkie plany, po maturze chciałam wyjechać, zacząć życie od nowa, może w innym mieście, może w innym kraju, to nie było istotne, wyjechać jak najdalej. Niestety sprawy się trochę skomplikowały. Okazało się, że jestem w ciąży. Jestem w ciąży z mężczyzną, który mnie nie chce, to najbardziej bolało. jeżeli nie chciał mnie, na pewno będzie pragnął, żebym zrobiła skrobankę. Nigdy w zyciu bym się na coś takiego nie zdecydowała, więc postanowiłam mu nic nie mówić. Nikomu nie powiedziałam, nawet najbliższym przyjaciółką. Postawiłam wszystko na jedna kartę, zaryzykowałam. Po jakimś czasie dotarło do mnie, że kochalam Jacka, nie wyobrażałam sobie u mego boku innego mężczyzny. Ale on nie chciał mnie, a tym bardziej naszego dziecka. Zawsze pragnęłam, żeby moje dzieci miały to wszystko czego mi brakowało.

Byłam młoda i głupia, koleżanka z klasy wciągnęła mnie w złe towarzystwo, narkotyki, imprezy, alkohol. Na jednej z tych imprez poznałam mojego przyszłego, hm kochanka? to chyba trafne okreslenie...Szalał na moim punkcie, był ode mnie sporo starszy, 27 lat. Nie czułam tej różnicy wieku między nami, swietnie się dogadywaliśmy, chyba się w nim zakochałam. Potem pojawił się Jacek i tak się skończyło, nasz kontakt się urwał. Postaowiłam do niego zadzwonić, przyjechał natychmiast. Artur pragnął dzieci lecz nie mógł ich już mieć. obiecał, że się mną zaopiekuje, jeżeli pozwolę mu wychowywać swoje dziecko, jakby było nasz, moje i jego. Zgodziłam się. zabrałam ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechałam, zostawiając wszystko, po prostu uciekłam, do końca szkoły zostały mi zaledwie trzy miesiace. zaryzykowałam.

dziś nie żałuję, że tak postąpiłam. Skończyłam studia prawnicze, mam piękną córkę Anastazję, kochającego męża Artura. Rodzice, znajomi i Jacek szukali mnie. Jacek podejrzewał, że mogę u niego siedzieć, ale nigdy nas nie zastali w domu, bo polecielismy na jakis czas na Seszele. Po trzech latach odwiedziłam rodziców, wiedziałam, że to będzie dla nich szok, ale chciałam, żeby byli ze mnnie dumni, dumni, że coś w życiu osiągęłam. Przeszłam kilka operacji plastycznych, zmieniłam swój wygląd diametralnie. Tak żeby mnie nikt nie poznał, bo mieszkałam zaledwie 50 km od swojego rodzinnego miasta. Jacek znalazl mnie na portalu nk, mnie i Anastazję, chciał się spotkac. Spotkaliśmy się, odnowilismy naszą znajomośc, ale tylko na stopie kolezeńskiej. nadal mieszkał z siostrą. Zaprosił mnie do siebie, byłam akurat z Aną, ale postanowiłam podjechać na kawę. Obawiałam się tego spotkania, ale przecież tylko ja i Artur znaliśmy prawdę. To był błąd. Poszłam przygotować kawe z jego siostra, a on został z Ana, jak weszłyśmy do salonu, trzymał mała na rękach, Monika upuściła filiżankę, podobienstwo było tak uderzające, że nikt nie miałby watpliwości. Przyznałam się, wyznałam mu prawdę po tylu latach, nie chcę mieszać w główce Anastazji, Artur ją kocha, jest jego małą królewną, nie wiem co dalej będzie. Na własne życzenie namieszałam w swoim życiu, w naszym życiu




Historię tę usłyszałam od mojego znajomego, któremu z kolei opowiedział ją jego kolega. W pewnej wiosce gdzieś w Polsce sąsiadowały ze sobą przez płot dwie skłócone rodziny, nazwijmy ich państwo X o raz państwo Y. Konflikt trwał już od wielu lat, a przyczyną był wilczur rodziny X, który nieustannie zagryzał drób tych drugich. Na nic się zdało zamykanie psa w kojcu, i tak zawsze znalazł sposób żeby uciec. Doszło do tego, że sąsiedzi zaczęli składać na siebie doniesienia oraz robic okrutne żarty. Rodzina Y z czasem tez nabyła psa, jednak był to mały kundelek. Pewnego dnia wilczur od państwa X przyniósł coś w pysku. Kiedy okazało się ze ową zdobyczą jest kundel sąsiadów zrobiło się naprawdę gorąca. Nikt nie chciał niepotrzebnego zamieszania i jeszcze gorszej wojny, wiec głowa rodziny wraz z najstarszym synem zakradli się do sąsiadów i przypięli martwego psa do budy. Oficjalna wersją był nieoczekiwany zgon psa. Kilka godzin później na podwórzu Y rozległy się lamenty, płacz i okrzyki. Zaszokowani państwo X zobaczyli całą rodzinę Y klęcząca na podwórzu i modląca się do martwego psa. Na pytanie co się stało, zapłakany ojciec Y odpowiedział "to cud, wczoraj wieczorem pochowaliśmy naszego Małego, a dzisiaj rano on leżał przy budzie. Nasz pies jest wybrańcem Boga, on zmartwychwstał! to cud boży!" Państwo Y po dziś dzień wierzą w cudowne zmartwychwstanie ich kochanego psa, dlatego ciiiii;)





Z koleżanką(Moniką) byłam odwiedzić naszą koleżankę z klasy Paulinę,ona mieszka w bloku, byłyśmy u niej pierwszy raz wiec po nas wyszła, ale wychodząc już nas nie odprowadzała na dół do drzwi wyjściowych no i my podchodzimy do tych drzwi i nie możemy ich otworzyć szarpiemy,pchamy i nic nie da się ich otworzyć, kumpela nacisneła dzwonek, będący obok drzwi i mówi,że chyba do kogoś zadzwoniła, no i za chwile wychodzi jakiś facet, który słyszał jak szarpiemy te drzwi i podchodzi naciska ten dzwonek, który nie był dzwonkiem, a po prostu przyciskiem do otwierania drzwi i ten facet mówi do nas:trochę techniki i człowiek się gubi... a my burak i spadamy i już się tam więcej nie pokazałyśmy i nie mamy zamiaru :)




Moj kolega Robert pojechał w liceum z klasą na wycieczkę do Czech. Oprowadzała ich żywotna Pani przewodnik i kiedy siedzieli w knajpie, a czas wolny sie konczyl Pani przewodnik, lat okolo 50 wchodzi i mówi do młodzieży:
Moi drodzy, przejdźmy na "Wy" ...



200 km na godzine. Dziewczyna: Zwolnij, boje się. Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa... Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz. Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno. Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij (Dziewczyna go przytuliła) Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie (Dziewczyna zdjeła kask z jego głowy i włozyła na siebie) Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz. Dziewczyna: Kocham Cie. (Dziewczyna pocałowała go) Następnego dnia w gazecie: >W wczorajszym wypadku dwuosobowym który sie wydarzył w miescie zgineła jedna osoba, okazało sie że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział sie ze jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazal jej powiedziec ze go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej.



Historia owa wydarzyła się 3 lata temu, tj. roku pańskiego 2005 w okresie wakacji w małej wiosce pod Ostrzeszowem – Zawadach. Zostaliśmy zaproszeni razem z kumplami na ognisko do Her Gajowego. Owa okolica słynęła z nieprzyjaznych gospodarzy, ale nieprzerażeni tym faktem ruszyliśmy w poszukiwaniu miejsca na owe ognisko, w końcu znaleźliśmy upragnione miejsce na skraju dwóch wiosek Zawady/Skrzynki. Do godziny 23.00 wszystko przebiegało okej, picie, zabawa, śmiechy-chihy, około godziny 24.00 zaczęły się schodzić miejscowe typki, przez parę chwil wydawało się być miło, pogadaliśmy trochę choć ich iloraz inteligencji nie był wyższy niż rezusa madagaskarskiego. Po jakimś czasie ja (krzaku) wraz z brydżerem postanowiliśmy się udać na zasłużony spoczynek, do kolegi gajowego, spotkała nas smutna informacja, gdyż musieliśmy spać w oborze…

Około godziny 1.00 dostajemy sms-a – „chodźcie szybko bo nas biją”. Nie zwlekaliśmy długo i wybiegliśmy wraz z brydżeram zerwani z błogiego letargu wprost w stronę ogniska…

Ubiegliśmy jakieś 200 m gdy naprzeciw nas ukazały się sylwetki naszych znajomych,, którzy już z daleka krzyczeli do nas – „biją nas skur*wiele”… po krótkiej konwersacji wywnioskowaliśmy, że dobrze nie jest. Postanowiliśmy, a w zasadzie rachu postanowił, że weźmiemy odwet na typach… u miejscowego sołtysa, płot zdobiły, na wskroś okazałe sztachety, stały się one naszym celem, brydżer i rachu wyrwali po 1,5 m sztachecie, i wszyscy ruszyliśmy spuścic łomot, miejscowym najeźdźcom… nagle spotkaliśmy na swojej drodze owych typków… nasi chłopcy mocno zdeterminowani wystartowali do owych niedorozwojów, jednak tamci mieli silne argumenty: „eeee gdzie wy na nas ze sztachetami”… nasi wyrozumiali i spacyfikowani totalnie, postanowili odłożyć nasz jedyny argument czyli sztachety… akcja przybrała tak nieoczekiwany bieg, że sami do końca nie wiedzieliśmy co się stało, owe niedorozwoje (szkoła zawodowa/roszczep wargi) podniosły sztachety i rzuciły się na nas. Wtedy już wiedzieliśmy, że jesteśmy przegrani, rachu wdał się jeszcze w walkę w parterze. Brydżer oberwawszy w noge zacząl spier*dalać równo z nami… w międzyczasie wojpol zaplanował nam drogę ucieczki, okazał się doskonałym strategiem, bo szybciej pokazał niż my zdarzyliśmy pomyśleć… cały piaskowy plan skończył się naszym 15 minutowym pobycie w miejscowym życie, które okazało się naszym jedynym schronieniem przed oprychami….

Choć minęły 3 lata dochodzą nas słuchy, że nadal jesteśmy na celowniku owych typów… Morał z tego prosty, nigdy nie oddawaj swojego karabinu na wojnie przeciwnikowi, bo może go użyć przeciwko tobie…





Pewnego razu na wypadzie w Szklarskiej gdy w nocy zabrakło zapasów, 2 kolegów Michałów stwierdziło, że pójdzie po piwko do sklepu. Jako że droga po piwo była dość długa a koledzy specjalnie się nie spieszyli, nasze obawy o ich powrót urosły do poważnych rozmiarów. Ekspedycja ratunkowa składająca się z 2 innych kolegów ruszyła na odsiecz. Po pół godziny akcja jednak przybrała dramatyczny obrót. Wróciły Michały całe zlane potem ze śmiercią w, mogło by się zdawać, oprzytomniałych oczach. "Gonili nas dresy! Wołali coś do nas, ale im spieprzyliśmy!". Początkowo ich heroiczna postawa wzbudziła w nas podziw. Jednak potem wróciła ekipa ratunkowa i już ich tak nie podziwialiśmy. Rafał-ratownik zrelacjonował: "Idziemy szosą lasem. Ktoś nas mija. Patrzymy: Michał z Michałem. To wołamy żeby poczekali. Ale biegli zbyt szybko żeby usłyszeć". Na nogach miał nowiutkie błyszczące dresiki Lejkersów...




bieszczady

12 sierpnia. Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

14 października Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.

11 listopada Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić coś tak wspaniałego, jak jeleń . Mam nadzieję, że wreszcie spadnie śnieg.

2 grudnia Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdra. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową. Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a potem przyjechał pług śnieżny, zasypał to co odśnieżyliśmy i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdową. Kocham Bieszczady.

12 grudnia Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową. Po prostu kocham to miejsce.

19 grudnia Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pier....ny pług śnieżny.

22 grudnia Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe dłonie mam w pęcherzach od łopaty.Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuz za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Sku....yn!

25 grudnia Wesołych Pier.....ych Świąt! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten sku....yn od pługu śnieżnego... przysięgam - zabiję. Nie rozumiem, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to gówno.

27 grudnia Znowu to białe ku....wo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięć centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?

28 grudnia Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego ku....wa. Teraz to nie odtaje nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten ch.. przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, że sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozp.....iłem o jego zakuty łeb.

4 stycznia Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi pier....ny jeleń i całkiem go rozp....olił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te sku....łe jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!

3 maja Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej je...ej soli, którą posypują drogi.

18 maja Przeprowadziłem się z powrotem do miasta. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach.\

[ Dodano: 2011-04-11, 21:37 ]
Idę sobie dość dawno temu po ulicy pewnego miasta z młodszym bratem , koleżanką i jej bratem.A pojechaliśmy tam na zakupy, bo u nas na wsi nic wtedy w sklepach nie było. Już prawie po zakupach,idziemy ulicą na której pracują robotnicy i z wykopów widać im tylko czubki głów.
No i przechodząc obok nich mój braciszek cwaniaczek mówi tak: -nie chciało się nosić teczki,trzeba kopać dołeczki. Jak ci robotnicy za nami ruszyli,tego nie da się opowiedzieć, jak my wialiśmy, za nami był tylko siwy dym.Chyba ze dwie godziny przesiedzieliśmy w parku , bojąc się wytknąć nos zza krzaków ze strachu przed goniącymi na robotnikami. Tak to jest z młodszymi braćmi,którym się wydaje że zjedli wszystkie rozumy.



Mój dziadek miał niedawno złamaną rękę. Ściągnął gips już dwa tygodnie temu, ale jeszcze nie wróciła mu pewna sprawność w dłoni(nie może złożyć jej całkiem w pięść). Przy obiedzie moja mama mówi do niego, że musi tą rękę ćwiczyć,na rehabilitacje iść, bo mu tak zostanie.
Odpowiedź Dziadka:
"Ja tam nie muszę na żadną rehabilitacje, piwko sobie utrzymam, a przynajmniej w domu babka nie każe mi ziemniaków obierać." :P






Dzisiaj do północy, miałem wysłać mojej nauczycielce od angielskiego, rozwiązanie ćwiczeń do jednej z ostatnich lekcji. Nie zdążyłem tego zrobić, więc szybko chciałem wymyślić ściemę aby dała mi więcej czasu. Napisałem e-mail, że ze względu na brak dostępu do Internetu nie mogłem wysłać rozwiązań, które przygotowałem. Załapałem dopiero po fakcie


Dzisiaj kiedy wróciłem do domu zobaczyłem na lodówce karteczkę z napisem "Tato nie pij już, ja naprawdę martwię się o Twoje zdrowie", napisane przez moją ośmioletnią córkę! Gdy zajrzałem do lodówki zobaczyłem kolejną karteczkę z napisem "Mimo wszystko zdecydowałeś się pić?"

Dzisiaj napisałam SMS'a do swojego chłopaka, że muszę mu się przyznać do oszustwa. Na co on odpisał, że również musi mi się przyznać do oszustwa. Od kilu miesięcy pieprzy się z moją koleżanką z klasy :( . Ja tylko chciałam się przyznać do niezdanego egzaminu z matematyki

Dzisiaj, pierwszy raz od 3 lat, musiałem udać się do pracy autobusem. Cała trasa to kilkadziesiąt minut jazdy, dlatego bardzo się ucieszyłem kiedy okazało się, że są wolne miejsca. Obok mnie usiadła przemiła starsza Pani. W pewnym momencie usnęła z głową na moim ramieniu. Nie robiłem dramatu i najbardziej delikatnie jak można chciałem ją obudzić przed swoim przystankiem. Niestety nie reagowała. Okazało się, że przez 30 minut jechałem autobusem z martwą kobietą na swoim ramieniu.


Dzisiaj w pracy koleżanka wymyśliła, że kupimy sobie składkowy ekspres ciśnieniowy. Przebiegła się po piętrze zrobić wstępne rozeznanie, kto chciałby się dołożyć. Ponieważ któraś osoba powiedziała, że się nie dołoży, bo w ogóle nie pija kawy, koleżanka zahaczyła następną panią (którą widuje dwa razy w miesiącu i prawie się nie znają):
-Pije pani kawę?
Tamtą zatkało... wdrożyła natychmiast pełną moc obliczeniową wszystkich szarych komórek i po 10 sekundach odpowiedziała:
-Na razie dziękuję, dopiero wypiłam...


Odbierałem głośniki ze sklepu, wielkie pudło, jakieś 60kg. Zapakowaliśmy na styk na tylne siedzenie Skody, wnieśliśmy po schodach, po rozpakowaniu okazało się, że sprzedawca pomylił kolory, a my nie sprawdziliśmy przy odbiorze..




Dziś na przerwie jadłam kanapkę i z braku laku oglądałam siedzącą na niskim murku - całującą się parkę. Kiedy dziewczyna lekko pochyliła się w stronę chłopaka ten tyłkiem rymsnął do kubła na śmieci.



Robiąc porządki, znalazłem na półce aparat, starego Zenita. Przypomniało mi się, że miałem kiedyś skończyć film i zanieść do wywołania. Korzystając ze wczesnej pory i ładnej pogody, udałem się w plener, gdzie przez 5 godzin poszukiwałem ładnych ujęć. Gdy wreszcie wypstrykałem te 15 klatek, zacząłem zwijać film i coś mi nie pasowało - nie było charakterystycznego dla zwijanego filmu oporu. Zaryzykowałem otwarcie klapy i prześwietlenie kliszy, by sprawdzić co się dzieje. W środku nie było filmu.



Dzisiaj zerwał ze mną chłopak. Płakałam pół dnia i jak już się trochę uspokoiłam to moje koleżanki przyjechały mnie pocieszyć przywożąc mi 8 grześków. Mój chłopak miał na imię Grzesiek... YAFUD

Matka regularnie wyłącza mi router na noc bo jej lampki przeszkadzają. YAFUD

Od miesiąca nie mogę pozbyć się wzdęć. Średnio raz na parę minut puszczam bąka, który naprawdę strasznie śmierdzi. YAFUD

Lubię zmieniać kolor włosów. Po jasnym, średnim i ciemnym brązie naszła mnie ochota na rudy, ale żeby wyszedł taki kolor, niezbędne było użycie wcześniej rozjaśniacza. Kumpela, która zwykle mi pomagała w farbowaniu wyjechała na urlop, więc o pomoc porosiłam koleżankę z pracy. Sama się przyznała, że pierwszy raz będzie komuś rozjaśniać włosy, ale obiecywała, że się postara. Zaufałam jej. Po "zabiegu" moje włosy na czubku głowy były rudawe, nieco niżej w kolorze platynowego blondu, pod spodem ciemnobrązowe, a na końcach jasnobrązowe. Naprawa tego bałaganu kosztowała mnie fortunę w salonie fryzjerskim. YAFUD

W sylwestra zaliczyłem zgona przed 22. Jakby tego było mało - obrzygałem głównego organizatora. YAFUD

Postanowiłam jeść zdrowo w celu stracenia na wadze. Czując się silna, wyrzuciłam wszystkie opakowania lodów z mojej zamrażarki. Godzinę później wyjęłam ze śmietnika i zjadłam całe, na wpół stopione lody. YAFUD

Dziś matka mojego chłopaka powiedziała, że ma nadzieję, że kupię mu na jego urodziny konsolę Playstation 3. Wtedy reszta rodziny będzie mu mogła tylko dokupić do niej gry. Problem w tym, że ja już mam dla niego dosyć drogi prezent. Teraz będę musiała znaleźć kasę na PS3 i schować piękny płaszcz do szafy. Pewnie dam mu go dopiero na święta. YAFUD

Ekipa YAFUD.PL wyjeżdża na zasłużony urlop. Przez najbliższy tydzień wpisy mogą pojawiać się nieregularnie bądź wcale.



Dziś postanowiłem pobawić się wózkiem inwalidzkim mojego brata kiedy on spał. Poszedłem sobie na małą górkę i stwierdziłem, że bez problemu z niej zjadę. Wybiło mnie na jakimś kamieniu i spadając z wózka złamałem sobie nogę w kostce






Daj mi swoje zdjęcie... bo chce sobie zrobic kanapke z pasztetem :-)

Twoje zęby są jak gwiazdy na niebie żółte i daleko od siebie.

Jejku, ale bełkot. Weź się w garść - idź odgarniać śnieg :-]

Spadaj na drzewo wieśniaku z kompleksem źle powiązanego snopka siana.

Stary zainwestuj w Tic-Taki bo ci jedzie z gęby jak z murzyńskiej chaty.

Zajmi się lepiej czymś, co nie wymaga, aż tak wielkiego wysiłku umysłowego, jak pisanie komentarzy. Puszczaj latawce, lep z plasteliny puszczas bańki. Może w tym będziesz lepszy.

Twoja twarz wygląda jak twarz Pinokia po inwazji termitów.

Jesteś intelignetny jak komentarze na Onecie.

Twoja twarz jest jak akumulator... ino ładować.

Jesteś tak dowcipny jak twój ojciec, którego najlepszym kawałem jesteś ty.

Twój bełkot jest bardzo wymowny.

Nie mów tyle, bo ci się żylaki na zębach porobią :p

Tobie chyba w mózgu chomiki graja w ping-ponga!

Kręcisz się jak smród po gaciach.

Widziałem cię w sklepie rowerowym na pułce z pedałami.

Masz twarz, jakby cię w dzieciństwie z procy karmili.

Masz twarz jak rozrzutnik do gnoju.

Jedzie ci z pyska jak z d@@y tygryska.

Jak cie hukne w klate to ci się Polo Cocta z komuni odbije.

Fajne masz spodnie - męskich nie było?

Nie przeżywaj tak, bo majtek nie dopierzesz.

Mów wolniej i dużymi literami!

Kulaj dropsa.

Niech cię kura jajem trzaśnie.

Co się tak gapisz, jak d@@a na sedes?

Palnąłeś jak łysy grzywką o kant koła!

Jesteś pociągająca jak spłuczka od klozetu.

Masz nogi jak skrzyżowane drogi.

Chłopie ustaw się prostopadle do ściany, weź szybki rozbieg i zdrzemnij się trochę bo Dobranocka dopiero o 19 00.

Jesteś tak denna jak świeżość mięsa i wędlin w supermarketach.
Doris ja Cię nawet polubiłem, ale poszę trzymaj ręce z dala od klawiatury.

DAMIAN zmień sobie pampersa, wyjdź przed blok i całuj pieski pod ogonem.



15 rzeczy, które możesz robić w centrum handlowym, w czasie kiedy twoja małżonka/małżonek/narzeczona/narzeczony/partner/partnerka/etc. oddaje się zakupom.


1. Weź 24 pudełka z prezerwatywami i wrzucaj po jednym do koszyków innych ludzi.

2. W dziale elektronicznym ustaw budziki tak, by dzwoniły co pięć minut.

3. Zrób smugę z soku pomidorowego prowadzącą do toalet.

4. Podejdź do jednego z pracowników i powiedz mu oficjalnym tonem: "Kod 3 w dziale AGD". Zobacz jak zareaguje.

5. Podejdź do okienka ratalnego i poproś o raty na paczkę M&M-sów.

6. Przesuń znak "Uwaga. Mokra podłoga"na wykładzinę.

7. Rozbij namiot w dziale kempingowym i powiedz innym klientom, że ich wpuścisz pod warunkiem, że przyniosą poduszki.

8. Kiedy ktoś z obsługi spyta cię, czy może ci jakoś pomóc, załkaj "Czy nie możecie po prostu zostawić mnie w spokoju" i rozpłacz się

9. Spójrz prosto w kamerę ochrony i potraktuj ją jak lustro dłubiąc sobie w nosie.

10. Oglądając broń w dziale myśliwskim, spytaj sprzedawcę czy wie, gdzie możesz kupić leki antydepresyjne.

11. Biegaj po sklepie z dziwną miną, nucąc motyw z "Mission Impossible".

12. W dziale samochodowym pozuj na Madonnę, używając lejków różnej wielkości.

13. Ukryj się za wiszącymi ubraniami. Kiedy klienci będą je przeglądać,wykrzykuj "WEź MNIE! WEź MNIE!".

14. Kiedy z głośników podawać będą jakiś komunikat, upadnij na ziemię,przybierz pozycję embrionalną, chwyć się za głowę i krzycz: "O nie, to znów te głosy!".

15. Wejdź do przymierzalni i krzyknij naprawdę głośno: "HEJ, papier toaletowy się skończył!!!".




Jeśli kiedykolwiek zrobiłeś coś podobnego to jesteś niestety... ;-)


Scinałeś swój trawnik i znalazłeś samochód.

Masz dom, który jeździ i samochody, które nie ruszają się z miejsca.

Myślisz, że giełda papierów wartościowych otoczona jest płotem.

Twoje słuchawki należały kiedyś do kina samochodowego.

Twoja matka nie wyjmuje Malborasa z ust w chwili, gdy mówi gliniarzowi, by ją w tyłek pocałował.

Napisałeś spray'em na wiadukcie imię swej dziewczyny.

Twoja łódź nie opuściła garażu od 15 lat.

Myślisz, że Volvo to pewna intymna część ciała kobiecego.

Posiadasz futro z łasiczek, które sam uszyłeś.

Jednym z Twoich największych problemów są robaki... i brudne paznokcie.

Raczej spalasz trawę na podwórku niż ją kosisz.

Twoja żona mawia "Chodź, pomachaj tą wajchą, chcę się wykąpać."

Armia Zbawienia oddała Ci materac.

Czasem grabisz liście w kuchni.

Siedziałeś kiedyś wraz z rodziną wokół telefonu i czekaliście aż zadzwoni prezydent. Mieliście nadzieję, że ogłosi wyrok ułaskawiający.

Twoją babcię wyrzucono z knajpy, bo używała zbyt obelżywych słów w towarzystwie barmana.

Gdy ktoś spyta "A gdzie twoja torba?", odpowiadasz, że została w domu z dziećmi.

W pracy żona musi nosić pomarańczową kamizelkę.

Z radości strzelałeś w niebo, gdy któreś z Twoich dzieci się narodziło.

W telefonie masz wklepany na stałe numer do wypychacza zwierząt.

Zderzyłeś się kiedyś z jeleniem... celowo.

Dostałeś kiedyś w prezencie pułapkę na szczury.

Czyścisz swe paznokcie patykiem.

Twój stolik do kawy służył kiedyś jako nawijarka od kabli.

Trzymasz Raid w spray'u na stole w kuchni.

Wbijasz kapsle od butelek po piwie we framugę drzwi wejściowych, by lepiej wyglądały.

Twoja żona włazi na drzewo szybciej niż Twój kot.

Twoja matka wpisała amunicję na listę prezentów od Świętego Mikołaja.

Każde z gniazdek w Twoim mieszkaniu iskrzy.

Rozwaliłeś każdy samochód, jaki posiadałeś.

Na podłodze Twego samochodu znajduje się ponad pięć torebek z logiem McDonalds.

Telefonista "Telezakupów Mango" poznaje Cię po głosie.

Drzwi Twojej łazienki zostały kiedyś opieczętowane przez gliniarzy.

Zostałeś wywalony z ZOO za uporczywe zadawanie małpom trudnych pytań.

W czasie kąpieli używasz mydła przeciw pchłom i kleszczom.

Uważasz, że "wynoszenie śmieci" to innymi słowy wychodzenie z teściami do kina.

Nagrałeś sobie na video wszystkie odcinki "Złotopolskich".

Hycel dzwoni po wsparcie, gdy ma wejść na Twoją posiadłość.

Twoja antena od CB stanowi zagrożenie dla nisko przelatujących samochodów.

Swoje sztuczne zęby zamówiłeś przez firmę wysyłkową.

Strzeliłeś sobie tatuaż nad tyłkiem.

Kradłeś papier toaletowy.

Myślisz, że gorąca woda to woda, którą ktoś ukradł.

Ludzie najpierw słyszą Twój samochód, a potem dopiero go widzą.

Pedał gazu w Twoim wozie ma kształt stopy.

Zabierasz wędkę do Wodnego Parku Rozrywki.

Wybierasz się na wyścigi samochodów używanych i nie potrzebujesz programu imprezy.

W pobliskim motelu gaszą światła, gdy się doń zbliżasz.

Twój scyzoryk ma ostrze długości dwóch szczoteczek do zębów.

Posiadasz dżinsową marynarkę.

Wiesz, ile kłębów siana zmieści się w Twoim samochodzie.

Twoje drzewo genealogiczne nie ma gałęzi.

Nie musisz zatrzymywać się na siusiu, bo masz słoik w samochodzie.

Aby udowodnić chłopakowi, że go kochasz, tatuujesz sobie jego imię na ramieniu.

Musiałeś kiedyś wycierać imię oraz numer do swojej siostry z ulotki "Jeśli chcesz się zabawić!"

Twój zięć jest też Twoim wujkiem.

Kupiłeś video, bo gdy leci wrestling, to siedzisz w robocie.

Gdy wracałeś ze studniówki, Twa panna rzucała butelkami po piwie w znaki, które mijaliście.

Byłeś kiedyś zbyt pijany, by łowić ryby.

Wycinałeś sobie paznokcie u nóg w kościele.

Aby porozmawiać z kobietą, musisz zadzwonić do swej matki.

Twoja żona ma brzuszek piwny i on Ci się podoba.

Autostopowicze nawet Ci nie machają.

W domu nie masz firanek, ale w samochodzie - owszem.

Dziwisz się, jakim cudem kible na stacjach benzynowych są takie czyste.

Plujesz bez otwierania ust.

"Cats" jest dla Ciebie zbyt poważną gazetą.

Masz tłuszcz pod paznokciami u nóg.

Twoim zdaniem Dom Perignon to mafiozo.

Wywalono Cię z budowy za wygląd.

Skrobałeś kiedyś ryby w saloniku.

Ojciec odprowadza Cię do szkoły, obaj uczycie się w tej samej klasie.

Twój dom ma kółka, a samochód nie.

Przynajmniej jedno z Twoich dzieci urodziło się na stole do snookera.

Lodówkę trzymasz na balkonie lub w piwnicy.

Dach Twojego samochodu pokryty jest taśmą klejącą.

Ktoś kiedyś zrobił sobie z Tobą zdjęcie, bo chciał mieć fotkę z dziwolągiem.

Uważasz, że francuska Riviera to jakaś pozycja miłosna.

Jedną z dekoracji w Twoim domu jest znak "Sarny - następne 3 kilometry."

Co najmniej dwóch Twoich krewnych ma ksywki Bubba lub Junior.

Wiesz, jaki rodzaj liści sprawuje się lepiej niż papier toaletowy.

Z obecną dziewczyną Twego ojca chodziłeś do jednej klasy.

W zeszłym roku na Wielkanoc ukryłeś prezenty od króliczka pod krowimi plackami w stodole.

Szanujesz Jacka Danielsa za to, co zrobił.

Spotkania rodzinne są dla Ciebie świetną okazją na wyrwanie jakiejś laski.

Na Twoim balu maturalnym funkcjonowało przedszkole dla dzieci balowiczów.

Według Ciebie ostatnie słowa hymnu to "Panowie, odpalcie silniki".

Z reguły zabierasz kratę piwa na mszę.

Masz kartę stałego klienta u pobliskiego tatuażysty.

Do zdjęć weselnych wyjąłeś wykałaczkę z ust.

Cena Twojej ciężarówki koreluje z ilością benzyny w jej baku.

Halloweenowa dynia przed Twoim gankiem ma więcej zębów niż Twa kobieta.

Twoja 12-letnia córka pali fajki przy obiedzie, i to w obecności swoich dzieci.

Uważasz, że genitalia to jakaś włoska firma biotechnologiczna.





PONIEDZIAŁEK:
Musze zmienić sekretarkę.
Skończyła 19 lat.
Za stara.

WTOREK:
Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie.
Samolot do RPA nie chciał czekać na mnie 4 godziny.
Poleciałem do RPA z dachu mego biurowca śmigłowcem.

SRODA:
Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu.
Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.

CZWARTEK:
Tankowanie w Kairze. śmigłowiec wypił 1000 litrów.
Ja tylko 7.
Naród nieużyty.
Kazałem by przynieśli do mnie piramidy.
Nie chcieli.
Podobno są bardzo duże.
A na zdjęciach maja tylko kilka centymetrów.

PIATEK:
Spotkałem kumpli w Kapsztadzie.
Szkolenie jest O.K.
Tankują już od poniedziałku.

SOBOTA:
Kumpel z RPA ma urodziny.
Jest prezesem kopalni diamentów.
Dałem mu w prezencie helikopter.
Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.

NIEDZIELA:
Niestety szkolenie się kończy.
A zapowiadało się fantastycznie.

PONIEDZIAŁEK:
Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę.
Podobno jest ciemna.
Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne.
Dorzucił kilo diamentów.
Fajny kumpel.

WTOREK:
Powrót do kraju.
Tym razem rejsowym samolotem niestety żadnego międzylądowania.

SRODA:
Rozpakowałem sekretarkę.
Okazało się, że jest ciemna dosłownie.
Zmieniłem wyposażenie biura.
Wszystkie meble czarne.

CZWARTEK:
Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale sekretarka zna tylko angielski i bantu.
Zatrudniłem tłumacza.
Wszystko pójdzie w koszty.

PIATEK:
Dzisiaj moje urodziny.
Dostałem od Zarządu nowy helikopter.
Ten poprzedni miał już rok.
Sekretarka się stara, ale mówi ze paznokcie jej przeszkadzają w pisaniu.
Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym.

SOBOTA:
Próbny lot nad Warszawa.
Kazałem obniżyć Pałac Kultury.
Za bardzo przeszkadza w lataniu.

NIEDZIELA:
Jak to dobrze, że dziś niedziela.
Trochę wytchnienia po tygodniu kieratu.
A może wziąć urlop?

PONIEDZIAŁEK:
Posiedzenie Zarządu.
Skandal.
Chcą mi obniżyć pensje o 10% - wychodzi, że o 10 tysięcy.
Jak ja zwiążę koniec z końcem?
Nawet na paliwo do BMW nie starczy...

WTOREK:
Zmieniłem Zarząd.
Ten poprzedni był już stary.
Miał już rok.

SRODA:
Delegacja załogi.
Ach jak ja tego nie lubię.
Marudzili, że od pól roku nie dostają pensji.
Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiąże koniec z końcem.

CZWARTEK:
Delegacja z Chin.
Gadają trochę niezrozumiale.
Ale najważniejsze, że dali mi w prezencie nowa sekretarkę.
Ta czarna już się trochę zużyła.
Skąd ja wezmę żółte meble?

PIATEK:
Trochę kłopotów z Chinka.
Okazało się, że zna tylko chiński.
No i trochę japońskiego.
Skąd ja wezmę tłumacza?
Chinka egzamin w łóżku zdała celująco.
Nadal brak koncepcji w sprawie mebli.
Chyba po prostu zmienię marmury w budynku na jaśniejsze.
Pójdzie w koszty.

SOBOTA:
Praca prezesa nigdy się nie kończy.
Zrobiłem uroczysty bankiet z nowym Zarządem.
Zamówiłem TIR-a trunków.
Starczyło.
Pójdzie w koszty.
A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg długich lat, gdy prezesi pija w gorzelni wódki brak".
Owszem z pierwsza częścią się całkowicie zgadzam.
Ale druga? -
Oczerniają na każdym kroku.

NIEDZIELA:
Dziś tylko trzy słowa.
Kac, kac, kac.

PONIEDZIALEK:
Graliśmy z kumplami w pokera.
Wygrałem nowa sekretarkę, podobno Rosjanka.
No, kondycje to ona ma...
Tylko ze pobiły się z ta Chinka.
Nie wiem, o co, przecież zaspokajam je obydwie.
Ta nowa ma niestety podbite oko.
Trzeba będzie załatwić L4, i pchnąć ja na plastykę twarzy...
Na szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu jestem szefem Kasy Chorych.






Moja mama nauczyła mnie wiele. Od wczesnej młodości sączyła we mnie wiedzę, jaka się nie śniła filozofom...


Nauczyła mnie doceniać dobrze wykonaną pracę
"Jeśli zamierzacie się pozabijać, zróbcie to na zewnątrz - przed chwilą skończyłam sprzątać!"

Nauczyła mnie religii
"Lepiej się módl, żeby na dywanie nie było śladu"

Nauczyła mnie podróży w czasie
"Jeśli się nie wyprostujesz, strzelę cię tak, że się znajdziesz w przyszłym tygodniu!"

Nauczyła mnie logiki
"Dlaczego? Bo ja tak powiedziałam!"

Nauczyła mnie przewidywania
"Tylko załóż czystą bieliznę, na wypadek gdybyś miał wypadek"

Nauczyła mnie ironii
"śmiej się, a zaraz ci dam powód do płaczu!"

Nauczyła mnie tajemniczego zjawiska osmozy
"Zamknij się i jedz kolację!"

Nauczyła mnie wiele o wytrzymałości
"Będziesz tu siedział, póki nie zjesz tego szpinaku"

Uczyła mnie meteorologii
"Wygląda, jakby tornado przeszło przez twój pokój"

Nauczyła mnie o zagadnieniach fizyki
"Gdybym krzyczała, że spada na ciebie meteor, czy byś raczył mnie wysłuchać?"

Nauczyła mnie hipokryzji
"Powtarzałam ci milion razy - nie wyolbrzymiaj!"

Nauczyła mnie o kręgu życia
"Wydałam cię na ten świat, to mogę i na tamten"

Nauczyła mnie modyfikacji zachowań
"Przestań zachowywać się jak twój ojciec!"

Nauczyła mnie zazdrości
"Są miliony dzieci, które mają mniej szczęścia i nie mają takich wspaniałych rodziców jak ty!"




On:
1.Podjechać
2.Włożyć kartę
3.Wprowadzić PIN
4.Wziąć pieniądze, kartę i kwitek
5.Odjechać

Ona:
1.Podjechać
2.Poprawić makijaż
3.Zgasić silnik
4.Włożyć kluczyki do torebki
5.Wyjść z samochodu, bo za daleko zaparkowała
6.Znaleźć kartę w torebce
7.Włożyć kartę do bankomatu
8.Znaleźć w torebce karteczkę z zapisanym wcześniej PINem
9.Wprowadzić PIN
10.Postudiować instrukcje
11.Wcisnąć Cancel
12.Wprowadzić kod jeszcze raz, prawidłowo
13.Wziąć pieniądze
14.Wrócić do samochodu
15.Poprawić makijaż
16.Znaleźć kluczyki
17.Uruchomić silnik
18.Ruszyć
19.Zatrzymać się
20.Cofnąć
21.Wyjść z samochodu
22.Wrócić do bankomatu i zabrać kartę z kwitkiem (?#$%!?)
23.Z powrotem do samochodu
24.Włożyć kartę do portfela
25.Włożyć kwitek do torebki (^&*%$#$)
26.Zanotować na karteczce ile się wzięło i ile zostało
27.Zwolnić trochę miejsca w torebce, aby włożyć portfel do torebki
28.Poprawić makijaż
29.Wrzucić wsteczny bieg
30.Wrzucić jedynkę
31.Ruszyć
32.Przejechać 3km
33.Zwolnić hamulec ręczny ($#$^%!)

Ona wersja druga: Włożyć kartę do bankomatu. Wpisać kod PIN pierwszy raz z błędem. Wpisać kod PIN drugi raz z błędem. Wpisać kod PIN trzeci raz z błędem. Stwierdzić ze zdziwieniem, że karta nie chce wyjść z bankomatu.

[ Dodano: 2011-04-11, 21:50 ]
Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co dostaniesz.

Jedno wam powiem: Życie idioty to nie bułka z masłem.

Nie wpadniesz w tarapaty, jeżeli będziesz trzymał język za zębami.

Ludzie, którym lepiej się nie odszczekiwać:
1. Nauczyciel,
2. Sierżant w wojsku.
3. Policjant,
4. Własna mama.

Błedem jest samemu się strzyc.

Możesz marzyć o niebieskich migdałach, ale lepiej nie rzucaj roboty.

Jak widzisz kolejkę, stań w niej. Co Ci szkodzi.

Staraj się nie mieć nic na własność. Jeśli masz od kogo, to pożyczaj nawet buty.

Jeśli chcesz nosić kapelusz, noś go we własnych czterech ścianach.

Nie ufaj człowiekowi, który mówi, że w życiu nie wypił kropli alkoholu.

Nigdy nie bij się z kimś, kto ma mordę zbója.

Jeśli chcesz być lubiany, nie znęcaj się nad dziećmi i nie migaj się na boisku.

Zawsze miej przy sobie tyle forsy, żebyś mógł zadzwonić z automatu i skorzystać z kibla.

Jeśli nie potrafisz śpiewać ładnie, śpiewaj głośno.

Nie wylewaj łez nad półtłustym mlekiem.

Nie liż niczego, co się klei do języka.

Pilnuj, żeby Twój wykrywacz bzdur był zawsze na chodzie.

Kiedy idziesz do ZOO, zawsze bierz z sobą coś dla zwierząt - nawet jeżeli wszędzie wiszą tabliczki z napisem "NIE KARMIĆ...". Na pewno nie powiesiły ich zwierzęta.

Kiedy jest Ci tak źle, że już gorzej być nie może, zacznij się walić kijem po nodze. Kiedy przestaniesz, od razu poczujesz się lepiej.

Nie bój się ryzyka. Rocky zaryzykował i patrz, jaką zrobił karierę.

Jeśli jesteś na przedzie, morda w kubeł i nie daj się wyprzedzić.

"NIE" - to bardzo wymowne słowo.

Nie oczekuj od innych pomocy. Jeśli pomogą, to dobrze. Jeśli nie, to nie becz.

Staraj się nie spieprzyć roboty. Niektórych to ucieszy, pozostałych zdziwi.

Pamiętaj: jak Ci dziś ktoś liże dupę, jutro może chcieć ją ugryźć.

Wszystko polewaj sosem Tabasco. Jest tak ostry, że oszczędzisz na jedzeniu.

Cokolwiek robisz, staraj się mieć powód.

Bywają chwile, kiedy nie można słuchać głosu rozsądku.

Każemu własna kupa ładnie pachnie, ale nie daj się zwieść.
Jedz zupę powoli. Bo Ci się zrobi powódź w brzuchu.

Nie graj w kości, jeśli są okrągłe.

Nawet jeżeli jesteś idiotą, staraj się nie być głupi.

Nie ssij palca. Ani swojego, ani tym bardziej cudzego.

Jak się urodzisz pod nieszczęśliwą gwiazdą, to Ci zawsze będzie świecić w tyłek - nawet wtedy gdy siedzisz.

Jeśli musisz się odlać, to nie gadaj, tylko lej. Potem może nie być czasu.

Nie graj na fortepianie z marmoladą na palcach. Nie graj na saksofonie z marmoladą w ustach.

Zawsze bądź dobry dla mamy.

Większość ludzi, póki ma usta zamknięte, nie sprawia wrażenia głupków.

Nie ufaj zbytnio temu, kto twierdzi, że chce nakręcić o Tobie film.

Jeżeli nie wiesz, co to jest - nie jedz tego.

Jeśli już musisz płakać, płacz w samotności i uwiń się z tym szybko.

Nastaw się na to, że życie da Ci dupę. Tylko nie nadstawiaj się za często.

Wystrzegaj się ludzi, którzy mają de w nazwisku. Albo won.

Nie parkuj wozu przy tabliczce: "Miejsce zarezerwowane dla zastępcy szeryfa".

Nie dowierzaj prasie. Więcej się dowiesz mając oczy i uszy otwarte.

Życie jest jak sprężyna. Im bardziej wyskoczysz do przodu, tym mocniej odskoczysz w tył. Więc lepiej nie podskakuj.

Czesem czujesz, że na Twoich barkach spoczywa wielkie brzemię. I czasem rzeczywiście spoczywa.

Zawsze staraj się postępować jak należy - chyba że sumienie Ci nie pozwala.

Po co masz tracić energię ? Nie szukaj kłopotów. Prędzej czy później same Cię znajdą.

Żebrak tylko tym różni się od Ciebie, że nie ma pieniędzy. Daj mu kilka miedziaków.

W miejscach publicznych staraj się nie zwracać na siebie uwagi: nie klnij, nie wrzeszcz, nie sikaj, i nie rzygaj, bo ręczę Ci, że wpadniesz w tarapaty.

Dwie dobre rady: nie maluj sam domu i nie przestawiaj mebli.

Jeździj pociągiem - ale tylko pod warunkiem, że nie musisz być nigdzie na czas.

Zawsze dziękuj, nawet jeśli nie masz za co.

Nie szukaj wymówek, chyba że musisz.

Złapiesz więcej much na miód niż na ocet, ale jeszcze więcej na smród - jeżeli w ogóle bawi Cię łapanie much.

Jak masz wpaść w gówno po pachy, to się jakoś ratuj - choćbyś miał się na tym przejechać.

Nie próbuj nikogo prześcignąć, kiedy masz na nogach sandały.

Nigdy nie mieszaj wody z czekoladą.

Nie upijaj się przy obcych.

Czasem życie to jedna wielka kloaka, więc dla dobra wszystkich za bardzo się nie wierć.

Praca to przekleństwo klasy pijącej, więc nie pracuj - chyba, że musisz.

Jeśli ktoś Ci zarzuca apatię i ignorancję, odpowiedz: "Może... Nie wiem... Gówno mnie to obchodzi".

Staraj się pamiętać swój numer telefonu.

Nie kupuj rzeczy, na które Cię nie stać - chyba że nie możesz im się oprzeć.

Ignorancja, to klucz do życia. Ignorant wszystkiemu sie dziwi.

Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć.
Fajnie być idiotą, zwłaszcza jak nikt nie patrzy.




Uwolnić ryby z puszek!

STOP dla podwyżek cen spray'u!

Palę HB, piję EB, wkładam OB, jestem OK!

Owoce zakazane także należy myć przed użyciem.

Żeby nie wiem co, to ja i tak nie wiem nic.

W Australii żyje emu, a ja w Polsce, czemu?

Metale do huty.

Depeche na pocztę.

Odyseusz: Król Itaki i owaki.

Nawet najpiękniejsze nogi gdzieś się kończą.

W następnym wcieleniu będę sobą.

Kochaj łóżko. Poduszce możesz wszystko powiedzieć.

997 - szał pał.

Nie mogę umrzeć, bo nie stać mnie na trumnę.

Jeżeli masz coś do zrobienia dzisiaj, zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego.

Jeżeli uważasz, że wszystko jest możliwe, to spróbuj trzasnąć drzwiami obrotowymi.

Człowiek jest niedoskonały i... radzi sobie z tym doskonale.

Rusz głową, zatkaj dziurę ozonową.

Kłamstwo ma krótkie nogi, ale za to bardzo wytrzymałe.

Poznaj samego siebie, tylko nikomu nie mów o wynikach.

Kto twierdzi, że niczego nigdy nie zapomniał, ma krótką pamięć.

Mózg to aparat, za pomocą którego myślimy, że myślimy.

Nasze rzeki są tak brudne, że czujemy się w nich jak ryba... na brzegu.

Kto się śmieje ostatni? Ten, któremu trzeba tłumaczyć.

Nie taki diabeł straszny jak nauczyciel.

Zabrania się zabraniać!

Najpierw zaszło słońce, potem zaszedł fakt, a w rezultacie i ona.

Różnica między wielbłądem a człowiekiem jest taka, że wielbłąd może pracować nie pijąc przez cały tydzień; człowiek może tydzień pić nie pracując.

Życie to męka. Najlepiej się wcale nie urodzić. Ale takie szczęście ma jeden na tysiąc.

Życie to choroba przenoszona drogą płciową.

Nie zmieniajmy świata! Zacznijmy od siebie.

Praca uszlachetnia. Lenistwo uszczęśliwia.

Pesymista to dobrze poinformowany optymista.

Gdyby nie cień, umarłbym z samotności.

Żyć jest niezdrowo. Kto żyje, ten umiera.

Zamienię ambicję na stałą posadę.

Politycy - nowa, gorsza rasa.

Licho nie śpi, nie ma gdzie.

My, masochiści lubimy chodzić do szkoły.

Hałasuj po cichu.

Z mapy samochodowej można się dowiedzieć wszystkiego, oprócz tego, jak ją złożyć.

Życie jest zbyt ciężkie, aby do niego przykładać wagę.

Lechu, nie rób śmiechu.

Róbta, co chceta, a i tak tej ściany nie zamalujeta.

Komunizm - TAK! W Polsce - NIE!

Zawsze masz wybór: zaraz teraz, lub zaraz potem.

Kiedy ogarnie cię chęć do pracy - usiądź i poczekaj, aż ci przejdzie.





Jeśli tego nie wiesz, wystarczy sprawdzić, czy występują u Ciebie poniższe symptomy. Masz dość lat 90-tych, gdy:

- Przy uruchamianiu mikrofalówki próbujesz podać hasło.
- Od lat nie ustawiasz pasjansa przy pomocy prawdziwych kart.
- Pytasz kolegów z pracy, siedzących tuz obok per mail, czy maja ochotę na piwo, a ani wysyłają odpowiedź również pocztą elektroniczną "OK., daj mi 5 minut".
- Masz 15 rożnych numerów telefonu pod którymi możesz złapać 3 członków swojej rodziny.
- Paplasz per e-mail wiele razy w ciągu dnia z jakimś typem z Ameryki Pd., choć jeszcze nie rozmawiałeś w tym roku z sąsiadem.
- Kupujesz sobie nowy komputer i tydzień później jest on już przestarzały.
- Przyczyną zerwania kontaktów z przyjaciółmi jest fakt, iż nie posiadają adresu mailowego.
- Nie znasz ceny znaczka pocztowego na list.
- Być zorganizowanym według Ciebie oznacza - posiadać różnokolorowe karteczki, które można wszędzie przykleić.
- Większość dowcipów, które znasz, przeczytałeś w internecie.
- Podajesz nazwę firmy, gdy wieczorem w domu odbierasz telefon.
- Gdy chcesz zadzwonić z domu naciskasz "0" by wyjść "na zewnątrz".
- Od 4 lat siedzisz przy tym samym biurku, choć pracowałeś już dla 3 różnych firm.
- Logo firmy jest dostosowywane do jej wizerunku raz w roku.
- Najgorszą rzeczą przy resetowaniu komputera jest utrata tapety.
- Idziesz do pracy, gdy jest ciemno i wracasz, gdy jest ciemno - nawet w lecie.
- Masz zainstalowany program, który odlicza dni do Twojej emerytury.
- "Urlop" od lat oznacza dla Ciebie jedynie ekwiwalent.
- Twoi rodzice opisują Ciebie słowami "on pracuje przy komputerze".
- Rozpoznajesz swoje dzieci dzięki fotografiom na biurku.
- Czytałeś ta listę ciągle przytakując.
- Zastanawiasz się, komu możesz ta listę przesłać dalej.





Gdzie kucharek sześć tam zero zero siedem zgłoś się.

Gość w dom, żona w ciąży!

Gość w dom, garnek wody do rosołu!

Gdzie kucharek sześć, tam wióry lecą.

Tym chata bogata co ukradnie tata.

W marcu jak w kierpcu.

Gdzie kucharek sześć, tam garnizonowy punkt żywienia!

Gość w dom Bóg wie po co???

Na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje.

Jaki pan, tak się wyśpisz.

Kto rano wstaje temu Pan Bóg kule nosi.

Jak sobie pościelesz to mnie zawołaj.

Kto rano wstaje ten leje jak z cebra

Kto rano wstaje ten jest nie wyspany.

Kto rano wstaje temu Pan Bóg rozum odbiera.

Lepszy cyc, niż nic.

Nie wszystko złoto co się święci garnki lepią.

Kto rano wstaje ten sam sobie szkodzi.

Lepszy wróbel w garści niż skrzypek na dachu.

Czym chata bogata - tym goście rzygają!!

Jeśli nie chcesz mojej zguby, daj mi banknot, ale gruby.

Cicha woda po kisielu.

Gdy koń się śmieje to nie ma żartów.

Krowa krowie mleka nie wypije.

Lataj LOTem to zobaczysz.

Lepsze włosy z łupieżem, niż łupież bez włosów.

Kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru.

Lepszy maluch w garażu, niż Opel w telewizorze.

Lepszy pieniądz w garści, niż fundusz Pioneer na dachu.

Nie wkładaj palca, gdzie tobie nie miło.

Kto rano wstaje ten leje jak wół do karety.

Nosił wilk razy kilka dopóki mu się ucho nie urwało.

Kto rano wstaje, ten leje jak wół na malowane wrota.

Nie wszyscy święci w garnki leją jak z cebra.

Trzy razy powąchaj, zanim nasikasz.

I should be so lucky, gdyby nie te kłaki.

Człowiek brzmi dumnie w trzcinie.

Nie taka kobieta straszna jak się umaluje.

A kto rano wstaje, ten w nie wpada.

Kto pod kim dołki kopie - Ten szybko awansuje.

Jak cię widzą - to pracuj.

Nie rób drugiemu... między drzwi.

Takich trzech jak nas dwóch, to tak, jakby nikogo nie było.

Żeby kózka nie skakała, to by miała joystick.

Kto dołki kopie ten ma dobrą łopatę

Jak byś się nie obracał d@@a zawsze z tyłu.

Kto rano wstaje ten idzie po bułki.

Kto rano wstaje ten jest głupi.

Kto rano wstaje, temu staje.

Lepsze kucharki w garści niż złoto bez ognia.

Nie wszystko IBM co się świeci.

Pij Cola-Cao, póki gorące.

Koszula z Wólczanki bliższa ciału.

Bez pracy nie ma rogalików Star Foods.

Dopóty dzban wodę nosi, dopóki Zepter mu się nie urwie.

Kto pod kim dołki kopie, temu Pan Bóg daje.

Kto pod kim dołki kopie, ten będzie na topie.

Jak ogórki zaflancujesz, taki ci pomnik wystawią.

Mamut do mamuta i pomidory urosną.

Co ma baba do anteny, jak dziad też ma skarpety.

Komu w drogę, temu nostalgia.

Kto pod kim dołki kopie, ten ma niezły interes.

Kto rano wstaje ten idzie na śniadanie.

Każdy jest kowalem swojego lasu!





Po czym poznać, że nie jesteś już studentem?

O 6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać.

W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia.

Twoje fantazje o seksie z trzema kobietami o skłonnościach lesbijskich naraz zostały zastąpione przez fantazje o seksie z kimkolwiek.

Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika.

Znasz każdego ze śpiących w twoim domu.

Swoją ulubioną melodię słyszysz w windzie w budynku, w którym pracujesz.

Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku.

Siedmiodniowe popijawy się już nie zdarzają.

W domu działa ogrzewanie.

Twoi przyjaciele zawierają związki małżeńskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać.

Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem.

Dzwonisz na policję, bo te cholerne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki.

Wstajesz rano z łóżka nawet jeśli pada.

Starsi krewni nie krępują się opowiadając przy tobie kawały o podtekście seksualnym.

Nie masz pojęcia, o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami

Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później.

Nie spędzasz połowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach.

Nienawidzisz "cholernych studentów - pasożytów".

Gdy jesteś pijany nie czujesz już tego dziwnego pociągu do znaków drogowych.

Nie przystoi Ci już spać w poczekalni dworcowej.

Nie potrafisz już przekonać mieszkających z Tobą do "picia aż do rana".

Zawsze wiesz, gdzie jesteś, gdy się budzisz.

Nie zdarzają Ci się już drzemki od południa do 18.

Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy.

Do apteki chodzisz po Panadol i coś na wrzody, a nie po prezerwatywy i testy ciążowe.

Pamiętasz imię osoby, obok której się budzisz.

śniadania jesz rankiem.

W twojej kuchni nie mieszkają myszy ani szczury.

Lista zakupów jest dłuższa niż zupka instant i sześciopak piwa.

Masz i używasz odkurzacza.

Łamanie prawa oznacza przekroczenie dozwolonej prędkości o 10 km/h.

Zamiast mówić "Już nigdy tyle nie wypiję" mówisz "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś".

Ponad 90% Twojego czasu spędzonego przed komputerem to zwykła praca.

Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami.

Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić.



Świnie też lubią poświntuszyć

Zgubiłem się, odnajdźcie mnie.

Komar jest ssakiem, ponieważ ssie krew.

Z braku chęci, jutra nie będzie.

Tu leży kał młodzieży.

Świat jest tak wielki, że wszystkie błędy znajdą w nim miejsce.

Jeżeli alkohol przeszkadza ci w nauce - rzuć szkołę.

Proszę o kontakt - wtyczka.

Jestem w 7-niebie. O kurczę, ale tu wysoko.

Liczy się tylko liczydło.

Kto pod kim dołki kopie, temu Pan Bóg daje. A kto rano wstaje, ten w nie wpada.

Miłość jest jak telefon - zajęta albo nie łączy.

Czas to pieniądz, a pieniądz jest czasem, a czasem go nie ma...

Życie jest piękne, tylko ludzie podli.

Miłość jest jak sraczka - przychodzi znienacka.

Kto pod kim dołki kopie, ten jest grabarzem

Wódka lepsza od chleba, bo gryźć nie trzeba.

Martensy noszą tylko Rumuni.

Sosnowiec żąda dostępu do morza!

Możesz na mnie liczyć - kalkulator.

Łyk Coli cię zadowoli.

Gdy cię rano d@@a boli, To se strzel butelkę Coli.

Przykazanie 7B - "Nie kradnij czasu".

Zamienię poloneza na walca.

Mamo! Kup mi skina

Umarli żyją krócej.

Nie odkładaj do jutra, tego co możesz wypić dziś.

Życie grozi śmiercią.

Jenzyk polzki? Po co mnie to?! I tak mnie wszystcy rozumiejom!

Zdradzam cudze żony.

Tonący brzydkiej się chwyta.

Sądzę, że rządzę.

Koty mają pieskie życie.

Znam motyla debila, co sztuczne kwiatki zapyla.

Czekam na autobus - powiadomcie rodzinę.

Tylko twardziele pierdzą przy laniu...

Komuno wróć! - do Moskwy.

Weź się w garść. I zaciśnij.

Everybody kombinerki.

Chcesz mieć wroga? Zrób komuś przysługę!

Zrób się sam - Adam Słodowy.

Ale mam pociąg - Kolejarz.

Dotykanie towaru i personelu wzbronione.


Kończy mi się spray...
 
     
KOTECZEK
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-11, 22:19   

Teleturniej "Jeden z dziesięciu":

Tadeusz Sznuk: Ile nóg ma salamandra?
Zawodniczka: Trzy
Tadeusz Sznuk: To chyba kulawa...

- Proszę podać wzór na pole prostokąta...
- a kwadrat + b kwadrat. - O Boże powiedziałam wzór na obwód
- Niestety Pani wzór na obwód również jest nieprawidłowy...

- Jaką część ciała odciął sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... włosy?!

Pytanie: - Głowni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowiedź: - Jan i Bogumił
Sznuk: - To byłoby takie nowoczesne małżeństwo...

Pytanie: - Jak się nazywa szpital wojskowy?
Odpowiedź: - Latryna. (miało być lazaret)

Pytanie (kategoria powiedzenia i przysłowia):
Proszę dokończyć. - Goły jak święty...?
Odpowiedź: - Mikołaj...

- Jak nazywa się mężczyzna którego żona wyjechała na wakacje? [odp słomiany wdowiec]
Odpowiedź jednego z graczy: - Rogacz

- Postać z mitologii i znany klub piłkarski? Dla ułatwienia na literę A?
Odpowiedź po zastanowieniu równo z bipem (nota bene policjanta): AC Milan.

- Jaki narząd umożliwia rybom oddychanie pod wodą?
- ..

- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów

- Jak się nazywał chłopiec z bajki o królowej śniegu
- yyy... będę strzelał... Pinokio

- Jak nazywa się para aktorów odtwarzających rolę Barbary i Bogumiła w serialu "Noce i dnie"?
- Eeee, eeee, yyyy, yyyy (Biiip ! - koniec czasu). Zapomniałem. Ale teraz już wiem.
- To proszę powiedzieć
- . Dalej zapomniałem

- Ile w języku polskim rozróżniamy przypadków w liczbie pojedynczej, a ile w liczbie mnogiej?
- Tyle samo



Familiada

Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta kolejnego zawodnika:
-Podaj rodzaj farby. -Zielona!

Sport, w którym biorą udział zwierzęta.
Odp. - Walka jeleni na rykowisku...

Były premier.
Odp. - Rakowiecki

- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!

- Więcej niż jedno zwierze, to...?
- Owca.
- źle. Pytanie przechodzi na druga rodzinę. Więcej niż jedno zwierze, to...?
- Lama?

- Co robią koty?
- Skakają

Pytanie: Dokąd rodzice nie zabierają ze sobą dzieci?
Odp.: Do agencji towarzyskiej.

Pytanie: Jaka może byc bańka?
Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)
Odp. 2: Bańka na mleko (braaaaawo)
Odp. 3: Bańka wstańka, taka zabawka.

- Miasto na F?
- yyyyyyy.... FLORYDA!

- Nazwa przylądka?

- Przylądek Zdrój.

- Rodzaj kiełbasy?
- Szynka!

Pytanie: - Wymień zwierzę w paski...
Odpowiedź: - Biedronka!

Pytanie: Na czym można siedzieć?(Odpowiedzi na tablicy: na kanapie, na krześle)
Głowa rodziny: na FOSIE

- Owoc z pestką?
- Truskawka!

- Biblijna para?
- Zeus i Hera!



"Kwiatek" z Va Banque

Kategoria "Pieprz"
- Mówimy tak, kiedy ktoś nie orientuje się, nie zna się w danym temacie.
- Co to znaczy pieprzyć androny?



Autentyk z innego teleturnieju

Odgadujący musiał być nieźle "stremowany":
- Dokąd jechał słynny pociąg o 15.10?"
- Do Garwolina...
Prowadzący zgłupiał:
- Dlaczego do Garwolina?
- A bo ja tam mieszkam.




Autentyki z forum kobiet

...czyli stosunki męsko-damskie w pełnej krasie ;-)




- Facet zaprosil mnie do kina i w połowie drogi pyta mnie: "A stać Cie na bilet..."?


- Nie umyłem zębów po kebabie z sosem czosnkowym, bo się strasznie spieszyłem do ciebie...


- W skrócie: "Kocham Cie, ale moge Ci ofiarowac tylko siebie, bo mam żone i dziecko.


- Mój mąż: "Nie moge cie podwieźć do pracy, bo obiecałem koleżance z pracy, że ją podrzuce..."


- Od chłopaka, z którym się spotykałam. Próbując mu kiedyś powiedzieć, że mi na nim zależy odpowiedział:
"No ale o co Ci chodzi"


- Zawsze nosze sukienki i wydekoltowane bluzki A usłyszałam że ubieram się aseksualnie i niekobieco.


- Mój ex - nie mieszkający w moim mieście, ale w nim studiujacy: Tekst po zakończeniu sesji - wcześniej uczył się do egzaminów. Bite dwa tygodnie w ogóle się nie widzieliśmy. "Jade do domu, bo tu mnie nic nie trzyma. Nie mam tu co robić, po co tu będe siedział?"


- Siedzimy sobie w pubie i się pytam chłopaka co tak ogólnie o mnie myśli. Jaką jestem osobą i w ogóle...
A on:
Wiesz nie jesteś taką zajebistą że wymiekam przy tobie, ale jesteś moją najlepszą przyjaciółką, o wszystkim ci można powiedzieć. Kocham Cie!


- O stosunku: Jak będziesz chciała znowu przeczyścić komin zadzwoń.


- Mój, to już rekord pobił... Po pół roku chodzenia okazało się że nawet nie wie jak mam na nazwisko!!! Na zaproszeniu na wesele brata podał inne, które podobno kiedyś tam usłyszał od kumpla.


- Na moje pytanie (poważne, do dyskusji), dlaczego ciągle wgapia się w Pamele, mój facet odpowiedział:
"Wiesz, to jest tak, jak się ma malucha a chciałoby się mieć mercedesa. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma"....


- Po tym jak nakryłam go na zdradzie, gdy mineło 3 miesiące od zerwania, napisał mi smsa z textem:
"Misiaczku co z nami?"
Kolejny sms od tego samego palanta:
"Tamta panna była szmata, ona tylko leciała na samochód"
(dodam że on jeździl wówczas rozklekotanym maluchem!)


- Na pytanie co robimy na Walentynki?
- Bedziemy się walić!!!!


- A mój na widok przechodzącej obok nas na ulicy super laski (kosmicznie pięknej - sama musze przyznać) powiedział:
"Wiesz w sumie to się cieszę że nie mam ładnej dziewczyny"



Po przeczytaniu tego chciało by się rzec lub wyśpiewać "facet to świnia...".




Ćwiczenie języka

1. W wysuszonych sczerniałych trzcinowych szuwarach sześcionogi szczwany trzmiel bezczelnie szeleścił w szczawiu trzymając w szczekach strzęp szczypiorku i czesto trzepocząc skrzydłami.

2. Poczmistrz z Tczewa, rotmistrz z Czchowa.

3. Przyszedł Herbst z pstrągami i słuchał oszczerstw z wstrętem.

4. Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie, strząsa skrzydła z dżdżu. I trzmiel w puszczy tuż przy Pszczynie straszny wszczyna szum. Mąż gżegżółki w chaszczach trzeszczy, w krzakach drzemie krzyk, a w Trzemesznie straszy jeszcze wytrzeszcz oczu strzyg.

5. Szedł Sasza suchą szosą , bo gdy susza szosa sucha.

6. Na strychu stacji straszy duch drucha Stacha

7. Chrząszcz brzmi w trzcinie - świerszcz strzyka za ścianą.

8. Koral koloru koralowego.

9. Zawierucha dmucha koło ucha.

10. Zmiażdż dżdżownicę.

11. Przeleciały trzy pstre przepiórzyce przez trzy pstre kamienice.

12. Wiatr poświstuje wśród liści osiki - trzmiel brzęczy w powietrzu.

13. Wpadł ptak w dół.

14. A to feler - westchnął seler.

15. Dzwonił deszcz o deseczki i deszczułki. (szeptem i półgłosem)

16. Nie spłynie na nas z niebieskiej tęczy na ziemi pokój.

17. Nie marszcz czoła. (gwałtownie i gniewnie)

18. W puszczy słyszano chrzęst oręża.

19. Tracz tarł tarcicę tak takt w takt, jak takt w takt tartak tarcicę tarł.

20. Zapłać należność dentystce. (wyraziście)

21. Zgódź się do dworu za zarządzającego. (szybko)

22. Wnet drugi jeździec zsiadł z wierzchowca. (szybko)

23. Obok otomany stała drabina z powyłamywanymi szczeblami.

24. Na skrzyżowaniu przechodnie przyspieszyli kroku.

25. Koszt poczt w Tczewie.

26. Trzeba strzepnąć kurz z podróży, zrzuciwszy płaszcze.

27. Trzech Czechów szło ze Szczebrzeszyna do Szczecina.

28. Przemiał pszenicy na żarnach z dawien dawna przynosił ludziom pożytek.

29. Szczebiot dzieci przeszkadzał Strzemboszowi w głośnych ćwiczeniach gry na skrzypcach.

30. Czego trzeba strzelcowi do zestrzelenia cietrzewia drzemiącego w dżdżysty dzień na drzewie?

31. Szelestnym szemrzą brzozy szeptem.

32. Dźwięki rozpierzchły się powszędy.

33. Lepkim osoczem drzewa broczą.

34. Butelka oetykietowana butelka nieoetykietowana.

35. To cóż, że cesarz ze Szwecji?

36. Nie pieprz Piotrze wieprza pieprzem bo bez pieprza wieprze lepsze.

37. Jola lojalna - Jola nielojalna.

38. Ząb zupa zębowa - dąb zupa dębowa.

39. Konstantynopolitańczykowianeczka.



Czerwony kapturek dostał na urodziny nowy rower, uradowana dziewczynka wybrała się na rowerową wycieczkę do lasu, nagle zza krzaków wyskoczył wilk i połamał rowerek. Następnego dnia do leśnego baru wpada niedźwiedź:
- Kto do ku@#y nędzy roz@#$#@olił kapturkowi rowerek?!?!
- Niby ja, powiedział wilk po czym pobiegł i zespawał rowerek.
Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie aż pewnego razu kapturek zaczepia wilka:
- Wilku, dlaczego masz takie wielkie oczy?
- Od spawania głupia pi@#o!






Zadanie:
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat Dziecko będzie 5 razy młodsze od matki
Pytanie:
Gdzie jest ojciec? To zadanie jest do rozwiązania i nie jest tak trudne, na jakie wygląda. Nie patrz na rozwiązanie, można je rozwiązać matematycznie.
Uwaga:
Pytanie "Gdzie jest ojciec" musisz dokładnie przeanalizować.





Rozwiązania szukaj niżej...





Jeszcze niżej...

















Rozwiązanie:
Dziecko ma dzisiaj X lat, a jego matka Y lat.
Wiemy, że matka jest 21 lat starsza od dziecka.
W następstwie:
X + 21 = Y
Wiemy również, że za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Możemy zatem napisać następujące równanie:
5 (X + 6) = Y + 6 Zastąpimy Y przez X i rozpoczynamy rozwiązywać:

5 (X + 6) = X + 21 + 6
5X + 30 = X + 27
5X - X = 27 - 30
4X = -3
X = -3/4
Dziecko ma dzisiaj -3/4 roku, co jest równe -9 miesięcy...

Rozumując matematycznie, można przez to dowieźć, że matka jest w tym własnie momencie BZYKANA!!

Rozwiązanie:
OJCIEC JEST NA MATCE




Niedźwiedź i Zając nieśli worki.
W pewnej chwili Niedźwieź powiedział:
- Jak ja Ci dam jeden worek to będziemy mieć tyle samo worków ale jak ty mi dasz jeden worek to będe miał drugie tyle worków co ty.


Pytanie:
- Ile worków niusł Niedźwiedź, a ile Zając?


Odpowiedź poniżej.





























Odpowiedź:

Niedźwiedź: 7
Zając : 5


Rozwiązanie:
7-1 = 5+1 (6)
7+1 = 5-1 (8 i 4)




W roku 2000, w Danni trzy nieroztropne dziewczyny zamkneły się w publicznej toalecie w celu wąchania paliwa do zapalniczek. W pewnym momencie jedna z nich postanowiła zapalić papierosa. W momencie odpalenia papierosa doszło do wybuchu zgromadzonego w małym pomieszczeniu oparów paliwa. Dziewczyny z wielkim krzykiem wybiegły z toalety wprost w ramiona policjantów, którzy ugasili palące się ubrania i udzielili pierwszej pomocy, następnie przewieziono je do szpitala.



Zdarzenie miało miejsce w stolicy Japonii, Tokio. Pewna młoda, modna dama spowodowała wypadek samochodowy z skutkiem śmiertelnym. A wszystko przez to, że założyła buty na koturnie. Wysoki na osiem centymetrów obcas uniemożliwił jej zahamowanie i wjechała na słup.



Akcja rozgrywała się w Pensylwanii, a dokładnie w więzienia w Pittsburghu. Pewien mężczyzna postanowił uciec z więzienia robiąc z prześcieradeł linę. Gdy już miał gotową linę, wybił szybę w oknie i zaczął wdrażać w życie swój pomysł. Nie wziął jednak pod uwagę faktu, że prześcieradła nie były najnowsze, a pozostałe w oknie ostre krawędzie szkła nacinały napiętą linę, nie wziął też pod uwagę jednej zasadniczej rzeczy, a mianowicie tego, że lina była zakrótka o jakieś 20 metrów. Jerome poleciał jak kamień w wodę i udało mu się uciec, tyle, że z tego świata.




Pewnej mieszkańce Florydy przydażyło się podczas jazdy swoim BMW przysnąć. W wyniku tego zdażenia samochód wjechał do kanału głębokiego na 10 metrów. Nasza bohaterka Karla nie straciła jednak całkowicie panowania nad sytuacją i zadzwoniła na policję z telefonu komórkowego. Policjant kazał jej otworzyć drzwi lub okna, lecz Karla miała wątpliwości, których nie rozwiała do końca swojego życia. "Jeśli to zrobię samochód zaleje woda". Krótki przewodnik: Samochód tonie około 10 minut, w takiej sytacji należy jak najszybciej otworzyć drzwi lub okno i próbować opuścić samochód.



O to przykład zabawnego szantażysty i rabusia banków. W Anglii, w 2000 roku pewien złodziej pojawił się w banku i wręczył jednemu z pracowników kartkę z ostrzeżeniem, że jeśli nie dostanie pieniedzy to zniszczy system komputerowy banku. Po kilku godzinach wrócił do banku po obiecany okup. Jak łatwo się domyślić zamiast pieniędzy na naszego rabusia czekała policja.


Historia o pewnym złodzieju miedzianych elementów trakcji kolejowej. Pociągi elektryczne w Glasgow (Szkocja) zasilane są z napowietrznej sieci, prąd następnie przepływa przez szyny i gruby miedziany przewód do skrzyni redystrybucyjnej. Właśnie ten przewód stał się łakomym kąskiem dla złodzieja, który tu powiedzieć nie był laikiem w dziedzinie elektryczności. Wiedział, że ten przewód trzeba wyciąć pomiędzy kolejnymi przejazdami pociągów, gdy nie płynie w nim prąd. Niestety popełnił błąd i zginał. W jego płaszczu odnaleziono nieaktualny rozkład jazdy pociągów, z którego wynikało, że ma jeszcze 10 minut do przyjazdu pociągu.


W 2001 roku, w Ohio w wodach jeziora Erie utopiło się trzech wędkarzy. Zachowując się nierozważnie wiechali swoim terenowym samochodem na cieńką tafle lodową. Po jakimś czasie pod ich samochodem załamał się lód i woda pochłoneła samochód razem z nimi. To nieszczęście stało się mimo faktu, że od kilku lat zimy były ciepłe i lokalne władze ostrzegały o grożącym niebezpieczeństwie.


W stanie Waszyngton w Seattle miało miejsce bardzo niesmaczne zdarzenie. Pewien drobny złodziejaszek chciał ukraść z samochodu będącego jednocześnie domem benzynę. W między czasie powiadomiono o tym fakcie policje, która zastała pana wymiotującego, opartego o samochód i stojącego w kałuży odchodów. Po przesłuchaniu złodzieja okazało się, że przez pomyłkę włożył rurkę nie do tego co trzeba zbiornika i zaciągnął się kupami z zbiornika kanalizacyjnego. Właściciel rozbawiony tym zdarzeniem postanowił nie wnosić oskarżenia do sądu.

Facet miał mieć kontrolę skarbową, a jak każdy trochę kręcił przy zeznaniach. Nie wiedział jak się ubrać na tą okazję, więc poszedł po radę do znajomego doradcy podatkowego.

Ten bez namysłu kazał mu się ubrać jak ostatni kloszard, żeby inspektor wiedział, że faktycznie ma do czynienia z nędzarzem. Facet nie uwierzył za bardzo i poszedł jeszcze do znajomego adwokata. Ten kazał mu się ubrać jak najlepiej, żeby inspektor traktował go poważnie. Strapiony, z mętlikiem w głowie poszedł po rade do rabina. Ten wysłuchał go spokojnie i mówi:
- Tak jak mówisz, przypomina mi się pewna historia kobiety, która nie wiedziała jak się ubrać na noc poślubną. Matka kazała jej włożyć długą, grubą koszulę nocną, a koleżanka super seksowny komplecik...
- A co to ma wspólnego ze mną?! - pyta się facet.
- Nieważne jak się ubierzesz. I tak cię wydymają



Miliarder postanowił wybrać się na ryby. Przyjeżdża swoim nowiutkim mercedesem nad jezioro z całym sprzętem wędkarskim ze złota i zarzuca wędkę. Złowił złotą rybkę, popatrzył na nią i wyrzucił, a rybka w mówi w locie:
- Rybaku! a życzenia?!
Miliarder pomyślał chwilę i rzekł:
- No dobra no to mów!


Jedzie kobieta w przedziale wagonu wraz z innymi ludźmi. I puściła bąka. Wie, że to nie wypada, więc wstaje i mówi:
- Pójdę się przejść po korytarz, bo mi noga ścierpła.
A współpasażer na to:
- No, no, aż ją czuję.


Kat do skazanego:
- Jakie jest pańskie ostatnie życzenie?
- Chciałbym się napić szampana, ale pod jednym warunkiem, wybiorę sobie rocznik.
- Zgoda. Jaki to ma być rocznik?
- 2050.


akiś facet śpi sobie smacznie, gdy nagle słyszy przeraźliwe krzyki z pokoju obok. Wstaje i idzie do owego pomieszczenia. Okazuje się, że krzyki dobiegają z szafy, a więc otwiera szafę, a tam... kurtka z mody wychodzi!



Facetowi nie chce zapalić trabant. Wiec stoi i czeka aż go ktoś weźmie na hol. Po paru minutach zatrzymuje się piękny czarny mercedes.
- Co się stało - pyta kierwowca mercedesa.
- Nie chce zapalic - odpowiada, weż mnie pan na hol - a ja zatrabie jak zapali.
- Dobra - powiedzial kierowca mercedesa I jadą dość długo bo kierowca merca zapomniał o kierowcy a jedzie już 200 km/h. Kierowca trabanta zaczyna trabić, mrygać światlami i wrzeszczeć. Jada i natrafiaja na patrol policyjny.
- Ty patrz - mówi jeden policjant do drugiego - Mercedes jedzie 200 km/h.
- To jeszcze nic za nim jedzie trabant i miga światłami bo chce wyprzedzać.


Indiańskie plemię zchwytało kowboja, przywiązany do pala czekał na skalp, nagle ofierze ukazał się anioł stróż:
- Ty!
- Co?
- Ale masz przesrane!
- To co ja mam zrobić?
- Mam plan, ja poluźnie więzy a ty ukradniesz wojownikowi tomahawka i zabijesz ich wodza! Kowboj zrobił jak mu anioł kazał, niestety znowu go złapali i przywiązali do pala, anioł ukazał się ponownie:
- Ty!
- Co?
- Teraz to dopiero masz przesrane!


Podchodzi facet do kiosku ruchu i prosi o paczkę fajek. Kioskarka mu podaje. On patrzy, czyta:
- Uwaga! Palenie tytoniu powoduje impotencję.
Facet oddaje fajki i mówi:
- Pani mi da takie z rakiem.



Dziewczyna i chłopak chodzą ze sobą od kilku miesięcy.

Pewnego piątku spotkali się po pracy w barze. Posiedzieli tam chwilę, a potem poszli do pobliskiej restauracji. Po kolacji wstąpili do jego domu, gdzie zostali na noc.

Wersja zdarzeń wg dziewczyny:

Umówiliśmy się w piątek wieczorem. Kiedy przyszłam do baru, on był w dziwnym humorze; pomyślałam, że to może dlatego, że trochę się spóźniłam, ale nic mi nie powiedział i rozmowa nam się jakoś nie kleiła, więc pomyślałam, że powinniśmy się przenieść w bardziej kameralne miejsce, żeby móc porozmawiać bardziej intymnie.
Poszliśmy do restauracji, ale on wciąż był jakiś nieswój i ja próbowałam go rozweselić, ale zaczęłam się też zastanawiać czy to chodzi o mnie czy coś innego, no i spytałam go o to, i powiedział, że nie, ale wiesz, wciąż nie byłam o tym zbytnio przekonana, w każdym razie w drodze do niego powiedziałam mu, że go kocham, ale on tylko mnie objął i nie wiedziałam już, do cholery, co ma to wszystko znaczyć, no, bo wiesz, on mi nie odpowiedział, ani nic takiego, więc po drodze zastanawiałam się czy chce już ze mną zerwać i próbowałam go o to spytać, ale on tylko włączył telewizor, więc powiedziałam, że idę spać i po dziesięciu minutach przyszedł do mnie i się kochaliśmy, ale on wydawał się jakiś nieobecny i po wszystkim chciałam po prostu sobie pójść i sama już nie wiem, co on sobie myśli, czy to znaczy, że ma inną?

Wersja zdarzeń wg chłopaka:

Przerąbany cały dzień w robocie. Potem za to zajebisty sex wieczorem.



Przyjeżdza dwóch Anglików do Polski i zatrzymują się w hotelu a dokładniej mówiąc w pokoju nr 22. Jak to Anglicy, postanowili napić się herbaty. Jeden z nich zadzwonił tam gdzie trzeba i mówi:
- Two tea to room two two. Pada odpowiedź:
- Para ram pam pam.


Pewien człowiek spacerował sobie po plaży gdy zobaczył cała zakorkowaną butelke. Rozejrzał się dookoła i nie widząc nikogo otworzył butelkę.
Z butelki wyfrunal Dżinn i odzywa się:
- Dzieki twojej uprzejmości jestem wolny! Spełnie jedno twoje życzenie, ale tylko Jedno!
Mężczyzna pomyślał i mówi:
- Zawsze chciałem spędzić wakacje na Hawajach, ale boję się samolotów, a na statkach dostaje klaustrofobii i choroby morskiej. Gdyby jednak by dojazd autostradą, to bym sobie pojechał.
Dzin zastanowi się i mówi:
- Chyba nie da rady. Ocean jest za głęboki, za dużo materiałów by było potrzeba. Czy nie możesz wymyślic czegoś innego?
Mężczyzna pomyślał jeszcze chwilke i mówi:
- Jest jeszcze jedna rzecz która mnie zastanawia. Chciałbym zrozumieć kobiety, co je rozśmiesza, czemu płaczą bez powodu, czemu mają taki temperament i w ogóle wszystko.
Dżinn zamyślil się.
- Chcesz mieć na tej autostradzie dwa, czy cztery pasy?


Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
- Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach?
Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda, Panie Doktorze...?



Czterech kumpli postanowiło się zabawić, więc spalili trochę trawki i postanowili pojeździć maluchem po mieście. Jeżdżą tak po mieście, w końcu wpadli na rondo i kręcą się na nim w kółko, żeby faza była lepsza. No ale trochę się to im znudziło, więc dla odmiany zaczęli jeździć po tym rondzie do tyłu. W pewnym momencie łup, walnęli w drugi samochód. Przerażeni siedzą dalej w samochodzie i nie wychodzą. Zaraz zjawiła się policja, blisko miała bo na następnym skrzyżowaniu jest komisariat. Chłopaki dalej stripowani siedzą w tym aucie i nie wychodzą, w końcu podchodzi do nich policjant i mówi:
- Spokojnie chłopaki, nie bójcie się, koleś ma 2 promile i jeszcze mówi, że jechaliście do tyłu.


Siedzi sobie tasiemiec w jelicie i żre. Nagle widzi biegnące w panice bakterie. Pyta się:
- Co się stało?
- Uciekaj tasiemiec, uciekaj, antybiotyki nadchodzą!
- Ee tam głupoty gadacie.
- Siedzi se dalej i żre. Nagle widzi uciekająca z walizkami glistę ludzka.
Pyta się:
- Te glista, co się stało?
- Uciekaj tasiemiec, antybiotyki nadchodzą!
No to tasiemiec się wystraszył, spakował się i idzie w dół jelita, idzie, idzie, doszedł do końca, i widzi glistę ludzka, która siedzi na walizkach i płacze.
Wiec pyta:
- Co się stało?
A glista na to:
- Uciekła mi kupa o czternastej!


- Drogi biały kolego, powinieneś zrozumieć kilka rzeczy: kiedy się rodze, jestem czarny, kiedy dorosnę jestem czarny, kiedy praży mnie słońce jestem czarny, kiedy jest mi zimno jestem czarny, kiedy jestem przerazony jestem czarny, kiedy jestem chory jestem czarny, kiedy umieram jestem czarny!
- Ty, biały kolego: kiedy się rodzisz jestes różowy, kiedy dorośniesz jestes bialy, kiedy praży cię słońce jesteś czerwony, kiedy jest ci zimnio jesteś fioletowy, kiedy jesteś przerażony jesteś zielony, kiedy jesteś chory jesteś żółty, kiedy umierasz jesteś szary...
I ty, do cholery, masz czelność nazywać mnie kolorowym?


Panie grają w golfa. Jedna z nich uderzyła piłeczkę - chciała prosto, poszło w lewo. Niedaleko stojący obserwator żeńskich zmagań zgiął się w pół, wsadził dłonie pomiędzy uda i wrzasnął.
Pani podbiegła do niego przerażona:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale to było doprawdy niechcący!
Pan dalej jęczy:
- Jestem fizykoterapeutką, może będę w stanie panu pomóc...
Pan nadal jęczy...
Pani rozpięła mu rozporek i rozpoczęła masowanie. Po 5 minutach pyta: - No i jak?
- Bardzo przyjemnie, ale kciuk nadal boli..



Dla celów doświadczalnych zamknięto w trzech różnych celach - matematyka, fizyka doświadczalnego i fizyka teoretyka. Dali im tylko konserwę wstarczącą na tydzień, ale nie dali otwieracza. Po tygodniu otwierają drzwi do celi fizyka doświadczalnego. Patrzą, całe ściany uwalane konserwą, a fizyk siedzi zadowolony i najedzony - rzucał konserwą, aż się nie otworzyła. Owierają drzwi drugiej celi - całę ściany zapisane obliczeniami - fizyk obliczył kąt i siłę rzucenia konserwy, siedzi zadowolony i najedzony. Otwierają trzecie drzwi... Konserwa nietknięta, matematyk leży nieżywy, na ścienie jeden mał napis. Podchodzą i patrzą:
- "Dany jest walec..."



Pewien bogaty człowiek porwał trzech naukowców - fizyka, chemika i inżyniera. Zamknął ich na jedną noc w celi i kazał wymyślić sposób, aby koń, na którego postawił na wyścigach, wygrał. Mijają 24 godziny. Porwani spotykają się żeby przedstawić swoje pomysły. Chemik wyciąga z kieszeni niezwykłe środki dopingujące, inżynier specjalne mechaniczne ostrogi, fizyk sięga do kieszeni i wyjmuje... kredę, podchodzi do tablicy i zaczyna wyjaśniać:
- Wyobraźmy sobie konia w kształcie kuli poruszającego się ruchem jednostajnym...


Facet chce sobie zarezerwować pokój w jakimś hotelu. Dzwoni, szuka, wszędzie zajęte, wreszcie znalazł jakis hotel. Przychodzi zadowolony, dostaje klucz, otwiera drzwi pokoju, wchodzi, patrzy... a tu zamiast przedpokoju - kuchnia, zamiast łazienki - kuchnia, zamiast pokojów - kuchnie.... W końcu gościu myśli:
- "Dobre i to".
Kładzie się gdzieś na podłodze w jakiejś z kuchni, a tu o północy dzwoni telefon. Facet wstaje, odbiera i słyszy głos z słuchawki:
- Przepraszam, że niepokoje.....


Czarownica wybiera się na bal sylwestrowy i nie wie jak ma się uczesać.
- W co ja mogę się uczesać, mam tylko trzy włosy? - Mogę uczesać się w warkocza. Pyk! Czarownicy wypadł jeden włos.
- Mogę uczesać się w dwa kitki. Pyk! Czarownicy wypadł następny włos i został jej tylko jeden.
- No to w co ja mam się uczesać? - A pójdę w rozpuszczonych.


Do wagonu przepełonienego ludzmi wchodzi pewien mężczyzna i chce gdzieś usiąść. Myśli co by tu zrobić. Po chwili krzyczy:
- Ludzie żmija mi uciekła!!! Wszyscy czym prędzej opuścili wagon, a mężczyzna wygodnie ułożył się w w siedzeniu i zasnął. Po paru godzinach budzi go konduktr, a on się pyta:
- Jesteśmy już w Warszawie?
A konduktor na to:
- Nie proszę pana, jakiś idiota wpuścił żmije do tego wagonu, i ze względów bezpieczeństwa wagon został odczepiony.


W piekle nastapiło walne zgromadzenie diabłów. Główny Lucyfer mówi:
- Bracia, mamy problem, bo jedzenie się skończyło. Trzeba wysłać kogoś na powierzchnie aby coś ukradł. Rozgląda się i mówi:
- O, ty mały pójdziesz. Na to mały diabełek mówi:
- Ok szefie. Diabeł przywędrował do Francji. Podchodzi do policjanta i mówi:
- Jestem mały diabełek, mam mały kubełek i przyszedłem coś ukraść do jedzenia. Policjant odpowiada:
- Spadaj mały, tu wszedzie pilnują. Diabełek poszedł do Niemiec, lecz uzyskał taką samą odpowiedz. Zdenerwowany mówi:
- Wiem, pójde tam gdzie wszyscy kradna. Przywędrował do Polski. Podchodzi do policjanta i mówi:
- Jestem mały diabełek, mam mały, o kur.. kubełek mi zarąbali.


Przychodzi klient do sklepu i pyta się:
- Co to?
- To są ziemniaki - odpowiada sprzedawca.
- To proszę mi zważyć kilogram i każdy opakować w osobny worek. Następnie klient pyta się co to?
- To są śliwki węgierki - odpowiada sprzedawca.
- To proszę zważyć mi kilogram i każdą opakować w osobny woreczek.
- Dobrze - odpowiada zdenerwowany sprzedawca.
Następnie klient znów się pyta:
- Co to?
- To jest mak i nie jest na sprzedaż.


Przyjeżdża polski polityk do francuskiego polityka. Polak pyta:
- Skąd wy macie tyle kasy?
- Za autostrady.
- Jak to?
- No popatrz, dostałem pieniądze na 100 km autostrady i zobacz ile zbudowałem.
- No ale tam nie ma 100 km, najwyżej 60 km.
- No właśnie.
Po 5 latach francuz przyjeżdża do Polaka
- Ale tu u was dobrobyt, jak wy to robicie?
- No popatrz dali mi pieniądze na 100 km autostrad i zobacz ile zbudowałem.
- No ale tam nic nie ma.
- No właśnie.


Do klasztoru liczącego 100 mnichów przyjechał mały, zielony ludzik na małym, zielonym skuterku i poprosił o nocleg. Mnisi mu pozwolili, tak więc mały, zielony ludzik na małym, zielonym skuterku napisał małą, zieloną kredką mały zielony napis "Klasztor się rozpadnie" no i się klasztor rozpadł, a mały, zielony ludzik na małym, zielonym skuterku odjechał z uśmiechem na mordzie. Po dwóch latach odbudowali klasztor, a zostało już tylko 10 mnichów no i przyjechał mały zielony ludzik na małym, zielonym skuterku i poprosił o nocleg. Mnisi pozwolili mu, i tak mały, zielony ludzik na małym, zielonym skuterku napisał małą, zieloną kredką mały zielony napis "Klasztor się rozpadnie" no i się klasztor rozpadł, a mały, zielony ludzik na małym, zielonym skuterku odjechał z uśmiechem na mordzie. Chwilę potem przyjechał mały, czerwony ludzik na małym, czerwonym skuterku i spytał ostatniego mnicha: "Co się stało?", mnich mu powiedział, a mały czerwony, ludzik na małym, czerwonym skuterku pojechał za małym, zielonym ludzikiem na małym, zielonym skuterku i mu nakopał.
Jaki z tego morał ???
CZERWONE SKUTERKI Sˇ SZYBSZE!!!



Rzecz dzieje się na budowie. Kierownik wyszedł ze swojej kanciapy i patrzy jak robotnik biegnie z pustą taczką, po chwili wraca z pustą taczką, za chwile znów biegnie z pustą taczką, i wraca równierz z pustą. Zdziwiony kierownik woła go:
- Eee panie, pozwól no pan tu.
- Co się stało panie kierowniku??
- Dlaczego jak was zawsze widze to biegniecie z pustą taczką?
- Bo jest taki zapier.... panie kierowniku, że nie mam nawet czasu załadować.

[ Dodano: 2011-04-11, 22:35 ]
Mecz o SUPER PUCHAR, 100 tysięcy ludzi na trybunach. Kibice szaleją, wrzeszczą i ogólnie jest fajno. Wszyscy oczywiście stoją, wszyscy oprócz jednego faceta, który zamiast patrzyć na grę, ostro się onanizuje, nie zwracając na nikogo uwagi. W pewnym momencie ktoś to zauważa i zaczyna się przyglądać. Potem szturcha drugiego i już po chwili duża grupa ludzi patrzy na ostro walczącego z "klejnotem" gościa. Kilka minut póżniej cały stadion patrzy już na faceta, który nadal nie wie jakie wzbudza zainteresowanie. Nawet telewizyjne kamery się na nim skupiły. Wreszcie zawodnicy obu drużyn zauważyli brak dopingu i też patrza tam gdzie wszyscy. W końcu - UUUUHHHH! Facet skończył, czerwony z wysiłku ale szcześliwy... Schował interes, wyciagnął papierosy i zapałki. W tym momencie widzi, że cały stadion patrzy w milczeniu na niego. Gościu zamiera z fajką przy ustach i zapaloną zapałka, spogląda powoli wokoło w końcu mówi ze zrezygnowaniem:
- Niieeeee no, kurwaa - nie mówcie, że tu jarać nie wolno...

Przychodzi facet do sklepu i mówi:
- Poproszę cacao. A sprzedawczyni do niego:
- Nie mówi się "cacao", tylko"kakao". To gościu chwilę pomyślał i mówi:
- To poproszę jeszczę dwie kytryny, a babka w sklepie mu na to, że nie mówi się "kytryny", tylko cytryny. Facet wychodzi ze sklepu i mówi:
- O Curwa, ale kyrk.


Spotykają się trzy murzynki i kłócą się która ma najczarniejszego męża. Pierwsza mówi:
- Jak mój mąż zranił się w rękę to czarna krew leciała.
Na to druga:
- E tam, jak mój mąż złamał sobie nogę to czarna kość wystawała.
Na to trzecia:
- Phhy.... to jeszcze nic, jak mój mąż piernie to dwa wiadra sadzy z pokoju wynoszę.



Ojciec namawia syna do poślubienia bogatej dziewczyny.
- Tato, ale przecież ona jeste prawie ślepa!
- Dzięki temu łatwo będzie ci przed nią ukryć wiele rzeczy.
- Jest prawie głucha.
- Nie bedzie podsłuchiwać twoich rozmów telefonicznych.
- Ona kuleje.
- Nie będzie ciebie szukać po restauracjach.
- Jest garbata.
- Synu, bądź sprawiedliwy, jedną wadę to ona może mieć ...


Aby uratować życie pewnemu Arabowi potrzebna jest transfuzja krwi. Niestety, Arab ma tak niespotykaną grupę krwi, że trudno o dawce. W końcu na internecie znaleziono człowieka o tej samej grupie. Był nim Icek z Telavivu. Arab napisał list do Icka:
"Bracie ratuj i ofiaruj mi 2 litry krwi"
Icek przeczytał, pomyślał i postanowił natychmiast wysłać krew do Araba, bo miał już dosyć tych wojen i nieporozumien. Po tygodniu pojawia się goniec u drzwi Icka i podaje mu list i kluczyki.
"Drogi bracie za uratowanie mi życia przyjmij ten mały upominek w postaci nowego Rolls Roysa"
Icek aż skoczył do góry z radości. Po roku historia się powtarza.
"Ratuj!"
Błaga Arab i Icek bez zastanowienia wysyła swoją krew do brata Araba. Po tygodniu pojawia się goniec z małym upominkiem i listem dziękczynnym. W pudełku Icek znajduje tylko złoty długopis. Rozczarowany Icek dzwoni do brata Araba i pyta co tak skromnie w porównaniu z pierwszym prezentem.
"No tak" - odpowiada Arab - "widzisz teraz to ja mam żydowską krew w sobie"


Przychodzą Polacy do baru przy wschodniej granicy i patrzą co jest w karcie:
- Rosołek: wykreślony
- Schabowy: wykreślony
- Barszcz: wykreślony
- Bigos: wykreślony itd. a na końcu karty: - Ruskie.
Na co jeden mówi:
Patrzcie nie dość że wszystko zeżarli to się jeszcze beszczele podpisali.



Przed blokiem spotykają się dwaj koledzy. Jeden pyta drugiego:
- Czy Twój kolega Wacek jest bokserem?
- Ależ nie! Dlaczego tak sądzisz?
- Bo ma taki spłaszczony nos i czoło.
- Boks nie ma z tym nic wspólnego. On jest czyścicielem szyb i pracuje w budynku, gdzie mieści się szkoła tańców striptisowych.


Pracownik do dyrektora:
- Jestem zmuszony prosić pana o podwyżkę, ponieważ intersują się mną trzy firmy.
- A moge wiedzieć jakie? - pyta dyrektor.
- Elektronia, gazownia i wodociągi.



Na pierwszej randce chłopak mówi do dziewczyny:
- Wiem, że masz na imię Basia, ale czy mogę mówić do Ciebie "Ewo"? Widzisz jesteć moją pierwszą dziewczyną...
- Jasne! A czy ja mogę do ciebie mówić "Peugeot"?
- A dlaczego właśnie tak?
- Bo jesteś moim 307 facetem...



Pewien facet poszedł do klubu nocnego. Wchodzi a tam trzy pary drzwi. Na jednych napisane "blonbynki", na drugich "brunerki" i na trzecich "rude". Wszedł do "blondynek". Znowu trzy pary drzwi a na nich "niebieskookie", "zielonookie" i "piwnookie". Wybrał "niebieskookie". I jeszcz raz trzy pary drzwi - "za 10 zł", "za 5 zł" i "za darmo".Wszedł do "za darmo" i wyszedła na ulice.



Dwie koleżanki rozglądają się w sklepie z ubraniami. Podchodzi do nich ekspedientka:
- W czym mogę pomóc?
- Szukam ciekawej sukienki na lato- mówi jedna z nich.
- A jakie Pani ma wymiary?
- 170 cm, 50 kg, 90/60/90...
Na to koleżanka:
- No coś ty Kaśka ?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!


Staruszek stoi przed przejściem dle pieszych. Podchodzi małolat z wymalowanymi włosami. Staruszek spogląda na niego.
Na co małolat:
- Co się tak gapisz nie robiłeś nigdy głupot za młodu?
Dziadek na to:
- Tak robiłem przeleciałem kiedyś papugę i zastanawiam się czy nie jesteś moim wnukiem.



W ogrodzie ktoś notorycznie wyżerał jabłka z drzew. Ogrodnik postanowił zaczaić się na złodzieja. Gdy w nocy coś zaczęło szeleścić w gałęziach, ogrodnik podkradł się do jabłonki i ujrzał na niej ciemną postać. Niewiele myśląc, złapał złodzieja za jaja i pyta:
- Gadaj, ktoś ty?!
Odpowiedziała cisza. Ściska więc mocniej.
- Gadaj, pókim dobry, ktoś ty??!!
Dalej cisza... ścisnął z całej siły
- Gadaj draniu, ktoś ty??!!
Zduszony głos wyjąkał:
- ..Józek... nie...mo...wa.... ze wsi...



Spotykają się dwaj myśliwi. Jeden z nich jest w bardzo złym stanie. Ten drugi się pyta.
- Co ci się stało?
- Ano wiesz, poszedłem wczoraj na polowanie. Patrze mała dziura. Wołam uuu, odpowiada uuu, z nory wybiega lis, ja bach i lis mój.
Ide dalej. Wieksza dziura. Wołam uuu, odpowiada uuu, wybiega niedzwiedź, a ja go bach.
I ide dalej. Patrze - oogromna dziura. Wolam uuu, odpowiada uuu i prosto na mnie wyjeżdza pośpieszny...


Statek pasażerski płynący przez Ocean Spokojny uległ awarii, zaczął dryfował. Zepsuta radiostacja nie pozwalała wezwał pomocy. Po miesiącu sytuacja stała się dramatyczna. Skończyło się jedzenie.
- Sytuacja jest taka, że jako kapitan muszę się poświęcił. Zastrzelę się, a wy zjecie moje zwłoki żeby ratować życie...
To mówiąc kapitan wyjął rewolwer i przyłożył sobie do skroni.
- Stop! Niech pan zaczeka! - krzyczy pewien angielski gentelmen.
- Dlaczego? - pyta się mile zaskoczony kapitan.
- Błagam pana, niech pan nie strzela sobie w głowę. Smażony móżdżek to mój przysmak...


W pociągu wygodnie rozparty na miękkim siedzeniu jedzie kowboj i puszcza kółka dymu z drogiego cygara, raz większe, raz mniejsze. Obserwuje go dokładnie siedzący naprzeciwko Indianin. Wreszcie zwraca się do kowboja:
- Powiedz jeszcze jedno takie słowo, a dostaniesz w pysk.



Na małej stacji kolejowej, stary robotnik obchodzi wagony i stuka młotkiem w koła.
- Dawno już tak pracujecie? - pyta pasażer.
- O, już będzie ze czterdzieści lat.
- A po co to robicie?
Robotnik wznosi ręce w górę i wzrusza ramionami:
- Wiedziałem, owszem wiedziałem, ale czterdzieści lat temu. Teraz stukam z przyzwyczajenia.


Dlaczego kot jest lepszy od faceta?
- Kot zawsze trafia do kuwety kiedy się załatwia.
- Jest większa szansa na nauczenie kota czegokolwiek.
- Nie musisz udawać, że podoba ci się to, co twój kot przywlecze do domu.
- Nigdy nie musisz spędzać czasu z matką twojego kota.
- Kot mruczy kiedy podajesz mu obiad.
- Możesz obciąć pazury swojemu kotu... spróbuj namówić faceta żeby obciął paznokcie u nóg.
- To nie ma znaczenia kiedy twój kot łasi się do twojej najlepszej przyjaciółki.
- Kot wie, że jesteś kluczem do jego szczęścia. Facet myśli że on nim jest.
- Kiedy kot wskoczy ci na kolana trochę pieszczot go zadowoli.
- Nie każe ci się rozbierać, kiedy z nim śpisz.
- Nie ma kompleksów, kiedy mu ogon nie staje.
- Kiedy ktoś go milej głaszcze niż ty, nie zmienia od razu właściciela.
- Kiedy go zdenerwujesz, nie wyjdzie z domu na piwo trzaskając drzwiami.
- Kot potrafi sam znosić swoje zabawki w ulubiony kącik.
- Można przed nim schować jedzenie.
- Kiedy przychodzi do ciebie po długiej nieobecności, nie ma śladów szminki na futrze i nie śmierdzi alkoholem.


Jaki jesteś? (cześć druga)
- Nieszczęśliwy - nie możesz pierdnąć.
- Umuzykalniony - pierdzisz na każdą nutę.
- Nerwowy - wstrzymujesz pierdnięcia w połowie.
- Dumny - myślisz że twoje pierdnięcia są wyjątkowo przyjemne dla otoczenia.
- Sadysta - pierdnąwszy w łóżku poprawiasz sobie kołdrę.
- Naukowiec - pierdzisz do butelek i szczelnie je zakorkowujesz.
- Niechlujny - masz obsrane majtki po każdym pierdnięciu.
- Wrażliwy - pierdzisz i potem płaczesz.



Jaki jesteś?
- Ambitny - zawsze jesteś gotowy pierdnąć.
- Koleżeński - lubisz wąchać czyjeś pierdnięcia.
- Niekoleżeński - przepraszasz, wychodzisz i pierdzisz w samotności.
- Roztargniony - nie możesz odróżnić swojego pierdnięcia od czyjegoś .
- Zaczepny - pierdzisz zawsze głośniej niż inni.
- Beztroski - pierdzisz w kościele.
- Dziecinny - pierdzisz a potem się śmiejesz.
- Sprytny - pierdzisz i kaszlesz w tym samym czasie.
- Zarozumiały - myślisz, że zawsze możesz pierdnąć głośniej.
- Przyjacielski - wąchasz czyjeś pierdnięcia, i mówisz im co zjedli.
- Okrutny - pierdzisz w łóżku i nakrywasz głowę żony kołdrą.
- Nieuczciwy - pierdzisz i zwalasz na psa.
- Zawiedziony - pierdzisz niesmrodliwie.
- Głupi - uwielbiasz czyjeś pierdnięcia, i na dodatek myślisz że to twoje własne.
- Nierozsądny - wytrzymujesz pierdnięcia godzinami.
- Malkontent - narzekasz że ludzie pierdzą w towarzystwie, a gdy sam to zrobisz dajesz długie i nieciekawe wyjaśnienia.
- Masochista - pierdzisz w wannie i próbujesz przegryźć bąbelki.
- Wstydliwy - czerwienisz się po każdym pierdnięciu.



Jesień złota, zimno, cmentarz, karawan, trumna, za trumną babulinka, grabarz kopie dół, ale tak spojrzał na babulinkę i pyta:
- Odprowadza pani kogoś?
- No tak - odpowiedziała zmartwiona babulinka..
- A kto?
- No mąż..
- Ile miał lat?
- 98.
- O to słuszny wiek.
- A pani ile ma lat?
- 94.
Grabarz spojrzał na nią i pyta:
- To pani się opłaca wracać do domu?


Pogodny wieczór, słońce zachodzi, żabki sobie kumkają, ptaszki ćwierkają, jeziorko, na jeziorku dwa łabędzie, a obok jeziorka przechadza się para, panna Hania i pan Stasio.
- Oj Stasiu - wzdycha panna - Ja to bym chciała, żebyśmy się tak całe życie kochali jak te dwa łabędzie, dziubek w dziubek, skrzydełko w skrzydełko.
- Haniu, czyś ty całkiem oszalała? Jak to tak całe życie kochać się z pupą w zimnej wodzie!?



Zabawa dawno się skończyła, goście wyszli z lokalu, babcia klozetowa owinęła ścierkę wokół szczotki i pucuje podłogę, czyści posadzkę. W pewnym momencie w jednym z boksów widać parę nóg. Babcia więc puka do drzwi, nikt nie odpowiada. Szarpie za klamkę, zamknięte. Przystawia więc sobie stołek, wspina się na niego, zagląda i widzi faceta śpiącego na sedesie. Babcia podważyła haczyk od drzwi szczotką, otworzyła drzwi i krzyczy:
- Halo, panie wstań pan!
Facet otworzył jedno oko i zawołał:
- Ludzie! Litości! Znowu białe tango?



W samolocie siedzi dwóch mężczyzn, jeden oblatany, a drugi pierwszy raz leci samolotem. Ręce mu się pocą ze zdenerowawania, cały czas wygląda prze okienko i w pewnym momencie woła głosem pełnym emocji.
- Panie, patrz pan, ludzie jak mrówki!
Oblatany facet wyjrzał z pogardą za okienko i mówi:
- Nie, proszę pana, to nie ludzie, to mrówki, myśmy jeszcze nie wystartowali..


Wysokiej rangi urzędnik państwowy pojechał zimą na ryby. Wyrąbał sobie przerębel, zarzucił wędkę, siedzi, łowi i nagle słyszy głos:
- Tu nie ma ryb.
Urzędnik się rozejrzał zaintrygowany, ale że nikogo nie było w około, usiadł i dalej łowi te ryby. Po chwili znowu słyszy głos:
- Tu nie ma ryb.
Zaniepokoił się troszkę, że słyszy jakieś dziwne głosy, ale dalej łowi te ryby. Po jakimś czasie znowu słyszy głos:
- Tu nie ma ryb!
- Kto to mówi?! - krzyknął zniecierpliwiony urzędnik.
- Kierownik lodowiska...



Pewnego razu na oceanie rozbił się statek, na którym przebywali sami mężczyźni, w różnym wieku. Wylądowali na całe szczęście na bezludnej wyspie, a rankiem po przebudzeniu ujrzeli nieopodal jeszcze jedną wyspę, a tam na tej wyspie, same kobiety. Jak to zobaczył jeden dwudziestolatek to krzyknął:
- Panowie! Płyniemy do nich!
Na co odezwał się trzydziestolatek:
- Zaraz młody człowieku, jak to płyniemy? Przecież jesteśmy zmęczeni, daleka droga jeszcze się utopimy, porozglądajmy się tutaj, znajdziemy jakąś kłodę, uczepimy się i dopiero wtedy popłyniemy.
Na to czterdziestolatek się odzywa:
- Panowie, co wy! Co my partacze jesteśmy, czy co?! Co to nam ta wyspa ucieka!? Mamy trochę czasu, pochodzimy sobie po tej wyspie, poszukamy jakichś desek, zbudujemy jakąś tratwę, usiądziemy wygodnie i dopiero wtedy sobie popłyniemy. Co to nam ta wyspa ucieka, czy co?
Na to pięćdziesięciolatek się odzywa:
- Panowie! Ja w ogóle nie rozumiem problemu, po co taki pośpiech? Przecież stąd też dobrze widać...



Pewnego pięknego dnia, błędny rycerz jechał sobie dróżką na koniu, dojechał do rozstaju dróg, gdzie stały dwa drogowskazy. W lewo mówił o tym, że kto pojedzie tą drogą będzie bogaty, szczęśliwy, sławny, natomiast drogowskaz w prawo głosił, że kto pojedzie w tę stronę, tego po prostu porąbie. Błędny rycerz był szczęśliwy, bogaty, miał powodzenie u kobiet, więc postanowił zaryzykować i pojechać w prawo. Dojechał do miejsca gdzie droga kończyła się na polanie, na środku tej polany było jezioro i z tego jeziora wystawało siedem smoczych głów. Cóż zrobił błędny rycerz? Wyjął miecz i zaczął ścinać te głowy. Została w końcu jedna, która tak naprawdę dopiero wyłoniła się z tego jeziora. Błędny rycerz wziął zamach, już chciał tę głowę ściąć, gdy wtem smok przemówił ludzkim głosem:
- Porąbało cię rycerzu?! Ja tylko piję wodę!


Przyjeżdża Belzebub na wizytację do piekła i wypytuje Lucyfera o porządek, a co słychać.
Lucyfer mówi:
- Wszystko pięknie, porządek jest, mamy tutaj trzy kadzie, w jednej trzymamy Żydów, w drugiej Niemców, a w trzeciej Polaków. Największe kłopoty mamy tutaj z Niemcami i Żydami, Polacy są w miarę spokojni.
- No, a dlaczego? - pyta Belzebub.
- Żydzi cały czas próbują wychodzić z tej kadzi, jeden drugiego podsadza, a my musimy ich wpychać z powrotem do środka.
- A Niemcy? - dopytuje się Belzebub.
- A Niemcy to się tak organizują całą kupą, biorą jednego i wyrzucają, no i my musimy go z powrotem wpychać do środka.
- No, a Polacy?
- A Polacy - mówi Lucfer - to bardzo zdyscyplinowany naród, jak jeden zaczyna wypełzać z tej kadzi, to cała reszta ciągnie go na dół z powrotem.


Przychodzi mężczyzna do lokalu, za barem piękna barmanka i facet mówi:
- Ja poproszę setkę czystej wódki i dwie cytryny. Wypił wódkę, jedną cytrynkę wziął w jedną rękę, drugą w drugą rękę i ciśnie, ciśnie z całej siły, sapie przy tym, tak, że twarz mu poczerwieniała.. Po chwili sytuacja się powtórzyła, facet zamówił setkę wódki i dwie cytrynki, wycisnął je z całej siły, a barmanka przygląda mu się z uwagą i mówi:
- A pan to kolejarz?
- Tak jest - odpowiada klient - a po czym pani poznała?
- A po czapce.


Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy Trasą Łazienkowską. Przede mną, lewym pasem nowiusieńkim BMW jechała blondynka... Przy prędkości 130 km/h siedziała z twarzą tuż przy lusterku i ... malowała sobie rzęsy.

Ledwie na moment odwróciłem głowę, a kiedy spojrzałem znowu na BMW oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!!!) już jest połową auta na moim pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak się przestraszyłem, że golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowałem kolanami opanować kierownicę tak, aby wrócić na swój pas ruchu komórka wleciała mi akurat prosto do kubka z gorącą kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała, poparzyła moją męskość, zrujnowała mój telefon i przerwała bardzo ważną rozmowę!!!

Jak ja nienawidzę kobiet za kierownicą...




Świeżo zaślubiona kobieta poszła do swojej przyjaciółki.
– No i jak ci się z nim żyje? – spytała przyjaciółka.
– Fatalnie – zaczęła się skarżyć panna młoda – Je jak świnia, nie myje się, śmierdzi jak skunks i wszędzie zostawia swoje brudne ciuchy. Jak patrzę na niego to robi mi się mdło i prawie nie jem, bo nic nie mogę przełknąć.
– Cóż – odrzekła przyjaciółka – Dlaczego go nie zostawisz?
– Jeszcze trochę. Najpierw chcę z pięć kilo schudnąć.


Samolot pasażerski w podróży międzykontynentalnej dostał się w sam środek burzy. Deszcz i grad waliły w kadłub, wiatr rzucał go na prawo i lewo, a dookoła biły pioruny. Pasażerowie krzyczeli z przerażenia Było więcej niż pewne, że samolot zaraz się rozbije i wszyscy zginą.
W pewnym momencie podniosła się młoda kobieta i zawołała:
– Dłużej już tego nie zniosę! Nie mogę tak bezczynnie siedzieć i czekać na śmierć jak jakieś zwierzę! Jeśli mam już umrzeć, chcę przed śmiercią poczuć się w pełni kobietą. Czy jest tu jakikolwiek mężczyzna zdolny uczynić coś, abym do końca mogła czuć się kobietą?
Kobieta rozejrzała się po pokładzie samolotu i zobaczyła czyjąś rękę uniesioną do góry, a w ślad za ręką podniósł się wysoki, przystojny, umięśniony mężczyzna. Ze zrozumieniem uśmiechnął się do kobiety i idąc w jej stronę zaczął zdejmować odpinać i zdejmować z siebie koszulę. Nawet w tym skąpym świetle kobieta z łatwością mogła dostrzec jego potężne muskuły. Stanął przed nią z koszulą w ręku i rzekł:
– Z łatwością mogę sprawić, że poczujesz się przed śmiercią jak prawdziwa kobieta. Czy na pewno tego chcesz?
– Pragnę tego! – ochoczo odrzekła kobieta.
Na to mężczyzna wręczył jej swoją koszulę mówiąc:
– Upierz ją!



Pewnego dnia, jak zwykle, mąż odpoczywał po pracy siedząc w pokoju i czytając gazetę, a żona (też po pracy) gotowała w kuchni obiad. Nagle mężczyźnie zachciało się pić, zawołał więc:
– Helenka! Herbatki!
Na co żona wyszła z kuchni, popatrzyła na niego i powiedziała:
– Magiczne słowo......
– Szybciutko! Szybciutko!


Dwie koleżanki po 40-tce spotykają się przy kawie. Jedna z nich narzeka, że czuje się już stara i nieatrakcyjna dla mężczyzn, że z roku na rok więdnie coraz bardziej. Mąż przestał jej prawić komplementy, nie zauważa nowych fryzur i sukienek, godzinami siedzi wgapiony w telewizor i ożywia się tylko na widok młodych panienek.
– Może zafundowałabyś sobie kuracje odmładzającą? To by ci poprawiło wygląd i nastrój – radzi jej koleżanka.
– Nigdy w życiu! Mój mąż na to nie zasłużył!


Spotykają się dwaj księża, starzy znajomi z seminarium. Jeden przyjeżdża najnowszym modelem forda, drugi maluchem.
- Słuchaj, musisz mi wytłumaczyć jak to jest. Mamy mniej więcej jednakowe parafie, ludzie są tak samo bogaci, więc jak to jest, że ty masz ford`a, a ja tylko malucha?
- A jak zbierasz na tacę?
- No, normalnie. Chodzę, podstawiam każdemu i mówię "Co łaska... "
- No widzisz! Ja podstawiam każdemu i mówię: "Co?! Łaska?!"



Pierwsze Boże Narodzenie. Do stajenki przychodzą trzej królowie. Wchodzi pierwszy z nich, a z powodu niskiego stropu zdrowo wali głową w belkę na suficie.
- O Jezu! - krzyknął z bólu.
Na te słowa odzywa się św. Józef.
- Widzisz, Maryjo, mówiłem że to jest dobre imię dla dziecka, a nie jakiś Stefan!


W dowód przyjaźni Bush z Putinem zamienili się sekretarkami. Po jakimś czasie sekretarka Busha telefonuje do niego z Rosji.
- Szefie, ja tutaj nie wytrzymam. Kazano mi związać włosy, założyć stanik i podłużyć spódnice.
Wkrótce do Putina telefonuje ze Stanow jego sekretarka.
- Szefie, ja tutaj nie wytrzymam! Kazano mi rozpuścić włosy, zdjąć stanik i tak skrócić spódnice, że lada moment będzie mi widać kabure i jaja.



Był sobie bank. Ponieważ dobrze prosperował, złodziej postanowił go obrobić. Włamał się do niego w nocy i widzi dwanaście sejfów obok siebie. Otwiera pierwszy, a tam nie ma pieniedzy, tylko jakiś jogurcik.
- Co do licha, jogurcik w sejfie? Ale jak jest, to go wypije.
Przeszedł do następnego, a tam znów jogurcik. Znów wypił. Sytuacja się powtarza. Złodziej wypił wszystkie jogurciki i wychodzi wściekły, bo nie znalazł pieniędzy. Patrzy na szyld banku, a tam widnieje napis:
- "Bank Spermy"


Dyliżans pędzi przez prerie. Co pół godziny woźnica zatrzymuje pojazd, schodzi z kozła, otwiera drzwi, a potem głośno je zatrzaskuje chociaż nikt nie wysiada ani nie wsiada. Za siódmym razem ktoś z podróżnych pyta o powód tych czynności.
- Konie myślą,... - tłumaczy woźnica - ... że ktoś wysiada i raźniej im się potem ciągnie...
W tym momencie siwek mówi do karego:
- Do licha! Na każdym przystanku wsiadają nowi pasażerowie! Coraz trudniej ciągnąć!


Leci samolot, przyrządy pokazują, że sytuacja nie jest najlepsza. Pilot wzywa stewardessę i mówi:
- Jest bardzo źle, nie wydaje mi się żebyśmy wyszli z tego cało, ale niech pani pójdzie, opowie pasażerom dowcip to przynajmniej umrą z uśmiechem na twarzy.
Stewardessa wyszła do pasażerów i opowiada:
- Proszę Państwa, sytuacja jest, no.. Mam dla Państwa dowcip - i zaczyna opowiadać.
Opowiada, opowiada, a samolot pikuje, opowiada, a samolot pikuje, opowiada, a samolot runął, ze zgliszcz i z dymu wstaje jedna, ocalała staruszka.
Wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Też mi dowcip...


Rzecz się ma w sądzie, żona została oskarżona o zamordowanie męża, udowodniono jej podanie trucizny w kawie. Sędzia przed ogłoszeniem wyroku mówi:
- Przepraszam, czy oskarżona nie chciałaby coś powiedzieć w ostatnim słowie?
Żona przecząco kręci głową.
- No to może oskarżonej było przykro, chociaż przez chwilkę...
- Tak, wysoki sądzie, było mi przykro..
- No właśnie kiedy - pyta wysoki sąd.
- Wtedy, kiedy mąż poprosił o drugą filiżankę kawy.
 
     
kotek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-12, 21:49   

:mrgreen: :) :-) :( :o :shock: :lol: :x :roll:





KAWAŁY KELNERZY

Po sprawdzeniu pracy domowej w szkole podstawowej...
- Ani jedno działanie na dodawanie nie jest wykonane prawidłowo!!!
- Ale to nie ja odrabiałem lekcje, to mój tata!!!
- A kim on jest???
- Kelnerem...

W nadmorskiej miejscowości letniskowej facet wchodzi do restauracji, siada za stolikiem i zamawia rybę. Gdy kelner podaje rachunek, facet mówi:
- Przyjechałem tutaj przed dwoma tygodniami i teraz żałuję, że już wtedy nie odwiedziłem tego lokalu!
- Miło mi to słyszeć, drogi panie.
- Wówczas ryba, którą mi pan podał, musiała być jeszcze świeża.

Zamknęli gościa do więzienia na 20 lat, siedział sam w celi, nie miał co robić, ale po latach złapał mrówkę. Wyuczył ją tańczyć, śpiewać, robić fikołki, zrobił jej mały parasolik i ubranko. Ćwiczył ją i ćwiczył, poświęcał jej cały czas. W końcu wyszedł na wolność i zabrał mrówkę ze
sobą. Nie wiedział co z sobą zrobić więc poszedł do dobrej restauracji coś wreszcie porządnie zjeść. Ale nie miał pieniędzy. Podchodzi kelner:
- Słucham pana?
- Proszę pana, chciałbym zjeść coś naprawdę super, ale nie mam pieniędzy...
- Och, bardzo mi przykro...
- Ale zróbmy tak: da mi pan dobry obiad, a ja pana w zamian czymś zadziwię. Założę się, że tego pan jeszcze nie widział!
- No, niech będzie. Co to takiego?
- Proszę pana, niech pan popatrzy, tu na stole jest mrówka...
Kelner ściera mrówkę serwetą mówiąc:
- O, najmocniej przepraszam...

Przyszła para do restauracji, kelner podaje menu i pyta co chcą zamówić, wpierw pyta Panią, czego sobie życzy, ona mówi: pierwsze danie zupa, drugie schabowe na deser ciastko i kawa. Pyta Pana ,co dla niego, a Pani szybko mówi na pierwsze danie sałata, drugie danie sałata, na deser tez sałata. Zdziwiony kelner pyta: A to dlaczego tylko sałata? A Pani odpowiada: Bo jak pieprzy, jak królik, to niech je, jak królik.

- Kelner, co macie do jedzenia?
- Polecam pieczeń huzarską!
- Nie jestem żaden huzar, żebym jadł pieczeń huzarską! Co jest jeszcze?
- Pieczeń baranią!
- Świetnie, poproszę!


Zabawne, w naszym miasteczku lekarz i przedsiębiorca pogrzebowy mają ten sam tik oka. Zauważam to zwłaszcza kiedy się mijają na ulicy...

.Dwaj lekarze siedzą w celi. Jeden wzdycha:
- A mogłem zostać meteorologiem i wybaczono by mi 90% pomyłek..

Przez hol w szpitalu biegnie facet, który właśnie miał mieć operację.
- Co się stało?! - pytają go inni pacjenci.
- Słyszałem, jak pielęgniarka mówi: to bardzo prosta operacja, niech pan się nie martwi, jestem pewna, że wszystko będzie dobrze!
- Próbowała tylko pana uspokoić, co w tym złego?!
- Ona nie mówiła do mnie. Mówiła do lekarza!!!

Przychodzi facet do lekarza twierdząc, że jest ogólnie w złej kondycji fizycznej. Doktor poddał go całej serii badań, po czym mówi:
- Wie pan co? W tej chwili nie mogę dokładnie stwierdzić co panu dolega, ale myślę, że to wszystko przez alkohol.
- A jest tu jakiś trzeźwy lekarz? - zapytał z ciekawości facet.

Psychiatra radzi matce dziecka, które sprawia masę problemów.
- Niedługo popadnie Pani w depresje, proszę się wyluzować, odpocząć od domowych problemów. Polecam Pani nasz kurs odprężania.
Kobieta się zgodziła i po paru tygodniach wraca do lekarza.
- I jak? Była Pani na naszym kursie? - pyta lekarz.
- Tak.
- Wyluzowała się Pani?
- A kogo to obchodzi?

Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie,gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
- Czy mi się tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach??
Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda Panie Doktorze?





KAWAŁY WOJSKO

- Obywatelu starszy sierżancie, a krokodyle latają?
- A tyś z czym wyjechał?
- A obywatel major powiedział, że latają...
- ... No, latają.. Lecz tylko nisko - niziutko.
- A obywatel major powiedział że wysoko!
- Bo rozpędzają się nisko, a potem się wznoszą!

Chorąży stoi koło rowu i wrzeszczy szeregowym :
- Iwan, skacz!
Iwan skacze.
- Piotr, ręce na bok, dwa kroku w lewo, skacz!
Piotr skacze.
- Sidorow, zgiąć się na pół, krok w prawo, skacz!
Sidorow skacze.
Podchodzi major :
- Tow. chorąży, pułkownik was wzywa.
Chorąży :
- No żesz, znowu w tetris nie dał się zabawić!

Jednym z ulubionych akcentów kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej było powiedzenie: A buty to się wam maja świecić jak psu co? na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwała Jaja. Raz kapitan z duma popatrzył w dół i ku ogromnej radości kompanii dodał Albo jak moje!.

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: Major Aksamit ma w dupie dynamit. Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablice. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomniana wyżej sentencje. W chwile potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablice i groźnie zapytał:
- Kto to napisał?!
- Pan major - odpowiedzieli studenci.




KAWAŁY WOJSKO

Na placu podporucznik opowiada plutonowi:
- Przypuśćmy, że nas lecą bombować.
Głos z szeregu:
- Nie bombować, tylko bombardować.
Podporucznik:
- Chorąży Iwan! Trzy kroki z szeregu! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań! wstąpić! Dalej - przypuścimy na nas zrzucają jędrną bombę.
Głos z szeregu:
- Chyba nie jędrną, tylko jądrową.
Podporucznik:
- Chorąży Iwan! Trzy kroki z szeregu! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań! wstąpić! Dalej - odbywa się jędrna eksplozja. Pytanie: co trzeba robić przede wszystkim?
Cały szereg:
- Ratować chorążego!
Podporucznik:
- Iwan! Trzy kroki z szeregu! SZEREG! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań! Padnij! Powstań!

Okulista zasiadający w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery ?
- Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablice ?
- Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!

Synek do tatusia: - Tatusiu, zrób, żeby słoniki biegały.
- Syneczku, słoniki są zmęczone.
- Tatusiu, błagam, zrób, żeby słoniki biegały.
- Syneczku, słoniki są naprawdę bardzo zmęczone. Cały dzień biegały na twoją prośbę.
- Tatusiu proszę! Proszę ostatni raz.
- No dobra, ale na dzisiaj ostatni raz, bo słoniki padną!
- Kooompaniaaaaa! Maski włóż! 3 okrążenia dookoła poligonu!

Wykład z fizyki na Akademii Wojskowej.
- Wszystkie ciała rzucone do góry spadają z powrotem na ziemie. To jest właśnie
Prawo ciężkości...
- A jeśli spadną do wody?- pyta jeden z kadetów.
- To już nie wasza sprawa. Tym zajmie się już Marynarka Wojenna.




KAWAŁY WOJSKO

Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d..ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...

Kapral wchodzi wieczorem do sypialni rekrutów i pyta:
- Który z was był w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zgłasza się jeden z żołnierzy.
- W porządku. Jesteś odpowiedzialny za to, żeby co wieczór o dziesiątej światło w sali było zgaszone.

Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...

Wyskoczył spadochroniarz z samolotu i z wrażenia zapomniał, jak uruchomić spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, ze nic z tego. Nagle widzi żołnierza , który leci obok niego do góry.
- Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron?
- Sorry, ja z saperów...




Jak brzmi definicja wojskowa kałuży?
- Jest to niewielki zbiornik wodny o małym znaczeniu strategicznym...

Czasoprzestrzeń w wojsku jest wtedy gdy kapral powie :
- Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu.

Na komisji wojskowej pytają poborowego:
- Do you speak English?
- Heee???
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Heee???
I następnego:
- Do you speak Eglish?
- Yes, I do.
- Heee???

Szedł pijany generał z adiutantem przez las. Cos zaszeleściło w krzakach.
Generał niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po chwili wraca:
- Melduje posłusznie, ze zastrzeliliście zwykłą krowę !
- To nie mogła być zwykła krowa - zwykłe krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa !
Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca:
- Melduje posłusznie, ze zastrzeliliście dziką babę.

Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w szeregu. Kapral daje komendę:
- Prawą nogę do góry podnieść!
Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy się wzdłuż szeregu i krzyczy:
- Co za dureń podniósł obie nogi?!

Na zajęciach z balistyki major oblicza wartość sinusa kata nachylenia działa, otrzymując 2.5. Zaintrygowany szeregowy protestuje - major po krótkim namyśle odpowiada:
- Sinus kata w warunkach bojowych osiąga wyższe wartości!




KAWAŁY WOJSKO

Zajęcia teoretyczne w jednostce wojskowej. Prowadzący sierżant wyrywa do odpowiedzi szeregowego Nowaka:
- Nowak, wyobraźcie sobie sytuację. Pełnicie służbę wartowniczą. Jest trzecia w nocy. Nagle widzicie, że w waszym kierunku pełznie jakiś człowiek. Co robicie?
- Odprowadzam majora Bugałę do jego kwatery, panie sierżancie.

W pociągu w jednym przedziale jadą matka z 18-letnią córką, generał i szeregowiec. Pociąg wjechał do tunelu, nagle słychać plaśnięcie jakby uderzenie w policzek. Co myśli każdy z pasażerów gdy pociąg wyjechał z tunelu?
Matka: "O ktoś próbował dobierać się do mojej córeczki".
Córka: "Moja mamusia to ma jeszcze powodzenie".
Generał: "Żołnierz skorzystał a ja dostałem".
Szeregowiec: "Jak pociąg jeszcze raz wjedzie do tunelu to znowu przyłożę w gębę generałowi".

- Panie generale, melduję, że zwiad zakończył się sukcesem, mój czołg odkrył zamaskowane działo wroga.
- Gratuluję, ale dlaczego przybywacie z meldunkiem pieszo?
- Bo działo także odkryło mój czołg.

Inspekcja w koszarach francuskich:
- W jaki sposób zabezpieczacie się przed zatruciem skażoną wodą? - pyta szef inspekcji.
- Najpierw gotujemy wodę, panie pułkowniku.
- Dobrze, a co potem?
- Potem dokładnie filtrujemy - odpowiada zapytany. I dodaje: - I żeby się już całkowicie zabezpieczyć, pijemy wyłącznie wino!

Jaka książka odmieniła życie największej ilości ludzi?
- Książeczka wojskowa.

Generałowi urodził się wnuk, więc postanowił wysłać swego adiutanta do
szpitala, aby się dowiedział czegoś więcej. Po powrocie generał pyta:
- I jak wygląda?!
Na to adiutant:
- Jest bardzo ładny... Podobny do Pana generała.
- Podać więcej szczegółów!
- Melduję, że niski, łysy i bez przerwy drze mordę.




KAWAŁY TEŚCIOWA

Do Kowalskiego przyjechała teściowa:
- Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!!!
- Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!

Jaka jest różnica między teściową a Słońcem ?
Żadna, na jedno i drugie nie da się patrzeć...

Do właściciela domku z ogródkiem przybiega rozpromieniony sąsiad.
- Czy możesz pożyczyć mi dwa wiadra wody?
- Oczywiście, ale przecież ty masz własną studnię!
- Tak oczywiście ale do niej wpadła teściowa i woda sięga jej sięga jej tylko do brody...

Kowalski postanowił zaprowadzić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła:
- Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra!
- Jak to?! - protestuje żona.
- Co takiego?! - wtóruje teściowa.
- A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie?
Zjadł, wypił i mówi:
- A teraz prześpię się z teściową!
- Jak to?! - krzyczy żona.
- Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa.

Co to jest: 30 żabek i ropucha?
- Teściowa wiesza firanki.

- Kto powiedział: "Ostrożności nigdy za wiele!"?
- Zięć zamykając na kłódkę trumnę z teściową.

- Panie dyrektorze, czy mógłbym otrzymać dzień urlopu, by pomoc teściowej przy przeprowadzce?
- Wykluczone!
- Bardzo dziękuję, wiedziałem że mogę na pana liczyć...




KAWAŁY TEŚCIOWA

Teściowa chciała sprawdzić zięciów czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że wskoczy do studni i będzie udawała że się topi. Przygotowała sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny).
Przyjechał pierwszy zięć no to teściowa buch do studni. Zięciu podbiega, patrzy, teściowa. Wyciąga ją ze studni i odnosi do domu. Rano budzi się, widzi przed domem maluch z napisem "od teściowej dla zięcia".
Przyjechał drugi zięć, teściowa ten sam numer. Zięć ją ratuje. Rano wstaje a tam polonez!? z napisem "od teściowej dla zięcia"
Przyjechał trzeci zięć. Teściowa stary numer. Zięć podbiega do studni odcina linę na której wisiała teściowa. Teściowa się topi. Zięć rano wstaje a tam MERCEDES z napisem "dla kochanego zięcia TEŚĆ"

Fąfara do kolegi:
- Moja rodzina przeżyła ostatnio katastrofę kolejową.
- Co się stało?
- Teściowa przyjechała do nas pociągiem.

Spotyka się dwóch kolegów jeden jest wyraźnie smutny drugi pyta go:
- Czego jesteś smutny?
- No wiesz porwali mi teściową i żądają okupu.
- Zaraz, zaraz teściową? To co się martwisz?
- Powiedzieli, że jeśli nie dam im okupu, to ją sklonują.

Facet z pięknym psem przychodzi do weterynarza i mówi: prośże obciąć psu ogon.
- Weterynarz na to, szkoda ,taki piękny pies
- Właściciel: proszę nie dyskutować tylko ciąć.
- Ale dlaczego?
- Przyjeżdża teściowa i domu nie ma być żadnych oznak radości.

Fąfara mówi do przyjaciela:
- Chyba jesteś już szczęśliwy, kiedy wydałeś swoje dwie córki za mąż?
- Nie całkiem. W domu została jeszcze teściowa.

Zięć po wizycie teściowej u lekarza pyta:
- Panie doktorze czy jest jakaś nadzieja?
- Niestety, to tylko zapalenie ucha środkowego.







KAWAŁY TEŚCIOWA

Franek mówi do kolegi:
- W niedzielę wybieram się z teściową na giełdę staroci.
- A ile chcesz za nią dostać?

Do rodziny Fąfary przyjechała teściowa. Stęskniony za babcią Jasio próbuje usiąść na kolanach.
- Jasiu, usiądź obok mnie na krzesełku.
- Dlaczego?
- Bolą mnie nogi. Musiałam z dworca iść na piechotę.
- Na piechotę? Przecież tato powiedział, że babcię diabli przynieśli.

Do komisariatu wchodzi mężczyzna i zgłasza zaginięcie teściowej.
- Kiedy zaginęła?
- Trzy tygodnie temu.
- I dopiero teraz zgłasza pan zaginięcie?
- Tak, bo nie mogłem uwierzyć w to szczęście.

Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi otwiera zięć:
- O, mamusia! A mamusia na długo?
- Na tak długo synku, aż wam się znudzę.
- To mamusia nawet nie wejdzie?

W sądzie:
-Dlaczego uderzył pan teściowa nogą od stołu kuchennego?
-Wysoki sądzie, nie miałem siły żeby podnieść cały stół.

Mąż mówi do żony:
- Nie twierdzę, kochanie, że twoja mama źle gotuje, ale zaczynam rozumieć dlaczego twoja rodzina modli się przed obiadem!

Dwaj koledzy piją w restauracji piwo. W pewnej chwili jeden z nich stwierdza:
- Moja teściowa to straszna piła!
- Ja czegoś takiego nie mogę powiedzieć o mojej teściowej. Nie. Piły zazwyczaj mają zęby...


Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest oskarżony o zamordowanie teściowej. Sędzia pyta, co oskarżony ma na obronę.
- Wysoki Sądzie, jestem niewinny. To było tak: Siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańczę, gdy w pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka, a potem wypadł mi nóź i właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa i poślizgnęła się na skórce, i upadła na nóź... i tak siedem razy.

Jakiś facet biegnie za jakąś babą i wali ją dechą po głowie. Inny gość, który to widział mówi do niego:
- Co ty robisz?
On odpowiada:
- To moja teściowa!
Tamten krzyczy:
- No to kantem ją, kantem!!!

- Tatusiu, czemu spychamy ten samochód w przepaść?
- Cicho, synku, bo babcię obudzisz.

Rano w biurze:
- Stary, skąd masz takie limo pod okiem?!
- A, bo jak się wczoraj wieczorem modliliśmy przy stole i właśnie mówiliśmy "ale zbaw nas ode złego", to niechcący spojrzałem na teściową...

Umiera teściowa. Spogląda w okno i szepta:
- Ale zachód.
Zięć:
- Niech się mama nie rozprasza.

Świeżo poślubiona żona mówi do męża, który właśnie wrócił z pracy:
- Mam wspaniałą wiadomość. Niedługo będziemy mieszkać we trójkę!
Mąż nie posiadał się z radości. Ucałował żonę i powiedział:
- Och, kochanie, jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie!
- Cieszę się, że tak czujesz, bo jutro rano wprowadza się do nas moja mamusia.

Wraca mąż ze szpitala gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową i zły jak nieszczęście mówi do żony:
- Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami.
- Nie rozumiem - mówi żona - wczoraj lekarz powiedział mi, że mama jest umierająca!
- Nie wiem co on tobie powiedział ale mnie, kur*a radził przygotować się na najgorsze.


Zajączek i niedźwiedź jechali pociągem na komisje wojskowa. Zajączek wypadł z pociągu i wybił sobie wszystkie zęby. Pobiegł jednak na skróty i dotarł na miejsce szybciej niż miś. Kiedy mis wchodził do budynku, zając już wychodził z komisji.
- No i co?- spytał miś.
- F pofrzątku!- odpowiedział zając. - Sfolniony. Bfrak ufzębienia!
Mis pomyślał chwile, odszedł na bok, wziął kamień i też wybił sobie zęby. Wychodzącego z komisji misia, oczekiwał już zając.
- No i cfo? - pyta zając.
- F pofrządku! - odpowiada miś - Sfolniony! Plafkoftopie!

Zajączku, dlaczego masz takie krótkie uszy?
- Bo jestem romantyczny.
- Nie rozumiem.
- Wczoraj siedziałem na łące i słuchałem śpiewu słowika. Tak się zasłuchałem, ze nie usłyszałem kosiarki...

Misiu z zajączkiem siedzą w jednej celi. Misiu siedzi w kącie, a zajączek cały czas biega.
- Misiu uciekajmy stąd, oni nas zabiją!
- Zajączku usiądz sobie, jesteś ze mną, nic ci nie zrobią.
Zajączek jednak po chwili wstaje i znów chodzi.
- Misiu uciekajmy oni nas zabiją!
- Zajączku uspokój się i siadaj.
Zajączek siada. Otwierają się drzwi i do celi wchodzi wielbłąd. A zajaczek:
- Misiu uciekajmy, zobacz co oni zrobili z tym koniem!

Jedzie zajączek z niedźwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedźwiedź schował zajączka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet.
Kanar się pyta:
- A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki?
Niedźwiedź uderza się w pierś (tu powinien być taki zamaszysty gest), wyciąga spłaszczonego zajączka i mówi:
- Zdjęcie kolegi.

Lew, król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę. Spotyka żyrafę: "Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" - i notuje w kalendarzyk. Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę: "Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.." wertuje kalendarzyk - "tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Wiec spożyję panią w środę na kolację". Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku.
- "To ja pana pierd...!"
- "Aa, to ja pana skreślam..."




KAWAŁY ZAJĄCZEK

Nawalony zając wraca po nocy do domu. W pewnym momencie fiknął i zasnął. W międzyczasie znalazły go dwa wilki i nie mogąc dojść do zgody poobijały sobie mordy aż do utraty przytomności. Rano zając się budzi, rozgląda się po pobojowisku i mówi:
- Ja to kiedyś po pijaku cały las rozwalę...

Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały Zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"

Siedzi zajączek i cos pisze. Podchodzi wilk:
- Zajączku, co piszesz?
- Doktorat o wyższości zajączków nad wilkami!
- Ja ci zaraz!
I za zającem w krzaki. Zakotłowało się i wychodzi potargany wilk.
Za nim niedźwiedź:
- Trzeba się było zapytać, kto jest promotorem!



KAWAŁY ZAJĄCZEK

Idzie sobie zajączek przez las i pali papierosa. Widzi to krowa i mówi:
- Taki mały a już pali.
A zajączek na to:
- Taka duża, a stanika nie nosi!

Jeździ bogaty zając po jeziorze motorówką, wszyscy patrzą się na niego. Nagle przychodzi pijany niedźwiedź i mówi:
- A skąd masz??
Zając odpowiada:
- A jak się nie pije to się ma!
Na następny dzień zając jeździ porshem po ulicy wszyscy się patrzą. Nagle znowu przyłazi pijany niedźwiedź i pyta:
- A skąd masz?
Zając odpowiada:
- A jak się nie pije to się ma!
Potem zając lata po niebie helikopterem. Nagle niedźwiedź przelatuje koło niego odrzutowcem. Zając pyta:
- A skąd masz?
A niedźwiedź:
- A jak się zda butelki to się ma!

Na polanie w lesie pasą się krowy. Nagle zza drzewa wychodzi zajączek i mówi:
- Witam szanowne króweczki! Czy jest może między paniami jakiś cwaniaczek?
- Nieee - odpowiedziały zdziwione krowy.
- No to zrzuteczka po 5 złotych!
Na drugi dzień sytuacja się powtarza. Zdenerwowane krowy wysłały delegację do lisa.
- Ty lis, zajączek wyłudza od nas gotówkę, chodź i zagraj dla nas cwaniaczka. Lis się zgodził. Trzeciego dnia krowy znów pasą się na polanie. Przychodzi zajączek:
- Witam szanowne panie. Czy jest pomiędzy paniami jakiś cwaniaczek?
Lis wstaje i mówi:
- Jestem, a co mały?
W tym momencie zza drzew wychodzi niedźwiedź.
- A nic, krówki jak zwykle po "piątalu", a cwaniaczek 15!

Niedźwiedź zakazał w lesie się załatwiać. Ale pewnego dnia zajączek był w samym jego środku i nagle mu się strasznie zachciało. Nie wie co zrobić ale jednak musiał, więc się załatwił. Ale słychać, że niedźwiedź idzie. Więc wiele nie myśląc wziął i ukrył kupę w łapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta:
- Ej, Zajączek, a co ty tam trzymasz w tych łapkach?
- Nic takiego, motylka...
- Pokaż go tu. - mówi niedźwiedź.
Zajączek otwiera łapki i powiada:
- Ale świntuch! Aaaaleee kupe nawalił !!!






KAWAŁY WYKŁADOWCY

Ćwiczenia z mechaniki. Student rozwiązuje zadanie na tablicy, a prowadzący:
- No i teraz mamy klasyczny przykład związku prostytucji z muzyką. Coś tu k**wa nie gra...

Temat na przyszłej maturze:
Rozwiń cytat :"nam strzelać nie kazano" - w oparciu o wystep reprezentacji Polski na mistrzostwach świata 2012 r.

Egzamin z hydrauliki. Profesor czyta treść zadania:
- Z rynny o średnicy 30 cm ścieka woda... Na to wstaje obcokrajowiec i mówi do profesora:
- Panie profesorze, ja nic nie rozumieć. Z rynny scieka, pies scieka!?!

Elementy prawa. Wykładowca - na poziomie, szanowany, elegancki człowiek w wieku budzącym szacunek. Prowadzi wykład, gdy wchodzą spóźnione studentki.
Reakcja:
- O, czipsy przyszły...
Akademia Ekonomiczna w Poznaniu

Znajomy wchodził do rektora po wpis. Wchodzi do sekretarki, mówi dzień dobry, w tym momencie z gabinetu obok wychodzi rektor i mówi:
- k%$#a wódka mi się wylała...
Spojrzenie na studentów:
- ... ale to nie moja wina...
Drugie spojrzenie:
- ... a wy nic nie widzieliście!
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie




KAWAŁY WYKŁADOWCY

Epidemiologia:
- Jak się kogoś uratuje to fajnie, a jak koleś umrze to ups... Ale trzeba skubańca w statystyce umieścić...
Akademia Medyczna w Gdańsku

Prawo, wstęp do prawoznawstwa, dr D. Student się wynurza udając mądrale:
- A ja mam na ten temat odmienną koncepcję, nazwijmy ją antykoncepcją...
Doktor D.:
- Jak na pana patrzę to myślę, że to nie byłby taki głupi pomysł...
Uniwersytet Mikołaja Kopernika

Wykład. Mechanika :
- Do rozwiązania tego zadania niech przyjdzie koleżanka z tamtego rzędu. Wyniki nie będą lepsze niż kolegi, ale przynajmniej będzie miło popatrzeć...
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie

Mgr Stanisław L.:
- Niech pan powie byle co, byle dobrze.
- Nie wiem.
- Prawidłowa odpowiedz...
Politechnika Śląska

Historia prawa publicznego, prawo. Zajęcia przedświąteczne, padają kolejne naprawdę genialne dygresje. Temat ćwiczeń nagle schodzi na Sw.Mikolaja. Dr zaczyna udowadniać, że Św. Mikołaj mógłby być masonem. Na tablicy rysuje czapkę Mikołaja, spogląda na nią przez chwilę krytycznym okiem i mówi:
- Kurde, na co ja robiłem doktorat, skoro nawet czapki nie umiem narysować?!
Uniwersytet A.Mickiewicza

Dr M. - sieci komputerowe:
- To musi działać z dwóch powodów. Po pierwsze, bo fizyka musi działać, a po drugie, bo ja to przeliczyłem!
Politechnika Śląska




KAWAŁY WYKŁADOWCY

Prof. Zdzislaw F. - wykład z elektroniki:
- Ten egzamin nie jest trudny, jeśli się do niego przygotujecie. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie jesteśmy w trakcie ustalania piątego terminu...
Politechnika Śląska

Polonistyka, dr. O.:
Na poprawce do studentki która była średnio przygotowana:
- Pani to chyba częściej nogi rozkłada niż książkę...
Uniwersytet Łódzki

Budowa maszyn:
Na wykładach aula zawsze świeciła pustkami. Toteż, kiedy na egzaminie stawiła się cała kompania i aula była do ostatniego miejsca wypełniona, wykładowca ze zdziwieniem zaczął:
- Panowie - nie wiedziałem, że Was jest aż tylu. Pewnie większość z Was mnie nie zna, więc pozwolicie, że się przedstawię. Moje nazwisko S., a przedmiot i dzisiejszy egzamin to - budowa maszyn.
Szkoła Główna Służby Pożarniczej

Główny Reanimator. Wykład z ratownictwa:
- (...) ważna jest odpowiednia kolejność czynności przy ratowaniu porażonego prądem. Sam przekonałem się o tym, próbując parę lat temu, na wakacjach, ratować mojego jamnika, który przegryzł kabel prowadzący prąd do namiotu. Zamiast odłączyć prąd, złapałem jamnika za uszy próbowałem go odciągnąć. Niestety, sam zostałem porażony prądem...
Z sali:
- ...bo to był pies-przewodnik!!!
Wojskowa Akademia Medyczna w Lodzi

Konstrukcje Stalowe, mgr P.:
Jeden z pierwszych wykładów. Na tablicy ładny dwuteownik.
A mgr tak to rzecze:
- Proszę państwa, proszę spojrzeć na tablice... Zwracam się w szczególności do pań - tego w Avonie nie znajdziecie...
Politechnika Krakowska





KAWAŁY POLITYCZNE

Ile jąder ma prezydent usa?
Obama

- Jaka jest istotna zmiana w ostatniej nowelizacji ustawy emerytalnej?
- Emeryci od teraz będą mogli przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle.

Znany operator GSM wprowadza na rynek nową taryfę "Mordo ty moja".
Rozmowy do 5 wybranych numerów nie są odnotowywane w billingach.

Wpada Lepper do chińskiej restauracji w Brukseli. Mija chwilka, kelner przynosi pałeczki, a Lepper na cały głos:
- A co ja bęben zamawiałem?!

Kaczyński i Tusk mieli wypadek samochodowy.
Oczywiście pokłócili się czyja wina.
Kaczyński nie wytrzymał mówi:
- Donku nie kłóćmy się, moja wina
Tusk zmieszany:
- Nie no moja w końcu raczej...
Kaczyński na to sprawiedliwie:
- Wina leży po obu stronach. Nic się nie stało. Rozejm? i wyciąga piersiówkę podając Tuskowi.
Tusk pije, oddaje Kaczyńskiemu, a ten chowa ją do kieszeni.
Tusk pyta:
- A Ty nie pijesz?
- Nie, ja czekam na policję.

Lech Kaczyński odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Kaczyński:
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu "Kaczka i świnie, albo coś takiego!
- Ależ skąd panie prezydencie. Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Kaczyńskiego wśród świń i podpis "Lech Kaczyński (trzeci od lewej)".

Do prezydenta Rosji przyszedł fryzjer. Strzyże go i zagaduje, w każdym zdaniu wymieniając słowo "Czeczenia". Putin najpierw próbuje ignorować gadanie, ale wkrótce staje się ono nieznośne. - Panie, jesteś pan z Czeczenii? Masz tam kogoś bliskiego? Coś pana wiąże z Czeczenią? - pyta zdenerwowany.
- Absolutnie nie - grzecznie odpowiada fryzjer.
- To dlaczego w kółko mówisz pan o Czeczenii?
- Bo za każdym razem, gdy wymawiam słowo "Czeczenia", włosy stają panu dęba, a to bardzo ułatwia strzyżenie...


Za co siedzisz?
- Bo poparłem Gomółkę, a ty za co?
- Bo sprzeciwiałem się Gomółce. E, ty w kacie - za co siedzisz?
- Ja jestem Gomółka.

Po wielu latach do nieba trafili prezydenci: Putin, Castro i Kaczyński.
Siedzą sobie na niebieskiej łące i płaczą. Pan Bóg to dojrzał i pyta o powód ich żalu.
- Nie udało mi sie do końca stworzyć wielkiej Rosji - powiedział Putin.
- Nie martw się, pokazałeś im drogę. Dalej pójdą sami...
- Trzymałem naród za mordę, nic ode mnie nie mieli - ubolewa Castro.
- Nie martw się, za rok na Kubie znajdą ropę i bedą mieli dobrobyt - uspokaja Bóg.
Następnie Bóg spojrzał na Kaczyńskiego, przysiadł się i ... też zapłakał.

Dziś rano Lech Kaczyński ogłosił ambitny plan dla IV RP, plan dostał kryptonim AKCJA WISŁA. Akcja ma polegać na pogłębianiu dna i trzymaniu się koryta.

Przed wyborami zajączek zastanawia się na którą partię ma głosować.
Postanowił zorientować się co na kogo będą głosować inne zwierzątka. Pyta myszkę:
- Myszko, na jaką partię zagłosujasz?
- Na Prawo i Sprawiedliwość. Moja babka żyła z kościoła, moja matka żyła z kościoła i ja też będę z niego żyła. To partia w sam raz dla mnie.
Zajączek pokicał dalej i zobaczył ślimaka.
- Ślimaku, na jaka partię zagłosujesz?
- Na Platformę Obywatelską. Mój dziadek miał własny dom, mój ojciec miał własny dom i ja mam własny dom.
Po chwili zajączek zobaczył hipopotama.
- Hipciu, na jaka partię będziesz głosował?
- Na Samoobronę.
- A dlaczego?
- Mój dziad miał wielką gębę, mój ojciec...

Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika republiki.
Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi pan tę autostradę?
- Tak.
- Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi pan tam autostradę?
- Nie.
- No właśnie.


Egzamin na wydziale radiotechniki. Profesor siedzi i stuka palcami w blat, studenci piszą coś w skupieniu, tylko jeden nic nie kuma. Nagle dwóch studentów zerwało się, podbiegło, wzięło wpisy i wyszło. Potem jeszcze kilku. Potem cała reszta. Na koniec został tylko biedny niekumaty. Profesor mówi do niego:
- Chodź pan, wpiszę dwóję...
- Ale dlaczego? Nie sprawdził pan mojej pracy, a innym pan powpisywał od ręki...
- Panie kolego. Wystukiwałem w blat Morsem: "Kto chce piątkę niech podchodzi... Kto chce czwórkę niech podchodzi..."

Egzamin z ekonomii, milutka dziewczyna opowiada o teorii Adama Smitha ani razu nie wymieniając jego imienia. Zauważywszy to profesor pyta:
- Jak miał na imię Smith?
Zmieszane milczenie...
- Proszę się nie denerwować, no jak miał na imię pierwszy mężczyzna? - naprowadza profesor biedulkę.
- Marian - wyszeptała dziewczyna pokraśniawszy.

Pierwszy wykład z japonistyki. Profesor do studentów w auli:
- Dzisiejszy wykład poświęcimy zagadnieniu, jak rozpoznać, gdzie jest góra, a gdzie dół podręcznika.

Student zdaje ostatni egzamin. Jest to test z odpowiedziami "tak" lub "nie". Siada w sali, gapi się w test przez pięć minut, gdy nagle doznaje olśnienia. Wyjmuje portmonetkę, a z niej monetę i zaczyna nią rzucać, zaznaczając odpowiedzi "tak", kiedy wypadnie orzełek, a "nie", kiedy wypadnie reszka. W pół godziny zrobił wszystkie zadania, podczas gdy wszyscy inni pocą się nad odpowiedziami. Kiedy zostaje kilka minut do końca, student w desperacji zaczyna rzucać monetą, mamrotać i pocić się. Podchodzi do niego egzaminator i pyta, co się dzieje. Student na to:
- Sprawdzam moje odpowiedzi i wydaje mi się, że nie były właściwe!

Studencka jajecznica: rano otwierasz pustą lodówkę, drapiesz jajka, zamykasz lodówkę.

Po wykładzie na temat rozmnażania... na którym wykładowca mówił, że stosunek płciowy u raków trwa 12 godzin, studenci opuścili salę, z wyjątkiem jednej słuchaczki. Wykładowca podchodzi do niej i pyta:
- Czy ma pani jeszcze jakieś pytanie? Może Pani czegoś nie zrozumiała?
- Wręcz przeciwnie, panie profesorze. Nareszcie zrozumiałam, co znaczą słowa "uraczyć się" - odrzekła rozmarzonym głosem studentka.


Jedzie rajd samochodowy przez Europę. Co 600 km rajd zatrzymuje się aby zatankować paliwo. Po 8000 km tylko jeden samochód nie tankował paliwa - ten, w którym jechali studenci z Polski.
Kierownik rajdu podchodzi i pyta:
- Słuchajcie, przejechaliśmy 8000km a Wy ani razu nie tankowaliście!
Dlaczego????
- Aaaaaa, bo my kasy nie mamy.

Akademik, noc, impreza na całego. Na środku korytarza leży nachlany, zarzygany student. Obok dwóch jego kolegów z pokoju przygląda mu się paląc papierosy:
- Widzisz jaki kutafon - bełkocze jeden - przysięgał, że to nie on wp**rdolił cały makaron.

Korytarzem szkolnym zmierza na zajęcia dwóch nauczycieli akademickich. Jeden, młody dźwiga pod pachami pomoce naukowe, książki, konspekty, a drugi - starszy już, doktorant idzie tylko z małym notesem w dłoni... Młody podsumowuje tę sytuację:
- Kolega to ma dobrze, Kolega to wszystko ma już w głowie!
Na to odpowiada ten drugi:
- Znacznie niżej drogi kolego, znacznie niżej.

Wchodzi młody junak do żeńskiego akademika:
- A ty do kogo młody człowieku - pyta portierka.
- A kogo by mi pani poleciła?

Na wykładach, starszy już profesor mówi do studentów: - Za moich czasów nieobecność na zajęciach mogła być usprawiedliwiona tylko w dwóch przypadkach: gdy umarł ktoś z rodziny lub choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim. Z końca sali dobiega głos:
- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?! Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim namyśle mówi:
- W twoim przypadku, to możesz po prostu pisać druga ręką.

Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać. Egzaminator był litościwy, wiec stwierdził, że nie widzi przeszkód i na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator na to:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na co student:
- Niech Pan Profesor poczeka, to dopiero układ współrzędnych.




KAWAŁY STUDENCI

Z życia studenta:
Proszę o zgłoszenie się na okresowe badania krwi i kału celem oszacowania ile procent studentów ma naukę we krwi a ile w dupie...

Rozmawiają studenci V roku Akademii Muzycznej na temat pracy dyplomowej:
- Ty słuchaj może weź przepisz ostatnie dzieło naszego mistrza profesora od końca...
Po kilku dniach przy piwie:
- Przepisałeś?
- Tak. Wyszła piąta symfonia Beethovena...

Na jednej z uczelni student podchodził do egzaminu w sesji zerowej. Bardzo mu zależało na wcześniejszym terminie, ale też nie przygotował się jak należy. Profesor, zdegustowany stanem wiedzy młodego człowieka, otworzył drzwi i zwrócił się do oczekujących na egzamin:
- Przynieście siano dla osła.
- A dla mnie herbaty! - dodał egzaminowany.

Student poszedł zdawać egzamin, ale niewiele umiał. W końcu zniecierpliwiony profesor zadał pytanie:
- Ile żarówek jest w tym pokoju?
- 10 - odpowiedział po chwili zdezorientowany student.
- Niestety, 11 - powiedział profesor wyciągając żarówkę z kieszeni i wpisał do indeksu bańkę.
Student poszedł zdawać drugi raz. Gdy padło pytanie o żarówki, po chwili zastanowienia odpowiedział:
- 11.
Na co profesor:
- Ja nie mam w kieszeni żarówki.
- Ale ja mam, panie profesorze...

Pewien profesor oblewał zawsze tych co nie chodzili na wykłady.
Wchodzi jeden student, profesor mówi, że go nie widział na wykładach i stawia mu pałę, ale sprytny student powiedział, że na wykłady chodził, tyle że zawsze siedział za filarem. Dostał 3. Kilku następnych studentów powiedziało to samo, dostając 3. W końcu jednak profesor się zdenerwował i na drzwiach wywiesił:
"Wszystkie filary są już zajęte!"

Jakie są trzy największe kłamstwa studenta?
- Od jutra nie piję;
- Od jutra się uczę;
- Dziękuję, nie jestem głodny...

[ Dodano: 2011-04-12, 21:50 ]
Pewnego razu, teściowa postanowiła sprawdzić swoich 3 zięciów. Za pierwszym razem przy nadarzającej się okazji, wskoczyła do studni i zięć uratował ją. Nazajutrz obok jego domu stał fiat z dedykacją "dla kochanego zięcia, teściowa".
Postanowiła sprawdzić drugiego zięcia.Wskoczyła do studni , drugi zięć ją uratował.Następnego dnia pod jego domem stał Polonez z dedykacją "dla kochanego zięcia, teściowa". Przyszła kolej na trzeciego zięcia. Znowu wskoczyła do studni. Zięć przyszedł popatrzył i odszedł, a nazajutrz pod swoim domem zobaczył mercedesa a tam dedykacja "dla kochanego zięcia, teść".
Dwie dziewczynki w wannie. Na to jedna:
- Ty ta twoja małpka ma już włosy.
- No i co. Ona już je banany.
Rozmawiają dwaj kanibale przy grillu:
- Nie obracaj tak szybko! Mięso się dobrze nie upiecze!
- Nie ma mowy! To Polak, jeśli będę kręcił wolniej to ukradnie
mi węgiel.
Polak, Rusek i Niemiec kłócą się kto ma nawiększego king-konga w kraju. Niemiec mówi:
- Jak nasz king-kong podniesie ręce to ma wieżowce pod pachami.
Rusek mówi:
- Jak nasz king-kong podniesie ręce to ma 2 planety w rękach.
Polak na to:
- Rusek a te planety były ciepłe?
- Tak - mówi Rusek.
- To były jaja naszego king-konga! - powiedział Polak.
W zimowy wieczór gajowy złapał w lesie złodzieja, który kradł ścięte drzewo.
- Co, kradniemy drzewo?
- Panie gajowy, ja tylko zbieram paszę dla królików!
- Chcesz mi wmówić draniu, że króliki jedzą drewno?
- Jeśli nie będą chciały jeść, to napalę nim w piecu...
15 Najlepszych Opisów
chce być tylko z Tobą!!!!!!!!!!!!!:*
Nikt mnie nie rozumie , bo nikt mnie nie kocha...
Kocham cię bardziej z każdym spojrzeniem w twe oczy
Pragnę Twojego serduszka Piotrusiu!!
..Jaka Kochanie Twoja Cena ...Cena za milosc
Robie Dobrze ---> Jest Zle, Robie Zle ---> Jest Gorzej... :(
co zrobic gdy sie kocha a nie potrafi sie wybaczyc ???
Choćby sie waliło, choćby paliło...ja i tak Cie Kocham:*
NAWET jeśli WSZYSCY już W Ciebie ZWĄTPILI pokaż im ŻE się MYLILI
Gdzie jest bobas gdzie jest bobas? Nie ma :D
...To jest jak wiatr... Nie widze tego... Ale czuje to......
:::>Poczuj , że jestem przy Twoim boku w każdym zycia kroku<:::
W blasku życia zawsze towarzyszą nam cienie śmierci
[Trwa Ładowanie Opisu...]
Już Ci nie wybaczę i nie ma szans, nie pomoże żaden płacz...
5 Najlepszych Rozmówek


<adam> to wcale nie taka łatwa robota
<adam> ostatnio to zamiast wody, to kierownik odlewał się do betoniarki, a ja to potem musiałem mieszać :/
<kondi> to jak kiedyś przez wakacje jeździłem w firmie dostawczej
<kondi> ja robiłem za kierowce, a drugi koleś, że mu się w trasie nudziło to ciągle tylko piwko
<kondi> i potem jak tylko gdzieś dojeżdżaliśmy to jego tekst: Tylko stawaj tak, żebym miał się gdzie odlać
<kondi> tylko ten debil zamiast na mur to na nasz samochód lał
<tod> to nic, nie wiem czy mówiłem wam o mojej babci
<adam> proszę tylko nie znowu o niej..
<tod> ale ona na prawdę uważa że picie moczu jest zdrowe
<kondi> ...


<angela> zaraz do ciebie przyjde po to co mi zabrałes wczoraj w nocy jak spałam
<czaky> o dziewictwo ci chodzi?
<angela> ... ;O


<dzejms> i co zerwala z Toba?
<hrum> no...
<dzejms> wspolczuje stary
<hrum> ta, jeszcze na koniec w przyplywie impulsu jej dojebalem, ze mile chwile, jakie z nia spedzilem przez ten rok, mozna policzyc na palcach jednej reki stolarza
<dzejms> e?
<hrum> jej stary jest stolarzem... nie ma reki


<ewelina> poznalam wczoraj rodzicow Marcina
<ania> oo... dosyć szybko :)
<ania> co sie stało że tak szybko Cie przedstawił?
<ewelina> no normalnie,...
<ewelina> wchodzi jego mama do pokoju i mówi &quot;Marcin późno juz wstawaj&quot;
<ewelina> a ja&quot;dzieńdobry&quot; :D
<ania>lol


<sara> a dostanę od Ciebie buziaczka? ;)
<carlo> :*
<sara> ale nie tak przez gg ;)
<carlo> to daj maila..

[ Dodano: 2011-04-12, 22:02 ]
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!


Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.



Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora na ryby i zaczęli łowić ryby. Wyciągają piękne sztuki jedna za drugą, ale po pewnym czasie przyszedł wieczór i jeden z nich mówi:
- Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejsce bo świetnie biorą ryby.
- Nie ma problemu - mówi drugi, po czym bierze kredę i na podłodze łódki maluje kółko.
Na to jego kolega:
- Idioto co ty robisz?! Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?

Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci!

- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.


-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower...


Kowalski zagaduje starego wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce się dać złapać...


- Jaka dzisiaj woda? - pyta Franek Kowalskiego, który łowi już od świtu.
- Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić.



-Panie co pan wlewa do rzeki?
-Środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty...



Wędkarz telefonuje do kolegi:
- Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby.
- Ale ja nie potrafię łowić! - odpowiada ten drugi.
- Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.



Ile żyje dżdżownica złapana przez wędkarza?
- Dwa dni z hakiem.

Do wędkarza podpływa krokodyl:
- Biorą?
- Nie
- To olej ryby, chodź się wykąpać!


Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!


Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. d@@a mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia...
Ten pierwszy wkurzony mówi:
- Ja już tu jestem godzinę, d@@a mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle
ryb. Jak to robisz?!
- Łołałumłae młemłe!
- Co?!
- Łołałumłae młemłe!
Cooo?!!!
Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy:
- Robaki muszą być ciepłe!


Ile żyje dżdżownica złapana przez wędkarza?
- Dwa dni z hakiem.



Do wędkarza podpływa krokodyl:
- Biorą?
- Nie
- To olej ryby, chodź się wykąpać!



Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!



Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. d@@a mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia...
Ten pierwszy wkurzony mówi:
- Ja już tu jestem godzinę, d@@a mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle
ryb. Jak to robisz?!
- Łołałumłae młemłe!
- Co?!
- Łołałumłae młemłe!
Cooo?!!!
Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy:
- Robaki muszą być ciepłe!


Idzie Adam i Ewa przez Raj.
Ewa pyta Adama drżącym głosem:
- Adamie kochasz Ty mnie?
Adam odpowiada:
- A kogo mam kochać?

Dzień dobry sąsiedzie! Jak tam wasz chłopczyk?
- Dziękuję, wszystko w porządku. Narzekamy tylko na brak snu. Czujemy się z tego tytułu dość podle.
- A jak Natasza?
- Natasza to ja! Wania wygląda jeszcze gorzej...



Romuś słyszał rodzinną legendę, że jego ojciec, dziadek, a nawet pradziadek w dniu swoich urodzin chodzili po pobliskim jeziorze, jak Jezus bez mała. Postanowiwszy przekonać się o jej prawdziwości w swoim przypadku, wypłynął w dniu swoich urodzin łódką na środek jeziora - przełożył nogi przez burtę ... i omal się nie utopił.
- Romuś - westchnęła babcia, kiedy go przywieziono do domu - twój ojciec i - świeć panie nad ich duszami - dziadek i pradziadek, urodzili się w styczniu, ty - w lipcu.



Ojciec piątki dzieci wygrał zabawkę w loterii. Zawołał swoje dzieciaki i spytał, które z nich powinno otrzymać prezent:
- Kto jest najbardziej posłuszny? - spytał - Kto nigdy nie pyskuje mamie? Kto robi wszystko, co każe?
Pięć głosików odpowiedziało jednocześnie:
- Dobra, tato, możesz zatrzymać zabawkę.



Dorastająca wnuczka wybiera się na imprezę.
- I jak wyglądam, babciu?
- Ślicznie, ale chyba zapomniałaś włożyć majteczki?
- A czy babcia, jak idzie na koncert, to wkłada watę do uszu?



Dziadek opowiada wnuczkowi:
- A wiesz wnusiu, że kiedyś to w sklepach był tylko ocet?
- Jak to dziadku? W caaaałym Carrefourze?!



Wchodzi matka do pokoju dorastającego syna. Patrzy, a tam na ścianach pełno plakatów z rozebranymi panienkami.
Matka:
- I co, będziesz się teraz gapił na gołe baby?
Syn:
- A co, mam się gapić na gołe ściany?


Mama woła dziecko na podwórku:
- Jaaaaaaaaaaaaaasiu do dooooomu!
- A co? Spać mi się chce?
- Nie! Głodny jesteś!


- Ojcze, czy dzisiaj wraz z córką twą a moją siostrą, jedziemy do babci Gandzi?
Zadumał się ojciec i odrzekł:
- A którą to babcię nazywasz Babcią Gandzią?
I odpowiedział mu junior:
- No babcię Marysię...


Przychodzi mama z synkiem do lekarza.
- Panie doktorze, z jego siusiakiem jest coś nie w porządku.
Doktor obejrzał siusiaka i mówi:
- W tym momencie to już nie jest siusiak tylko penis i zaczynamy leczenie rzeżączki...


– Tatusiu, czy ty wiesz, że mama jest lepszym kierowcą od ciebie?
– Chyba żartujesz?
– Uwierz mi. Sam mówiłeś, że przy zaciągniętym hamulcu ręcznym samochód nie ruszy z miejsca, a mama wczoraj przejechała prawie 15 kilometrów!



Bóg mówi do Adama:
- Adam daj żebro!
- Nie dam!
- No Adam daaaj!!!
- Nie dam!
- No proszę Adam daj!!
- Nie dam, mam jakieś złe przeczucie.



Adam i Ewa tworzyli idealną parę:
- On nie musiał wysłuchiwać, za kogo ona mogła wyjść za mąż.
- Ona nie musiała wysłuchiwać jak gotowała jego matka.



I Bóg rzekł "Kobieto, ty będziesz miała wielkie bóle podczas porodu. Mężczyzno, ty będziesz ciężko pracował, o ile znajdziesz pracę. I ziemia będzie miejscem wielkich cierpień. I Adam rzekł:
- Ale Boże, wszystko to za jedno jabłko? Jutro mogę Ci przynieść całą skrzynkę...



Bóg stwierdził, że Adamowi się nudzi i postanowił coś temu zaradzić. Zwraca się zatem do Adama:
- Adamie. Widzę, że ci się nudzi. Postanowiłem. Stworzę ci istotę. Istotę, która będzie piękna, mądra i inteligentna. Cudowna, miła, będzie ci służyć i wspierać cię. Jednym słowem, stworzę ci istotę idealną!.. Ale musisz mi oddać swoją nogę..
- Nogę?!.. A co dostanę za żebro?

Pan Bóg pyta Adama i Ewę:
- Kto chce sikać na stojąco?
- Ja, ja, ja! - wyrywa się Adam.
- W porządku. W takim razie dla Ewy zostaje wielokrotny orgazm.


Idą dwaj Eskimosi przez pustynię.Jeden mówi.Ale tu musiało być ślisko.A drugi pyta .Dlaczego?A on odpowiada.Zobacz ile piasku nasypali!



Dziecko dostało jajko na śniadanie i mówi :

Mamo musze jeśc te jajko bo one jest troche niedokotowane

Mama mowi : Musisz zjesć

A na to dziecko : A ten dziobek tez musze zjeść.



Ojciec z synem na spacerze. Dziecko całą drogę marudzi:
- Tato, kup mi lody, no kup mi lody, no proszę Cię - kup!
Ojciec w końcu nie wytrzymuje:
- Ja też bym zjadł loda, ale pieniądze mamy tylko na wódkę!


Dwóch pięcioletnich chłopców sika w toalecie. Jeden mówi:
- Twój nie ma skórki na końcu!
- Byłem obrzezany.
- Co to znaczy?
- To znaczy, że obcięli mi skórkę na jego końcu.
- Ile miałeś lat, jak to zrobili?
- Moja mam mówi, że miałem dwa dni.
- Bolało?
- Czy bolało?! Nie mogłem chodzić przez rok!


Myśliwy zabija niedźwiedzia i przywozi go do domu. Postanawia oporządzić zdobycz i ugotować kolację. Wie, że jego dzieci są niejadkami, i nie jadłyby, gdyby wiedziały, co to jest - więc decyduje, że im nie powie. Mały synek pyta:
- Co będzie na kolację?
- Zobaczysz.
Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą.
- No dobra - mówi ojciec - dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama.
- Jemy dupka!!! - wykrzyknęła córka.



Pewnego dnia chłopiec bawił się na dworze. Używał miotły swojej mamy jako konia i hasał na niej aż do zmroku. Zostawił miotłę na tyłach werandy. Jego mama sprzątała kuchnię i zorientowała się, że nie ma miotły. Spytała o to chłopca, a ten powiedział, gdzie ją zostawił. Mama poprosiła go, żeby ją przyniósł. Chłopiec powiedział, że boi się ciemności i nie pójdzie. Jego mama uśmiechnęła się i powiedziała:
- Pan też jest na zewnątrz, nie bój się.
Chłopiec otworzył tylne drzwi i powiedział:
- Panie, jeśli tam jesteś, podaj mi miotłę.


Rozpaczliwie płaczącego syna pyta się ojciec:
- Dlaczego płaczesz synku?
- Zgubiłem moje 10.- zł , odpowiada syn.
- Nie płacz, dam ci 10.- zł
Dziecko się uspokoiło, a po chwili wpada jeszcze w większą rozpacz.
- Co się stało synku? - pyta ojciec.
- Gdybym nie zgubił tamtych 10.- zł, to miałbym teraz 20.- zł.



W aptece:
- Pse pana, cy to pan spsedaje tlan?
- Tak dziecko, a o co chodzi?
- Pocekaj skulwysynu as dolosne, to ci taki wpieldol splawie ze popamiętas!



Zenek i Maria uznali, że aby mięć chwilę dla siebie w niedzielne popołudnie, jedynym wyjściem jest wysłać syna na balkon i poprosić go o komentowanie tego, co się dzieje w okolicy.
Chłopiec zaczyna komentować, a rodzice robią swoje.
- Holują samochód na parking - mówi - przejechała karetka. Wygląda na to, że Kowalscy mają gości - mówi po chwili - Mateusz jeździ na nowym rowerze, a Nowakowie uprawiają seks.
Mam i tata podskoczyli w łóżku:
- A skąd wiesz? - pyta zaskoczony ojciec.
- Ich dziecko też stoi na balkonie.


Jeden przedszkolak mówi do drugiego:
- U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
- U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.
 
     
mikiqu 
Obserwator


Posty: 1
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-26, 09:03   

rodzynki z matur, niektóre sa konkretne "Tadeusz podszedł do Zosi z ptakiem w ręku" :D
http://matura2011.net/kwi...ry-pan-tadeusz/

[ Dodano: 2011-04-26, 09:03 ]
rodzynki z matur, niektóre sa konkretne "Tadeusz podszedł do Zosi z ptakiem w ręku" :D
http://matura2011.net/kwi...ry-pan-tadeusz/
_________________
http://frywolnie.com.pl
 
     
kotek
[Usunięty]

Wysłany: 2011-04-27, 19:52   

mikiqu niestety nie mamy dostepu do innych linków, wszystko zablokowane także na przyszłość umieszczaj pierwotny tekst :) pozdrawiam


Pamietnik przedszkolaka

...dzisiaj znów mama zaprowadziła mnie do przedszkola, chociaż całą drogę musiała mnie ciągnąć. Czy ci dorośli naprawdę nie mogą zrozumieć, że człowiek czasami pragnie odpocząć od tego wrzasku i ciężkiej harówki. Na przykład wczoraj przez cały dzień robiliśmy błoto na podwórku, przez co dzisiaj czułem się wykończony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak się ma prawie pięć lat to już się jest poważnym człowiekiem, a starzy traktują mnie ciągle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy że jestem dziecko! Po prostu czasami nie zdążę dobiec do kibla. No ale dosyć tych narzekań. Nie było ostatecznie tak źle, najpierw z młodym Gałązką rzucaliśmy klockami w dziewczyny. Ten kto trafił w głowę dostawał premię. Wygrałbym, ale te głupie dziewuchy wogóle nie znają się na sporcie: od razu poleciały na skargę do pani. Całe szczęście że zaraz szliśmy na obiad, bo w tym kącie chybabym z nudów umarł. Po obiedzie pani pokazała nam alfabet. No kurewsko zajebista sprawa. Można sobie wszystko zapisać i potem nic nie trzeba pamiętać. W praktyce jednak okazało się że wcale nie jest to takie genialne. Pani pokazała nam literę to ją sobie zapisałem, no a skoro zapisałem to mogłem ją zapomnieć, tyle tylko że jak już zapomniałem to nie wiedziałem co zapisałem. Popieprzone to wszystko...

...wczoraj mama znów zawiozła mnie w wózku do przedszkola.Dobra by z niej była baba,tylko ma słabe przyspieszenie pod górke.Młody gałązka się chwali,że jego mama jak się spieszy , to wyprzedza nawet rowerowców.Co tam.Gruby Artur ma jeszcze gorzej.On już musi chodzić do przedszkola piechotą.Gruby Artur jest zresztą całkiem głupi.Przez całe dnie nic nie robi ,tylko zagląda dziewczynom pod sukienki.Naprawdę nie wiem ,co w tym ciekawego.Jak kiedyś zajrzałem cioci Basi to zobaczyłem tylko majtki.,a pod nie już nie zaglądałem.Zresztą jak kiedyś wujek Boguś próbował zajrzeć to dostał od cioci po pysku.Tata mówi że jak się ludzie biją to zawsze chodzi o pieniądze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela . No dobra , muszę kończyć bo idzie pani,żeby zabrać mnie z kąta...

...i znowu siedzę w przedszkolu jak ten palant, a za oknem śliczna pogoda. Już bym tak nie narzekał, żeby chociaż pani pozwoliła nam na 5 minut wyjść, ale NIE!!! Na podwórku jest błoto i się utaplamy. Mnie się do tej pory zdawało że to zaleta. Mieszać błoto mogę godzinami, chyba politykiem zostanę bo ostatnio słyszałem jak ktoś mówil że cała ta polityka to niezłe błoto. Politykiem to bym chciał zostać jeszcze z jednego powodu. Mama mówiła, że oni cały dzień nic nie robią tylko pierdzą w stołek, a mają z tego kupę forsy. Jako że ostatnio moje kieszonkowe uległo nadspodziewanemu zamrożeniu z okazji wylania do kibla mamy perfum żeby z butelki zrobić psiukawkę, postanowiłem z chłopakami trochę podreperować swój budżet. Młody Gałązka przyniósł stołek, Gruby Artur i ja objedliśmy się fasolówy i umówiliśmy się u Grzesia Klapidupy. Pierdzieliśmy w ten stołek cały dzień, a jedyne cośmy zarobili, to Gruby Artur w tyłek od swojej mamy bo tak się nadął że walnął bąka z kleksem. Forsy też żadnej nie dostaliśmy, tylko Grzesio przez tydzień musiał wietrzyć pokój bo się tam wejść nie dało. To chyba jednak tylko politycy tak potrafią. My mamy jeszcze za mało wprawy. Swoją drogą to w tym sejmie musi być niezły smród, jak tyle polityków w jednym miejscu. Zresztą co jakiś czas słychać że jest jakaś śmierdząca sprawa i że rozszedł się smród. Sie chłopaki poświęcają.... No dobra, dość tego leżakowania, trzeba się trochę pobawić...

Życie młodego człowieka jest naprawdę ciężkie. Zawsze można dostać w tyłek, nawet jak się jest niewinnym. Inna sprawa że trochę winny byłem, ale to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Było to tak: tata był w pracy a mama wyszła gdzieś po zakupy. Przyszedł do mnie młody Gałązka, Gruby Artur i Maniek zwany Letkim (zupełnie nie wiem dlaczego). Bawiliśmy się w kuchni w faraona, i mieliśmy zrobić mumię. Nikt nie chciał się zgłosić więc wybraliśmy na mumię Mańka. Maniek nie protestował, bo on jeszcze nie bardzo umie mówić. Owijaliśmy go taśmą samoprzylepną, aż tu nagle, gdy już byliśmy w połowie Maniek zaczął się drzeć "mamatijakupaja". Mówił to zawsze wtedy kiedy chciał kupę, no to go zaczęliśmy rozwijać. Tyle że ta taśma jakoś nie bardzo chciała go puścić. Gałązka wymyślił, że skoro nie możemy uwolnić go całego to chociaż rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla żeby zrobił swoje. Tyle, że jak już zdjąłem Mańkowi gacie to on nagle zaczął. Nie zdążylibyśmy go donieść do kibla więc wstawiliśmy go do zlewu. Ja złapałem za szklankę i podstawiłem ją przed niego żeby nie zasikał mamie garnków a Gruby Artur łapał klocki. No i pech chciał, że jeden mu wypadł i wleciał wprost do grochówki która stała na kuchni. Próbowaliśmy go wyłowić sitkiem do herbaty, ale się nie udało, chyba sie rozpuścił. Myślałem że to będzie najgorsze, ale nie, tata zjadł i nawet się nie skrzywił. Wkurzył się o co innego: Artur po wszystkim wytarł ręce w ścierkę. Nie wiedziałem co z nią zrobić więc wrzuciłem ją do kibla i spuściłem wodę. W tym momencie sedes zamienił się w wulkan. Chciałem go trochę przetkać, najpierw ręką, potem szczoteczką do zębów mamy, ale nic nie pomogło. No to nawrzucaliśmy tam papieru żeby nie było widać ścierki i wróciliśmy do kuchni pełni nadziei że tata i mama nic nie zauważą. Niestety, cud się nie zdarzył. Następnym razem zacznę od pochowania mamie i tacie wszystkich pasków do spodni...

Dziś od samego rana postanowiłem być dobrym człowiekiem. Chciałem zrobić coś dla ludzkości. Jako że najbliższa ludzkość to moja mama i tata, postanowiłem im zrobić śniadanie. Kroić chleba jeszcze nie umiem, do patelni nie dosięgam, ale coś jednak zrobić trzeba. Pogrzebałem w szafkach i znalazłem kisiel malinowy. Nie bardzo wiedziałem jak się to robi więc poleciałem do młodego Gałązki, bo ten kujon już się trochę nauczył czytać i mógł przeczytać instrukcję. Okazało się że wystarczy do kubka wsypać trzy czubate łyżki cukru i to co jest w torebce, a potem zalać wrzącą wodą. Z wodą bym sobie poradził, ale przekopałem cały dom i okazało się że nigdzie nie ma ani jednej czubatej łyżki. Inna sprawa że ja nawet nie wiem jak taka czubata łyżka wygląda, więc dałem sobie spokój. Swoją dobroć przeniosłem na obiad. Chciałem trochę pomóc mamie. Mama powiedziała że na obiad będą ryby i mogę jej pomagać obtaczać te ryby w mące. Wszystko szło super dopóki nie wrócił z pracy tata. Strasznie się gdzieś spieszył i powiedział że jeść nie będzie. To po to ja się tak dla tej ludzkości męczę? Ze złości aż mi łzy napłynęły do oczu i zakręciło mnie w nosie. Tata właśnie podszedł w swoim nowym garniturze żeby pożegnać się z mamą, a ja w tym momencie kichnąłem: prosto w talerz z mąką! Chyba pobiłem rekord szybkości w zamykaniu się w łazience, bo tato ostatnio to coś nerwowy, a jak się zdenerwuje to bardzo szybko biega. No cóż, nie opłaca się poświęcać, nikt tego nie ceni...

Chyba muszę zmienić swój stosunek do Grubego Artura. Okazał się bardzo mądrym człowiekiem. Zaczęło się od tego jak młodemu Gałązce zaklinowało się gówno w tyłku. Siedział w kiblu z pół godziny i gdyby mu mama nie pomogła widelcem to chyba by tam siedział do śmierci. No właśnie, teraz już wiem jak wygląda usrana śmierć o której tyle się słyszy od dorosłych. Tak mi się wydaje że to musi być straszna choroba i dużo ludzi na nią zapada. Kiedyś jak mi się udało spinaczem otworzyć taty biurko to nawet widziałem kasetę na której chyba były sfilmowane przypadki tej choroby, bo na okładce były jakieś panie z tak porozciąganymi otworami w tyłkach, że to co Gałązka zrobił to był mały pikuś w porównaniu z tym co one musiały przejść. Nawet pamiętam nazwę łacińską tej choroby, bo była nadrukowana na kasecie: Anale Perwersjum czy jakoś tak. Co jeszcze zauważyłem na tej kasecie to to, że tym paniom poodpadały siurki. Jak powiedziałem o tym Gałązce to się trochę przestraszył, ale kolektywnie sprawdziliśmy czy jemu to grozi i okazało się że jemu trzyma się dosyć mocno. W każdym razie mieliśmy go co tydzień kontrolować. To była tajemnica, ale w jakiś sposób dowiedział się o tym Gruby Artur. Zaczął się z nas śmiać świnia jedna, i powiedział że dziewczyny bez siurków się RODZĄ!!! Zaczęliśmy mu tłumaczyć że jest głupi, bo jakby miały wtedy sikać, ale potem przypomniałem sobie że i Baśka Smalec i Jolka z jednym zębem i nawet ta ruda Mariola jak sikają do piaskownicy to kucają. Kurde frans, faktycznie z nimi coś jest nie tak. Poszliśmy z młodym Gałązką do Baśki Smalec i kategorycznie zażądaliśmy żeby pokazała nam siurka. Faktycznie, zamiast niego miała tylko jakąś szparkę. No proszę, człowiek całe życie się uczy, a głupi umiera...

Dzis dowiedziaiłem się o sobie bardzo niemiłej rzeczy. A wszystko przez Grzesia Klapidupę, Grubego Artura i mojego tatę, ale od początku. Dziś po obiedzie przyleciał do mnie Grzesio i zaczął mi opowiadać co mu się przytrafiło. Bawił się z chłopakami w chowanego i w nagłym przypływie geniuszu schował sie do skrzynki na piasek przed klatką, wtedy zobaczył przez szparę jak do skrzynki podeszło trzech panów w dresach, wygodnie sobie na niej usiedli i zaczęli coś popijać. Grzesio przez nich przesiedział w skrzyni trzy godziny, ale nie żałuje, bo dowiedział się bardzo ciekawych rzeczy i poznał parę fajnych przekleństw. Opowiedział mi wszystko i muszę przyznać że jedna rzecz mnie bardzo zainteresowała. Podobno każda dziewczyna ma przy sobie kakao tylko nie każdemu daje. Być może Grzesio coś przekręcił, ale jak się go dopytywałem to przysięgał że tak właśnie powiedzieli. A faceci byli na pewno bardzo mądrzy bo byli całkiem łysi, a mama mówi że jak komuś wychodzą włosy to musi być bardzo mądry. Interesowało mnie to dlatego że strasznie lubię kakao, więc jakbym je od jakiejś dziewczyny wycyganił to by było fajnie. Tyle że najwyraźniej te dziewuchy to straszne sknery. Myślałem, myślałem, aż w końcu wymyśliłem, że spytam o radę Grubego Artura. On z wszystkich chłopaków najlepiej zna się na kobietach. Gruby Artur powiedział mi, że jak chcę coś od dziewczyny to muszę być kurtularny i powiedzieć jej jakiś kontplement. Nie bardzo wiedziałem co to znaczy więc Arturo wyjaśnił że po prostu trzeba je prosić i zawsze mówić że coś mają ładne. Nie bardzo mi to pasowało, ale w końcu Gruby Artur to fachowiec; to on pierwszy odkrył że dziewczyny nie mają siurków. Pamiętając o wskazówkach przystąpiłem do działania. Akurat w pobliżu nie było żadnej innej dziewczyny jak tylko siostra młodego Gałązki. Wprawdzie jest już stara bo kończy gimnazjum, ale kiedy była młoda to była z niej całkiem niezła laska, widziałem ją na zdjęciach. Ułożyłem sobie przemowę i podszedłem do niej. Pamiętając nauki Grubego Artura powiedziałem, że słyszałem że ma ładne kakao i czy mogłaby mnie poczęstować. No i klops, nie podzieliła się, franca jedna. Jeszcze mnie tak zwymyślała, że gdybym to powtórzył to do końca życia nie obejrzałbym dobranocki. No i na koniec powiedziała że jestem zboczony: to już mnie trochę ubodło! Jak poszedłem z reklamacjami do Artura, to on stwierdził że miała rację, przecież kakao jest mdłe, jest na nim korzuch no i wogóle jest do kitu. Wtedy sobie uświadomiłem że nie znam nikogo kto lubiłby kakao. No i masz. Faktycznie jestem zboczony. Słyszałem że to można leczyć, tylko nie wiem gdzie. Postanowiłem porozmawiać z tatą: w końcu jest lekarzem i powinien wiedzieć takie rzeczy. Tyle, że jak spytałem go gdzie mogę się wyleczyć ze zboczenia, to najpierw zrobił oczy wielkie jak cycki cioci Basi, a potem posadził na stole i zaczął opowiadać jakieś koszmarne bzdety o pszczółkach i kwiatkach, o tym że jak się ludzie całują to się kochają i odwrotnie i tym podobne świństwa których aż się słuchać nie dało. Doszedłem do wniosku że tata jest bardziej zboczony niż ja, a skoro on się z tego nie leczy, a wręcz przeciwnie, jeszcze leczy innych, to i ja nie muszę się martwić. Chociaż, jeśli to dziedziczne, a tata o tym nie wie to może muszę go uświadomić? Nie wiem, muszę to sobie jeszcze przemyśleć...

...jak to na wojence ładnie gdy przedszkolak w dziurę wpadnie. Tak sobie dziś śpiewałem cały dzień bo dzisiaj bawiliśmy się w wojnę. Zebrała się cała paczka: ja, młody Gałązka, Grzesiu Klapidupa, Gruby Artur, Letki Maniek i na dokładkę parę dziewczyn. Podzieliliśmy się sprawiedliwie na dwie drużyny tzn. chłopaki kontra dziewczyny plus Letki Maniek i przystąpiliśmy do działań zaczepno obronnych. Naszą kwaterę ulokowaliśmy w garażu Grubego Artura i na początek się okopaliśmy. Okop nie był głęboki, ale w kucki można było tam się nieźle bronić. Potem przygotowaliśmy amunicję: Gruby Artur proponował kamienie, ale doszedłem do wniosku że konwencje międzynarodowe nie dopuszczają tego typu amunicji do wojen podwórkowych, więc stanęło na kulkach z błota. Następnie przygotowaliśmy broń osłonową, czyli wiaderka z suchym piachem i czekaliśmy na nieprzyjaciela. Nieprzyjaciel jak to nieprzyjaciel zjawił się niespodzianie i wcale nie w przyjacielskich zamiarach: mianowicie przyleciał tata Grubego Artura i zaczął wrzeszczeć że mamy natychmiast zasypać nasz okop, bo on nie będzie mógł wyjechać z garażu. Nie zdążyliśmy mu wytłumaczyć że wojna wymaga poświęceń bo w biegu ciężko się mówi i można sobie język przyciąć. Całe szczęście że tata Artura jest trzy razy grubszy niź Artur, więc nas nie dogonił. Tym razem okopaliśmy się w piaskownicy. Na atak nieprzyjaciela nie trzeba było długo czekać, dziewczyny wyskoczyły z wrzaskiem z pobliskich krzaków i zaczęły nas obrzucać grudkami ziemi. Pierwszy atak odparliśmy bez problemów, ale okazało się że nasze kulki błota wyschły i ciężko je rzucać rękami; potrzebowaliśmy jakiejś wyrzutni. Gruby Artur wpadł na pomysł i za chwilę przybiegł z biustonoszem swojej mamy. W tym momencie nasze szanse wzrosły niepomiernie, bo mama Artura ma taki kaliber że można strzelać nawet arbuzami. Oddział Letkiego Mańka doszedł do wniosku że frontalnym atakiem nic nie wskóra i zaczął uciekać się do podstępów. Broniliśmy się dzielnie dopóki do naszych okopów nie wpadły skarpetki taty Letkiego Mańka. Wtedy wysłaliśmy lampamentariusza w osobie Grzesia Klapidupy żeby podpisać pakt o zakazie używania broni chemicznej. Przy okazji podpisał też pakt o zakazie używania broni biologicznej (dziewczyny miały cały słoik mrówek) jak i atomowej (Baśka Smalec wyciągnęła ze śmietnika pieluchy swojej młodszej siostry). Grzesio podpisałby pewnie jeszcze parę paktów bo jako jedyny z nas umie coś napisać, ale niestety wichry dziejowe w osobie mojej mamy zadecydowały inaczej tzn. zawołały mnie na obiad. Na wojnie to się ma apetyt...

...kto by pomyślał że w przedszkolu można się dowiedzieć czegoś ciekawego!?! Dziś nasza pani przyprowadziła jakiegoś pana który zaczął nam opowiadać o nauce. Wprawdzie dużo nie skorzystałem, ale między jednym a drugim staniem w kącie usłyszałem że nauka ma męczenników. I to że oni są bardzo sławni i wszyscy o nich mówią z szacunkiem i za to że się tak męczą dla tej nauki to potem wszyscy są im wdzięczni. Jak tak patrzę na swojego brata to on też jest męczennik, bo tak się codziennie męczy nad lekcjami, ale niedoczekanie jego żebym zaczął o nim mówić z szacunkiem. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami z tatą, a on mi wytłumaczył że to nie do końca tak. Męczennik to taki który cierpi za pokazywanie swojej wiedzy. No to też mam kandydata. Kiedyś Grzesiu Klapidupa chciał pokazać że już umie pisać, więc napisał mazakiem na szafie d@@a, męczennikiem okazał się chwilę potem, bo mazak okazał się niezmywalny. Niestety znowu coś źle zrozumiałem bo mama omal nie padła na zawał ze śmiechu jak usłyszała że mówię do Grzesia "proszę pana Klapidupy". Okazało się że męczennikiem można też zostać kiedy poświęca się swoje zdrowie lub życie dla eksperymentu. No to zaraz przypomniało mi się jak młody Gałązka poświęcił się dla dla sprawdzenia czy kotu jest przyjemnie na karuzeli. Jego poświęcenie się polegało na tym, że dostał od ojca pasem kiedy ten wszedł do kuchni i zobaczył kota w mikrofalówce. Ale kot był wniebowzięty bo jeszcze przez jakiś czas miałczał i skakał z radości jak głupi. W każdym razie eksperyment się powiódł. Tyle że tata mówi że to też nie wystarczyło żeby zostać męczennikiem. Kurde frans, czy wszystko co ci dorośli robią i mówią musi być takie skomplikowane. Mam nadzieję nie dorosnę zbyt szybko...

Ale numer! W zyciu nie myślałem że w przedszkolu może być tak ciekawie! Ale po kolei. Dziś jak tylko mama przyciągnęła mnie do przedszkola, pani ogłosiła że zabiera nas na wycieczkę. I to żeby było jeszcze straszniej ta wycieczka miała być na wieś do jakiegoś gospodarstwa, żebyśmy sobie pooglądali jak wyglądają żywe zwierzęta. To już nie można było iść do zoo? Tam jest znacznie bezpieczniej bo te zwierzaki stoją w klatkach, a nie łażą po łące bez żadnego nadzoru. No ale skoro to pani decyzja to trudno. Wsiedliśmy do pociągu i po godzinie byliśmy na miejscu. No kto by się spodziewał że ta wieś jest aż tak daleko za miastem. No ale do rzeczy. My ustawiliśmy się w parach na łące a pani poleciała porozmawiać z szefem tego całego bałaganu który nazywał się pan Rolnik. Na odchodne powiedziała że możemy podejść pooglądać sobie krówki. Podeszliśmy, i zamarliśmy z przerażenia - tam nie było ani jednej krowy, same byki, a co gorsza prawie każdy z nas miał na sobie coś czerwonego. Szybko zaczęliśmy zdejmować wszystkie czerwone rzeczy: skarpetki, koszulki i tak dalej. W końcu co niektórzy nie bardzo już mieli co zdjąć, bo okazało się że Baśka Smalec wszystko ma czerwone, łącznie z majtkami. Był jeszcze jeden problem z Grubym Arturem, bo jemu było gorąco, a jak jest mu gorąco to ma całą czerwoną gębę. Na szczęście Grzesio znalazł jakiś kubełek który założyliśmy Arturowi na głowę i poczuliśmy się trochę bezpieczniej. Po chwili wróciła pani i oczywiście zaczęła wrzeszczeć że mamy się ubierać z powrotem. Po naszych gorących protestach wyszło na jaw, że nie tylko byki mają rogi, krowy też. Trochę się uspokoiliśmy, ale dla pewności puściliśmy Kaśkę przodem, a Grubego Artura nie czyściliśmy zbyt mocno (ten kubełek był po węglu). Mimo wszystko te krowy tak się dziwnie na nas spod byka patrzyły. Po tej przygodzie przeszliśmy sobie do mieszkania z krowami które nazywało się obora. Tam dowiedzieliśmy się mnóstwa pożytecznych rzeczy: po pierwsze, że krowa nie daje mleka jak się ją pompuje za ogon, po drugie że to co wtedy ta krowa daje to wcale nie jest mleko, po trzecie, że tego co ta krowa wtedy daje nie powinno się pić bo się potem strasznie nieprzyjemnie odbija, i po czwarte że jak już krowa skończy dawać to coś to trzeba się szybko odsunąć i nie zaglądać pod ogon bo się będzie, jak Gruby Artur, cały dzień śmierdziało krowią kupą. Przy okazji dowiedzieliśmy się że świnie jedzą wszystko, łącznie z moim workiem na kapcie, i że krowy na łące zostawiają miny poślizgowe (Mariolka nawet na jedną trafiła). Dowiedzielibyśmy się pewnie znacznie więcej, ale najpierw pani zabroniła nam szukać gdzie w kurze siedzą jajka, a potem przyleciała pani Rolnikowa i zaczęła krzyczeć że ją w oborze jakieś demony atakują. Na szczęście nie były to demony, tylko Letki Maniek wlazł w bańkę po mleku i krzyczał że nie może się wydostać, a że pani Rolnikowa nie zna tego narzecza to myślała że to diabeł. Trzeba było zabrać bańkę z Mańkiem do warsztatu mechanicznego, żeby ją porozcinali, a my wrociliśmy do przedszkola. Jednak na wsi nie jest tak strasznie. Nikt nie zginął.

...jak ciężko człowiekowi w wieku przedszkolnym rozwijać swój talent. Wczoraj naprzykład wymyśliliśmy że założymy zespół. Jeszcze nie bardzo wiedzieliśmy kto na czym będzie grał, ale to ustali się później. Największy problem był z nazwą. Za żadne skarby świata nic nie przychodziło nam do głowy. W końcu Grzesiu Klapidupa stwierdził że pamiętał jakąś fajną nazwę, ale właśnie uciekła mu z głowy. Domyśliliśmy się że daleko uciec nie mogła, więc powiesiliśmy Grzesia za nogi na wieszaku żeby mu wróciła. Niestety natychmiast zalał go taki tłok uciekniętych wcześniej myśli, że aż poszła mu krew z nosa. Kiedy już wróciła mu przytomność powiedział że sobie przypomniał: mieliśmy się nazwać NECROCANIBALISTIC VOMITORIUM *). Nazwa była bardzo fajna, ale okazało się że Grześ przeczytał ją w jakimś komiksie, i że taki zespół już był. No to klapa, wymyślamy coś innego. Ja wymyśliłem KARTOFEL BOFEL ale chłopaki powiedzieli że to głupia nazwa. W końcu pomogła nam siostra Gałązki: od tej pory naszą oficjalną nazwą było FAT ARTURUM AND LIGHT MANIECK. Zupełnie nie wiem co to znaczy, bo to po jakiemuś murzyńsku, ale bardzo fajnie brzmi. Potem zaczęliśmy przydzielać sobie instrumenty. Gruby Artur wziął perkusję, ja cymbałki, Gałązka gitarę swojej siostry a Letkiego Mańka daliśmy na wokal, bo jak śpiewał to brzmiało to mniej więcej tak jak te zagraniczne zespoły. Natychmiast zaczęliśmy nagrywać kasetę demo i pewnie nasza piosenka pod tytułem "zjedz swojego jeża" stałaby się przebojem, ale przyleciała sąsiadka i zaczęła opierniczać mamę że u nas jest taki hałas że jej mąż nie słyszy własnej wiertarki. No to mama zabrała nam perkusję, magnetofon i jeszcze nas ochrzaniła za pogięte garnki bo Artur strasznie mocno uderzał. Ciekaw jestem co powie siostra Gałązki jak zobaczy że została jej tylko jedna struna w gitarze. I miej tu człowieku talent...

Ale jaja, niech ja skonam! Gruby Artur się zakochał. I to w kim, w tej rudej Marioli! Muszę przyznać że na początku to mieliśmy z niego niezłą nabitkę, ale później zaczęliśmy chłopakowi współczuć, chodził smętny, nie bawił się, nie mieszał z nami błota, no po prostu cień człowieka (dosyć duży cień zresztą). W końcu postanowiliśmy chłopakowi pomóc! Najpierw staraliśmy się go uzdrowić: tłumaczyliśmy jak komu dobremu, że dziewczyny są głupie, nie umieją się bawić a co gorsza jak się takiej spodobasz to bedziesz się musiał z nią ożenić i całować, normalnie ohyda. A do tego jeszcze dziewczyny są takie że chcą mieć dzieci. Ale Artur powiedział że ożenić się może, całować się nie zamierza, bo to facet rządzi w domu, a do roli rodzica jest już gotowy. No trudno jego problem. No to zaczęliśmy myśleć co zrobić żeby Mariola chociaż na niego popatrzyła. A jak na złość to jej chyba okulary bardzo zmętniały bo patrzyła i rozmawiała ze wszystkimi, tylko nie z Arturem chociaż to zawsze jego najbardziej widać. Zamontowaliśmy mu nawet żarówkę na czapce, ale to nic nie pomogło, Mariola zawsze patrzyła się w inną stronę. Jak już zawiodły wszystkie sposoby, to poszliśmy po poradę do starszych. Najpierw siostra młodego Gałązki tłumaczyła nam że jak chce się poderwać dziewczynę to trzeba być Romanem Tycznym, kupować kwiatki i chodzić do kina. Do kina to Artur jeszcze by poszedł, ale kupować kwiatki? Jakby na klombach mało tego sadzili. A już zmiana nazwiska i imienia zupełnie nie wchodzi w grę. No cóż, tym razem poszliśmy do dużego Freda żeby nam coś poradził. On powiedział że po primo trza mieć gadkie, po sekundo fulkasy, a po tercjo to trza sie myć bo jak spod napleta jedzie to żadna laska pały nie wymlaska. Zupełnie nie wiedzieliśmy co to znaczy, ale na wszelki wypadek umyliśmy Artura bardzo dokładnie. Potem mieliśmy problem z gadką, bo Artur jakoś dziwnie się przy Marioli zapowietrzał, więc wymyśliliśmy że weźmiemy Grzesia, zapakujemy do torby i to on będzie mówił a Gruby Artur tylko ruszał ustami, a w tej torbie niby będą te fulkasy. Potem daliśmy mu swoje kieszonkowe żeby mógł iść do kina i pomogliśmy zanieść torbę z Grzesiem pod drzwi Marioli. Zadzwoniliśmy i szybko uciekliśmy. Potem się okazało, że Artur przeżarł całą naszą kasę na lodach i się od tego rozchorował, a Mariola nie wiedzieć czemu lata teraz cały czas za Grzesiem Klapidupą i biedny Grzesio boi się wyjść z domu. Ach ta miłość to niebezpieczna rzecz...




Właściciele sklepu zoologicznego w Filadelfii z niecierpliwością oczekiwali na przesyłkę, która zawierać miała rzadki okaz ryby. Wielkie musiało być ich zdziwienie, gdy w paczce, którą otrzymali, zamiast zamówionej tropikalnej ryby znajdowały się zwłoki 65-letniego mężczyzny...



Szympans Żora z rosyjskiego ogrodu zoologicznego został wysłany na kurację odwykową, ponieważ opiekunowie uznali, że jego uzależnienie od piwa i papierosów wymknęło się spod kontroli...


Pewien arabski ambasador był niemiło zaskoczony, gdy jego wybranka odsłoniła twarz tuż po ślubie - skrywaną wcześniej za tradycyjną zasłoną, nikabem. Okazało się, że kobieta ma brodę i zeza. Jak informuje serwis Al Arabiya, pan młody poczuł się oszukany i chce unieważnić małżeństwo... wassat


99 Absurdów świata.


1. Sąd w Kansas (USA) nakazał Arturowi Younkinowi (waga:225 kg) schudnięcie o 50 kg i zakazał jedzenia więcej niż jednego posiłku dziennie. Skazany stracił z powodu otyłości pracę i nie spłacał kredytu. Odchudza się w więzieniu.

2. W Sacco w Missouri (USA) kobiety nie mogą nosić kapeluszy, które mogłyby przerazić dzieci, osoby wrażliwe i zwierzęta.

3. Każdy Brytyjczyk usiłujący sprzedać np. odkurzacz w miejscu publicznym naraża się na karę ograniczenia wolności (3 miesiące) i 180 funtów (ok. 1250 zł) grzywny.

4. W Tanzani istnieje limit długości włosów - maksimum 36 cm.

5. W Atenach, prowadząc samochód w stroju kąpielowym, ryzykujesz utratę prawa jazdy.

6. W stanie Alabama (USA) zabroniona jest gra w domino w niedzielę.

7. Ortodoksyjni rabini z Izraela zabronili wiernym korzystania z Internetu, bo "wodzi ludzi na pokuszenie i prowadzi do grzechu".

8. Kolegium do spraw wykroczeń w Koszalinie nakazało pewnemu mężczyźnie przez miesiąc myć naczynia w restauracji, bo nie zapłacił rachunku za obiad.

9. W Nowej Gwinei zaplata za ślub z "nową" narzeczoną to 240 dolarów, 5 świń i jeden ptak. Dwie świnie, ptak i jedyne 30 "zielonych" wystarcza, aby zapłacić za żonę z odzysku (rozwódkę lub wdowę). Nic nie płaci się za byłą dwukrotną mężatkę.

10. W miejscowości Fairbanks (Alaska, USA) nie wolno częstować myszy wódką.

11. W Mikronezji (państwo w Oceanii) mężczyznę noszącego krawat zmusza się do zakładania specjalnej obroży.

12. Dziewczęta z Oregonu (USA), które maja poniżej 18 lat, nie mogą pić kawy w miejscach publicznych po godzinie 19:00.

13. W Arkansas (USA) mężczyzna ma prawo bić swoją konkubinę pod warunkiem, że nie robi to częściej niż raz w tygodniu.

14. W Los Angeles (USA) mąż ma prawo bić żonę pasem, o ile szerokość pasa nie przekracza 3,6 cm. No chyba, że małżonka zgodzi się na ustępstwa.

15. W Tanzanii (Afryka) kategorycznie zakazane jest noszenie spódniczek mini. Kobieta za karę może trafić do wiezienia.

16. Na Alasce (USA) nie wolno budzić niedźwiedzi ze snu zimowego w celu zrobienia im fotografii.

17. Nauczyciele religii w polskich szkołach otrzymali poufny zakaz straszenia dzieci diabłem.

18. W San Francisco (USA) karalne jest mycie samochodów zużytą bielizna.

19. W Seattle (USA) młodym panienkom zakazano siadać na kolanach swoich sympatii w publicznych środkach lokomocji. Złamanie tego zakazu grozi karą wiezienia do pół roku.

20. Amatorzy teatru i kina w Begalu (Indie) pozbawieni są przyjemności oglądania scen pocałunku. Ministerstwo Oświaty twierdzi, ze sceny erotyczne zmiękczają mózg.

21. W Provo (Utah, USA) obowiązuje przepis zabraniający wychodzenia psom z domu po godzinie 19:00.

22. W Polsce mężczyzn z widoczną ułomnością nie przyjmuje się do seminarium duchownego.

23. W Cleveland (Ohio, USA) prawo zakazuje kobietom nosić obuwie ze skóry, by mężczyźni nie oglądali ich nóg odbijających się w wypastowanych butach.

24. W miejscowości Tuscon (Arizona , USA) nie wolno kobietom nosić spodni. Mężczyznom nie wolno nosić szelek w Nogalcs (Arizona), a obcisłych spodni w Delaware (Connecticut).

25. Podrywanie kobiety na ulicy w Little Rock (Arcansas, USA) grozi miesiącem wiezienia.

26. W Turcji nietrzeźwych kierowców wywozi się 30 kilometrów od miejsca zamieszkania. Muszą włóczyć się do domu piechotą. Pod groźbą kary wiezienia zabrania się im wtedy korzystania z publicznych środków komunikacji.

27. W Maine (USA) zabronione jest słuchanie w niedziela radiowych audycji rozrywkowych.

28. W Wirginii (USA) rytuały kościelne traktowane są z niezwykła powagą. Jeśli ktoś zostanie przyłapany podczas mszy np. na żuciu gumy, zostaje niezwłocznie zelżony przez wynajętych do tego celów pomocników pastora.

29. W Świdnicy w miejscach publicznych nie wolno przeklinać. Za używanie wulgarnych słów straż miejska karze mandatami w wysokości od 5 do 50 zł.

30. W kilku krajach Afrykańskich za gwałt grozi pozbawienie gwałciciela męskości. Bez znieczulenia...

31. W Grecji mężczyzna spóźniający się do pracy może usprawiedliwić się, twierdząc, że kochał się z żona.

32. Młodzież szwajcarska ma zakaz fotografowania się nago (cała postać). Może natomiast robić to "w częściach". Np. na jednym zdjęciu od pasa w górę, na drugim - od pasa w dół.

33. W Kalifornii (USA) ludziom bez uprawnień myśliwskich zabronione jest stawianie pułapek na myszy.

34. W miejscowości East Lake w Ohio (USA) obowiązuje zakaz kopania zwierząt. Kara za kopnięcie np. psa to grzywna 25 dolarów i 10 dni więzienia.

35. W Libii w 1977r. sąd, zgodnie z prawem islamskim, skazał na miesiąc więzienia psa, który pogryzł człowieka.

36. W Chinach znalezienie u kogoś skóry pandy oznacza karę śmierci z klauzulą natychmiastowej wykonywalności.

37. W Teksasie (USA) obowiązuję zakaz uprawiania seksu w samochodach. Policjant, który nakryje parę na gorącym uczynku, zanim zbliży się do "miejsca przestępstwa" ma obowiązek trzykrotnie nacisnąć klakson w radiowozie i odczekać dwie minuty.

38. Biuro polityczne Komunistycznej Partii Kuby wydało zakaz przemawiania dłużej niż godzinę. Zasada nie obowiązuję Fidela Castro ( średni czas przemówienia - 5,5 godziny).

39. Władze Sztokholmu nakazały usunąć z ulic billboardy z wizerunkiem chudej jak szczapa angielskiej modelki Georginii Grenville, bo następczyni tronu szwedzkiego, 20-letnia Victoria, cierpi na bulimie.

40. W Logan Country (Kolorado, USA) karze się więzieniem za pocałowanie śpiącej kobiety. A w Hariford (Connecticut, USA) zabronione jest całowanie żony w niedzielę.

41. Władze libańskiego wiezienia Roumieh zakazały skazanym nudzenia się w celach. Kiedy zaczynają się nudzić, mają głośno śpiewać, a wtedy organizuje się im zajęcia.

42. W Japonii obowiązuje nieformalny zakaz wykorzystywania przez pracownika wszystkich dni urlopu. Wykorzystanie całego urlopu budzi zgorszenie.

43. Na Florydzie (USA) niezamężne kobiety pójdą do wiezienia, jeśli będą skakać na spadochronie w niedziele.

44. W Tanzanii (Afryka) pan młody składając przysięgę małżeńską, pod groźbą kary wiezienia musi powtarzać za urzędnikiem następujące słowa: "Niech się wykrwawię, niech mnie piorun roztrzaska, niech mnie zeżre krokodyl, niech ogłuchnę i oślepnę, niech stanę się żebrakiem, jeśli oszukam lub opuszczę żonę".

45. Właściciele domów publicznych w Tajlandii zakazali prostytutkom otwierania butelek pochwą. Sztuczka ta coraz częściej kończy się zranieniami. Zwolnienia lekarskie z tego powodu nie są honorowane.

46. W Oxfordzie (Wielka Brytania) wszystkie kobiety powyżej 16 roku życia objęte są zakazem obnażania się przed obiektywem aparatu fotograficznego, jeśli fotografem jest mężczyzna.

47. Po kolejnym napadzie pijanych słoni na wioskę Pradzapatibosi w stanie Assam (Indie), władze wprowadziły zakaz produkcji piwa z ryżu w lasach. Słonie natrafiwszy na leśne browary z lubością się opijały.

48. Angielska poetka, Donna McLean, przestraszona osiągnięciami w dziedzinie klonowania postanowiła, ze nie pozwoli, żeby ktoś ją kiedyś sklonował zastrzegła swój kod genetyczny w urzędzie patentowym.

49. Gubernator Tokio nakazał mieszkańcom miasta jedzenie mięsa wron, bo jest ich w stolicy za dużo. Włączenie wroniny do menu tokijczyków pozwoli zmniejszyć stada tych ptaków co najmniej o dwie trzecie.

50. W prowincji Ottawa (Kanada) trzynastu Indian wystąpiło do władz o wydanie zakazu płacenia za skalpy. Od 1756 r. obowiązuje tam bowiem rozporządzenie królewskiego gubernatora brytyjskiego Williama Lawrence'a zachęcające w ten sposób do skalpowania tubylców.

51. W miejscowości Saratosa (Floryda, USA) zakazane jest śpiewanie w slipkach.

52. W stanie Illinois (USA) kategorycznie zabronione jest wchodzenie do gmachu opery z pluszowym misiem.

53. W Arabii Saudyjskiej nie wolno nosić krzyża na szyi, ani przechowywać w domu Biblii.

54. Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej domaga się zakazu stosowania nowej identyfikacji podatkowej. Hierarchowie stwierdzili, ze w kody kreskowe wpleciono znaki przypominające szóstki, a to jest symbol antychrysta (słynne 666).

55. Egipski parlament postanowił, że kobieta będzie mogła skarżyć do sadu męża, który nie pozwoli jej podróżować.

56. W Tunezji kobiety Tuaregow (pustynni koczownicy) nie mogą patrzeć na obcych mężczyzn.

57. Radni warszawskiej gminy Centrum przyjęli uchwalę o zakazie sprzedaży alkoholu powyżej 4,5 procent w budynkach zajmowanych przez Sejm i Senat.

58. Szkoci domagają się wolnego od pracy poniedziałku. "British Medical Journal" opublikował wyniki badań, z których wynika, ze większość mężczyzn umiera w poniedziałek.

59. Król Tajlandii, Bhumibol Adyulyadej, wydal służbie zakaz dotykania dłonią szklanek, z których korzysta królewska rodzina.

60. W Cuernee (Illinois, USA) kobieta ważąca ponad 100 kg nie ma prawa jeździć konno w podkoszulku.

61. Anwar Ibrahim, szef resortu finansów Malezji, wydal zakaz hodowania kwiatów w doniczkach. Minister nakazuje obywatelom uprawiać w doniczkach warzywa.

62. W stanie Indiana (USA) małpom nie wolno palić papierosów.

63. W mieście Lelczyce (Białoruś) obowiązuje zakaz sprzedaży jajek. Jajka można nabyć wyłącznie w aptece, na receptę lekarską.

64. W Polsce zakazane jest noszenie przy sobie przedmiotów, w których ukryte jest ostrze (np. buty z wysuwającymi się kolcami lub laski ze szpikulcem). Zakaz nic nie mówi o tasakach lub półmetrowych nożach kucharskich.

65. W mieście Gary (Indiana, USA) obowiązuje zakaz chodzenia do teatru przed godzina szesnastą po zjedzeniu czosnku.

66. W Waszyngtonie (USA) absolutnie zakazany jest seks z dziewicą.

67. Prawo kanoniczne zakazuje udzielania ślubów poza murami świątyni, z wyjątkiem domu lub szpitala. Ostatnio władze kościelne odmówiły udzielania ślubów w samolocie, łodzi podwodnej i basenie.

68. W Iranie zakazane jest obejmowanie się par na ulicy i publiczne całowanie. Najniższą karą za te przewinienia jest 35 batów.

69. Także w Iranie, w toalecie nie można korzystać z gazety. W gazecie może bowiem znajdować się zdjęcie imama albo święte słowo.

70. W mieście Wichita (Kansas, USA) pobicie teściowej nie może być powodem rozwodu.

71. Na Kubie, pod groźbą utraty auta, nie wolno wozić prywatnym samochodem nikogo oprócz najbliższej rodziny.

72. Na Spitsbergenie (wyspa norweska na Morzu Arktycznym) obowiązuje absolutny zakaz picia alkoholu.

73.Na Alasce (USA) prawo zabrania rozmawiania z niedźwiedziem.

74. W stanie Kentucky (USA) poślubienie po raz czwarty tej samej osoby grozi więzieniem.

75. W Waterwille (Maine, USA) zakazane jest publiczne wycieranie nosa.

76. Adiutant oficera angielskiej Gwardii Jej Wysokości Królowej Elżbiety II ma zakaz przyglądania się małżonce przełożonego.

77. Ustawa o języku polskim przewiduje 30 dni aresztu za posługiwanie się językiem obcym w nazewnictwie towarów, reklamie, instrukcjach obsługi.

78. Według przepisów Międzynarodowej Federacji Bokserskiej w ringu nie mogą występować brodaci zawodnicy.

79. W Oklahomie (USA) obowiązuję zakaz rzucania czarów na nauczycieli przez uczniów.

80. Psy z New Jersey (USA) nie mogą szczekać od 8 wieczorem do 8 rano.

81. W Oklahomie (USA) niezbędne jest specjalne pozwolenie burmistrza na kopulację psów. W tym samym stanie, za strojenie niestosownych min do psa, płaci się grzywnę w wysokości 220 dolarów.

82. Prawo amerykańskie zabrania czynić wybory prezydenckie przedmiotem zakładów bukmacherskich. Amerykanie przez Internet robią zakłady w Europie.

83. Władze Rumunii wydały zakaz wjazdu na swoje terytorium brudnym samochodom.

84. W Pekinie (Chiny) w wielu barach obowiązuje zakaz wstępu brzydkim kobietom.

85. W wielu miastach i wioskach Afganistanu mężczyźni bez bród nie maja prawa do pracy i żadnych usług. Urzędnicy państwowi muszą ponadto w czasie pracy nosić turbany.

86. Polski strażnik nie może mieć wąsów. Rozporządzenie MSWiA głosi: " osoby noszące brody i bokobrody oraz długie włosy i wąsy, a także nie przestrzegające bieżącego golenia zarostu twarzy nie mogą brać udziału w działaniach ratowniczych".

87. W Turcji kandydat na studenta musi być ogolony. Na studia nie są przyjmowane także kandydatki w chustach na głowach.

88. W waszyngtońskim metrze (USA) obowiązuje zakaz jedzenia i picia.

89. Prawo kościoła rzymsko-katolickiego zakazuje homoseksualistom malowania świętych obrazów.

90. W stanie Minnesota (USA) kobieta, która przebierze się za Świętego Mikołaja może trafić do więzienia na 30 dni.

91. Fanklub viagry w Sydney (Australia) domaga się wprowadzenia zakazu stosowania tego leku do innych celów. Okazuje się, że australijskie gospodynie dodają niebieskie tabletki do wody w wazonach, co o tydzień przedłuża żywot ciętych kwiatów.

92. Zdaniem polskich duchownych oglądanie filmu pt. "Ksiądz" (historia duszpasterza-homoseksualisty) jest ciężkim grzechem.

93. W Polsce nadal obowiązuję zakaz fotografowania dworców kolejowych.

94. W Haletrophe (Maryland, USA) podlega sankcji prawnej publiczne całowanie się dłużej niż przez sekundę.

95. W Libanie obowiązuję zakaz tracenia dziewictwa przed ślubem. Jeśli mąż udowodni, ze oblubienica nie była dziewicą, ma prawo odesłać ją z powrotem do rodziców.

96. W tym samym Libanie zakazano dokonywanie zabiegów kosmetycznych, które przed ślubem "przywracają" dawno utracone dziewictwo.

97. Rzecznicy praw zwierząt domagają się od rządu Szwajcarii wprowadzenia zakazu eksportu psów do krajów azjatyckich. Zakaz ma uchronić słynne bernardyny przed zjedzeniem.

98. Indianki z plemienia Yanomami ( żyją w Wenezueli i Brazylii) od dwóch lat maja zakaz rodzenia dziewczynek. Za urodzenie dziecka płci żeńskiej grozi publiczna chłosta.

99. Władze filipińskie zakazały latania samolotami pasażerskimi spadochroniarzom. Zakaz wprowadzono po tym, jak jeden ze skoczków chciał uprowadzić samolot, grożąc pilotowi granatem, po czym zabrał pasażerom pieniądze oraz kosztowności i wyskoczył z samolotu.



Dawno, dawno temu zły smok porwał księżniczkę. Król ogłosił, że odda pół królestwa i księżniczkę temu, kto pokona smoka. Zgłosiło się trzech śmiałków: Tatar, Polak i Francuz.
Jako pierwszy na wyprawę ruszył Tatar.
Idzie, patrzy a tu mrowisko.
- Nienawidzę mrówek! - rzekł i rozwalił mrowisko.
Idzie dalej, patrzy a tu żeremie.
- Nienawidzę bobrów! - rzekł i rozwalił żeremie.
Szedł dalej, a tu gniazdo orła.
- Ty kanalio! - rzekł do ptaka i zniszczył gniazdo.
Idzie dalej a tu ule.
- Nie cierpię pszczół! - rzekł i rozwalił ule.
W końcu doszedł do smoka. Stanął naprzeciwko niego i rzekł:
- Zginiesz gadzino!
W odpowiedzi smok mlasnął, beknął, zionął ogniem i zabił Tatara.
Następny ruszył Polak. Idzie, patrzy a tu rozwalone mrowisko.
- O, ktoś rozwalił mrowisko - rzekł i poszedł dalej.
Idzie dalej, patrzy a tu zniszczone żeremie.
- O, ktoś zniszczył głupim bobrom domek - rzekł i ruszył dalej.
Natknął się na zniszczone gniazdo orła. Przeszedł obojętnie, tak samo jak później obok zniszczonego ula...
W końcu dotarł do smoka. Stanął naprzeciwko niego i rzekł:
- Zginiesz gadzino!
A smok mlasnął, beknął, zionął ogniem i zabił Polaka.
Poszedł więc Francuz. Najpierw natknął się na zniszczone mrowisko.
Smutno mu się zrobiło, więc poświęcił cały dzień, aby je naprawić. Chciał wyruszyć w dalszą drogę, kiedy nagle usłyszał piskliwy głosik:
- Jestem królową mrówek. Za to, że nam pomogłeś, otrzymasz ode mnie czarodziejski gwizdek. Jak będziesz potrzebował pomocy, to zagwiżdż, a przybędziemy.
Idzie dalej, a tu zniszczone żeremie.
Wobec takiego widoku nie mógł przejść obojętnie, więc odbudował bobrom mieszkanie.
Już wyruszał w dalszą drogę, kiedy stanął przed nim stary bóbr.
- Jestem królem bobrów. Za to, że nam pomogłeś, otrzymasz ode mnie magiczny telefon. Będziesz potrzebował pomocy, to zadzwoń, a natychmiast przybędziemy.
Zadowolony Francuz idzie dalej, patrzy a tu całkowicie zdemolowane gniazdo orła.
Pomógł mu je naprawić, a ten w podzięce dał mu róg.
- Jak będziesz potrzebował pomocy zadmij, a przybędę.
To samo z pszczołami, które o dziwo też dały mu róg...
W końcu dotarł do smoka. Stanął naprzeciwko niego i rzekł:
- Zginiesz gadzino!
A smok mlasnął, beknął, zionął ogniem i zabił Francuza.

[ Dodano: 2011-04-27, 20:02 ]
Nasz szkoła obecnie i 50 lat temu!

Ta sama szkoła teraz i 50 lat temu. Na zewnątrz budynek jakby ten sam, ale...

Scenariusz: Johnny i Mark wdali się po szkole w bójkę na pięści.

1960 – Zbiera się tłum. Wygrywa Mark. Johnny i Mark podają sobie ręce i rozchodzą się w zgodzie.

2009 – Wezwano policję. Jednostka Szybkiego Reagowania przybywa i aresztuje Johnny’ego i Marka. Policja rekwiruje telefony komórkowe z nagraną bójką jako dowody rzeczowe. Chłopcy są oskarżeni o napaść oraz zachowanie niegodne ucznia, obaj zostają wyprowadzeni ze szkoły oraz obaj są zawieszeni, mimo iż to Johnny sprowokował bójkę. Zostają zaaranżowane różne konferencje oraz spotkania z rodzicami. Zapis video jest dostępny na 6 stronach www.

Scenariusz: Jeffrey nie chce siedzieć spokojnie w klasie, przeszkadza innym uczniom.

1960 – Jeffrey zostaje wysłany do gabinetu dyrektora, dostaje 6 razy po dupie. Wraca do klasy, siedzi cicho i nie przeszkadza już w prowadzeniu zajęć.

2009 – Jeffrey zostaje nafaszerowany dużą dawką Ritaliny. Ociera się o śmierć. Staje się zombie. Stwierdzono u niego zespół ADHD. Szkoła dostaje dodatkowe fundusze, z powodu niepełnosprawności Jeffrey’a. Jeffrey wylatuje ze szkoły.


Scenariusz: Billy wybija szybę w samochodzie sąsiadów i dostaje od ojca “z plaskacza”.


1960 – Billy następnym razem będzie ostrożniejszy. Wyrasta na normalnego faceta, idzie do collegu i zostaje zdolnym biznesmenem.

2009 – Ojciec Billy’ego jest aresztowany za znęcanie się nad dzieckiem. Billy zostaje przeniesiony do domu dziecka i przyłącza się do gangu. Psycholog wmawia jeszcze siostrze Billy’ego, że była molestowana przez ojca i tatuś trafia do paki. Matka Billy’ego wdaje się w romans z psychologiem. Psycholog dostaje awans.


Scenariusz: Mark, uczeń collegu, przynosi do szkoły papierosy.

1960 – Mark częstuje papierosem dyrektora szkoły w wydzielonym pomieszczeniu dla palących.

2009 – Wezwano policję i Mark wylatuje ze szkoły za posiadanie narkotyków. W jego aucie dokonano rewizji, szukając narkotyków i broni.


Scenariusz: Tom z Sarą idzie do stodoły i...

1960 – ...rozmawiają ze sobą.

2009 – ...bawią się w "rodziców". Tom zostaje razem z Sarą zawieszony. Rodzice Sary oskarżają rodzinę Toma o gwałt. Sara ucieka z Tomem. Tom zostaję bandytą, a Sara prostytutką. Od 5 lat trwa postępowanie karne w sprawie rodziców Toma.


Scenariusz: Mohammed oblewa angielski na maturze.

1960 – Mohammed podchodzi jeszcze raz do egzaminu i idzie do collegu.

2009 – Sprawa Mohammeda zainteresowała lokalną grupę Obrony Praw Człowieka. Ukazują się artykuły w ogólnonarodowej prasie, że obowiązkowy egzamin z angielskiego to czysty rasizm. Stowarzyszenie Swobód Obywatelskich wysuwa pozew sądowy przeciwko stanowemu systemowi szkolnictwa i nauczycielowi angielskiego. Angielski już nie jest obowiązkowym przedmiotem na maturze. Mohammed zdaje maturę z wynikiem pozytywnym i zarabia na życie kosząc trawniki. Lepszej roboty nie znajdzie, bo nie zna angielskiego.


Scenariusz: Johnny znajduje resztki fajerwerków, wsadza je do butelki po rozpuszczalniku i wysadza w powietrze mrowisko.

1960 - Mrówki giną.

2009 – Zostają wezwane MI-5 i policja, a Johnny jest oskarżony o popełnienie aktu terroryzmu. Trwa dochodzenie przeciwko rodzicom, rodzeństwo Johnny’ego zostaje zabrane z domu, skonfiskowane są komputery, a tata Johnnyego trafia na listę podejrzanych i nigdy już nie poleci za granicę.


Scenariusz: Johnny upada na przerwie i zdziera sobie skórę z kolana. Jego nauczycielka, Mary, znajduje go płaczącego i postanawia go przytulić, by choć trochę go pocieszyć.

1960 – Po kilku chwilach Johnny czuje się lepiej i wraca do gry.

2009 – Mary jest oskarżona o molestowanie seksualne i traci pracę. Grozi jej 3 lata pozbawienia wolności. Johnny uczęszcza przez 5 lat na psychoterapię. Zostaje gejem.




Jedzie sobie młode małżeństwo samochodem. Przejeżdżają obok "tirówek".
Żona pyta:
- Kochanie, co tu robią te panie i to tak ubrane?
- One zarabiają na nierządzie.
- A co to znaczy?
- Robią ludziom przyjemności za pieniądze.
- A dużo można na tym zarobić?
- Oj, bardzo dużo, kochanie.
- To może i ja bym stanęła? W końcu dopiero co się dorabiamy, auto na spłacie, a czasy takie niepewne...
Mąż unosi brwi ze zdziwienia:
- No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja tez się zgadzam.
- A co muszę zrobić? - pyta żona.
- Stań tu, ja stanę 100 metrów dalej. Jak podjedzie klient to powiedz "stówa" i rób co trzeba. W razie wątpliwości mów, ze musisz porozmawiać z menadżerem i przybiegnij do mnie.
- Ok.
Żona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje się merol. Żona podchodzi, a kierowca pyta:
- Ile?
- Stówa.
- Ale ja mam tylko siedem dych.
- Poczeka pan. Muszę porozmawiać z menadżerem.
Żona biegnie do męża i pyta:
- Józek, ale on mówi, ze ma tylko 7 dych. Zrobić to?
- Nie kochanie, nie możemy od razu robić zniżek. Powiedz mu, że za 70 to mu weźmiesz do ręki.
Żona biegnie z powrotem i mówi, ze zrobi ręką za siedem dych. Gość się zgadza, wyciąga aparaturę. Oczom żony ukazuje się ogromny instrument długi aż do kolana klienta.
Żona wytrzeszcza oczy i mówi:
- Muszę porozmawiać z menadżerem.
Biegnie zdyszana do męża i wola:
- Józek nie bądź świnia! Pożycz mu te trzy dychy!



Johnny miał ochotę na seks z koleżanką pracy, wiedział jednak, że ona jest związana z kimś innym... Johnny był coraz bardziej sfrustrowany, aż w końcu pewnego dnia podszedł do niej i powiedział:
- Dam ci 100 dolarów, jeśli pozwolisz, żebym wziął cię od tyłu.
Ale dziewczyna powiedziała NIE. Johnny odpowiedział:
- Będę szybki, rzucę pieniądze na podłogę, ty się pochylisz, a ja skończę zanim zdążysz je podnieść!
Ona pomyślała chwilę i w końcu stwierdziła, że musi skonsultować się ze swoim chłopakiem. Zadzwoniła do niego i opowiedziała mu, o co chodzi. Jej chłopak odpowiedział:
- Zażądaj od niego 200 dolarów. Podnieś je szybko, on nawet nie zdąży ściągnąć spodni. Dziewczyna się zgodziła. Pół godziny później jej chłopak ciągle czekał na telefon. W końcu po 45 minutach sam do niej zadzwonił i spytał co się stało.
- Ten sukinsyn użył monet!


Młoda ortodoksyjna para Żydow przygotowuje się do ślubu. Poszli do rabina, aby zadać mu pare pytań.
- Czy to prawda, że kobieta i mężczyzna nie mogą ze sobą tańczyc?
- Tak to prawda - odpowiada Rabin - Z powodów moralności kobieta i mężczyzna mogą tańczyc tylko osobno.
- Nawet, jeśli są małżeństwem?
- Tak.
- A co z seksem?
- Będziecie małżeństwem, więc nie ma żadnego problemu.
- A możemy próbowac różnych pozycji?
- Oczywiście.
- Kobieta może być na górze?
- Jak najbardziej.
- Możemy to robić na pieska?
- Jeśli lubicie.
- A na stojąco?
- Na stojąco kategorycznie nie!
- Ale Rabbi, czemu na stojąco nie?
- Bo to może skończyc sie tańcem!


Brzydki Kali zakochał się w pięknej Esmeraldzie. Zdruzgotana dziewczyna idzie do przyjaciółek po poradę:
- Co mam zrobić by ten brzydal się odemnie odczepił ???
- Powiedz mu że jeżeli cię kocha niech kupi ci ferrari.
Na drugi dzień Esmeralda mówi Kalemu:
- Kali jeśli mnie kochasz kup mi ferrari.
- Kali kochać Kali kupować. - odpowiada chłopak.
Na drugi dzień Esmeralda dostaje piękne ferrari. Znów idzie do przyjaciółek po poradę.
- Jak Kali cię kocha niech ci wybuduje wille z basenem. - proponują koleżanki
Na następny dzień dziewczyna tłumaczy Kalemu:
- Kali jeśli mnie kochasz wybuduj mi wille z basenem.
- Kali kochać Kali budować.
Na kolejny dzień dziewczyna dostaje wille z basenem.
Dziewczyna nie wytrzymuje i zmartwiona idzie do przyjaciółek po wsparcie.
Dziewczyny radzą:
-Powiedz mu że musi mieć półtorametrowego wacka by móc się z tobą kochać.
Esmeralda wkurzona mówi:
- Jeżeli chcesz ze mną być to musisz mieć półtorametrowego wacka by móc się ze mną kochać.
Na to Kali:
-KALI KOCHAĆ KALI SKRACAĆ !!!


Dziadek z babcią siedzą przed kominkiem.Babcia proponuje:
-Może byśmy się jakiegoś winka napili?
Dziadek schodzi do piwnicy,bierze pierwszą lepszą butelkę i czyta:koń jak.Zadowolony zanosi butelkę do góry.Wypijają najpierw po kieliszku,potem całą butelkę.Dziadek żuca się na babcię,namiętnie ją całuje,rozbierają się i kochaja caly wieczór,noc,dzień i następną noc.Po igraszkach dziadek sprawdza butelkę i czyta dalej:koń jak nie może,jadną łyżkę na wiadro wody.


mlody chlopak na spowiedzi:
-prosze księdza, popelnilem bardzo cięzki grzech.
-mów co zawiniłeś młody człowieku.
-otóż prosze księdza podczas II wojny św. chroniłem jedną Żydówke przed Niemcami w piwnicy.
-nie masz się czego wstydzić chłopcze. Twój czyn zasłóguje na pochwałe.
-ale chroniłem ją pod warunkiem, ze codziennie bedzie ze mną to robiła.
-no wiesz młody człowieku, byłeś młody ona tez, no rozumiem cie.
-ale prosze księdza, ja jej dopiero wczoraj powiedziałem, że sie wojna skończyła... ;p



Wieś. Zapuszczone, biedne gospodarstwo. Biedni gospodarze. Z inwentarza domowego został już tylko głodny kogut, kot i pies. Zwierzęta spotkały się wieczorem przed izbą i radzą.
Kogut: - Nie ma co zwlekać. Wynoszę się jutro do innej wioski. Tutaj nie ma ziarna, nie ma kur, nic tu właściwie nie ma.
Kot: - Ja też stąd wieję! Nie ma ziarna, nie ma gryzoni. Nie ma krowy, nie ma mleka.
Pies: - A ja jeszcze zaczekam pare dni...
Kogut i kot chórem: - A tobie co? Oszalałeś?
Pies: - Wczoraj wieczorem słyszałem, jak gospodarz mówił do gospodyni:
- Jeszcze parę dni takiego głodu i będziemy chyba chu.a ssać Burkowi...


Spotykają się Jaś i Małgosia.Jaś się pyta:
-Małgosiu dlaczego jesteś taka smutna?
-Bo mnie boli coś pod pempkiem i leci krew.
-To pokaż to,ja nie jestem lekarzem,ale może będę wiedział co ci jest.Małgosia zdejmuje spodnie,a Jasiu mówi:
Ty Małgocha jaja ci odleciały.


Spotyka sie dwoch kumpli. Jeden ma zmasakrowana polowe twarzy. Drugi pyta:
- Co ci sie stalo?
- Zona przylozyla mi z kurczaka.
- Ale, zeby, az tak ?
- Bo byl mrozony.
- Ale, jak sie to stalo ?
- Wiesz, nachylila sie do lodowki po kurczaka. Byla w mini. Jak sie wypiela na mnie, to nie wytrzymalem i zasadzilem jej od tylu. I wtedy mi przylozyla z tego kurczaka...
- Ale mowiles kiedys, ze ona lubi tak od tylu !
- Lubi, lubi...Ale nie w TESCO....
 
     
tarak 
Ostrożny rozmówca



Model telefonu: ace II
Sieć: t-mobile
Posty: 146
Skąd: Jankowice Rybnickie
Wysłany: 2011-04-27, 21:43   

Wraca mąż z delegacji trochę wcześniej niż zawsze. Wchodzi do sypialni a, tam w łóżku leży obcy nagi facet.
Pyta się go:
- Gdzie moja żona?
A on odpowiada przerażony:
- W łazience, bierze prysznic.
Mąż na to:
- Ja schowam się w szafie i zobaczę co żona zrobi, a ty bądź cicho!!!
Wraca żona w podomce i mówi do gościa w łóżku:
- Bierz mnie teraz, mocno, brutalnie aż się posikam...
A gość:
- Otwórz szafę, to się posrasz...


Wieczór, babcia wchodzi do pokoju wnuczki a wnuczka goła stoi
-coś ty zwariowała? ubieraj się w piżamę
-ale ja mam piżamę...ekologiczną
Dziwne, pomyślała babka i wyszła z pokoju, ale z drugiej strony-myśli-dobry pomysł z tą piżamą, zrobię staremu niespodziankę. Tak jak pomyślała, tak zrobiła. Wchodzi dziadek i od progu mówi:
-babka, czyś ty zwariowała? ubieraj piżamę
-ale ja mam piżamę...ekologiczną
A dziadek na to:
-to mogłabyś ją przynajmniej wyprasować!


Siedzi dwóch kolesiów w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi. Jeden z tych kolesiów do drugiego:
- Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie łysego w glace.
Łysy się odwraca, a koleś:
- Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam...
Łysy:
- Żaden Krzychu, ku...a, dotknij mnie jeszcze raz to Ci jeb...e! - i się odwraca.
Na to ten pierwszy koleżka do drugiego:
- Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, że go drugi raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i pac łysego w glace.
Łysy zjeżony się odwraca, a koleś:
- Krzychu, no kur...a, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce przesiedzieliśmy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie?
Łysy:
- Kur...a, nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przyp....dole, że się nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby wylutować kolesiowi, ale dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś cieniasa bił, chodź do pierwszego rzędu i ogladajmy...
Łysy niezadowolony, ale idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Pierwszy
koleś znowu do drugiego:
- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś, ale idę o 1000, że go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi.
Idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego w łeb. Łysy się odwraca, na maksa napięty, a koleś:
- Krzysiu, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace napier...lam, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz!


Poszedł ojciec z małym synkiem na basen.
-Po basenie biorą prysznic, Nagle malec się poślizgnął
już miał upaść ale złapał ojca za fiuta,
przytrzymał się i utrzymał równowagę.
-Na to ojciec spoglądając w dół: - Widzisz synu, jakbyś był tu z matką to byś się wyjebał..


Poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi hartów. Buldog mówi do faceta:
- Zapisz mnie proszę. na pewno wygram! Zobaczysz...
- Co ty buldog, nie dasz rady.
- Mówię ci, że dam. Proszę zapisz mnie.
Więc zapisał facet buldoga na wyścigi. Po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. Sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. Pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. Właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
- No i co? Jesteś ostatni!
- spoko spoko
Drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. Facet się wydziera:
- Buldog, co jest?!
- spoko spoko
Przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. facet krzyczy:
- Buldog, co jest? Dasz radę?!
- Dam, spoko spoko
Na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. Po wyścigu podchodzi do niego pan:
- No i co? Mówiłeś, że dasz radę. Co jest buldog?
- ku*wa nie wiem.


Rano, w pracy, przy kawie, rozmawiają dwie koleżanki:
-jak tam Twój wczorajszy sex?
-beznadzieja… mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał… A u Ciebie?
No u mnie rewelacja mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszna, romantyczną kolację,
potem przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto,
potem świece i godzina zaje-bistej gry wstępnej,
potem godzina [beeep]-istego sexu a na koniec wyobraź sobie, że godzinę rozmawialiśmy,
bajka po prostu
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów…
-jak tam Twój wczorajszy sex?
-nie no () [beeep]iście! przychodzę do domu, obiad na stole; zjadłem, wybzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
-karwa, u mnie beznadzieja… Przychodzę (-) nie ma prądu, bo zapomniałem zapłacić za rachunek,
zabrałem wiec gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne, było karwa tak drogo, że nie starczyło mi na taksówkę powrotna i musieliśmy zapierdalać do domu na piechotę.
Przychodzimy a tam (-) karwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece,
byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć
a potem karwa przez godzinę nie mogłem się spuścić.
Na to wszystko tak się wkurwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie
mogłem…


Dwaj panowie rozmawiają przy kieliszku.
– Ech, życie jest ciężkie... – wzdycha jeden z nich. – Miałem wszystko o czym człowiek może marzyć: cichy dom, pieniądze, dziewczynę...
– I co się stało?!
– Żona wróciła z wczasów tydzień wcześniej...


Przed zamknięciem pubu do lokalu wszedł bezdomny i poprosił kelnera by ten dał mu wykałaczkę, ten spełnił jego prośbę, po czym bezdomny wyszedł. Sytuacja powtórzyła się z kilkoma innymi menelami. W końcu za którymś razem wchodzi najbardziej obszarpany bezdomny - kelner na to:
- Co zapewne chcesz wykałaczkę?
- Nie, poproszę o słomkę.
Ten dał mu to o co tamten prosił i z ciekawości zapytał czemu ten akurat poprosił o słomkę a nie wykałaczkę. Menel na to:
- Jakiś gość wyrzygał się przed lokalem ale wszystkie najlepsze kąski zostały już zjedzone...


Zwierzątka w lesie postanowiły urządzić popijawę. Degustują, degustują, ostatnia kolejka i miś stwierdza:
- Proszę pijaństwa, zaraz koniec, czy nie należałoby uzupełnić zapasów?
Na to podniósł się szum że słusznie prawi misio, i owszem i popieram
Ale kto ma się udać i uzupełnić ów zapas? Tu się okazało że tak dużo chętnych nie ma, a wręcz przeciwnie.
Padło w końcu na żółwia, który się zgodził
- Ale pod jednym warunkiem - mówi
- Pod żadnym pozorem, nie możecie zacząć tej kolejki beze mnie!
Wszystkie zwierzątka zgodziły się z tak słusznym postulatem żółwia, który czym prędzej udał się w stronę monopolowego.
Minął kwadrans, wszystkie zwierzątka na siebie popatrują, no ale słowo się rzekło.
Minął drugi, wszyscy nerwowo zaczynają potupywać.
Mija trzeci kwadrans, zając nie wytrzymuje, chce chwycić swój kieliszek, ale odstawia go pod karzącym, acz zniecierpliwionym spojrzeniem współdegustatorów.
W końcu po godzinie zając nie wytrzymuje, bierze swój kieliszek, unosi go do pyszczka i...
Żółw wychyla się zza drzewa, kiwa karcąco palcem i mówi - Oj zając zając, nie ruszaj bo nie pójdę!!!


Dobry kumpel mówi do kumpla:
- Roman, muszę ci coś ci wyznać.
- Tak?
- Przespałem się z twoją żoną.
- No i co z tego?
- Rozwiedź się z nią!
- Po co?
- Słuchaj, całe osiedle z nią śpi. Rozwiedź się!
- Po co?
- Chłopie, pół miasta ją rżnie! Rozwiedź się!!!
- Po co?
- W kolejce się ustawiają, żeby ją dymać! Roman, rozwiedź się!
- Po co? Żeby w kolejce stać?!


Amerykański statek kosmiczny doleciał na Marsa. Kosmonauci już zbierają się do wyjścia, aż tu nagle podleciało 2 Marsjan i... ...bbzzzzz... ...zaspawali im drzwi wyjściowe.
Amerykanie probują wyjść... 10 minut, 30 minut... Po godzinie się udało.
Wyszli, a tam już zebrała się większa grupka Marsjan. No więc witają się i pytają:
- Czemu zaspawaliście nam drzwi wyjsciowe?
Na co Marsjanie:
- Zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem. Niedawno tu Polacy byli... Koledzy zaspawali im drzwi, a oni po 5 minutach już byli na zewnątrz. I jeszcze prezenty przywiezli!
Amerykanie:
- Prezenty? Polacy? Jakie prezenty?
Marsjanin:
- A nie wiem... Jakiś wpierdol, ale wszyscy dostali.


25-letni syn oświadcza matce, mamo poznałem świetną dziewczynę, którą kocham i zamierzam się z nią ożenić. Matka odpowiada, dobrze synu, ale chciałabym ją wcześniej poznać. Syn mówi, dobrze jutro ją przyprowadzę do domu i ci ją przedstawię. Ale po chwili dodaje: a może zrobimy tak, przyprowadzę do domu 3 dziewczyny (ją i dwie koleżanki), ciekawe czy zgadniesz która jest moją wybranką? Na drugi dzień syn przyprowadził do domu trzy laski, które siadły na sofie. Przed nimi stanęła jego matka, która po chwili powiedziała, wiem twoja narzyczona to ta ruda dziewczyna, która siedzi w środku. Syn zaniemówił ze zdumienia i spytał: tak mamo, ale po czy ją rozpoznałaś? Na to matka: "bo już mnie wkurwia!"


Pokłóciły się okrutnie części ciała. No, bo kto tu rządzi?
- Toż jasnym jest, że ja - burknął mózg - to ja tu myślę i wszystko kontroluję.
- Bzdura! - zaprotestowały ręce - my tu robimy najwięcej - zarabiamy na wasze utrzymanie.
- Ech - westchnęły nogi - to nasza rola rządzić, to my decydujemy,jaki kierunek obrać i dążyć w słusznym kierunku.
- My - odparły oczy - myśmy szefami - my wszystko widzimy i naprawdę nic nam nie umyka.
- Bzdura - odparł żołądek - to ja tu rządzę, wytwarzam wam wszystkim energię, ciężko pracuję i trawię. Beze mnie zginiecie...
- JA BĘDĘ SZEFEM - nagle odezwała się milcząca dotąd d@@a - I JUŻ.
Śmiech ogólny, że całe ciało się nie może pozbierać.
- DOBRA - odpowiedziała d@@a - jak tak, to STRAJK. I przestała robić cokolwiek. Minęło kilka godzin. Mózg dostał gorączki. Ręce opadły. Nogi zgięły się w kolanach Oczy wyszły na wierzch. Żołądek wzdęło i spuchł z wysiłku. Szybko zawarto porozumienie. Szefem została d@@a.
I tak to już jest drodzy moi:
Szefem może zostać tylko ten, co g***o robi...


Pewna para była świeżo po ślubie - dwa tygodnie temu było wesele. Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty, by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze. Zaczął więc się ubierać i mówi do żony:
- Kochanie, wychodzę, ale wrócę niedługo.
- A dokąd idziesz misiaczku? - zapytała żona.
- Idę do baru, ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
- Chcesz piwo mój ukochany? - żona podeszła do lodówki, otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 różnych rodzajów piwa z 12 różnych krajów: Niemiec, Holandii, Anglii i innych.
Mąż stanął zaskoczony i jedyne, co zdołał z siebie wydusić:
- Tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te schłodzone kufle...
Nie zdążył skończyć, gdy żona mu przerwała:
- Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu - I wyjęła z zamrażarki wielki, oszroniony kufel.
Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną:
- No tak skarbie, ale w barach mają takie naprawdę świetne i pyszne przystawki... Nie będę długo. Wrócę naprawdę szybko, obiecuję.
- Masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? - Żona otworzyła drzwi szafki, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków.
- Ale kochanie... w barze... no wiesz... te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język...
- Chcesz przekleństw, moje ciasteczko? Zatem pij to kur*****e piwo z jeb****o zmrożonego kufla i żryj te pier*****e przystawki!!! Jesteś teraz, do ciężkiego ch**a żonaty i nigdzie k***a nie wyjdziesz!!! Pojąłeś, sku******u!?
_________________

 
     
Jaesse
[Usunięty]

Wysłany: 2011-05-29, 23:14   

Hej! :) miłego dnia! :)

Młody mąż wraca do domu z pracy, patrzy, a jego żona, blondynka spazmatycznie szlocha.
- Czuję się okropnie - mówi do niego - Prasowałam twój garnitur i wypaliłam wielką dziurę na tyle twoich spodni.
- Nie przejmuj się tym - pociesza ją mąż - Pamiętasz, mam drugie spodnie do tego garnituru.
- Tak, na szczęście! - mówi żona wycierając łzy - Dzięki temu mogłam naszyć łatę.

Miejski autobus. Nastolatek do kaszlącej staruszki:
- Na zdrowie, babciu!
- Przecież zakaszlałam, a nie kichnęłam, chłopcze... - odpowiada zdziwiona staruszka.
- Dla mnie to babcia mogła się i chujem zadławić! Dla harcerza najważniejsze to być grzecznym!

Młody i dzielny rycerz zgłasza się do swojego króla po powrocie z kilkuletniej wyprawy.
- Czego dokonałeś, dzielny rycerzu? - Zapytał król.
- Panie - miesiącami rabowałem, mordowałem i gwałciłem we wszelkich wsiach i okolicznych miastach należących do Twoich wrogów na zachodzie.
- Zaraz, ale ja nie mam wrogów na zachodzie!
- Już masz Panie.

- Jaką szkołę musi ukończyć przyszły dobry polityk, żeby spełnił wszystkie swoje obietnice?
- Hogwart.

Teściowa, która przyjechała ze wsi, pyta zięcia:
- Co to było w rondlu? Ledwie doszorowałam.
- Powłoka teflonowa, mamo...

Na lekcji Pani nauczycielka wymyśliła, że będzie podawać dzieciom cytat a one będą musiały odgadnąć kto jest jego autorem. Pani nauczycielka mówi:
-„Litwo ojczyzno moja”, kto to powiedział? - Do odpowiedzi wyrywa się Małgosia i mówi:
-Mickiewicz
-Brawo Małgosiu, piątka i dzień wolnego. - Odpowiada Pani nauczycielka
Małgosia na to: - Za piątkę dziękuję ale dzień wolny to nie bo jestem żydówką.
Sytuacja powtarza się dziesiątki razy, Jasio wkurwiony jak 150 bo zawsze Małgosia zgłasza się pierwsza. Za którymś razem Pani nauczycielka podaje cytat, Małgosia znowu zgłasza się pierwsza. Jasio nie wytrzymuje i krzyczy: - Jebać Żydów!
- Kto to powiedział? – Pyta pani nauczycielka
Na to Jasio – Adolf Hitler, za piątkę dziękuję, widzimy się po jutrze.

Ogłoszenie w lokalnej prasie:

Sprzedam encyklopedie PWN, 40 tomów.
Stan bardzo dobry.
Nie będzie Mi już potrzebna.
Ożeniłem się miesiąc temu.
Żona wie, ku*wa, wszystko najlepiej

Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie, czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas, bezskutecznie szuka piły. W końcu podchodzi do żony i pyta:
- Gdzie piła?
Żona wystraszona odpowiada:
- U sąsiada.
- A dlaczego dała sąsiadowi?
Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem:
- Dała, bo piła...

Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak 100 choler pyta:
- Będziesz jeszcze pił ?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz jeszcze pił ?
Mąż dalej nic.
- Odpowiedziałbyś w końcu, czy będziesz jeszcze pił ???
Na co mąż z wysiłkiem:
- ooooossssssssszzzzzzzzzzz, kurna, doobraaaaaaa, naleej...

Turysta w Zakopanym wchodzi do knajpy, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz dziś do picia w ten deszczowy dzień?
- Ano, panocku, drink "Góracy"! Odpowiada barman.
- Jak to "Góracy", co to jest?!
Barman na to:
- Widzicie, biezemy sklanecke wina...no moze być dwie...góra cy i wlewamy do garnka. Potem biezemy sklanecke piwa...no może być dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnka.
Następnie sklanecke wódecki...moze dwie...góra cy i wlewamy do tego samego garnecka.
Na koniec biezemy sklanecke koniacku...no moze dwie...góra cy i wlewamy do garnecka.
Garnek stawiamy na ogniu i miesając, gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklanecke... moze dwie...no góra cy. Po wypiciu wstajemy...robimy krocek...moze dwa...no, góra cy!

Siedzi facet przy barze i spostrzega swojego przyjaciela, pijącego w samotności.
Podchodząc do przyjaciela stwierdza:
- Wyglądasz okropnie. Co się stało?
- Moja matka umarła w sierpniu - mówi - zostawiając mi $25,000.
- Rety, to straszne - komentuje przyjaciel.
- Potem we wrześniu - kontynuuje - Umarł mój ojciec zostawiając mi $90,000.
- Rety stracić dwoje rodziców w ciągu dwóch miesięcy. Nic dziwnego, że jesteś zdołowany.
- To nie wszystko, w zeszłym miesiącu umarła moja ciotka, zostawiając mi $15,000.
- Troje najbliższych członków rodziny odeszło w ciągu trzech miesięcy. To takie smutne.
- Tak, a najgorsze, że w tym miesiącu absolutnie zero - kończy facet.

- Patrycja, Po litrze to z ciebie nawet niezła laska...
- Roman, zwariowałeś? To ja, Bronek!

Irlandczyk wchodzi do baru i mówi do barmana:
- Jedną whisky z sodą, zanim zaczną się problemy.
Barman podaje mu, a ten wypija jednym tchem.
- Następną whisky, zanim zaczną się problemy - mówi facet.
Barman mu nalewa. Facet wypija duszkiem i mówi:
- Kolejną whisky, zanim zaczną się problemy.
Barman nalewa i pyta:
- Kiedy pan zapłaci?
- O nie - mówi Irlandczyk - Zaczynają się problemy!

Wchodzi pijak do autobusu i ustawia się obok kobity. Ta ponieważ upalny dzień, koszulkę na ramiączkach ma na sobie, a że baba nie zadbana, mega włos pod pachą. Drzwi się zamykają, autobus rusza. Jadą tak jadą, w pewnym momencie kierowca autobusu gwałtownie hamuje tak, że pijak wpada centralnie nosem w gąszcz pod pachą i zbulwersowany krzyczy:
- Te baletnica! Nie za wysoko ta noga?

Jak przychodzisz pijany do domu, to zacznij przeszukiwać łóżko, szuflady i wszystko co się da, a gdy żona spyta czego szukasz, odpowiedz:
- Odrobiny zrozumienia!

Wchodzi gość do baru i wskazując na nieprzytomnego, leżącego na stoliku klienta, mówi do barmana:
- Dla mnie to samo.

Stoi sobie pijaczyna pod ścianą kasy biletowej PKP. Podchodzi do kasy student i mówi:
- Połówkę do Radomia
A pijaczek na to:
- A ja ćwiartkę na miejscu.

- Gdybyśmy przed baranem postawili wiadra: z wodą i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody! - odkrzykują słuchacze.
- Tak! A dlaczego?!
- Bo baran!

Idzie pijany Józek cmentarzem. I ujrzał żółtą zjawę.
- Jestem żółtą zjawą umarłem na żółtaczkę.
Nagle Józek ujrzał czerwoną zjawę.
- Jestem czerwoną zjawą umarłem na czerwonkę.
Gdy Józek ujrzał niebieską zjawę powiedział:
- Tak, wiem, jesteś niebieską zjawą umarłeś na...
- Nie, nie dokumenciki proszę!

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze boli mnie wątroba
- A pije pan? - pyta lekarz
- Piję, ale nie pomaga.

Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi:
- Jasiek, kupisz chleb, margarynę i kawałek sera. Reszta kasy trafia na stół.
Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się misiek za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do domu. Matka na to:
- Jasiu coś ty zrobił! Natychmiast idź i sprzedaj tego misia.
Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce.
Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sąsiadka wpycha faceta razem z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta:
Jasiu: - Kup pan misia.
Facet: - Spadaj chłopcze.
Jasiu: - Bo będę krzyczał.
Facet: - Masz pięćdziesiąt złotych i siedź cicho.
Jasiu: - Oddaj misia.
Facet: - Nie oddam.
Jasiu: - Oddaj, bo będę krzyczał.

Sytuacja powtórzyła się paręnaście razy, Jasiu zarobił kasy od cholery, wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki, i całą furę szmalu jeszcze przytargał). Matka do Jasia:
- Jasiek chyba Bank obrabowałeś!? Natychmiast idź do księdza i się wyspowiadaj!
Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia...
- Spier..... już nie mam kasy!


Jedzie sobie koleś mercem przez Rosję.
Zatrzymuje się koło autostopowicza.
Patrzy, a ten jakiś brudny śmierdzi i te sprawy:
- Nie zabiorę cię, bo jakiś brudas jesteś, merca mi pobrudzisz.
- Proszę zabierz mnie, dam ci 2000$.
Koleś pomyślał, merca w końcu umyje i będzie luks, a 2000 drogą nie chodzi.
No to wsiadł i jadą.
W końcu autostopowicz mówi:
- Daj mi papierosa.
- Chyba cie pojebało. Jeszcze ci papierosa dawać?
- No daj, płacę 300$ za jednego fajka.
Koleś pomyślał, że paczka kosztuje niecałe 2$, a tutaj 300 za jednego, to dał mu fajkę, tamten pali i mówi:
- Stary weź mi obciągnij druta.
- No to teraz już przegiąłeś. Jeszcze mam ci druta ciągnąć?
- Słuchaj daję 10000$.
Koleś pomyślał, ze kasa się przyda, a i tak nikt nie widzi.
No to dobra.
Zatrzymał samochód, nachylił się, zdejmuje najpierw spodnie brudne, śmierdzące, później majty - obsrane i zaszczane i zabiera się do roboty.
A autostopowicz się rozłożył na fotelu, zaciągnął fajkiem i mówi:
- k%$#a, jeszcze w życiu się tak nie zadłużyłem.


- Za co siedzisz?
- Za napad na bank. A ty?
- Jak ci powiem to nie będziesz mógł spać.
- No co Ty, powiedz, przecież jestem kolegą z celi.
- Za gwałty na śpiących mężczyznach.




Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf.
Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia.
W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch przypadkowych Polaków.
Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty.
Jeżeli po zapaleniu światła sejf będzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość.
Pierwsi próbują Francuzi, światło się zapala - nie udało się. Następnie próbują Amerykanie, światło się zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć.
Niemcy próbują, światło się zapala - nic...
Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło - nic.
Próbują po raz kolejny - nic.
Z mroku słychać tylko cichy szept:
- k%$#a Stefan, mamy tyle szmalu... na huj ci jeszcze ta pieprzona żarówka?




Małgosia poznała Jasia.
Po kilku spotkaniach Małgosia postanawia zaprosić Jasia w niedziele na obiad.
Jasiu zgodził się, ale był drobny szczegół.
Pochodził z biednej rodziny i nie wiedział za bardzo jak się ubrać.
Po chwili zastanowienia przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc po połączeniu ze starymi dżinsami i skórzaną kurtką będzie git.
Poszedł więc do szopy, ogarnął całe siano którym pojazd był przykryty i zamarł.
Junak był cały zardzewiały.
Na to Jasiu wpadł na genialny pomysł.
- Wysmaruje go wazeliną.
Tak więc zrobił i Junak świecił się jak po wypolerowaniu.
W niedziele pojechał do Małgosi gdzie czekała na niego przed wejściem i mówi:
- Tylko pamiętaj Jasiu! Po zjedzeniu obiadu nie wolno ci się odezwać. Kto odezwie się pierwszy myje wszystkie gary, taka jest u nas tradycja.
- No dobra, niech będzie. Chyba ich porypało że ja gość będę gary mył.
Weszli więc do domu, zasiedli do stołu, zjedli obiad i cisza.
Ojciec sobie myśli.
- Co ja będę się odzywał. Robiłem całą nockę, a teraz miałbym te gary myć? Nigdy w życiu, siedzę cicho!
Matka myśli.
- No chyba ich porąbało jeśli myślą że się odezwę! Cały dzień obiad gotowałam, a teraz miałabym jeszcze zmywać, no i jeszcze ta patelnia oj jaka urypana. Nic z tego siedzę cicho.
Małgosia sobie myśli.
-Żeby tylko Jasiu się nie odezwał.
Jasiu myśli.
- Porąbani. Przyszedłem w gości i myślą że gary będę mył.
Minęła godzina i jeszcze nikt się nie odezwał.
Jasio się wkurzył, położył Małgosię na stół i zerżnął.
Ojciec sobie myśli.
- A co mnie to k%$#a obchodzi. Pewnie dyma ją codziennie. Ja tych garów nie dotknę.
Matka myśli.
- A w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni to mi się słabo robi. Siedzę cicho.
Mijają dwie godziny.
Jasio się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i zerżnął.
Ojciec myśli.
- No k%$#a mać przegiął, ale mam to w dupie. Całą noc harowałem i teraz nie będę garów mył.
Małgosia myśli.
- Żeby tylko Jasiu się nie odezwał.
Mijają trzy godziny i dalej cisza.
Zaczęło padać, Jasio podbiega do okna patrzy, a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Myśli sobie:
- No cholera, odezwę się.
- Macie może wazelinę?
Na to wystraszony ojciec.
- Dobra, dobra to ja już k%$#a te gary umyję.



Siedzi 2 pijaków w domu. Jeden pyta:
- A dlaczego powiesiłeś miskę na ścianie?
- To nie jest miska tylko zegar z kukułką- odpowiada właściciel mieszkania.
_ Co ty mówisz? Jaki zegarek z kukułką.....?
_ No tak. Jak nie wierzysz to rzuć tą pustą butelką w ścianie i się przekonasz!
Pijak chciał się przekonać i rzucił. Nagle zza ściany słyszą:
- Ku...Ku..k%$#a! Jest 4 w nocy!!!


Pani mówi: Jasiu wymień zdanie z ptakiem.
Jasiu: Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
Pani: Teraz z dwoma ptakami.
Jasiu: Tata przyszedł nawalony jak szpak i wywinął orła.
Pani: A jak wymienisz z pięcioma dostaniesz szóstkę.
Jasiu: Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wywinął orła po czym wyleciały mu dwa gile, puścił pawia i poszedł dalej nawalać na sępa.




Jasiu przychodzi do taty i mówi:
- tato, jak ja się znalazłem na świcie?
- bocian Cię przyniósł.
- tato byś się wstydził, my mamy taką piękną mamę a Ty bociany pierdolisz.


Lew zakazał srania w swoim "mieście".
Idzie sobie mis i czuje, że ma potrzebę i że popuszcza.
Nie wie co zrobić ze swoją kupą, więc zakrywa łapkami.
Idzie lew i pyta się misia:
- Co chowasz za łapkami?
Miś odpowiada:
- YYY nic...
- Kłamiesz! Pokaż co masz!
- No motylka mam...
- Więc mi go pokaż...
- Nie bo odleci...
Lew się niecierpliwi więc mówi:
- POKAZUJ DO JASNEJ CHOLERY!
Misio odkrywa łapki i mówi:
- Ooo... Nie ma, odleciał. ALE JAK SIĘ ZESRAŁ!




Podchodzi facet do prostytutki i mówi:
- co mogę zrobić za 5 zł?
- wsadzić i wyciągnąć - ona odpowiada
Dobra facet ściąga spodnie, wsadził ...mija 10 min zdenerwowana prostytutka pyta:
- czemu nie wyciągasz?
Na to facet odpowiada:
- bo mam tylko 2,50 zł




Janek chrześcijanin jest bliski śmierci.
Rodzina wezwała księdza.
Ksiądz stanął przy łóżku chorego, który nie mówił.
Ksiądz rozpoznał, że Jasiek gestykuluje, aby dano mu coś do pisania.
Dał mu więc kartkę papieru i długopis.
Jasiek coś napisał na kartce, którą ksiądz schował do kieszeni.
Po kilku dniach odbył się pogrzeb, po którym ksiądz przypomniał sobie o kartce od Jaśka.
Podszedł więc do rodziny i powiedział:
- Przed śmiercią Jasiek dał mi kartkę, na której coś napisał. Jeszcze jej nie czytałem ale znając go dał nam na pewno jakieś słowa natchnienia.
- Proszę przeczytać - prosi rodzina.
- Oto i one: "Dupku stoisz na mojej rurce od tlenu".

1 babci i dziadkowi zachciało sie <sex> no i dziadek poszedł do swojej łazienki i tam swego facka aby stał mu obwinął go bandażem , babcia w swojej łazience patrzy no i czarnym sprayem cipke popsikała no i oboje wyszli i dziadek z nad przeciwka mówi : - A PO KIM TO TA ŻAŁOBA A na to Babcia : - PO TYM CHUJU NA NOSZACH



Jedzie misio motorkiem, spotyka zajączka.
- Chcesz się przejechać?
- No oczywiście.
Jadą 40/h, 50/h, 60/h.
Misio poczuł ucisk i mokro:
- Zajączku zsikałeś się?
- Tak, jechałeś bardzo szybko.
Zajączek aby się odegrać pożyczył jeszcze szybszy motorek.
- Chcesz się misiu przejechać?
- No jasne.
Jadą 60/h, 70/h, 80/h.
Zajączek poczuł ucisk i mokro:
- Zsikałeś się misiu?
- Tak jechałeś bardzo szybko.
- To zaraz się zesrasz bo nie dosięgam hamulca.


Pewnego razu policja przyłapała całą grupę prostytutek podczas dzikiej orgii w hotelowym pokoju.
Policjanci wyprowadzili prostytutki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy.
Pech chciał, że obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn.
Gdy zobaczyła swoją wnuczkę, od razu podeszła i zapytała:
- Dlaczego stoisz kochanie, w tym szeregu?
Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu kłamstwo:
- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoję by parę dostać.
Babcia pomyślała: "To bardzo miło z ich strony - tez postoję, to może jakieś dostanę". Jak pomyślała, tak zrobiła - ustawiła się szybko na końcu szeregu.
Tymczasem policjanci zaczęli spisywać dane prostytutek.
Gdy jeden z nich doszedł do babci, strasznie się zirytował i zapytał:
- A, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani daje radę?
- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuje moje zęby, ściągam skórkę i wylizuje do sucha...

Ksiądz dostał cynk od znajomego proboszcza z innej parafii, że ma do niego przyjechać biskup na wizytację.
Poszedł więc na targ kupić coś do jedzenia.
Zauważywszy wielką rybę mówi do sprzedawcy:
- Jaka piękna duża ryba!
- No sam tego skurwiela złowiłem!
- Ależ pan jest wulgarny!
- Niech się ksiądz nie denerwuje, to taka nazwa tej ryby tak jak szczupak czy okoń.
Ksiądz kupił rybę i zaniósł na plebanię gdzie była zakonnica.
- Jaka piękna duża ryba! - powiedziała zakonnica.
- No, a ciężki skurwiel!
- Ale się ksiądz wyraża!
- Ale siostro to taka nazwa tej ryby tak jak choćby sum czy płoć. Niech siostra oskrobie tę rybę.
Zakonnica zaczęła pracę kiedy do kuchni weszła kucharka.
- Jaka piękna rybka!
- No, jak ja tego skurwiela oskrobię to pani go usmaży.
- A skąd u siostry takie słownictwo dzisiaj?!
- To taka nazwa tej ryby jest, jak szczupak czy coś...
Na wieczór siedzą przy stole Biskup, proboszcz i zakonnica a kucharka wnosi gotową rybę.
- Jaka piękna duża ryba! - zachwyca się biskup.
- Ja tego skurwiela kupiłem!
- A ja tego skurwiela skrobałam!
- A ja tego skurwiela usmażyłam!
Ksiądz biskup wyciąga z teczki 0,7 litra i mówi:
- k%$#a!!! Widzę, że tu sami swoi!!!

Dwaj spadochroniarze Polak i Rusak wylądowali na niemirckiej ziemi.
Aby Niemcy ich nie rozpoznali założyli na siebie skórę krowy.
Niemcy znaleźli tą "krowę", zaprowadzili do obory dali sianka i poszli.
Rusak mówi:
- Polak zamienimy się miejscami?
Polak na to:
- No dobra..
Polak się chichocze.
Rusak do niego:
- Czego się śmiejesz?
- Szykuj d...ę bo Niemcy byka prowadzą!


Na lekcji biologii nauczycielka przeprowadza eksperyment.
Ma trzy dżdżownice.
Pierwszą wkłada do wódki czeka... robal zdechł.
Drugą wkłada do papierosa czeka...robal zdechł.
Trzecią zaś wkłada do wody czeka...robal żyje i pani pyta Jasia:
- Jasiu jaki z tego wniosek?
- Kto pije i pali ten nie ma robali.




Jest Rus, Czech i Polak.
Znaleźli skrzynię jabłek.
Musieli się jakoś podzielić.
Polak mówi:
- kto wymyśli wierszyk bierze jabłko.
Rus mówi:
- Mickiewicz pisze piękne wiersze więc wezmę jabłko pierwsze.
Czech:
- Mickiewicz pisze wiersze długie więc wezmę jabłko drugie.
Polak mówi:
- A huj Wam wszystkim w dupę, biorę jabłek całą kupę.




Nauczyciel oddaje Jasiowi klasówkę. Zamiast oceny napisał IDIOTA. Jaś spojrzał na kartkę, potem na nauczyciela i mówi:
- Ale pan jest roztargniony. Miał pan wystawić ocenę a nie się podpisywać.



Przyjeżdża babcia do Jasia i mówi:
-Wnusiu jakiś ty do mnie podobny
Rozpłakane dziecko biegnie do mamy i mówi
-mamusiu babcia mnie straszy!

Pani na lekcji odpytywała kolegę Jasia. Potem przyszła kolej na niego. Kolega powiedział do Jasia:
- Odpowiedź na 1 pytanie to 1939 rok, na 2 to Adolf Hitler a na 3 naukowcy tego nie stwierdzili. Więc pani pyta Jasia:
- W którym roku się urodziłeś?
- W 1939- odpowiada Jasiu.
- Jak nazywa się twój ojciec?
- Adolf Hitler - rzekł.
- Czy ty masz mózg?
- Naukowcy tego nie stwierdzili.


Nauczycielka daje klasie zadanie:
-ułóżcie zdanie zawierające słowo ANANAS.
Pierwsza zgłasza się Małgosia:
-Ananas jest zdrowym owocem.
Później zgłasza się Paweł:
-Ananas rośnie na palmach.
Teraz ty Jasiu mówi nauczycielka.
A Jasiu na to:
-Basia puściła bąka A NA NAS leci smród.

Siedzą dwa gówna na ławce i jedno mówi do drugiego:
- Jak masz na imię?
- Sraczka!
- Aaa, to bardzo rzadkie imię.

Pani w szkole mówi do Jasia, żeby przyniósł na jutro wierszyk o sobie na przedstawienie.
Na drugi dzień przedstawienie się odbywa.
Dzieci mówią swoje wierszyki.
I w końcu Jasiu wyszedł na środek i mówi:
- Mam trzy latka trzy i pół, jak się wkurwię jebnę w stół!!

Trwa II Wojna Światowa.
Grupa Polaków uciekająca przed Hitlerem schowała się w pustej studni.
Gdy Hitler po chwili dotarł do studni nachylił się i powiedział:
- Halo
A grupa uciekinierów udająca echo:
- Halo, Halo
Hitler:
- A może uciekli do lasu?
Grupa:
- A może uciekli do lasu, do lasu
Hitler:
- A może są w studni?
Grupa:
- A może są w studni, w studni
Hitler:
- A może wrzucę tam granat.
Grupa:
- A może uciekli do lasu, do lasu




Mały Jasiu budzi się w środku nocy i jest przestraszony. Idzie do pokoju mamy i widzi, że ona stoi nago przed lustrem. Pociera swoje piersi i mruczy:
- Chcę mężczyzny, chcę mężczyzny.
Skonsternowany Jasiu wraca do swojego pokoju. Następnej nocy dzieje się to samo. Trzeciej nocy Jasiu budzi się, idzie do pokoju mamy, patrzy, a tam z jego mamą leży facet. Prędko biegnie do swojego pokoju, zdejmuje piżamkę, pociera swoją klatkę piersiową i mruczy:
- Chcę lowelek, chcę lowelek.


Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta.
- Cześć. Kim jesteś?
- Lesbijką...
- Eeeeee... To znaczy?
- Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie to myślę o seksie z kobietą, jak idę do pracy to myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad, to myślę o seksie z kobietą, jak wracam do domu, to myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam, to myślę o seksie z kobietą.
- A Ty, kim jesteś?
- Jak tu przyszedłem k%$#a to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, że jestem lesbijką.


Pech chciał, że kobieta w ciąży (z trojaczkami) poszła do banku w dniu napadu.
Dostała 3 kule w brzuch.
Po przewiezieniu do szpitala lekarz mówi:
- Ma pani niezwykłe szczęście, wszystkie dzieci przeżyją.
Niestety nie możemy wyjąć pocisków, dzieci muszą się z nimi urodzić.
Kobieta posłuchała lekarza i urodziła 2 dziewczynki i chłopca bez wyjmowania kul.
Pewnego dnia, po 12 latach, jedna z dziewczynek przychodzi do mamy, trzymając coś w ręku:
- Co się stało córeczko?
- Mamo, robiłam siusiu i coś takiego mi wypadło.
- To tylko kamień córciu. Wszyscy ludzie tak mają, ale już więcej to się nie stanie.
Za chwilę do mamy przychodzi druga córka:
- Mamo, zobacz, robiłam siku i coś takiego mi wypadło.
- Nie martw się córeczko, każdy kiedyś tak ma, ale już więcej nie będzie wypadać.
Nagle słychać krzyk z pokoju.
Mama otwiera drzwi i widzi syna z penisem w ręku.
- Co Jasiu, chciałeś zrobić siku i kamień wyleciał?
- Nie mamo. Waliłem konia i psa zastrzeliłem!



Idzie niedźwiedź i spotyka na drodze zajączka, całego okrwawionego. Miś pyta go:
- Zajączku, co się stało?
- Słonica użyła mnie jako podpaski!
- Biedny. Chodź, odprowadzę cię do domu.
I poszli razem.
Po jakimś czasie spotykają orła, też całego we krwi.
- Co się ci stało? - pytają jednocześnie.
- Zabiję gnoja, który powiedział słonicy, że podpaski ze skrzydełkami są lepsze!




Nauczycielka w 3 klasie pyta dzieci kim chciałyby być.
Jasiu powiedział, że seksuologiem.
- Ależ Jasiu, Ty nawet nie rozumiesz co to znaczy!
- Rozumiem. Seksuolog np. leczy obsesje seksualne.
- Tego tym bardziej nie rozumiesz!
- To wytłumaczę pani na przykładzie: Idą ulicą 3 panie i jedzą lody. Jedna liże loda, druga gryzie loda, trzecia ssie loda. Jak zgadnąć, która jest mężatką?
- Jasiu! Do dyrektora!
Jasiu w drzwiach z ręką na klamce:
- Proszę pani - najłatwiej po obrączce. A to, co pani chodzi po głowie, to są właśnie obsesje seksualne.




Spotyka się trzech facetów.
Pierwszy mówi:
- Wiecie co znalazłem za łóżkiem mojej córki?
Papierosy...nie wiedziałem, że pali!
Na to drugi:
- To nic! Ja znalazłem za łóżkiem mojej córki butelkę...
Nie wiedziałem, że pije!
A trzeci facet mówi:
- Eee... to nic! Ja za łóżkiem mojej córki znalazłem prezerwatywę...
Nie wiedziałem, że ma penisa!


Idzie Jasiu z mamą przez miasto i widzi starego dziadka
-Cześć - mówi Jasiu
-Jasiu nie mówi się cześć tylko dzień dobry - zwraca mu uwagę mama
Idzie dalej i widzi zakochaną parę całującą się na ławce i mówi:
-Dzień dobry
-Jasiu nie mówi się dzień dobry tylko "O jaka piękna zakochana para"
Idzie dalej i widzi faceta, któremu wkręcił się rower w drzwi
-O jaka piękna zakochana para - mówi Jasiu
-Jasiu nie mówi się o jaka piękna zakochana para tyko "Dzień dobry czy pomóc panu"
Idzie dalej i widzi faceta sikającego pod drzewo i mówi:
-Dzień dobry czy pomóc panu
-Nie! Sam sobie poradzę - mówi speszony facet


Stoją dwie blondynki na przystanku autobusowym.
Jedna pyta się drugiej:
-Którym jedziesz autobusem?
-Jedynką. A ty?
-Dwójką.
Jedzie autobus z numerem 12 blondynka mówi do drugiej:
-Patrz jedziemy razem!


Wokół kościoła chodzi gospodarz no i ściga kury i mówi:
- spierdalać, spierdalać.
Usłyszał to ksiądz i mówi do gospodarza:
- nie mówi się tak brzydko tylko sio.
Na następny dzień gospodarz ściga kury i mówi:
- sio, sio.
Na to ksiądz:
- widzisz jak spierdalają.

W przedszkolu pani mówi do dzieci:
- dzieci teraz robimy kupkę. Po zrobieniu kupki idziemy bawić się do ogrodu ale pójdą tylko te dzieci, które zrobią kupkę!
Dzieci siadają na nocnikach i robią swoje.
Po chwili Jasio zaczyna płakać.
Pani podchodzi do niego i pyta go:
- Jasiu czemu płaczesz?
- Bo nie pójdę się bawić.
- A co Jasiu nie możesz zrobić kupki?
- Już zrobiłem.
- No to czemu płaczesz?
- Bo Marcin mi ją ukradł!


Na plaży leży piękna, młoda ,naga kobieta.
Obok niej położył się facet.
Nie wie jak się za nią zabrać.
Udaje, że dostraja radio.
W pewnym momencie jego ręka ląduje na jej piersi.
- Co pan robi?! - woła dziewczyna
- Szukam Francji
Dziewczyna spojrzała na jego kąpielówki i powiedziała:
- Z taką antenką to pan Warszawy nie złapie.


Przychodzi blondynka do lekarza ze spalonymi uszami.
Lekarz się pyta:
-co pani dolega?
-no bo prasowałam, a z przedpokoju zadzwonił telefon, a ja odruchowo przyłożyłam żelazko do ucha
-a dlaczego ma pani spalone drugie?
-a bo chciałam zadzwonić po pogotowie.



Stoi facet na peronie i całuje każdy przejeżdżający wagonik...
Podchodzi konduktor i pyta:
-dlaczego Pan całuje te wagoniki?
A on na to:
-bo któryś z nich przejechał moją teściową i nie wiem który.


Mały Jasio wpada do domu i pyta:
- Mamo, czy małe dziewczynki mogą mieć dzieci?
- Nie - mówi mama - Oczywiście, że nie.
Jasio biegnie z powrotem i mama słyszy, jak woła do swoich kolegów:
- W porządku! Możemy zabawić się jeszcze raz!



Podchodzi blondynka do kiosku:
-Poproszę bilet za złotówkę.
-Broszę bardzo.
-Ile płacę?




Polak, Rusek i Niemiec spotykają diabla.
Diabeł mówi:
- Jak rozśmieszycie mojego konia to będziecie mogli przejść.
Rusek próbował go rozśmieszyć i nic.
Niemiec próbował go rozśmieszyć i nic.
Polak rozśmiesza i koń się śmieje..
Dobrze mówi diabeł:
- możecie przejść.
Ida i po 3 miesiącach znowu spotykają diabla:
- teraz żeby przejść musicie rozsmucić tego konia bo się cały czas śmieje.
Rusek pierwszy i nic.
Niemiec drugi i nic.
Polak go zasmucił ....
Wszyscy się pytają jak Ty to zrobiłeś?
- To proste, najpierw powiedziałem mu, że mam większą pałę niż on, wiec się roześmiał a później gdy mu ją pokazałem to się zasmucił.




Naukowcy wynaleźli maszynę, która robi bzzzz gdy ktoś mówi kłamstwo.
Przychodzą trzy kobiety: blondynka, brunetka i ruda.
Wchodzi brunetka do pomieszczenia w którym jest przyrząd i mówi:
- myślę że jestem piękna - BZZZZZZZ!!!!!
Wchodzi ruda:
- myślę że jestem mądra - BZZZZZZ!!!!
Wchodzi blondynka:
- myślę ... - BZZZZ!!!!




Papież wyjechał na przejażdżkę samochodową, oczywiście prowadził szofer.
Jednakże papież bardzo nudził się "z tyłu" limuzyny.
Nacisnął guzik interkomu i mówi do kierowcy:
- Chciałbym teraz poprowadzić.
Kierowca miał dylemat, bo nie wolno mu było się zamieniać, ale papież to papież.
- Zgoda - powiedział i przesiedli się.
Gdy tylko za kierowcą zamknęły się drzwi papież ruszył z piskiem opon.
Na prostych osiągał prędkość do 240 km/h, zakręty robił na dwóch kołach, słowem prosił się o interwencje bożą.
Dzięki niebiosom zatrzymał ich policjant.
Stróż prawa podszedł do okna kierowcy (szyby były przyciemniane) i puka.
- Zrobiłem coś nie tak? - pyta papież gdy uchyliło się okno.
- Eee, proszę chwilę poczekać - powiedział speszony policjant i poszedł do samochodu zawiadomić centralę przez radio.
- Halo centrala? Dajcie komisarza!
- Tu komisarz, o co chodzi?
- Zatrzymałem osobistość... co robić?
- Zatrzymałeś premiera? - pyta spokojnym tonem przełożony.
- Nie..
- Prezydenta?! - tym razem dało się słyszeć w jego głosie panikę.
- Nie...
- Boże jedyny! To kogo zatrzymałeś?! - komisarz już prawie płakał z bezsilnej złości.
- Nie wiem, ale papież jest jego szoferem...


Polak , Niemiec i Rus mieli po środku przeczyszczającym wejść na 100 piętro.
Pierwszy idzie Niemiec i zesrał się na 40.
Później idzie Rus - 60 piętro i zesrał się.
Teraz idzie Polak, 30 piętro chce mu się srać widzi pijaka, ściągnął mu gacie i zesrał się do nich. 60 piętro, chce mu się srać widzi wózek z dzieckiem, zesrał się do niego, 85 piętro chce mu się srać widzi torebkę - sra do niej i wyrzuca przez okno.
Polak wygrał i następnego dnia w wiadomościach
"Pijany facet nasrał do gaci nie brudząc kaleson, dziecko nasrało więcej niż waży, przelatująca kupa zabiła przechodnia.


Jadą dwie blondynki maluchem.
Nagle wjechały w potężny mur.
Przyjechała policja i pyta:
- Dlaczego pani wjechała w ten mur?
- No co? Przecież trąbiłam.


Mały Jasio bawi się w kuchni kolejką, a jego tata gotuje obiad. Jasio zatrzymuje kolejkę i mówi:
- Wszystkie cholerne dupki, które chcą wysiąść, niech do cholery wysiadają. Ci, którzy chcą wsiąść, niech do diabła wsiadają!
- Jasiu! - krzyczy ojciec - Nie mogę uwierzyć, że używasz takiego słownictwa! Powinieneś się wstydzić! Idź teraz do swojego pokoju i nie wracaj, dopóki nie przemyślisz tego, co zrobiłeś!
Jasio idzie więc do swojego pokoju i wraca za godzinę.
Kontynuuje swoją zabawę tylko do momentu, kiedy mówi:
- Wszyscy panowie i wszystkie panie, które chcą wysiąść, możecie teraz wysiąść, a ci, którzy chcą wsiąść, mogą teraz wsiadać. A ci, którzy mieli kłopoty z powodu naszego godzinnego opóźnienia, niech rozmawiają z tym dupkiem w kuchni!


Mąż pyta żonę:
- Kochanie co byś zrobiła gdybym wygrał w totka?
- Wzięłabym połowę wygranej i odeszła od ciebie - oświadcza żona.
- Trafiłem trójkę, masz osiem złotych i won! - odpowiada mąż.




Narkoman trafił do piekła.
Otwierają się wrota a tu całe łany marihuany.
Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza.
Nagle słyszy głos diabła:
- No i po co rwiesz jak tam pełno narwane!
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela.
Biegnie i zaczyna przerzucać, żeby schło.
A tu diabeł:
- I po co suszysz jak już tam ususzone!
I rzeczywiście.
Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty.
Skręca, skręca, na co diabeł:
- I czego skręcasz jak tam dalej tyle nakręcane!
Narkoman patrzy, a tam góry skrętów!
Wybiera największego i pyta diabła:
- Masz może ogień?
- Byłby ogień, to byłby raj!




Jedzie Jasiu z babcia przez wies d@@a i widzi pogrzeb
- Babciu! pogrzeb w Dupie
- a sam sobie pogrzeb




Kowalski zmarł i oczywiście trafił do piekła.
Tam przywitał go Diabeł i oświadczył, że piekło jest teraz miejscem bardziej miłym i gościnnym i że może wybrać z trzech rodzajów tortur.
Kowalski poszedł z Diabłem do sali, gdzie pokutnik powieszony za stopy był biczowany łańcuchami.
Kowalski kazał Diabłu minąć to miejsce.
Dalej doszli do sali gdzie facet powieszony za ramiona biczowany był batogiem uplecionym z ogonów kotów.
Znowu Kowalski przecząco pokręcił głową.
W końcu doszli do sali, w której zobaczyli nagiego mężczyznę przywiązanego do ściany.
Piękna kobieta klęczała przed nim i uprawiała z nim seks oralny. Kowalski rzekł:
- Tak to jest miejsce, gdzie chcę odbyć swą karę.
Diabeł na to:
- Jesteś pewny? To trwa, aż przez 1000 lat, zdajesz sobie z tego sprawę?
- Tak, jestem pewien. To jest to miejsce!
- OK. - powiedział Diabeł.
Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramię i rzekł:
- Jesteś wolna, przyszedł twój zmiennik.


Dzwoni blondynka do brunetki i mówi:
-Co robisz?
-Rozmawiam z Tobą.
-A to Ci nie przeszkadzam.




Spotyka się Putin z Miedwiediewem.
- Słuchaj Dmitrij, trzeba coś zrobić z tymi różnicami w czasie, bo same gafy strzelam. Na przykład - dzwonię do Prezydenta Chin, żeby mu złożyć życzenia urodzinowe, a on mi mówi, że to dopiero jutro.
Przerywa mu Miedwiediew:
- Władimir, ja dzwonię do Tuska, żeby złożyć kondolencje, a on mi mówi, że jeszcze nie wystartowali!




Blondynka: Ej ruda pożycz mi szampon!
Ruda: Przecież masz swój, nowy, widziałam jak kupowałaś!
Blondynka: Tak ale on jest do włosów suchych, a ja już je zmoczyłam.




Dwóch pijaków siedzi pod sklepem.
Nagle zza zakrętu wychodzi ładna laska.
Pierwszy mówi:
- Te Heniu założę się, że jej nie poderwiesz.
Drugi na to:
- A skąd wiesz? Przecież tak dobrze mnie nie znasz. To o ile się zakładasz?
- O całą flachę.
Drugi przyczesał się grzebykiem i podchodzi do dziewczyny.I mówi:
- Cześć laska.
- Cześć Przystojniaku, może napijesz się ze mną?
- Oczywiście!
Po pół godzinie wraca z wielkim całusem na twarzy, a drugi pyta:
- E Heniu jak to zrobiłeś?
- Mówiłem, że mnie nie znasz Wiesiek?
- A kto to był?
- Moja żona!



3 kumpli kłoci się do którego z wujków najlepiej mówią ludzie:
- Mój wujek jest policjantem i mówią do niego panie Władzo
- Mój wujek jest Sędzią wysokiego sądu, każdy do niego mówi Wysoki Sądzie.
- A mój wujek - mówi trzeci - wazy 200 kg i każdy jak go spotka mówi o Mój BOŻE!



Jedzie dwóch gangsterów samochodem.
Nagle na ulicę wybiega pedał Jan.
Jeden z bandziorów wysiada i mówi:
- Człowieku, co Ty odpierdalasz?
- Posłuchaj, złotówka Ci upadła.
Gangster schyla się, a Jan go ładuje w dupę.
Nagle wysiada z samochodu drugi bandzior i strzela pedałowi w głowę.
Idac do nieba, pedał spotyka św Piotra.
Piotr zaczyna oprowadzać go po niebie.
Nagle Pedał wytrącił mu z ręki klucze.
Piotr schyla się, a pedał go ładuje w dupala.
Sw Piotr na to:
- Od dzisiaj Chuju mieszkasz w piekle.
Po trzech dniach św Piotr rozmyśla... (może źle że wysłałem tego człowieka do diabła... Pewnie to dobry chłopak...)
Postanowił po niego zejść.
Zjeżdża na dól, wysiada z windy i widzi, że w całym piekle w pizdu zimno.
Podchodzi do diabla, który siedzi na tronie w kurtce puchowej i mówi:
- Ty... czemu tu taka Pizgawka?
- Takiś kozak? To się po węgiel schyl.

- Jasiu, dlaczego wczoraj na wywiadówce była Twoja babcia? - pyta pani.
- Szczerze? - upewnia się Jasiu.
- Szczerze!
- Bo jest głucha.




Dwie blondynki dostały konie:
- Ty, jak je odróżnimy?
- Ja obetnę swojemu ogon.
Rano oba konie nie mają ogona.
- A co teraz?
- Obetnę swojemu grzywę.
Rano oba konie nie mają grzywy.
- A co teraz?
- Ja biorę czarnego, Ty białego.




Blondynka jedzie zdenerwowana zygzakiem po ulicy.
Zatrzymuje ją drogówka.
- Co pani do cholery wyprawia?
- Proszę pana - mówi zdesperowana. Jadę sobie, a tu nagle drzewo mam przed sobą. To skręcam, ale znowu jakieś drzewo, skręcam i cały czas widzę jakieś drzewa.
Facet zagląda do auta kobiety:
- Proszę wyjąć choinkę zapachową, to wszystko będzie w normie.




Tata pyta Jasia:
- Poprawiłeś jedynkę z matematyki?
- Nie, bo pani miała cały czas dziennik przy sobie.




Siedzą trzy nietoperze.
Pierwszy leci na łowy.
Po paru minutach wraca cała morda we krwi:
- co upolowałeś?
- królika
Leci drugi na łowy.
Po paru minutach wraca cała morda we krwi:
- co upolowałeś?
- krowę
Leci trzeci na łowy.
Po paru minutach wraca cała morda we krwi:
- co upolowałeś?
- nic, wyjebałem się na schodach.




Przychodzi do knajpy facet i mówi do kelnera:
- Setka i zakąska.
Kelner przynosi, gość wypija, przekąsza i mówi do kelnera:
- Chciałbym zapłacić.
- Nic pan nie płaci, na koszt firmy.
Na następny dzień przyszedł i zamówił dwie setki i zakąskę.
Chciał zapłacić ale kelner znów odpowiedział, że to na koszt firmy.
Gość więc wybrał się w niedzielę z całą rodziną do tej restauracji.
Zjedli wykwintny obiad, po obiedzie dzieci zjadły deser, małżonka wypiła wino a on zamówił pół litra.
Kiedy przyszło do płacenia, kelner odmówił przyjęcia zapłaty twierdząc, że to na koszt firmy.
Gość nie wytrzymał i pyta się kelnera:
- Panie starszy, piję i jem tutaj już trzeci dzień i jeszcze za nic nie zapłaciłem, może pan mi to wyjaśnić?
- To jest bardzo proste. Widzi pan, pod tamtą palmą tego pana i tą panią?
- Tak widzę.
- No widzi pan, to jest moja żona, a ten pan to mój szef, on pieprzy moją żonę a ja jego interes.




- Kochanie co kupimy mamie na imieniny? - pyta żona
- Nie wiem. Może płytę?
- Jaką?
- Nagrobną.




Jedzie autobus pełen wariatów i nagle się psuje.
Wszyscy się rozeszli.
Kierowca próbuje naprawić autobus.
Podchodzi do niego jeden świr i wykrzykuje:
- Ja wiem co się stało, ja wiem co się stało!
- Idź sobie i nie przeszkadzaj mi!
- Ja wiem co się stało, ja wiem co się stało!
- Spierdalaj stąd bo ci wpierdolę!
- Ja wiem co się stało, ja wiem co się stało!
- No to co się k%$#a stało?
- Autobus się zepsuł.



Jasio napisał na tablicy:
"Fczoraj byłem f szkole".
Pani pyta innego ucznia:
- Czy Twój kolega dobrze napisał to zdanie?
- Jasne, że nie. Przecież wczoraj była niedziela!




Nie mówi się podczas jedzenia - poucza matka Jasia, gdy zauważyła (przy zupie) że Jasio chce coś powiedzieć - powiesz jak zjesz.
- no i co chciałeś powiedzieć? - pyta matka gdy zjedli zupę, drugie danie i deser.
- chciałem powiedzieć, że na tatusia koszuli zostawiłaś włączone żelazko.

[ Dodano: 2011-05-29, 23:44 ]
Anonimowy Stróż na Budowie.
"Pewnego razu niewielka lokalna powódź zalała nam plac budowy.
Zaalarmowali mnie, przyjechałem w niedzielę po południu razem z częścią
Czerwonych Brygad, żeby jeszcze coś próbować uratować. Kierowcy kazałem
wrzucić na Stara lekką łódkę z laminatu, która doraźnie służyła jako
piaskownica wnukom brygadzisty, do tego wiosła, kamizelki i takie tam.
Plac znajdował się za wałem, w takim jakby zakolu bez odpływu, przy
samej rzece, tak że fale nie szły już i woda była spokojna. Plac był
zalany do poziomu gdzieś półtora metra - metr sześćdziesiąt. Pływamy
łódką, łowimy co się da - jakieś kantówki, bale, puste i pełne beczki -
wszystko, czego jeszcze woda nie zabrała, i holujemy to na suche. Jedni
łowią, drudzy ładują na samochód, i tak na zmiany. Kierownik też dla
kondycji postanowił se powiosłować.
Zeszło nam parę ładnych godzin i zaczynało zmierzchać. W łódce płynąłem
z niejakim Gutkiem - ja wiosłowałem, a on trzymał towar na linie. Naraz
Gutek strzelił karpia, otwarł oczy tak, że mu mało nie wypadły, podniósł
drżącą rękę i pokazywał na coś za moimi plecami, mówiąc:
- Dydydydydydydydy.............
a blady był jak śmierć na urlopie.
Odwróciłem się i też się przestraszyłem - na powierzchni wody poruszała
się ludzka głowa...
Po dłuższych oględzinach pokazało się, że głowa porusza się mniej więcej
pionowo. Postanowiłem podpłynąć i obadać zjawisko, nie zważając na
protesty Gutka, który klekotał zębami jęcząc
"Zzzzzzzzzooommmmmmmbiiiiiiii..."
Okazało się, że to stróż szedł do pracy... Nawalony w drebiezgi... Nawet
nie zauważył, że wlazł po szyję w wodę...
A na dodatek za kierownicę prowadził rower."

Mój wujo jest akwizytowem w hurtowni wina i napojów.
Dziś rozwalił mnie takim tekstem:
Pewien sklep zamawiał skrzynkę taniego wina na tydzień
i nagle przestał.
Wujo pyta: Czemu już nie bierzecie wina? Przestało schodzić?
Sklep: ten klient umarł...
Człek wypijał 24 tanie wińska tygodniowo! 3 dziennie!

Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon
Morskiego Oka.
Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, ze byliśmy przygotowani
na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili
po jednym - "żeby nam się ściana trochę˛ położyła - będzie się lepiej
wchodzić".
Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć
intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i
skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze
świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji -
instruktora...
I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
"Wyjeżdżamy gazikiem zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi
idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."

"Kiedyś podczas pobytu w Stanach moi amerykańscy koledzy namówili mnie na
wycieczkę do Meksyku. Nie miałem wizy i paszportu. Granicę przekroczyłem
nielegalnie. To był miły pobyt, ale kiedyś trzeba było wrócić - również
nielegalnie. Koledzy pocieszali - na amerykańskiej granicy tylko co 10
kierowca jest sprawdzany, czy nie wywozi kobiet, tequili i innych zakazanych
rzeczy. Kontrola trafiła na nasz samochód. Wprawdzie nie przewoziliśmy tequili
ani kobiet meksykańskich, ale amerykański przygranicznik spojrzał mi w oczy i
zapytał o dokument. Nie miałem. Bardzo grzecznie poprosił, abym wysiadł z
samochodu i pieszo wrócił do Meksyku. Przez chwilę wydawało się, że jestem bez
szans, ale widać zaintrygowałem go, bo zapytał: "Jesteś biały, mówisz po
angielsku... Skąd się tu wziąłeś?" Powiedziałem, że z Polski, to taki biedny
kraj w Europie - i tu rzuciłem rys historyczny. Tak udało mi się go zmiękczyć,
iż obiecał, że jeśli koledzy przywiozą mój dowód tożsamości, to mnie do
Meksyku nie wygna.
Schwytałem się tej szansy. Oni ruszyli, ja zostałem. Była pełnia łońca, ze 40
stopni. Usiadłem na kamiennej ławce i gapiłem się, jak działają ci panowie,
którzy mnie zatrzymali. W pewnym momencie z samochodu wracającego do Ameryki
wyciągnięto z bagażnika wielki galon tequili. Ten pan, co go wykrył, kazał iść
właścicielowi w moim kierunku. Tamten podszedł, otworzył galon i spytał, czy
bym się napił? Na wszelki wypadek, żeby nie wywoływać konfliktów, napiłem się.
Tequila w tej temperaturze smakuje dziwnie...
Zorientowałem się, dlaczego on do mnie podszedł. Siedziałem oparty o kamienną
rynnę, do której wszyscy przemycający alkohol musieli go wylewać. Jemu się
zrobiło żal i trochę tequili wlał we mnie. Zobaczyli to amerykańscy
przygranicznicy i facetów z przemycanym alkoholem perfidnie wysyłali z
zaleceniem, żeby temu co siedzi przy rynnie, dać się trochę napić. Po godzinie
byłem nieprzytomny. Gdy przyjechali moi znajomi z paszportem, zanieśli mnie do
samochodu. Ponoć Amerykanie obstawiali, ile jeszcze wytrzymam. Powiedzieli, że
faktycznie muszę być Polakiem, bo Amerykanin by po tym umarł. A ja jeszcze
miałem otwarte oczy."

W programie na zywo na TVP2 jeden z telewidzów zapytał:
- Na ile procentowo ocenia pan nasze szanse na mistrzostwach świata?
Jerzy Engel odpowiedział:
- Jesli chodzi o procenty to zawsze zaczyna się od czterdziestu.

Reżyser, który miał tylko godzinę na zwiedzanie Warszawy, powiedział, że
miasto ma zarówno dużo pięknych budynków jak i tych paskudnych,
szczególnie wyraził chęć poznania "tego rosyjskiego architekta..."
Jego wyjątkowe zainteresowanie wzbudził budynek przy ulicy Wiejskiej,
myśląc, że to cyrk. Poinformowany, że to siedziba Parlamentu, spytał -
"Jak się mają polskie klauny...?"

Po Częstochowie od kilku dni grasuje oszust lub grupa oszustów, którzy w
sklepach płacą za towar bezwartościowymi monetami z okresu PRL-u -
ostrzega "Dziennik Zachodni".
Do takiego przypadku doszło m.in. w jednym ze sklepów monopolowych w
śródmieściu Częstochowy. Klient kupił butelkę wódki, piwo i papierosy.
Miał za nie zapłacić 38 zł. Mężczyzna wyciągnął monetę o nominale 20
tys. zł. Ekspedientka nie chciała przyjąć pieniędzy. W tym momencie do
sklepu weszło kilka osób, które zaczęły ją przekonywać, że takie
pieniądze są w obiegu.
Jak informuje gazeta kupujący alkohol mężczyzna zapewnił ekspedientkę,
że właśnie w takim bilonie dostał od pracodawcy całą wypłatę. W końcu
kobieta pieniądze przyjęła i wydała resztę z 200 złotych - mężczyzna
zapewnił ją, że dwa zera na monecie o nominale 20 tys. zł to... znaki
zabezpieczające.
Podobny przypadek zdarzył się w oddalonej o kilka metrów drogerii. Tam
kobieta, która sprzedała dezodorant również przyjęła monetę o nominale
100 zł. Scenariusz działania oszusta był taki sam. Tu, podobnie jak w
opisanym wcześniej przypadku, pojawili się inni klienci, którzy
zapewniali o autentyczności monety.
Okazało się, że owa 100-złotówka to nic nie warta moneta z 1988 roku.


List do "Kubusia"

Autentyczny list do Kubusia po akcji promocyjnej tego napoju:

Drogi Kubusiu !
Chciałem Ci w tym liście serdecznie podziękować za te
wspaniałe promocje,dzięki którym dzieci mogą się bawić wysyłając do Ciebie etykietki z soków, w zamian za co otrzymują drobne upominki. I tak kilka miesięcy temu moja córka skusiła się na Kubusiowy Plecaczek.
Wszystkie pieniążki, które dostawała wydawała na te Twoje zagęszczane soczko-smrodki licząc na to, że kiedy wyśle założoną ilość etykiet otrzyma obiecany plecaczek z Twoją sympatyczną mordką. Trzeba było zobaczyć jej zawiedzioną dziesięcioletnią minkę kiedy zamiast plecaczka otrzymała w
liście Przygodową Bandankę z rozbrajającym wyjaśnieniem, że plecaczki się skończyły.
Tak więc puchaty skur*ysynu chciałem Ci napisać, że Je*aną
przygodową Bandankę możesz sobie z całym tym twoim posranym
działem marketingu wsadzić w dupę, bo nie mam szacunku dla kogoś kto oszukuje dzieci.
Mam nadzieję, że spotkają cię wszelkie możliwe przykrości a
najlepiej, żeby przez tysiąc i jedną noc ciebie i tego ch**a co wymyślił tę
promocję rżnął Alibaba i czterdziestu nieogolonych rozbójników. Choć znając branżę reklamową obawiam się, że mogłoby to wam się spodobać.Powinieneś też zmienić imię - zamiast Kubuś - Kuba rozpruwacz (dziecięcych portfeli ).
Moja córka jest zbyt młoda żeby cię pożegnać w jedyny dopuszczalny w tej sytuacji sposób... Pie**ol się Kubusiu...idziemy do Pysia



Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać. Szczerze odparłem: nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie i zapytała: Czy to cię podnieca? No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole. No dawaj, powiedziała, nie mamy zwyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo... PUF, i było po sprawie...
Spojrzała się na mnie przerażona:
"Jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?"
Odpowiedziałem tylko "No pewnie" i podniosłem kciuk, by jej pokazać.
 
     
simian raticus 
Nowicjusz



Model telefonu: nie posiadam
Sieć: nie lubię telefonów
Posty: 22
Skąd: SHITlandia BANlandia
Wysłany: 2011-06-12, 17:29   

-Co jest lepsze, niż Viagra?
-Paraliż prącia podczas kulminacyjnej fazy wzwodu.
_________________
Już się więcej nie zakocham, bo nie warto! Nigdy i to przenigdy! Żona w kiblu Ci narobi i . . . potem konto obrobi! Córka Twoja też się nie narobi . . .
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template modified by Mich@ł & SirmarK